Mama2c

Mama2c

piątek, 21 lutego 2014

Ferie, dzień 5


Ufff, już piątek...
Jakkolwiek to zabrzmi, ale myśl, że już od jutra, na posterunku będzie ze mną Marcin, działa mocno pokrzepiająco. Chyba nawet bardziej, niż setka wódki :)
Poza tym- co tu dużo mówić, chyba każda "siedząca" (uwielbiam to określenie!) w domu mama, weekendy traktuje jako odskocznię, od swojej codzienności.
Ostatnio łapię się na tym, że to co kiedyś, było dla mnie właśnie codziennością- choćby kawa u znajomych, teraz jest wydarzeniem, że hoho...
Albo cofam się w rozwoju, albo zrobiłam się przy Lilce aspołeczna i atowarzyska. Albo jedno i drugie naraz.

A jak było dzisiaj?
Był moralniak, oj był...
Nie znoszę tego uczucia.
Ta przeszywająca świadomość, że zawiodłam nie tylko Elizę, ale przede wszystkim siebie.
Ale było dużo przytulania i wygłupów na poprawę humoru.
Było ciasto upieczone razem, na zgodę.
I to nic, że Eliza go nie zje- bo domowych ciast nie lubi...
Było też moje podniesione ciśnienie- a i owszem.
Tyle, że nie dałam się już wyprowadzić z równowagi.
Ale do pewnych rzeczy, chyba nigdy się nie przyzwyczaję.
A co gorsza, tracę nadzieję, że od pewnych rzeczy odzwyczaję w końcu Elizę.
Bo, że Lilka chce wszystko NATYCHMIAST, to jestem jeszcze w stanie zrozumieć.
Ale jeśli 8latce, muszę z pięć razy tłumaczyć, dlaczego musi poczekać chwilę- no to już jest ponad moje siły.
I nie, nie Kochane- nie usługiwałam Jej do tej pory, niczym księżniczce...
Nie wiem skąd u Niej pewne zachowania.
Nie wiem, czy chcę wiedzieć.
Wystarczy, że dzień po dniu, muszę je prostować.
W większości- bez oszałamiających rezultatów.
Nadziei jednak nie tracę.
W końcu wychowanie dziecka nie kończy się w wieku 8lat :)
Może i dobrze, bo ciężko byłoby mi ocenić efekty mojej pracy, po tych 8latach...
Najważniejsze, że dzień na plus- uff.
Mimo, że auto się dziś popsuło...
Za to w Decathlonie, udało nam się kupić buty dla Elizy, za całe... 30zł :)
I teraz na wyjazd w góry, mamy identyczne obuwie :)
Tyle, że ja wiązane, Ona na rzepy.
I jutro już naprawdę sobota!
Miłego weekendu Dziewczyny!
Odpocznijcie od swojej codzienności :)

Uwielbiam Je- takie zaspane, rozczochrane- do schrupania :)
Lila przez wczorajszą histerię-gigant, miała dzień bez kąpieli :)


Fanka Chodakowskiej? Poranne rozciąganie :)


Hm, nie wiem tylko, co na to Lilka- Elizie widać było wygodnie :)


Moja!




26 komentarzy:

  1. O tak weekend to święto dla matki "siedzącej", to czas szaleństw, robienia czegoś dla siebie i zabaw w doborowym towarzystwie... małżonka oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie ostatnio był cały weekend razem i to był szał... ten weekend krótszy, "ale za to niedziela ... będzie dla nas" :P
    Czasem każdemu odbija, a Mamy muszą pilnować, żeby nie za bardzo :D jakchcemy.pl pisali o regule 15 minut. Może warto wypróbować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie zajrzeć i przeczytać.

      Usuń
  3. popieram weekend to taka dla nas odskocznia od codzienności:)

    OdpowiedzUsuń
  4. moj chrzesniak jest w podobnym wieku w lipcu bedzie mial 8 lat i od kiedy narodzil mu sie mlodszy braciszek (teraz 10 msc) to tez nieco sie rozwydrzyl
    np chce byc noszony na rekach bo skoro mlodszy jest noszony to i on chce
    i udaje niemowle, lelka sie ze soba strasznie, pajacuje, a jak gramy w gry i przegra to reaguje placzem i nauczyl sie trzaskac drzwiami od lazienki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas podobne sceny na tapecie. Młodsze rodzeństwo to jednak rewolucja dla starszaków.

      Usuń
  5. też zawsze czekam na weekend;) Teraz cieszę się, bo jak młody zaśnie na drzemkę to położe się z nim, bo na nogach jestem od 5.30, taki jest dobry dla mamy...;) A poczochrane córeczki Twoje <3 słodkie;) Ale czas leci, to już 5 dzień ferii! A ciacho pierwsza klasa, ja planuję upiec rogaliki;) Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogaliki... Hm, bardzo lubię, ale sama jeszcze nie piekłam. Ja niestety w dzień nie zasnę. Nawet jeśli jestem strasznie padnięta.

      Usuń
  6. Ciasto wygląda przepysznie. Swoją drogą jak można nie lubić domowych ciast? :-) a Eliza sklepowe lubi? Niezła z niej aparatka :-) Moja siostra jako dziecko twierdziła, że ma alergię na gofry tylko dlatego, że wstydziła się je jeść poza domem :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gofry! Uwielbiam. Kiedyś najbardziej smakowały mi nad morzem, ale potem dostaliśmy gofrownicę, znalazłam super przepis... No i tak robiliśmy sobie ze znajomymi wieczorki przy gofrach :)
      Eliza w ogóle jest na bakier ze słodyczami, to akurat dobrze. Ale szybciej zje ciasto z cukierni, niż moje :)

      Usuń
  7. Hej, a moża tak jest jak się ma młodsze rodzeństwo?...Mój Syn ma tak samo. Może dlatego, że dla Hanki jestem na każde zawołanie, wiadomo 15mcy to inna bajka niż 9 latek..czasem rozumie to, a czasem tak wymusza, gorzej niż siostra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, ale powoli mnie to po prostu wkurwia. Zwłaszcza jak mam ciężki dzień z Lilą, o czym mówię Elizie i proszę o cierpliwość... No to sobie mogę prosić, bo zazwyczaj właśnie wtedy wszystko musi być na JUŻ!!!

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Mój brat to też Marcin i mężowie trzech kuzynek to też Marciny :)

      Usuń
  9. Torcik smacznie wygląda!
    U mnie z weekendami to jest tak, że jeśli nie oleję całkowicie syna i męża (i wyjdę na przepustkę, od tego "siedzenia"), to mam tak naprawdę dwa razy więcej pracy z synem. Jest tak rozkojarzony, podekscytowany tatą (który pracuje prawie całymi dniami i ledwo udaje mu się wrócić na wieczorną kąpiel syna), że praca i zabawa z nim jest trudniejsza niż w tygodniu. Przynajmniej teraz mam takie odczucia, przy jednym synku.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dzieci szybko wybijają się z rytmu. Potem ciężko "wstawić" Je na właściwe tory :)

      Usuń
  10. Ale ten placek wygląda smakowicie :)) Nawzajem udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda super, ale jakoś szczególnie nie przypadł nam do gustu, wolimy inne ciasto czekoladowe.

      Usuń
  11. U nas też weekendy to czas oderwania się od codzienności. Dziś znowu upiekłam marchewkowe i się rozkoszuję względnym spokojem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cały czas zbieram się do marchewkowego, przeraża mnie ta ilość oleju :)

      Usuń
  12. dasz radę;))))

    zajebisdte ciacho muszę wypróbowaćskoro tort mi wyszedłto i chacho takie wyjdzie.

    u mnie matki pracującej weekend są....dodatkowo męczarnią bo trzeba chaupę ogarnać po całych 5 dniach roboczych co isę da ogarniam na biężąco i choć w kazdy piątek ciesze się na ten nadchodzący weekend nierzadko w weekendy urobię się gorzej niż w tygodniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że Ci wyjdzie!
      To prawda, u nas mimo tego, że jestem w domu, weekendy to też zazwyczaj "dni gospodarcze" bo mogę zrobić coś, bez asysty Lilki...

      Usuń
  13. O matko musiałaś dodawać zdjęcie tego placka, musiałaś? ;P
    ja dalej na diecie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!