Mama2c

Mama2c

wtorek, 11 lutego 2014

Katar i my

Generalnie, moje Córki nie lubią się dzielić. Starszej się nie dziwię, bo ma już swoje własne "dorosłe" sprawy i oddać siostrze, na przykład, taki pamiętnik? Sama bym nie oddała... Młodszej tym bardziej się nie dziwię, bo zazwyczaj interesuje Ją wszystko to, co ma Eliza, i jeśli jakimś cudem uda Jej się to zdobyć- z oddaniem jest już gigantyczny problem. Swoją drogą- w życiu bym nie pomyślała, że taki Roczniak, może mieć tyle siły... Ostatnio próbowałam odebrać Jej kredkę (bieganie z kredką w buzi- słaby pomysł...) i muszę przyznać, że nie była to "bułka z masłem"...

W każdym razie, poza tym, że na co dzień, dzielić się nie chcą, jest coś, czym wymieniają się nad wyraz chętnie i szczodrze... Wirusy, zarazki, bakterie- proszę bardzo- weź sobie, nie krępuj się...

W niedzielę z rana Eliza wskoczyła na tryb pociągający, także to, kiedy dołączy do Niej Lila, pozostawało już tylko kwestią czasu... Lila lubi rodziców przeczołgać, więc zasmarkała się dziś w nocy- uroczo.

Kolejne dni miną mi tak samo (jakby przed katarem było inaczej :))- inhalacje, witaminki, czyszczenie nosa... Dziś mogę skreślić dzień pierwszy. Eliza ma się generalnie bardzo dobrze, katar jest wodnisty, także wolnego od szkoły nie dostała- pewnie wolałaby się rozłożyć :) Lila na razie też całkiem, całkiem, tyle, że jak to u malucha- katar jest po prostu upierdliwy. Całe szczęście, że inhalacje mamy już oswojone, także nie ma ryku i uciekania...

Marcin przywiózł dziś nową Fridę, bo stara była już lekko wysłużona... Swoją drogą- Nobel dla wynalazcy. Chociaż muszę się Wam do czegoś przyznać- za każdym razem, kiedy mam czyścić nos Lilce, dostaję głupawki... Ta czynność mnie po prostu rozbraja. Od razu wyobrażam sobie jak wyglądam, kiedy ile sił w płucach, zaciągam się smarkami mojego Dziecka... Kiedyś muszę to nagrać, albo chociaż sfotografować- niech wie, jak się poświęcałam :)

Ogólnie dzień nam minął nie najgorzej... Eliza pierwszy raz od baaaaaardzo dawna nie przejawiała skumulowanych ataków chorej zazdrości (ale o tym osobny post)- najwyraźniej współczucie dla zasmarkanej Lilki wzięło górę. Lilka niestety ma po prostu pecha, bo dalej męczą Ją wychodzące zęby (dziś to już jakieś apogeum było), a tu jeszcze lejący się z nosa katar. Co chwilę pocierała ten mały, biedny nosek... Do 19-tej była taką zwyczajną Lilką- z motorkiem w tyłku, głupim pomysłem w głowie- co by tu zbroić, i chochlikami w oczach. A o 19, kiedy włączyłam inhalację Elizie- Lilce jakby wyczerpały się baterie. Wgramoliła się do mnie na ręce, przytuliła i... prawie zasnęła. Szybko zarządziłam zmianę przy inhalatorze, tak- żeby Lilka jeszcze załapała się na tą wieczorną. No ale to "buczenie" koło ucha, uśpiło Ją już na całego, i inhalację odbyła na śpiąco :) Nie miałam jak zrobić zdjęcia- ale widok cudowny. Oby tylko noc była spokojna, bo wizja kolejnej nieprzespanej, nie jawi się już tak cudownie...

A dziś, zupełnie niespodziewanie- przede wszystkim dla mnie samej... zatęskniłam za morzem... Tak, tak! Odkąd pierwszy, raz po długiej przerwie, ruszyliśmy z moim mężem w góry- morze przestało dla nas istnieć. Jeździliśmy dla Elizy, bo lubi, bo blisko... My sami nie czerpaliśmy z tego żadnej przyjemności. Może w tym roku to się zmieni?


 




16 komentarzy:

  1. Powodzenia! My mieliśmy mały incydent katarowy - udało się opanować w jedną dobę (sama się dziwię). Fridę uwielbiam :) - Nobel jak nic. Zdrówka życzę całej rodzince, i nie wymieniajcie się już więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem za Noblem za fridę, chociaź moja pediatra z uporem maniaka opowiada mi o jakimś katarku, co się go do odkurzacza podłącza. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać czy ona jakiś udziałów w tym nie ma, bo skubana uparta jest a ja się zaczynam czuć jak zły rodzic, co ńie kupi dziecku takiego cud-wynalazku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia. Cali też ma katar aktualnie. Strasznie ją męczy zatkany nosek. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. my mamy tą fride do odkurzacza lepsza niż ta sterowana przez mamę 50 zł w aptece http://kobieta-na-szpilkach.blogspot.com/2013/10/katar-ciag-dalszy.html a jaka wygoda poczytaj sobie:)
    a co do morza to ja zazdroszczę ja ja bym chciała mieć bliżej do morza.......

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy Fride ale Nobla dalabym wynalazcy Katarka do odkurzacza. Odciaganie szybko i sprawnie. Kiedys o malo nie zemdlalam kiedy ciagnelam i ciagnelam Frida. Frida nigdy nie wyczysci sie tak dokladnie jak Katarkiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też z Fridy korzystamy. I z inhalatora, bo inhalacja z soli ułatwia późniejsze czyszczenie nosa.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się zastanawiam czy faktycznie nie byłby lepszy ten katarek, bo frida jak dla mnie do niczego się nie nadaje. Dzięki Bogu katar lejący wodnisty syn miał tylko raz w życiu, ale niestety frida nie dawała rady...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj za polecenie Fridy to ja Tobie powinnam dziękować, a dopiero potem podpisywać się za Noblem dla wynalazcy :)
    A ten... nie wiedziałaś, że dzielenie się zarazkami jest fajne? To taka akcja :
    "Wszyscy mają katar! Mam i ja!".

    OdpowiedzUsuń
  9. Ło matko, wytrwałości!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję kataru u Małej- zdrówka życzę! A nad morze też mi już tęskno i nie mogę się doczekać jak znów je zobaczę..

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasza rodzinka tez zgodnie dzieli sie wirusami. :) Chociaz ostatnio, jakims cudem, smarkala Bi, Nik nadal smarcze, mnie lamalo, lamalo, ale (odpukac) nie polamalo, a M. ominelo zupelnie. Moze rodzice uodparniaja sie wreszcie na te dzieciece zarazki? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja mogłabym mieszkać nad morzem ;) zdrowia dla całej rodzinki

    OdpowiedzUsuń
  13. zdrowiejcie:):) za morzem zatęskniłam razem z Tobą:):)

    OdpowiedzUsuń
  14. Współczuję, a tak swoją drogą świetny pomysł z tym zdjęciem. Chyba ściągne od Ciebie pomysł ;) ale laska na ostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, ściągaj śmiało. A laska? Kochana, to było 9lat temu :))

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!