Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 24 lutego 2014

Pół na pół...

Zastanawiałam się, jak podsumować miniony weekend.
I był właśnie taki- pół na pół.
Totalnym rozczarowaniem była sobota i szczerze mówiąc- spodziewałam się takiej samej niedzieli.
Na (moje) szczęście- było miłe zaskoczenie.
Początkowo chciałam napisać o wszystkich sobotnich histeriach panny Lili, o Jej "fazach" z jedzeniem ale zwyczajnie- nie mam na to siły. Poza tym- może warto uwieczniać tu tylko te lepsze momenty, bo jak wrócę za parę lat do tych wpisów i przeczytam całą prawdę, to z pewnością odechce mi się nie tylko trzeciego dziecka, ale i wnuków :)
Za to niedziela? Niedziela była ok. Wyprawiłam Elizkę nad morze, Lila odzyskała apetyt, po sobotniej niemalże głodówce- czy tylko moje dziecko robi takie numery, że jak spóźnię się dosłownie 5minut z jedzeniem, Ono uderza w taką histerię, że już nic nie zje?! A, że z każdą chwilą jest coraz bardziej głodna, to i histeria rośnie w siłę...
No i była jeszcze drzemka Małej- to trzeba zdecydowanie zapisać dla potomnych- 2,5godziny niczym nieprzerwanego snu! A o tym, co z tej drzemki wynikło dla mamy- już jutro, bo dziś- przy tylko jednym dziecku na stanie- padam z nóg :)
Był też niedzielny spacer z mężem.
I był naprawdę pyszny orzechowiec...
Tak- to wszystko razem, zaciera wspomnienie soboty.

A to nasze weekendowe migawki:

W związku ze zbliżającym się Tłustym Czwartkiem, testowałyśmy z Elizką przepis na muffiny a'la pączki... Szczerze? Według nas, koło pączków, to one nawet nie leżały... Ale, ale- to nie znaczy, że były niedobre :)



Sobota- Lila puszczona wolno na placu zabaw = kolejna histeria. No bo kto, zaznawszy wolności, wróciłby chętnie i dobrowolnie do wózka... No kto?!



 Co nie zmienia faktu, że i tak Ją kocham :)


Nasz mały Picasso - pewnie na zdjęciu tego nie widać, ale byliśmy zaskoczeni, jak Lila trzyma ołówek! Oczywiście-do chwytu pierwszoklasisty, to jeszcze trochę, ale jak na 16miesięczniaka- WOW :)


A to moje ulubione zdjęcie- widzicie minę Lilki? I Jej skupienie, w oczekiwaniu, aż Siostra skończy?!
Eliza oczywiście twierdziła, że podobają Jej się "bazgrołki" Lilki, ale nie omieszkała poprawić rysunku po swojemu...


W oczekiwaniu na Babcię, czyli na chwilę przed wyjazdem. Pisałam, że była szczęśliwa? Pisałam :)
 

Święta Trójca- czyli wszystkie wnuki mojej Mamy :)
 

A tak się, proszę Państwa, wywala nogi na stół, po niedzielnej pomidorówce :) 


15 komentarzy:

  1. U nas też się ostatnio motyw głodówkowy przewinął, nie nie nadążysz za tymi dziećmi, nie nadążysz.
    Totalnie mi się widzi Lilka na ostatnim zdjęciu, luzak z niej, że ho ho :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i myślę, że nie tylko ja mam tak wesoło:) Obym ten mój bałagan szybko ogarnęła, bo na razie jestem mało zorganizowana:((( ELiza jest bardzo ładna i te włoski ma śliczne:) Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakbym nie sięgała w głąb mojej czaszki to nie przypominam sobie weekendu ani nawet dnia bez histerii w ilości sztuk kilku. Czy to kiedyś minie? Niech mnie ktoś pocieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas histerie sa na porzadku dziennym, szczegolnie przy mnie bo przy tacie Wiki troche mniej sobie pozwala:). Na spacerach ostatnio sa histerie bo chce wyjsc z wozka, a jak wyjdzie to zawsze chce isc w drugim kierunku i znow awantura:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobilas mi smaka na muffinki!!! A nawet nie mam zadnego dobrego przepisu... ;)
    Dlatego my juz od paru miesiecy nie uzywamy wozka. Niko wytrzymywal w nim w porywach 10-15 minut, potem zaczynal wycie. A wyjety za cholere nie dal sie wsadzic spowrotem. :)
    Lila pieknie trzyma ten olowek! Bi dopiero od niedawna nauczyla sie tak trzymac kredki, wczesniej jak probowalam ja uczyc to urzadzala awanture. Moje dzieci sa dobre w urzadzaniu awantur, ech... Nikowi dalismy niedawno kredki, ale zamiast rysowac wolal je jesc, wiec narazie je przed nim chowamy. :)
    Hihihi, czyli mamy nieco odmienne podejscie do bloga. Ja zapisuje wszystkie histerie i afery "made in Potwory" ku przestrodze. Jesli kiedys, kiedy moje maluchy podrosna, nasze zycie sie nieco ustabilizuje i wrocimy do ulubionych form spedzania czasu, zatesknie za maluszkiem w domu i najdzie mnie ochota na kolejnego potomka, mam nadzieje, ze wystarczy mi kilka takich wpisow, zeby ochota odeszla w diably. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem ciekawa jak zawsze:D czym zaowocowała ta drzemka córuni:)???

    OdpowiedzUsuń
  7. ja patrzac na dzieciaki w mojej rodzinie to jednego dnia dzieciaki robia post calkowity i pluja zarciem na odleglosc, a na drugi potrafia zjesc tyle co dorosly a nawet i wiecej

    muffinka to muffinka, paczek to paczek
    cos pomiedzy nie istnieje
    ale pewnie dobre bylo bo apetycznie wyglada

    OdpowiedzUsuń
  8. No ciekawy weekend miałaś ;) A histerie z jedzeniem znam aż za dobrze..

    OdpowiedzUsuń
  9. :) na zły nastrój zawsze najlepsza huśtawka :) na naszym placu zabaw identyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj no i takie jest życie, raz dobrze, raz źle, raz czarno, raz biało. Ważne by skupić się na tych lepszych momentach, gorsze postarać się puścić w niepamięć więc bardzo dobrze czynisz opisując tutaj właśnie te pierwsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj to masz wesoło czasem;) też miewam takie kiepskie dni......

    ale Tomaszek to rysuje dokładnie jak Lilcia;) nie jest miłośnikiem tej formy sztuki

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana a nie da rady jej buly kawalek wcisnac przed jedzeniem, zeby poczekala te dwie minuty do normalnego obiadu??moja zoji tez cyrkowala z jedzeniem, zreszta do dzis wydziwwia, ile ja sie namecze zeby ona jadla zdrowe rzeczy....Kochana nigdy jeszcze Ci nie pisalam, ale corki sa przepiekne, sa tak ladne ze beda duzzooo serc lamac!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. zupełnie zapomniałam o zbliżającym się tłustym czwartku, dziękuję za przypomnienie:):)!

    OdpowiedzUsuń
  14. no no! ołówek naprawdę trzyma z imponującym profesjonalizmem!
    ...kocham Lilkowy zaciesz na huśtawce!

    Zocha ciemne strony swego charakteru objawia wyłącznie w temacie jedzeniowym, w najgorszej odsłonie jest to histeria, gdy coś spróbowała i się jej zabiera... ale gdy głodna potrafi poinformować o tym sąsiadów trzy bloki dalej... u nas działa zatkanie dzioba bananem albo chrupkiem, albo selerem, czymkolwiek. Wczoraj, gdy marchewka z fasolką były na parze jeszcze, musiałam dać złoszczącemu się dziecięciu dostęp do brokułów, inaczej chyba by mnie znokautowała...
    taki nasz matczyny los :P

    OdpowiedzUsuń
  15. :D Odechce się wnuków? Będziesz ich chciała jeszcze bardziej. Będziesz żadna sprawiedliwości :D. Twoje wspaniałe wnuczki nauczą swoje mamusie pokory :D Swoją drogą, co Ty kochana musiałaś swojej rodzicielce nawyrabiać :D Babcia zawsze mi mówiła, że będę mieć dzieci dwa razy gorsze :D
    Wspaniałe masz Córki i śliczne :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!