Mama2c

Mama2c

środa, 12 lutego 2014

Pobożne życzenia

Spokojnie przespana noc.
Tylko, albo, aż tyle.
Zasmarkana Lila śpiąca już przed 20-tą.
Jednak niedoświadczona ze mnie mama.
Wzięłam to za dobrą monetę- potrzebuje snu, żeby zregenerować siły, żeby zdrowieć.
Gorączki o 23-ciej nie przewidziałam.
Ciężka to była noc.
Kolejna- bezsenna.
Tyle, że taka, po której, człowiek nie ziewa.
Wie, że ten Mały Ktoś, potrzebuje go jeszcze bardziej niż codziennie.
I tak właśnie jest- Lila nie jest uwieszona, ale uczepiona i wtulona we mnie.
Płacze przy każdej próbie postawienia Jej na podłodze.
Nie spuszcza mnie z oczu, nie odstępuje na krok.
Sama jestem zdziwiona, jak długo potrafię nie korzystać z toalety.
A kiedy już NAPRAWDĘ muszę, że można załatwiać się z dzieckiem na kolanach, jakby to była moja codzienność.
I dopiero koło 12-tej orientuję się, że mogę żyć i działać bez porannej kawy! To jednak banał z tym uzależnienie od kofeiny.
I ile rzeczy mogę zrobić, z małymi rączkami, oplecionymi wokół mojej szyi.
Kocham być mamą.

No dobra- po 14-tej trochę mi ta miłość osłabła...
Byłam przekonana, że Lila, jak przy każdej chorobie, będzie żywić się tylko cycem. Jednak Jaśnie Pani, koło 14-tej właśnie, doszła do wniosku, że zjadłaby coś innego. Nie żebym się nie ucieszyła- bo ja raczej z tych mama, które najszczęśliwsze byłyby wtedy, kiedy dzieci codziennie zjadałyby całe porcje i za każdym razem prosiły o dokładkę. Ot, takie zboczenie...
Tyle, że no właśnie- co to jest "coś innego", kiedy trzymam dziecko nad blatem kuchennym a Ona powtarza "am am", a kręci przecząco główką na wszystko, co na tym blacie jest do zjedzenia?! Przez pół godziny zgadywałam- słownie, na migi, obrazowo. Było dużo krzyku- głównie Jej, ja raczej tylko w myślach, chociaż ze dwa razy zdarzyło mi się głośniej powtórzyć pytanie: "No to co byś DO CHOLERY zjadła?"... Przysięgam- szybciej dogadałabym się z Chińczykiem, niż z Lilą dzisiaj. W końcu wyszło na to, że chce zjeść... masło. Tak, tak- moje młodsze Dziecko kocha masło! Jedzone oczywiście prosto z maselniczki, paluszkiem. Tym razem udało mi się przemycić je wraz z kanapką z żółtym serem.

Do końca dnia Lila miała emocjonalną sinusoidę. Z nosa leje się Jej jak z kranu i macie rację Dziewczyny- na taki katar nawet Frida nie pomaga. Albo ja mam za mało sił w płucach :)
Był nasz kochany Pan Doktor- zwykłe przeziębienie- oskrzela, płuca, gardło, uszy czyste.
Czyścimy nosek i podajemy nurofen. Ku uciesze Lilki- bo nurofen przyjmuje z pewnym namaszczeniem i odpowiednią celebracją, która polega na powolnym, wielokrotnym oblizywaniu się... i ku niezadowoleniu Elizy, bo od dzisiaj, podobno, nurofen też lubi, ale, że zdrowa- to Jej nie dałam i już był lekki foch :)
Tak, kocham być mamą :)

A po inhalacji? Masujemy dziąsła maseczką od inhalatora. Sprawdza się świetnie, może nawet lepiej, niż forma silikonowa do muffinków...


Blogowe Ciocie! Mama jak zwykle przesadza- mam się całkiem dobrze- no same zobaczcie!


18 komentarzy:

  1. Taki zafumflony naszyjnik to niezłe wyzwanie... Wiem jak to jest nie móc zdjąć dziecięcia z rąk, ale Lila jakby większa jest ;) no i w zestawie przeziębienie+ząbki - nie, tego sobie jeszcze nie wyobrażam. A podziwiam siłę matczynego spokoju
    ...tym masłem to mnie zabiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobna będąc w wieku Lilki też tak jadłam... No i co się dziwić, że teraz masła nie lubię :)

      Usuń
  2. dacie radę katar tylko 7 dni ....
    wiem wiem pewnie zaraz mnie wykluczysz z grona znajomych..... ale na poważnie to wytrwałości życzę i już te najgorsze dni za Wami:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie? Wykluczyć? Mowy nie ma :)
      No to odliczam do 7 i będzie ok :)

      Usuń
  3. no to tulcie się, kobietki, oby choróbsko szybko przeszło, a takie prawdziwe masełko śmietankowe to ja też bym sobie zjadła :-) poza tym Lilka wygląda naprawdę dobrze na ostatnim zdjęciu, widać mamine ramiona jej służą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej tak, a ja mam siłownię :) Lila zje za Ciebie, bo dziś musiałam to masło schować przed Nią :)

      Usuń
  4. Zdrówka kochane :) I oby zły i niedobry katar poszedł w długą.

    PS
    Masło? Ale, ze tak serio... O bleeee ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, no ja też nie ogarniam :)

      Usuń
  5. Jaki słodki uśmiech...
    Dużo, dużo zdrówka. Trzymam kciuki, żeby choróbsko jak nazybciej Was opuściło. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Szybkiego powrotu do zdrowia! Dobrze sobie radzisz. Siku z dzieckiem na kolanach, skąd ja to znam... myślałam, że tylko ja mam takiego hyzia:P Mnie to spotyka nocami, bo kiedy w nocy młody obudzony a ja wychodze z sypialni, to jest wrzask na pół bloku, więc chcąc nie chcąc idę na nocne siku z nim:P
    A wracając--- niech malutka szybko zdrowieje. Na zdjęciach nie wygląda na chorą, ale na radosną i pełna energii;) Przyjmij to za dobrą monetę:)

    Megi W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to Mały budzi się jak wstajesz? No to faktycznie- też bym Go brała ze sobą, żeby nie płakał.

      Usuń
  7. Chojeja, to kolejne ulubione słowo Tymona.

    Zdrówka. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna Lila i biedna Ty.. Cały dzień z dzieckiem na rękach i w dodatku do wc na kolanach z Małą?? Tego jeszcze nie przerabiałam, podziwiam cię, że masz tyle cierpliwości i że dajesz radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma co podziwiać, bo czasami jestem tak umordowana, że nie wiem jak się nazywam... A z cierpliwością to też różnie bywa, ale staram się :)

      Usuń
  9. Kurcze, nam niby katar przeszedł, za to pojawił się kaszelek. W ciągu dnia było spoko, teraz na leżąco co chwile odkasłuje... Mam nadzieje, że ładnie przejdzie. Oczyszczam nosek z resztek, podaję ibum, więcej nie mogę... Wolałabym uniknąć wizyty u lekarza, bo tam jeszcze więcej zarazków spotkamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda- czasami idziesz do przychodni ze zwykła infekcją a potem masz w bonusie-anginę, albo zapalenie oskrzeli :(

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!