Mama2c

Mama2c

sobota, 15 lutego 2014

Szlachetne zdrowie

Grypa, sama w sobie, jest już mało ciekawą opcją na weekend, ale kiedy połączymy ją z opieką nad 15miesięcznym dzieckiem- to już po prostu katastrofa. Dlatego, kiedy w piątek wstałam ze wszystkimi możliwymi objawami tego dziadostwa, dziękowałam po stokroć, że to właśnie TEN dzień tygodnia. Bo jeśli tylko przeżyję do 15.30, czyli do powrotu Marcina z pracy, to będzie dobrze- będę uratowana. O 10.30 już wiedziałam, że nie przeżyję, dlatego zadzwoniłam do męża z prośbą, żeby spróbował zwolnić się wcześniej z pracy. Niestety- najszybciej mógł wyjść o 13-tej... 2,5godziny z grypą i Lilą wydawało się wiecznością.

Na dzieci zawsze można liczyć w takich sytuacjach, dlatego Lila, która zazwyczaj energii ma za dwoje, tym razem miała jej za czworo... Moją zbolałą minę odebrała chyba jako brak humoru, bo postanowiła mi go poprawić muzyką- a jakże- włączając praktycznie na raz, wszystkie grające zabawki jakie posiada. Doceniam. Zwłaszcza przy grypowym bólu głowy... Cyca przed drzemką dawałam Jej już będąc na wpół przytomna, a dreszcze miałam takie, że telepało nie tylko mną, ale przyssaną do mnie Lilą, także. I modliłam się, żeby to był ten dzień, kiedy Jej drzemka będzie dłuższa niż pół godziny, bo inaczej po prostu nie dam rady.

Wlewałam w siebie hektolitry gorącej herbaty- na przemian- z miodem, malinami i sokiem z dzikiej róży. Wypiłam tego tyle, że po moich wizytach w toalecie poziom Odry na pewno się podniósł...
Najgorszy w tym wszystkim był ból głowy i potworny ból stawów- nigdy wcześniej aż tak mnie nie bolało. Nie mogłam stać, nie mogłam siedzieć, nie mogłam leżeć- coś potwornego! Zgadnijcie ile ważyła Lila, kiedy wczoraj Ją nosiłam? Chyba z tonę. Byłam zupełnie bez sił. Lilka myślała, że symuluję, bo nie odpuściła mi naszego wyglądania przez okna, celem poszukiwaniu psów, kotów i ptaków, a wszystkie te zwierzęta są nazywane jednym określeniem: "ha ha". I to wcale nie znaczy, że Lila się śmieje, bo to jest nasze szczekanie... Tak, wiem- 15miesięczne dziecko, ma prawo nie wiedzieć, że ptak nie szczeka. Kot w sumie też nie :)

Po drzemce, Mała postanowiła dać wyraz swojej miłości do mamy, bo mimo obecności Jej ukochanego tatusia, na ręce chciała tylko do mnie, i tylko na mojej nodze wyrażała chęć wiszenia... Czyli w zasadzie dzień jak co dzień. Wzruszające. Ale nie przy grypie :) Chciałam, żeby ten dzień się skończył. Na domiar złego, sąsiad, który kupił mieszkanie nad nami, zaczął wiercić zaraz po tym jak Lila wstała. Uroczo.
Dzieci miały ze mną wczoraj luz totalny, bo było mi wszystko jedno- zjedzą/ nie zjedzą, nabałaganią, dokuczają sobie, demolują chatę- tu akurat tylko Lilka, Eliza jest już bardziej cywilizowana... To wszystko była poza mną. Świat mógłby się wczoraj zawalić, a ja myślałabym tylko o tym, jak chujowo się czuję. Marzyłam tylko o jednym- położyć się do łóżka.

Zwykła grypa, a tak potrafi powalić... Chociaż, grypa może i zwykła, ale widmo poważnych powikłań, już takie zwykłe nie jest. Optymistycznie zakładam, że ominą mnie one szerokim łukiem. I, że będę straszną egoistką, ale z nikim się moją grypą nie podzielę.

Dziś jest trochę lepiej... Powoli będę wracać do świata żywych. Jutro pewnie zacznie mnie razić pierdolnik w całym domu i zarządzę generalne sprzątanie...

24 komentarze:

  1. Szybkiego powrtu do zdrowia zycze!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, Marto nie zazdroszczę i naturalnie życzę także szybkiego powrotu do zdrowia! Swoją drogą, co robić, by dziecko się od nas nie zaraziło takim paskudnym choróbskiem? Z przeziębieniem można karmić Maluszka? Także takiego miesięcznego?Właśnie niedawno się nad tym zastanawiałam...
    Nie jestem sobie jeszcze w stanie wyobrazić, jak mogłabym być z dwójką dzieci w domu i do tego chora? Jak sobie radzisz? Gdy czytam Twoje i innych dziewczyn posty, to zawsze sobie myślę, że ja jeszcze bardzo mało doświadczyłam w dziedzinie macierzyństwa. Mam nadzieję, że będę mogła doświadczać więcej tych dobrych rzeczy, niż tych złych:( Gorąco pozdrawiam:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, oczywiście, że można a nawet trzeba karmić, bo właśnie w ten sposób najlepiej chronisz maluszka. Z Twoim mlekiem dostaje Ono przeciwciała przeciwko infekcji z którą Ty się borykasz. Moja bratowa karmiła syna przy anginie (dostała antybiotyk dla mam karmiących) i mały nie zaraził się od Niej. Czasami niestety zdarzają się infekcje przed którymi nie uchroni się dziecka. U nas Lila łapała każdy katar od Elizy, ale na szczęście na tym się zazwyczaj kończyło. A ja życzę Ci, żebyś nie musiała doświadczać tych złych rzeczy, bo i po co?! Zdrówka dla Was!

      Usuń
  3. wracaj do żywych:) Kochana mam nadzieję ze szybko Ci przejdzie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję, dzięki!

      Usuń
  4. O rany, jesteś bohaterką. Mnie grypa też tak potrafi powalić, a nie mam (jeszcze) do opieki dziecka, w dodatku też chorego. Niech Ci mąż przygotuje gorącą czekoladę (tym razem słodką :)) i kuruj się, kochana. Oby ta zołza, grypa, szybko Cię opuściła i (wiem, że to brzydko komuś źle życzyć) przeprowadziła się na przykład piętro wyżej do wiercącego sąsiada ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takich infekcji wirusowych, to chyba tylko grypa, tak potrafi mnie rozłożyć... No załamka po prostu. A czekoladę, jak sobie sama nie zrobię, to raczej nie dostanę :) Już słyszę to: "Ja? Ja nie wiem jak, ty zrobisz lepiej."
      A sąsiad generalnie kochany jest bardzo, bo mimo, że remont trwa i trwa, to kończy wiercić ok. 18.30, no i w niedzielę nigdy nie wierci. Wiem- nie ma się czym podniecać, bo to powinno być normą, ale tam gdzie mieszkałam poprzednią- nie było, i np. w Wigilię o 17-tej też potrafili wiercić :)

      Usuń
    2. O rany, to ci sąsiedzi do stołu wigilijnego z wiertarką siadali? Kreatywnie :-)
      Jeśli czekolada przerasta umiejętności męża, to może chociaż herbatkę z soczkiem malinkowym zasugeruj ;-) Szybko wracaj do zdrowia

      Usuń
  5. Trzymam kciuki, też mamy czas chorobowy, na szczęście się jeszcze nie rozwinęło... Dobrze, że chociaż Lila zdążyła się wyspać, bo niewyspana maruda, to byłby dopiero kłopot! Przesyłamy pozdrowienia z wielkopolski, już nie-deszczowej! Zdrowia zdrowia zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielki i Wy też trzymajcie się dzielnie i nie dawajcie się chorobom!

      Usuń
  6. Wracaj szybko do zdrowia!
    PS. Czosnek i cebulę zajadasz? Wiadomo, opcja z gorącą czekoladą zdecydowanie lepsza, ale jak mus to mus :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Dorotka, zajadam :) Czekolada nie zając, chociaż w moim przypadku lepiej, żebym nie wtłaczała w siebie tyle kalorii :) Ale czy ktoś powiedział, że ja zawsze muszę być rozsądna :)

      Usuń
    2. Ano właśnie, ja tam ubóstwiam czekoladę pod każdą postacią, tylko przez te moje cholerne zaparcia mogę o niej co najwyżej pomarzyć :-/

      Usuń
  7. Oj, no to Kochana wracaj szybciutko do zdrowia! Nie daj się grypsku :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wracaj do świata żywych i zdrówka życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj wspolczuje co za paskudztwo!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowia kochana! Nie daj się! Kopnij grypę w... grypowe czułe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aguś, ale witaminą C, to ja za wiele nie zwojuje chyba :)

      Usuń
  11. Ojj znam ten ból w zeszlym tygodniu zaraziłam się grypą zołądkową akurat kiedy mąż wyjechał na tygodniową delegację. Na szczęście lub na nieszczęście całość wymiotów i innych dolegliwości skumulowała się w nocy gdy synek spał ale następny dzień spędziłam na podłodze reagując jedynie gdy dziecko stwarzało sobie zagrożenie:) No ale i tak uważam, że matki to twardzielki i ze wszystkim sobie poradzą :) Zdrówka życzę z całego serca i żeby sąsiadowi się zepsuła wiertarka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie rozbawiłaś z tym sąsiadem :) No niech już sobie biedaczek dokończy ten remont- w końcu kiedyś musi się wprowadzić.
      Oj grypa żołądkowa- koszmar. Z Lilą w ciąży miałam dwa razy. Naprawdę można się położyć i leżeć dopóki człowiekowi nie przejdzie.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!