Mama2c

Mama2c

czwartek, 27 lutego 2014

Zima nad morzem...

... też może być fajna :)
Co prawda, wymarzone ferie, to te w górach, ze śniegiem po kolana, kuligiem, regularnymi bitwami na śnieżki, ale jak się nie ma co się lubi...
Zresztą, Dzieciakom w tym wieku, to chyba jednak jeszcze wszystko jedno, gdzie- byleby poza domem :)

Pogoda dopisała- było słonecznie, bezwietrznie i jak na koniec lutego- bardzo ciepło!
Szczerze? Oglądając zdjęcia, troszkę zazdrościłam tym dwóm Urwisom :)
Zwłaszcza, że nie do końca docenili ten wyjazd.
Mimo obietnic i zapewnień- jak zwykle, będąc we dwoje, dali popis swoich możliwości.
A razem, mogą naprawdę napsuć człowiekowi nerwów- oj mogą!
Doskonale znam ten mechanizm wzajemnego nakręcania się... Też byłam dzieckiem, i nie dość, że do wygłupów zawsze miałam pod ręką brata, to jeszcze mnóstwo kuzynek i kuzynów...
Tyle, że nasze Dzieci naprawdę nie znają umiaru.
My, mieliśmy świadomość, że pewnej granicy lepiej nie przekraczać...
W takich sytuacjach zawsze zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd.
I czy tylko ja mam takie problemy- chyba z pewnymi faktami, jednak rzeczywiście łatwiej mierzyć się w grupie.
No to jak? Są jeszcze jacyś nieudolni rodzice wśród nas?

Zostawiam Was ze zdjęciami, może Ktoś nabierze ochoty na weekend nad morzem :)















15 komentarzy:

  1. Zazdroszczę łobuziakom tego wyjazdu :) A, że dali popis - ktoś musiał, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. ja chcę nad morze!!! Pięknie - zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  3. Nabrałam ochoty!!!!
    Chce nad morze! Do hotelu bez schodów!
    bubububuubu!

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie do dzisiaj każdy wyjazd jest fajny - byleby spędzić trochę czasu poza domem :) Eliza wygląda super przeszczęśliwie, więc ferie chyba udane :-) Martuś, a ta Pani na zdjęciu nr 9 to jest Twoja mama?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę! Morze to najukochańszy mój zakątek. Nie trzeba mnie namawiać i przekonywać.
    Dzieciaki jak dzieciaki :D Teraz są inne czasy, dzieci bardziej pyskate i świadome wszystkiego. Jestem zdania, że od dzieci trzeba wymagać kultury i być konsekwentnym. Sądzę, że tego Waszym Urwisom nie brakuje. Śliczne zdjęcia. Dobrze, że łabędzie dzieci nie zaatakowały, bo one lubią tym dziobem uderzyć, gdy się wystraszą. Panie miałyby powód do tłumaczeń.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia :) Dla mnie to miód na serce bo kocham morze ponad wszystkie inne krajobrazy Eliza ma charakterek,ale wyobraź sobie kochana jakiej głupawki dostaje mój jedynak jak trafi mu się jakieś towarzystwo ;) Skończył właśnie dziesięć lat,ale progresu nie widać... - pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  7. http://budujacamama.blogspot.com/2014/02/ha-ha-to-chyba-za-zoski-usmiech.html - nominowałam Cię do Zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale tam pięknie ja 11 lat nad morzem nie byłam:( a jako dziecko jedziłam co roku.....buuu ale mi tęskno...........

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne! nigdy nie byłam nad morzem zimową porą, już widzę że to błąd...
    a Elizie ewidentnie wyjazd służył :))

    OdpowiedzUsuń
  10. W porownaniu do Lilci Eliza to duża kobietka, ale dopiero teraz na tle kuzyna widzę, że to jeszcze przeciez też mała dziewczynka.
    Wyjazd chyba udany, najważniejszy plan spełniony czyli starzy dalej niż zasięg matczynego wzroku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ochota jest. Tylko szans na wyjazd nie ma na razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Usmialam sie z ostatniego zdjecia. Niewiadomo kto kogo starszy: Eliza labedzia, czy labedz Elize. :)
    I widze, ze Elizka miala nawet swoje ukochane koniki, musiala byc w siodmym niebie! :)
    Ja wychowana nad morzem, ale zimy tam nie lubie, chociaz jak bezwietrznie to moze i nie bylo tak zle. Dla mnie wlasnie te lodowate wichury nad samym morzem byly najgorsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja kocham morze wiec kazda pora roku mi tam odpowiada
    ostatnio tak sobie mysle czy by na majowke w te rejony nie wybyc

    a co do zdjecia z labadzkiem to ja bym uwazala bo skubane bywaja agresywne

    OdpowiedzUsuń
  14. Od razu wspomniałam własne wyjazdy na wakacje i ferie do kuzynostwa w Białymstoku. I cóż, że to był tylko Białystok? Uwielbiałam tam jeździć, atrakcji - ze względu na towarzystwo - było co niemiara i naprawdę nic więcej nie było mi trzeba:)

    Co do porażek wychowawczych to czasami smakuję i ja ich gorzki smak.
    Niestety nie ma gotowych recept na wychowanie... choć wciąż ufam, że dzieci jednak wyjdą na ludzi...
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam kiedyś w Ustce w lutym i było super. Generalnie to za morzem nie przepadam, a raczej za plażą - opalanie i takie tam, tłumy mnie meczą, zimą to co innego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!