Mama2c

Mama2c

wtorek, 25 marca 2014

O nudnym weekendzie i męczącym przesileniu wiosennym

Tak, weekend zdecydowanie był nudny, ale nie leniwy- jak część z Was myślała :) Mając dwoje dzieci, w dodatku w tak różnym wieku, leniwy weekend przez najbliższy okres czasu prawdopodobnie mi nie grozi...

Ostatnio, już nawet nie pamiętam przy jakiej okazji, Mąż przypomniał, jak to kiedyś spędzaliśmy, te wolne od pracy, dwa dni- nie wychodząc z łóżka, i oglądając całe dnie seriale. Z początku pomyślałam, że chyba pomylił mnie ze swoją eks, bo ja mam nieodparte wrażenie, że dzieci były w naszym życiu od zawsze, a to automatycznie wyklucza takie spędzanie weekendów:) Potem myśl kolejna- no i czym On się tak ekscytuje? Że niby takie weekendy były fajne?! Zdecydowanie wolę te, które teraz przeżywamy. Dzieci wnoszą w życie taki powiew energii, że leżenie do góry plackiem przestaje być atrakcyjne :) Usłyszeć w niedzielę wieczorem od Elizy: "Ale było fajnie"- bezcenne. Czekam z niecierpliwością, aż Lila w pełni świadomie będzie czerpała radość z tych, tak różnych, od tych w tygodniu, dni.

No to jaki był naprawdę miniony weekend? W zasadzie, to śmiało mogę napisać- działo się! Eliza, zachęcona sukcesem swojej pracy na poprzedni konkurs, tym razem przysiadła do tego, o którym wspominałam wcześniej- życie Jana Pawła II. Najpierw burza mózgów- co też miałoby się na tej pracy znaleźć. I tu się pochwalę, że pomysł jest w dużej mierze mojego autorstwa, ponieważ pani do religii, poddała Dzieciakom myśl, że mogą przedstawić papieża grającego w piłkę. Uznałyśmy, że pewnie większość Dzieci pójdzie tym tropem, i my się wyłamiemy poza ten schemat :) Podsunęłam Elizce myśl, żeby pokazać Karola Wojtyłę podczas Jego wędrówek po górach. Samo wykonanie to już tylko i wyłącznie praca małych elizowych rączek :) No dobra- trochę kulek z bibuły zrobiłam... Tylko nikomu nie mówcie :)

Prace szły pełną parą :)





Rezultat całodniowej pracy



I ostateczny efekt...






Prace trwały całą sobotę, w niedzielę została tylko kosmetyka. W przerwie na odpoczynek, Babcia wyciągnęła nas na działkę. I o ile Eliza uwielbia tam być, o tyle w Lilę wstępuje demon... Nie, żeby Lila nie lubiła. Co to, to nie. Tyle, że w Niej, na tamtej ziemi, budzi się aktywny dewastator. I mimo, że tak naprawdę, na naszym ugorze, niewiele co można byłoby już zniszczyć, to Lila i tak znajdzie coś, co można popsuć, wyrwać (wcześniej krokusy, teraz "czai" się na tulipany"), połamać. Za każdym razem, z niekłamanym podziwem, odkrywam, ile to moje młodsze Dziecko ma pomysłów i inwencji twórczej...

Poza tym, był to także weekend prób samodzielnego jedzenia. I tu akurat Lila jest nieodgadniona, bo raz- domaga się łyżeczki i nie chce jeść karmiona przez nas (to akurat rzadko), a innym razem- siedzi jak królowa, z miną, która zdaje się mówić: "No nie żartuj mama, wiosłuj tą łyżką, raz dwa." W sobotę jednak wyraziła chęć samodzielnego jedzenia, na co ja ochoczo przystałam. I tak, jak przy serku grani szło Jej naprawdę świetnie, co uwieczniłam na zdjęciach, tak przy ogórkowej- nie odważyłam się podejść do Niej z aparatem, który jakby nie było, musi nam jeszcze trochę posłużyć...



Od jakiś dwóch tygodni zachodzę w głowę, czy małe Dzieci, też odczuwają wiosenne przesilenie. Mniej więcej, od właśnie takiego czasu, Lilka nam się zupełnie poprzestawiała i rozregulowała. Niestety, ma to konsekwencje dla nas wszystkich... Po pierwsze- wstaje skoro świt. I wstyd mi trochę na to narzekać, bo wiem, że część z Was wstaje tak już od dawna, w dodatku zaraz potem wychodzi na 8godzin do pracy. Tyle, że wychodzę z założenia, że skoro my póki co nie musimy nigdzie rano się spieszyć- żłobek/praca itd, to po co wstawać z kurami?! Godzina 7, byłaby dla nas optymalna, żeby wyszykować Elizkę do szkoły, kiedy ma na 8-mą. Poza tym- nie oszukujmy się- 7-ma, brzmi znacznie lepiej, niż 6-ta...
Na szczęście Lilka wstaje w genialnym nastroju, co udziela się nam wszystkim. I w zasadzie taki humor ma prawie cały dzień. No właśnie- jak wiemy z pewnej reklamy, "prawie" robi różnicę. Od godziny mniej więcej 18-tej, Lila nie daje już sobie rady- Ona ze sobą, a my- z Nią. Chodzi, jęczy, obija się o ściany, co chwilę chce ssać cyca, znowu jęczy, wszystko jest na "NIE". Ostatnio, nawet ulubiona przez Nią kąpiel, była radośnie powitana głośnym rykiem. Moje odczucia, od tej nieszczęsnej 18-tej, też są skrajne- od zrozumienia i współczucia, po irytację, zmęczenie i myśli z pogranicza teksańskiej masakry piłą mechaniczną. Jedyną korzyścią, wynikającą z rozregulowania Lilki, są dłuższe drzemki 2-2,5godzinne. Nie powiem, takie 2godziny wytchnienia jest przeze mnie przyjmowane z niekłamaną radością.

Mama znowu zmyśla... O, taka jestem wesoła :D 
Do 18-tej :)



Malowania paznokci- jak przystało na babski weekend, co prawda nie było- musimy poczekać, aż Lila nam dorośnie do takich przyjemności, ale rewia mody- i owszem:


Mimo ciągłego braku słońca, znacznego ochłodzenia i co chwilę padającego deszczu- trzymamy się myśli, że wiosna już jest, a to jej namiastka w naszym domu:



A dziś byliśmy na szczepieniu- jak ochłonę, to zrelacjonuję nasz wypad do przychodni.

28 komentarzy:

  1. My miewamy takie leniwe weekendy, zazwyczaj zwalamy się wszyscy na jedno łóżko i ogladamy bajkę za bajką odżywiając się nie zdrowo. Losujemy nawet kto ma otworzyć drzwi i zapłacić za pizze bo nikt się z łóżka nie chce ruszyć :)
    A ta praca piękna i jaka pracochłonna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taki weekend, raz kiedyś, to też by mi pasował- nie powiem!

      Usuń
  2. I to był nudny weekend? Praca jest śliczna, na pewno stanie na podium. Też mamy jęczenie od 18, ale Zośka zaczyna pokazywać, że nie potrzebuje dwóch drzemek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, to szybko, szybko. Lila chwilę przed roczkiem przestała spać dwa razy...
      No mam nadzieję, że Elizki praca zostanie zauważona!

      Usuń
  3. Przepiękna praca Elizy. Jestem pod dużym wrażeniem. Sama lubię czasami coś pomalować, czy z czegoś wyrzeźbić i wiem, ile to kosztuje pracy. Widać, że eliza cierpliwie wszystko robiła. Oj, może i moja córeczka będzie taka zdolna:)))) ...zazdroszczę kwiatków, bo u mnie w domu nic nie chce tak pięknie rosnąć, a tym bardziej kwitnąć. Ja chyba nie mam ręki do kwiatów:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, to nawet nie o zdolności chodzi, ale głównie o zamiłowanie i chęci :) A ciężką pracą można się wszystkiego nauczyć! Także życzę Karinie, aby po prostu lubiła robić takie rzeczy.
      Ja długo też tak myślałam o sobie i kwiatach :) A jednak, coś tam udaje mi się w tym domu hodować :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  4. praca piękna naprawdę mi się podoba;)mam nadzieję ze będzie wysokie miejsce :) mój Przemek odkąd jest ciepło na polu i goni zasypia o 19 i śpi do rana Wam też tego życzę:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Aniu! No Lila jak jest pogoda, to też prawie cały dzień na dworze, tylko to Jej marudzenie... Brrrr :)

      Usuń
  5. Praca Elizy jest naprawdę świetna i (kurde!!!) jaka pracochłonna! Ile tych kuleczek musiała ukulać bidulka... Efekt w każdym razie naprawdę robi wrażenie, życzę jej powodzenia :-) Co do zrywania się skoro świt, to faktycznie Lilka mogłaby wstrzymać się chociaż z godzinkę... I tak podziwiam ją za kondycję, bo gdybym ja wstała o 6 to już o 10 umierałabym ze zmęczenia :-) Ale na pocieszenie powiem Ci (skoro nie pamiętasz ;-P), że oglądanie seriali przez cały dzień wcale nie jest takie fajne - wieczorem boli Cię tyłek od ciągłego siedzenia/leżenia i łeb pęka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo, no zobaczymy, jak zostanie oceniona praca. Uczę Elizę, żeby się nie nastawiała, bo wtedy rozczarowanie przy przegranej jest dużo większe, i niestety- bardziej bolesne.
      Wiesz- dzieci zazwyczaj mają dużego większego powera niż dorośli. Pamiętam wyjazdy z Elizą w góry- cały dzień chodzenia, my w domu padaliśmy z nóg, a Ona miała siłę biegać, skakać... No szok po prostu :)
      Hehe, a to doskonale pamiętam co do oglądania seriali :) Dlatego- mimo wszystko- nie tęsknię za tym :)

      Usuń
  6. Jak ja tęskniłam za twoim pisaniem :)
    Ja jeszcze dwa miesiące temu chciałam, aby synek sie urodził bo nudziły mnie te dni spędzone na wylegiwaniu a dziś.... modlę się o kilka minut dla siebie. Jednak czau bym nie cofnęła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale miło mi czytać taki komentarze. Czasami, mimo szczerych chęci, czasu na bloga brak :(
      Ten czas, zaraz po ciąży, kiedy życie przyspiesza, a dziecko jest wyjątkowo absorbujące, bywa naprawdę trudny. Ile razy ja tęskniłam za czasem, kiedy Dziewczyny były w brzuchu :) Luz, relaks, trzeba było tylko dbać o siebie i o dzidziusia... Sama przyjemność!

      Usuń
  7. Drugi komentarz dla córki: BARDZO ZDOLNA DZIEWUCHA Z CIEBIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę, przekażę! Dziękujemy bardzo!

      Usuń
  8. To rzeczywiście nie był nudny weekend ;) Mamo nie ściemniaj Męża nie ma a tu jedna córa wcina pięknie serki i inne rzeczy a druga tworzy niewiarygodne wprost cuda Przypatruję się tej pracy i podziwiam wyobraźnię i zmysł artystyczny Elizy :) - pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, musiałabyś widzieć Lilki piękne jedzenie przy zupach :)
      No Eliza lubi takie rzeczy, ja to nie mam cierpliwości :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  9. Pomyśl o której nasze milusińskie będą wstawały po zmianie czasu, już się boję :)
    Eliza standardowo zrobiła super pracę, bardzo mi się podoba technika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się Kochana, bo teraz to chyba godzinkę do przodu będzie... Czyli może nie tak źle. No chyba, że nam się panny znowu przestawią :)
      Dzięki wielkie w imieniu Elizy!

      Usuń
  10. Moja Lila też wstaje skoro świt, ale!!! zaczęła przesypiać mniej więcej od tygodnia całe noce :D
    Praca Elizy - super, zdolniacha z niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Mia!
      Oho, szczęściara z Ciebie!

      Usuń
  11. Witam Cię, zajrzałam tutaj dzięki innemu blogowi na którym się udzielasz...
    Masz fantastyczne szczęście posiadania dwóch przesłodkich córek :) W dodatku starsza jak widać powyżej bardzo uzdolniona plastycznie. Całodniowa praca na prawdę się opłacała - przyniosła piękne efekty. Nic dziwnego, że z dumą prezentujesz swoje córy na blogu :) robiłabym dokładnie to samo.

    Zagłębiam się dalej w Twój blog a Ciebie zapraszam do mnie. MG
    care-mg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo, bardzo! Pozdrawiam

      Usuń
  12. No przezdolne masz te córy :) I Jak tu kwiatowo się zrobiło. Czuć wiosną :) A powiem Ci jeszcze, ze z tą 18 to naprawdę coś jest, bo Seba też praktycznie zawsze od 18 robi się nieznośny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Martuś.
      A coś mnie tak nosiło, żeby pozmieniać na tym blogu, ale nie wiem, czy jestem zadowolona tak na 100procent, także- nie wykluczam kolejnych zmian :)

      Usuń
  13. Piękna praca *-* Zdolne masz dziewczyny, zdolne - to na pewno po mamie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Aguś! Żartujesz?! Ja jestem antytalent, jeśli chodzi o takie prace. Raczej Eliza wdawała się w Dziadków.

      Usuń
  14. W tym przesileniu coś może jest. U nas Córcia, która już potrafiła "pociągnąć" 5-6 godzin bez snu, powróciła do systemu dwóch drzemek dwugodzinnych w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Konkursowa praca fenomenalna! Autentycznie Artystka Ci rośnie w domu! i to niebagatelnego kalibru :) trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!