Mama2c

Mama2c

wtorek, 29 kwietnia 2014

17/52 czyli wiosenne frustracje

Czy Wy też tak macie, że im ładniej na dworze, tym w domu jest większy bałagan?! Żeby nie użyć innego słowa na "b"...
Cholera!
Przecież prawie nas nie ma, a jak wracamy, to nie wiem, w co mam ręce włożyć...
Kiedy Marcin wraca z pracy, żal mi tego czasu razem i podejmowania decyzji w stylu- to ty dziś na spacer, a ja myję podłogi.
Niestety- wspólne spacery odbywają się kosztem porządku w domu.
Wieczorem, kiedy teoretycznie mogłabym "rzucić" się do sprzątania, jestem na to zbyt zmęczona.
Jednak nie na tyle zmęczona, żeby do głosu nie dochodziły frustracje, że wszędzie syf i brud...
I przypomina mi się mój ulubiony tekst: "No przecież się nie rozdwoję!"
A szkoda...

Zabawa trwa nadal :)




Dopisek!
I z tego wszystkiego dodałam nie to zdjęcie Elizy, o którym wcześniej myślałam :(
Ale już się poprawiłam :)
A za nami dzień pierwszych Lilkowych razów... Dzieje się :)

15 komentarzy:

  1. Bo to słońce robi bałagan! Jego to jest wina!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety ja mam podobne poczucie winy, jak Ty, gdy zostaję w domu i sprzątam, a mąż idzie na spacer. Dlatego staram się ostatnio sprzątać partiami, gdzy dzieci śpią lub nocą. Jeszcze do marca przychodziła do mnie Pani do sprzątania i to było idealne rozwiązanie. Miałam wysprzątane i nie martwiłam się takimi bzdurami. Obecnie zastanawiam się, czy może jednak lepiej wróćić do tego, by kogoś zatrudnić i nie żałować tych 75 złotych co drugi tydzień? Wówczas nie flustruję się tym, że podłoga niewypastowana i okna nie umyte, a na każdym lustrze odbite rączki Tomka. Może nie myśl o tym, bo to przecież taka bzdura, a my się stresujemy i przybywa nam tylko siwych włosów!:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To normalne,ja też korzystam ze słońca i mówię, że zrobię jak mąż wróci, a jak wraca to szkoda mi czasu. Pranie góruje, o prasowaniu nie wspomnę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to staram się robić porządek i wtedy gdy jestem sama z córcią, a i tak po powrocie ciągle mam wrażenie, że tyyyyyle jest do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh, w końcu zdarzy się jakiś pochmurny dzień to doprowadzisz dom do porządku. Sprzątanie nie zając - nie ucieknie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ostatnie zdjęcie jest wspaniałe :D
    Bałagan? W ogóle kto go wymyślił? Czemu samo się nie sprząta :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś kosztem czegoś.u nas najchętniej kosztem porządku w domku.Jak mam do wyboru spacer,czy nawet głupie wyjście na huśtawki-zawsze to będzie priorytetem.A w domu jak w domu,zawsze na szybko można zamieść pod dywan ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam patent rano ogarniam wychodzimy i wracamy wieczorem no chyba że muszę zrobić obiad ale to staram się z dnia na dzień i wtedy syfu nie ma:x No ale luksus własnego podwórka mi na to pozwala. Domyślam się że jak Ty być cały dzień pod blokiem stała to byś wzbudziła nie lada sensację

    OdpowiedzUsuń
  9. Moj odwieczny problem. :) Ale sprzatanie w domu zawsze przegra z pragnieniem slonca i swiezego powietrza.
    Zdjecia jak zwykle cudne! Ostatnie jest super, bo Lila na wiekszosci zblizen wydaje sie taaaka duza, a tu nagle widac, ze to jeszcze malenstwo w porownaniu z Eliza... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam to samo. Milion spraw do zrobienia. Jesli w domu to pol biedy bo moge czesc zrobic gdy Tomek nie spi i lezy na macie a starszy w przedszkolu lub poznym wieczorem. Ale co z tarasem, balkonem i calym majdanem obok domu? Trzeba sadzic roslinki, pielic. Tego po ciemku nie da sie robic a z Tomkiem nie ma szans. On w wozku spi tylko jak jedzie, inaczej budzi sie po 10 min, nie cierpi w nim siedziec gdy nie jest w ruchu no i nie siedzi jeszcze by go posadzic na kocu obok z jakas zabawka.Poza tym za chlodno jednak jeszcze by.go na kocu polozyc. Za to spi w domu ze 3h i wtedy moglabym owszem wziac elektroniczna nianie i popracowac ale szkoda mi pogody. Chce by byl na powietrzu, wiec zwykle wyjezdzamy na spacer gdy robi sie senny bo wtedy relatywnie najlepiej znosi wozek - patrz wyzej. Wracamy i za chwile wraca starszy z tata i do wieczora kolowrot. Wieczny niedoczas. Co ja bym dala za pania do sprzatania, gotowania i ogrodnika :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mając malucha w domu trzeb asię przyzwyczaić do nieładu..ja zwsze uwielbiająca porządek i ład, teraz czasem funkcjonuję w mieszkaniu, które wygląda jakby przebiegło przez nie stado bizonów. Zabawki, ksiązeczki, kredki są wszedzie. Kilka razy dziennie chodzę, układam i zbieram. Ja to jrszcze ja, najgorzej jak młodego pilnuje mąż. to robi się jeszcze wiekszy bajzel.

    No ale wiosna w pełni, nie ma sobie co głowy zawracac. kiedys bedizemy stare i bedziemy mialy czas na porządki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Osobiście stwierdzam, że to prawda! Im mniej człowieka w domu, tym gorszy bałagan powstaje, mało tego - słońce zawsze wszystko odkryje!
    Ja mam pokój na południe/zachód - jest MASAKRA! Każdy kórz widać na moich ciemnych i niepraktycznych oczywiście meblach. Ale co się zrobi... W dodatku mam ogromną szafę z lustrem na ścianie naprzeciw okna - to sobie dopiero przyjemność zrobiłam fundując takie widoki :P jakby była nie umyta to i tak cholera zmazy widać :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie jak taka piękna pogoda to szkoda czasu na sprzątanie! :) Udanej majówki życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Eh... a w ogóle to doba jest za krótka... Ja nie wiem jak to się dzieje, ale nie nadążam za niczym... Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze Kochana! Masz rację! Słońce uwielbia bałagan! Za bardzo bardzo za bardzo i dezogranizację. Cały dzień na dworze, a obiad na kolację ;) Dobrze, że dla Zośki mam nagotowane na zapas i wystarczy wyjąć słoiczek ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!