Mama2c

Mama2c

środa, 30 kwietnia 2014

Dzień, kiedy po raz pierwszy...

- Lila świadomie i z powodzeniem piła wodę prosto z butelki! Co prawda, była to butelka z dzióbkiem, ale przyznacie, że to kolejny, milowy krok do dorosłości :) I pomyśleć, że rok temu nawet jeszcze nie siedziała, a w Jej menu- poza moim mleczkiem- były tylko zupy- jarzynowa i dyniowa...  
 Eh...(matka ociera łzy w rękaw i głośno pociąga nosem...)


-Matce zrobiło się słabo na widok krwi. Nigdy nie ruszał mnie ten widok, ani widok różnych zabiegów gdzie krew się może lać... Do wczoraj. Za sprawą starszej Córci o mały włos nie zaliczyłabym klasycznego osunięcia się na podłogę. Naprawdę było blisko...
Zaczęło się od tego, że Eliza od paru dni narzekała na ruszającego się zęba. Górna prawa trójka- jakby ktoś był ciekawy :) Narzekanie mieszało się z euforią, z tytułu: "Znowu dostanę kasę od zębuszki".
Taaaaa, od zębuszki :) Ciekawe, że mnie tak nie cieszy kolejna wiadomość o ruszającym się zębie. Swoją drogą, mogłyby chociaż wypadać w jakiś konkretnych odstępach czasu, bo w kwietniu "zębuszka" już drugi raz przyszła.
W każdym razie, siedzę sobie wczoraj przy laptopie (czy ja narzekałam na bałagan w domu?!), kiedy słyszę: "Mamoooooo, choć szybko!" No to poszłam... Krwawe szczegóły jednak pominę. Napiszę tylko- nigdy, powtarzam nigdy, nie przypuszczałabym, że z ruszającego się zęba, może lać się TYLE krwi. Nie wiem jak to się stało, że Eliza nie spanikowała, ale mi- na Jej widok, zrobiło się po prostu słabo. Jedyne co przyszło mi do głowy, to pomysł, żeby wypłukała buzię lodowatą wodą... Jeśli podczytuje mnie jakiś stomatolog i pomysł był trefny- to błagam- bez linczu. Eliza poszła do łazienki, a ja musiałam usiąść, żeby poczuć się znowu normalnie. Na szczęście długo to nie trwało i mogłam spokojnie wstać. Chciałam pójść do łazienki, żeby zobaczyć, czy coś pomogło. No i na przedpokoju zamarłam, żeby za chwilę poczuć to charakterystyczne uczucie, kiedy za chwilę ma człowiek zemdleć... Wiecie jak wyglądała nasza podłoga? Z powodzeniem mogliby u nas kręcić jakąś scenę zabójstwa. M-A-S-A-K-R-A!
A za godzinę było już po wszystkim- ząb wypadł, robiąc miejsce kolejnemu :)

-Lila po raz pierwszy DOMAGAŁA się obcięcia paznokci.
No właśnie- obcinanie paznokci. Wiem, że wiele mam ma z tym problem. U nas może "jazd" na tym punkcie nie ma, ale z całą pewnością nie jest to coś, co Lila lubiła robić. Aż do wczoraj. I kolejny raz, sprawdza się powiedzenie, że przykład idzie z góry :) Sama sobie musiałam obciąć to i owo, i kiedy Lila zobaczyła, że "mama też to robi", to wystawiła swoje paluszki i kiwała głową, że Ona też chce :) Co prawda- u Niej nie było jeszcze czego obcinać, ale żeby nie czuła się zawiedziona- wybrałam najbardziej podrośnięte paznokietki, i  je skróciłam. Córcia! Już niedługo będziemy razem chodzić na manicure :)

A co poza tym? Bzy! Bzy u nas kwitną i pachnie tak, że aż czuć maj w powietrzu!




Złe wieści na temat załamania pogody już do mnie dotarły i mimo, że majówkę mieliśmy spędzać na miejscu, to wizja deszczu jakoś nas osłabiła... Póki co, cieszymy się jednak piękną pogodą, wysokimi temperaturami i brakiem deszczu. To ostatnie zmusza mnie, żeby pójść na działkę i podlać to, co trzeba...
A na działce mamy aktualnie małą Holandię :)




 A już dziś... spędzę całe popołudnie z mężem! I to nic, naprawdę nic, że głównie będziemy załatwiać sprawy "około domowe"- jak na przykład fryzjer matki :p, ale będziemy SAMI! Dziewczyny tak wczoraj dały do wiwatu, że na przemian przewracaliśmy oczami, wzdychaliśmy i patrzeliśmy na zegarek :) Czekałam tylko, aż mój mąż powie: "Zapomnij o trzecim." :) W każdym razie, kiedy dziś już załatwimy, to co mamy załatwić, planujemy pójść na kawkę. Śmiejemy się, że w naszym przypadku to prawie randka...

Miłej majówki i duuuuuuużo słońca- nawet w deszczu!

15 komentarzy:

  1. Ja do krwi przywyklam. Ale nie mogę patrzeć jak mi ją pobierają :)...mam nadzieję, że im prognozy e kapcie pójdą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, tez bym chyba prawie zemdlała przy takiej ilości krwi... Szalony ząb!

    O obcinaniu paznokcie natomiast to Ty mi nic nie mów! Nie dosyć, że młody nie lubi tej czynności, to ja jeszcze jestem beztalencie i nie umiem ładnie obciąć pazurków :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawa dla dziewczynek :) Super że Lilcia zapoznała się z butelką z wodą a Elizie wychodzą nowe zęby :) same dobre wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę czasu z mężem ;)
    Jeśli chodzi o butelkę, to synal już się rwie do picia sam (ze zwykłej butelki bez niekapka), do tej pory zawsze ja butelkę trzymałam :/
    A obcinanie paznokci przez mamę, u mnie nie pomogło :(
    Dla Was również miłej majówki! Oby pogoda dopisała!

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, to udanej randki! Raz na jakis czas potrzebne takie wyjscie bez dziecka, by spedzic czas razem, poromawiać, pobyc ze sobą , bez dzieci. Napisz później jak bylo!;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję tych ząbków i krwi, którą sobie wyobraziłam, jako wielką kałużę. Jak sobie czytam Twoje i inne blogi to czasami jestem przerażona, ile jeszcze przede mną. Obecnie to ja rzeczywiście mam mało problemów, no może tylko brak czasu:) A zdjęcie przepiękne!:) Marzy mi się w mieszkaniu pachnący bez. Tylko, gdzie go znaleźć? - może na bazarku ktoś będzie sprzedawał:)))) Napisz, czy randka z mężem się udała:)? Gorąco pozdrawiam i życzę udanej majówki:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj współczuję tego widoku... No i brawa za postępy młodszej latorośli!

    Jakie śliczne tulipany macie :)

    Hmm mój mąż już mi powiedział, żebym zapomniała o drugim - mam nadzieję, że zapomni ;)

    Pozdrawiam, Kasia M. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Krew to chyba specyficzny widok, ale krew własnego dziecka? To masakra. Byłaś i tak dzielna :D Miłej randki i buziaki dla butelkopijcy :)

    Bzy! Bzy! Bzy! Piękne, kocham je tak samo, jak magnolie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bzy! Bzy kocham najbardziej... ten zapach upaja <3

    krew, cóż, kobiety chyba są przeważnie z natury odporne na ten widok ;) ale krew dziecięcia to zupełnie inna bajka... jakoś nawet z takiego zębowego powodu chyba też by mnie osłabiło...

    ale za to Zosia ma z Lilką jakieś synchro, bo od dwóch dni na spacerach dudni z butelki wodę :P Też z dzióbkiem, choć raz dostała z otwartej normalnie, z braku laku i też poradziła ;) Fajny widok, trzeba przyznać :D i jak dumnie Lilka trzyma butelkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany, też by mi się chyba zrobiło słabo na taki widok! Chociaż powodem nie byłaby krew, a ząb :-) nienawidzę zębowych spraw, dziur, borowania, wypadania, wyrywania... brrr...

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurcze też pewnie bym tam wymiękła... Same problemy z tymi zębami, to rosną, to wypadają :P

    OdpowiedzUsuń
  12. ja tam na krew nie reaguje jakoś specjalnie ale nie dziwię się że miałaś dość po wejściu do łazienki... w ogóle te zęby to taki niewypał dzieci się męcża od małego potem dentysta, wypadania, borowanie:/

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny dzisiaj w Szczecinie dzień był :) A poza tym - zazdroszczę picia z dzióbkowej butelki... Rewelacja :) i domaganie się obcięcia pazurków :) super :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Sliczne tulipany :)
    a propos balaganu- nie zajac- nie ucieknie ;) czasami lepiej spedzic wolny czas z rodzina!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny bez, uwielbiam go ;) Cali z kolei od wczoraj w końcu pije sama z normalnego kubka ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!