Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jak zdradziłam pana Grzegorza, czyli- cała Polska czyta Holly Webb

Dawno, dawno temu, pisałam Wam o naszej rodzinnej miłości do książek Grzegorza Kasdepke. Bliźniaki Kuba i Buba, bohaterowie kilku opowiadań tego autora, stali się niemal członkami naszej rodziny. Jako, że zawsze mamy w zwyczaju zabierać Elizy książki na wszystkie wyjazdy, urlopy, wczasy, to dwójka tych wyimaginowanych rozrabiaków, zjeździła z nami pół Polski. Podobnie było z Bartusiem, bohaterem "Co to znaczy, że...". I muszę przyznać, że gapowaty Bartuś, który zawsze wprawiał w zakłopotanie swojego tatę, nawet bardziej mnie przekonywał, niż łobuzujące bliźniaki... Może dlatego, że taki team, to ja mam prawie na co dzień, w postaci Elizy i syna mojego brata.

Każda mama ciut podrośniętego dziecka wie, że ma Ono swoje ulubione bajki/książeczki/piosenki, które nigdy się nie nudzą. I to naprawdę mało istotne, że nasza pociecha zna je już na pamięć, potrafi powtórzyć wybrane fragmenty, albo dokładnie wie, co wydarzy się w każdym jednym odcinku, ukochanej bajki. Nie inaczej jest z Elizą. Co mnie fascynuje jako mamę, socjologa, człowieka 33+, to fakt, że Ona naprawdę z niekłamanym przejęciem ogląda po raz ósmy ten sam odcinek bajki, słucha ulubionej piosenki Rafała Brzozowskiego, albo wsłuchuje się w opowieści o Kubie i Bubie. Szkoda, że my- dorośli, zatracamy tą umiejętność :) Ile to by było oszczędności... Wyobraźcie sobie- idziecie z mężem/partnerem/kumpelą do kina na super film, potem sprowadzacie go sobie (film, nie partnera :)) legalną, bądź nielegalną drogą do domu i oglądacie przynajmniej raz dziennie, nie szukając jako rozrywki niczego innego... Żyć nie umierać.

I właśnie dlatego, kiedy zaproponowano mi przeczytanie z Elizą serii książeczek o Emilce Piórko, a potem opowiedzenie Wam o nich, trochę się zawahałam. Raz, że testowanie, recenzowanie i takie tam inne, nie były, nie są i pewnie nie będą, celem prowadzenia przeze mnie bloga. Ja tu mogę wylewać swoje matczyno-kobiece gorzkie żale, ale nie reklamować pastę do zębów :)
A tak serio- zastanawiałam się co na to wszystko Eliza. Ale, że w przeciwieństwie do Lilki, która mówiąc: "nie" ma na myśli albo "nie", albo "tak", albo nawet "nie jestem pewna" (taka zgaduj zgadula), Eliza to już rozumne dziecko, to po prostu zapytałam Ją, co Ona na to. Okazało się, że moje dziecko jest bardziej łase, na takie okazje, i ochoczo wyraziła zgodę. Lojalnie uprzedziłam Ją, że w takim razie, na pewien czas, odstawiamy pana Grzegorza na półkę, i czytamy tylko te książeczki, które dostaniemy. Nie było sprzeciwu...
A później, było już tylko tak:

Samodzielne czytanie, kiedy mama musiała oddać się tak prozaicznym czynnościom jak obieranie ziemniaków, czy zmiana pieluchy młodszej siostrze...



Czy trzeba pisać, że książeczka bardzo się podoba? Ten uśmiech mówi chyba wszystko.


A tak wygląda moje dziecko, o godzinie 22-giej, kiedy wybłagała, żebym przeczytała Jej trzy rozdziały na raz!  Domyślcie się tylko, jak ja wyglądałam :)


Z racji tego, że w zeszłym tygodniu mama trochę zaniemogła, a Eliza piątek i sobotę spędziła u swojej przyjaciółki, miałyśmy małą przerwę w naszych wieczornych rytuałach (Czytanie przy Lilce? Nie da się...), ale już dziś do nich wracamy i sama nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła opowiedzieć Wam o naszych wrażeniach :)

9 komentarzy:

  1. Czekam! Z wypiekami na twarzy (bo w piecu aktualnie pustki - odchudzam się kurna)!

    OdpowiedzUsuń
  2. No no rośnie molik książkowy, oj jakbym chciała, żeby moi chłopcy mieli taki zapał do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super, zapał do czytania książek zdobywa się właśnie w dzieciństwie. jeżeli wówczas się ich nie czyta, to już po ptakach. mojemu mężowi nikt ich nie czytał i teraz klapa - nie mogę go zachęcić nawet do tych najciekawszych, sprawdzonych przeze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widac jaka Eliza zaczytana! Jakbym widziala siebie w jej wieku! ;) szkoda tylko, ze nie mialam mamy, ktora poczytalaby mi ksiazke wieczorem. Zawsze musialam czytac sama, moja matka zawsze, ze to strata czasu, a ksiazki przez dlugie lata dostawalam tylko od dalszych czlonkow rodziny... :/

    OdpowiedzUsuń
  5. och pamiętam te czasy kiedy zamykałam się w pokoju pod pretekstem uczenia się i pochłaniałam harrego potera:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będziemy będziemy czytać coraz więcej, to się zgłoszę do "doświadczeńszych" po rady :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak napisałaś "potem sprowadzacie go sobie (film, nie partnera :)) legalną, bądź nielegalną drogą do domu i oglądacie przynajmniej raz dziennie, nie szukając jako rozrywki niczego innego..." i od razu mi się pomyślało , że kurde właśnie przede wszystkim to tego partnera się powinno tyczyć ;P Cudownie by było każdego dnia z nieustającym, niezmiennym zachwytem pasjonować się własnym partnerem bez końca :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O, bardzo, bardzo ciekawa jestem podsumowania :D
    Często zastanawiam się, jaki też gust książkowy będzie mieć mój dzieć.. ale potem patrzę na monotematyczność półek, i myślę sobie, że niech wybiera do woli, byle z tego co tu jest :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!