Mama2c

Mama2c

niedziela, 13 kwietnia 2014

W biegu...


...czyli o naszej niedzieli, i nie tylko.
W biegu myśli, w biegu spraw...
Ciężki tydzień za nami, ale o tym- innym razem.

Niedziela.
Tym razem nie "dla nas".
Razem, a jednak osobno.
Można i tak.
Wcale mnie ten czas poza domem nie odprężył, ale cieszę się, że nie siedzieliśmy zamknięci w czterech ścianach. Nie zniosłabym tego.
Zostawiam Was ze zdjęciami z naszej niedzieli...
Jak widzicie, gdyby nie pewne małe "ale" (które de facto małym nie jest) między mną a panem K., byłoby całkiem miło...

Tegoroczna palma przyjechała do nas z samego Krakowa!



A kiedy część rodziny została oddelegowana do Kościoła, my z Lilą, cieszyłyśmy oko między innymi takimi widokami...


Mama tylko raz w duchu westchnęła, że jej marzenie, o domku, werandzie, sadzeniu kwiatów we własnym ogródku, widoku szalejących w tymże ogródku psów, pewnie nigdy się nie spełni...

 ... a że nie pozostało jej nic innego, to napawała się tymi widokami nadal...


Urząd Miasta w Szczecinie




 Szybki marsz po Parku Kasprowicza, z magnoliami w tle :)




Jeszcze szybsza teleportacja do Parku Żeromskiego, jedno z nielicznych zdjęć Lilki dzisiejszego dnia. Ewidentnie nie chciała współpracować...






Z Parku Żeromskiego, to już naprawdę rzut beretem, na Wały Chrobrego. Grzechem byłoby nie skorzystać :)





O tu, już niedługo, będę chodziła na kawę z mamą i bratową :) Tak, wiem- nie ma się czym podniecać. Nie, jeśli mieszka się blisko jakiejś sieci kawiarni... Wtedy to się wydaje takie oczywiste, że dzwonisz do najlepszej przyjaciółki/mamy/siostry/wszystkich na raz i mówisz: "Za 15minut w..." Kiedy mieszka się prawie na wsi, takie rzeczy NAPRAWDĘ cieszą :) 
Ale, ale... Pizzerie za to mamy całkiem blisko. Żeby nie było :)


Byliśmy też nad wodą...




 ... tylko z siedzeniami kiepsko :)


A na koniec, matka jak zwykle zachwyciła się czym? No czym?! 
Zboczona już jestem z tymi kwiatkami :)



18 komentarzy:

  1. Zapewniam Cię kochana, że wypad na kawę cieszy zarówno "mieszkanki wsi" jak i miasta bo przy tylu sprawach codziennych i dzieciakach ciężko umówić się tak w krótkim czasie:) U mnie taki wypad wymaga prawie planów bitewnych i pism z prośbą o pozytywne rozpatrzenie u męża;) A z kwiatami faktycznie wykazujesz jakieś zboczenie ale jak dla mnie mega pozytywne więc szalej dalej z aparatem i ciesz nasze oczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas też moje wcześniejsze wyjścia, tak właśnie wyglądały... A właśnie sobie uświadomiłam, że odkąd urodziła się Lila, nigdzie nie byłam na kawie... To znaczy-sama, z przyjaciółką...

      Usuń
  2. Cudnie,cudnie :) O takim domku też marzę,choćby i na bałutach w łodzi ;)
    Ja nie mam czasu na nic ostatnio O takiej niedzieli jakie Wy macie zawsze ja mogę tylko pomarzyć...Choć sobota była namiastką,tyle że zmęczyłam się jak bury osioł nieprzyzwyczajona do nadmiaru tlenu i decybeli wydobywających się z dziewięcio- i dziesięcioletnich gardeł ;)
    A różnica zdań w małżeństwie - chyba jestem ekspertem...-pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Martuś, a ja ostatnio o Tobie myślałam, że nie komentujesz, że Cię nie ma, czy co... To prawda- nadmiar tlenu może zmęczyć :) Ja zawsze czuję się jak pijana, kiedy go przedawkuję :)
      U nas pora różnicą zdań, dochodzą- że tak to ładnie ujmę- demony przeszłości, a to już różnie może się skończyć...
      Trzymaj się, buziaki

      Usuń
    2. Kochana jestem myślami z Wami zawsze,ale zmieniłam robote i musiałam się ogarnąć domowo i organizacyjnie a syn dostał klucz na szyję ;)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia...my ostatnio gustujemy w kawie w piaskownicy, tak to bywa jak dwa poltoraroczniaki się spotkaja :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa w piaskownicy? Też fajnie. Szkoda, że nie mam z kim jej pić.

      Usuń
  4. Każde marzenie jest do spełnienia!
    Nawet jeśli to taki pochłaniacz kasy i nerwów jak dom.
    Głowa do góry :* Po burzy zawsze wychodzi słońce. :* Pamiętaj, że ZAWSZE możesz do mnie napisać (W końcu masz mnie na fejsie :)) i się wgadać. Nie wiem czy to pomoże, ale może coś?
    A zdjęcie jak zawsze piękne!


    Noelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mówisz Noelka, że to wcale nie ta cudownie z tym domkiem? Ej, coś Ci nie wierzę :) Chociaż słyszałam różne opowieści i znajomych i rodziny na temat samego budowania domu... Ale wiesz co? Mieszkanie w bloku jest po stokroć gorsze :)
      Dziękuję Ci bardzo Natalka, dużo to dla mnie znaczy. Chyba zastosuję terapię oczyszczającą i wyleje żale tutaj. Może się krew w domu nie poleje...

      Usuń
  5. U Ciebie taka piękna pogoda, kiedy w lubelskim tak pochmurno i zimno... :( Już nie wytrzymuję w tym domu, ciągle coś kropi, wieje, zimno... brr...
    Ja też napawam się pewnymi widokami podczas spaceru, narazie tylko tyle mogę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wczoraj mimo słońca dość mocno wiało... No i przywiało- deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz :(

      Usuń
  6. Zakochałam się w tej palmie *-* Taka jest "inna".
    A spaceru zazdroszczę... My ostatnio spacerujemy po sklepach meblowych -.- A jak już się na spacer zbieramy to się pogoda psuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Palma skradła moje serce! U nas też dziś załamanie pogody, a spacery po meblowych, też są na pewno ciekawym wyzwaniem.

      Usuń
  7. I my z mężem marzymy o domku i najlepiej w górach... Tylko, gdzie tem znaleźć pracę i z czego żyć?? Pomimo wszystko i pomimo wszystkich przeciwności losu, wierzymy, że kiedyś nam się uda zamieszkać w domku. To samo życzę Wam:)))) Zdjęcia przepiękne i Urząd Miasta bardzo mi się podoba!:) A zdjęcie nad wodą - cudo!! Palmy zazdroszczę. My tym razem nie byliśmy nawet w kościele - cały dzień dzieci na zmianę płakały. Serdecznie pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki domek w górach, to już w ogóle szczyt marzeń :) Połowicznym rozwiązaniem może być prowadzenie pensjonatu :) Wtedy domek i praca w jednym, Tyle, że to tak naprawdę człowiek cały czas jest w pracy. Nie każdy o tym marzy :)
      Mimo wszystko życzę Wam spełnienia marzeń! Ściskamy

      Usuń
  8. Koło mnie ani kawy ani pizzerii :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no coś Ty? Że niby gorsza dzicz niż u mnie? :)

      Usuń
  9. Ja teraz mam kawiarnię pod samym nosem i zawsze mi szkoda kasy, skoro mogę kawę w ekspresie zaparzyć ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!