Mama2c

Mama2c

wtorek, 20 maja 2014

Bar Kawowy Niger w Zielonej Górze i 20/52

Tego baru, na naszej osobistej liście pt. 'MUSIMY TAM PÓJŚĆ", nie było. Cynk, że warto, dostaliśmy dopiero na miejscu. Pisałam Wam, że moja Mama aktualnie jest na wyjeździe w Zakopanem. Towarzyszy Jej koleżanka, która jest stałą bywalczynią Zielonej Góry (Szczęściara!) i to Ona napomknęła w rozmowie telefonicznej o pysznych deserach lodowych. Nam dwa razy powtarzać nie trzeba. Niestety- jako bardzo przeciętni przedstawiciele klasy średniej, musieli spytać o ceny :) Pani Irenka rzuciła enigmatycznym: "Tanio nie jest". Hmm... I zagwozdka- co robić? Jak widać, na wyjeździe szare komórki, też mają wolne, bo do głowy nam nie przyszło, żeby prześwietlić Ich cennik w necie. W każdym razie, stwierdziliśmy, że raz się żyje i że idziemy. To było bardzo spontaniczne wyjście, zresztą, zaraz po dość późnym obiedzie w Sphinxie, którym Oboje byliśmy zawiedzeni. I nie- nie samym Sphinxem, bo tego znamy dobrze i lubimy. Jednak zestaw pod nazwą "party mix" w ogóle nie spełnił naszych oczekiwań. Trzeba było pocieszyć się więc czymś słodkim :) A, że ze Sphinxa do Nigera, mieliśmy naprawdę z 20kroków- jak mogliśmy nie skorzystać z takiej okazji.

Niger to podobne kultowe miejsce na mapie Zielonej Góry. Taki lokal z tradycją. No cóż- mnie akurat wnętrze zupełnie nie porwało. Bar kawowy czynny jest do 20-tej, a my byliśmy chwilę po 19-tej, także postanowiliśmy szybko coś wybrać. Eliza zdecydowała się na lody toffi, Marcinowi skomponowałam deser (tak, tak- po raz kolejny :)) a ja wzięłam dla siebie tort kawowy i kawę. Marcin zamówił sobie czarną kawkę z żeń szeniem- i to jedyna pozycja, która mnie zachwyciła smakiem. Lody- owszem- dobre, ale jadłam lepsze. Choćby w Skierniewicach, w lodziarni na przeciwko Kościoła św. Jakuba. Tort kawowy- też dobry, świeży, ale... Równie dobry robię w domu sama. Deser- dobry, ale w Szczecinie mamy miejscówkę, gdzie serwują dużo lepsze. Natomiast Eliza lodami była zachwycona i wychodząc wzięła sobie jeszcze jedną gałkę toffi :) A jak kształtowały się ceny? Tu byliśmy mile zaskoczeni, bo finansowo nie zrujnowało nas to wyjście. Jednym słowem- ceny jak wszędzie. Obsługa miła, jedynie fakt, że 15minut przed zamknięciem lokalu, podczas gdy dopijaliśmy kawę, jedna z Pań zaczęła już myć podłogę, był trochę nie na miejscu. Pod tym względem akurat jestem wyrozumiała, zwłaszcza na wyjazdach- każdy chce iść jak najszybciej do domu. Co nie zmienia faktu, że sygnał odczytaliśmy prawidłowo i po chwili już nas tam nie było. Miałam nawet w planach wrócić tam w sobotę, podczas porannego spaceru na tą kawkę z żeń szeniem, ale w końcu tam nie zaszliśmy.

A to Dziewczyny w Nigerze, w 20-tym tygodniu tego roku:




I w bonusie- Lila robi striptiz:






19 komentarzy:

  1. Trzeba to miejsce zapamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lila to prawdziwa modelka- pozy ja z wybiegu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kawa z żeńszeniem brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. To wyżej to ja byłam... z konta męża bo się nie wylogował, no jak mógł...

    tak, że no ten, tego - e-mail Ci wysłałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, dzięki wielkie Kochana! Ściskam

      Usuń
  6. Świetny wystrój... Muszę męża tam zaciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się podoba- to koniecznie zaciągnij, a co!

      Usuń
  7. jak nic dla mnie to Ty powinnaś zostać tajemniczym klientem i pisać recenzje lokal jeszcze by Ci płacili za to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że raz- gościnnie byłam :)
      Tylko jest małe "ale", a w sumie to nawet dwa...
      Po pierwsze- jak ja bym wtedy wyglądała? :) W dzień chodzenie po lokalach, a noce z Chodakowską? To nie dla mnie :0
      Po drugie- ja nie mam tak wyczulonych kubków smakowych jak Magda Gessler :)

      Usuń
  8. Nie polecałam Ci Nigeru, bo moim zdaniem, jego "sława" to już tak po prostu unosi się na fali przeszłości. W PRLu to była chyba jedyna kawiarnia w ZG i wtedy wszyscy się zachwycali, ale teraz- konkurencja przebiła ich niestety 10 razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, no co tu dużo mówić- dupy nie urywa :)

      Usuń
  9. W Zielonej Górze kawiarnia numer 1 bezapelacyjnie! Wiadomo wszystkim nie da sie dogodzić. Osobiście uwielbiam tamtejsza kawę mrożoną którą mogę śmiało polecić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz- mrożonej kawki tam nie piliśmy, a oboje uwielbiamy. Także, chętnie spróbuję, podczas kolejnej wycieczki do ZG. Nam bardzo smakowała kawa z żeńszeniem i na nią na pewno jeszcze raz się udamy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Najlepsze są tam lody mleczno-waniliowe z bitą śmietaną (najlepiej podwójną) i polewą owocową - ten sam smak od kiedy pamiętam :) Wnętrze jest niemal identyczne jak latach 80. Zielonogórzanie nie byliby zachwyceni, gdyby ktoś to zmienił. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie już wiem co zamówić następnym razem :)I oby był on w miarę szybko, bo mam do Zielonej sentyment.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!