Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 12 maja 2014

Niedziela blogera...

Dziś krótko, aczkolwiek treściwie :) I przy użyciu zdjęć...

Pobudka skoro świt... Wyszykowanie Córci starszej na komunię najlepszej przyjaciółki... Przekazanie Elizy w dobre ręce...



 ...i już można zmykać do kuchni, żeby po niespełna godzinie poczuć zapach domowego ciasta <3




Potem, we trójkę, wskakujemy w cieplejsze ubrania i idziemy na spacer, który... szybko kończy się spontaniczną wizytą w "mięsnym", bo zmieniamy plany obiadowe :)
Wybaczycie brak zdjęć gulaszowego, łopatki i żołądków? :)

Po spacerze Dziecko młodsze zasypia (jupi!), a rodzice bawią się we dwójkę (!!) nową, urodzinową zabawką mamy- satysfakcja (dla obojga...) gwarantowana... Brak zdjęć- chyba zrozumiały :)

Dziecko wstaje, mama serwuje obiad, w duchu przeklinając, że: "znowu każdy je co innego", wraca Eliza (na szczęście najedzona) i jedziemy na zakupy:





W trakcie wybierania "chwastów", mama panikuje, że zgubiła portfel... I nie, wcale Jej nie żal tych całych 20złotych w bilonie, jakie w nim miała, ani samego portfela- od dawna jej się już nie podobał, ale wizja wyrabiania wszystkich dokumentów, powoduje u mamy palpitację serca i wszystkich pozostałych organów... 
Małżonek zapewnia, że kiedy szłam z domu do auta, to portfela nie miałam, ja- zapewniam, że miałam, bo przecież pamiętam to doskonale! Na szczęście na działce jest Babcia B., a z działki to już rzut beretem do domu... Tak, portfel jest, leży na przedpokoju. Ufffffffff!

Podniesionym ciśnieniem zupełnie się nie przejmujemy, dlatego korzystamy z okazji bycia "na mieście"- wypijamy w aucie najlepszą kawę ever...


...i idziemy prosto na działkę, żeby zobaczyć takie oto widoki...



 ... Mama już myśli o tych wszystkich ciastach, w których wylądują porzeczki, wiśnie, jabłka... Tata na głos myśli o kupnie "gąsiora"... i o zabawie w produkcję domowego wina... Nie da się ukryć- każde z nas lubi co innego :)

Wykorzystujemy fakt, że sąsiada nie ma na działce, i mama robi zdjęcia swoich majowych ulubieńców...


Wracamy do domu na małe co-nie-co


Odliczamy czas, aż dzieci pójdą spać... Co, jak zawsze kiedy zależy nam, żeby poszło sprawnie- "lekko" się opóźnia... 

Dzień kończymy dobrze po północy, zamykając drzwi za naszym dobrym kumplem :) Trochę się zasiedzieliśmy... żeby dziś ponosić tego konsekwencje, uświadamiane sobie przy każdym kolejnym ziewie, i podejściu do ekspresu z kawą...

A jak tam Wasza niedziela?

17 komentarzy:

  1. o, jaki fajny dzień! chyba za mocno wyobraziłam sobie zapach domowego ciasta, bo właśnie analizuję kuchenną zawartość czy by się z niej nie dało stworzyć coś na wzór i podobieństwo rzeczonego :S

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja niedziele? Nogi mnie po niej bolą xD
    A u Was widzę też bardzo intensywnie :)
    Piękne masz te córki *-* Oj jakbym chciała mieć córeczkę... Podaj mi przepis na płeć żeńską xD

    OdpowiedzUsuń
  3. To się działo :)
    Umiecie czasami nic nie robić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmm relacja prawie co godzine..szkoda tylko, ze nie "calkiem" fotograficzna ;))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Intensywnie :-)
    Mało mnie tutaj , ale czytam zawsze, tyle ze zwykle na tablecie, który wariuje, gdy próbuję wpisać komentarz w okienku tekstowym :-/

    OdpowiedzUsuń
  6. No napatrzyłam się na te Twoje wypieki i słodkości i cóż teraz? Nic tylko zasuwać do kuchni i tworzyć! Ale narobiłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobnie ;) Tylko ciasta nie piekłam.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas pogoda nie rozpieszczała, więc siedzieliśmy w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te smakowitosci i te owoce...marzenie...przyjemny dzionek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mniaaam, mniaam, mniaaam! Croissant! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Martuś jesteś świetna i właśnie mój kiepski dziś nastrój uległ poprawie ;)
    Jestem ciekawa tego prezentu urodzinowego,ale pewnie to nic takiego ;) Jakaś drobna zabaweczka dla dwojga.. Ciasta robisz obłędne - ja choć po szkole piekarsko-cukierniczej nigdy takiego zapału nie miałam :( - pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  12. Eh Ty i to Twoje ciasto ;P za nic masz moje kubki smakowe, które od dłuższego czasu niestety są na diecie... ;)
    Ależ te Twoje dziewczyny są piękne :*

    OdpowiedzUsuń
  13. a co to za prezent urodzinowy??? ;))
    nasza niedziela spokojnie bardzo, włączając to moją dwu godzinną drzemkę od 16 do 18 (czad!) - tata z M. byli na spacerze

    OdpowiedzUsuń
  14. a mnie ciekawi ten prezent urodzinowy:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nasza słabo, trochę zasmarkana :) Fajne masz już owocki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja spędziłam niedzielę wycierając nosy i oklepując plecy. Ale nic to. Jeszcze wiele niedziel przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam i czytam i jakoś błogo mi się zrobiło - czuć spokój i rodzinną atmosferę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!