Mama2c

Mama2c

środa, 7 maja 2014

Osiemnastki moich Córek!

Majówka jest już tylko wspomnieniem. Tak samo mglistym, jak te, że 18miesięcy temu miałam w domu noworodka. Tak, tak- Lila jest już półtoraroczną dziewczynką. Dokładnie od dnia 1-go maja.
Co czuje w takich chwilach matka?
Standardowo- rozdarcie :)
Z jednej strony- dumna jestem jak paw- mam w domu taaaaaaką dużą, mądrą, rezolutną dziewczynkę. Z drugiej- patrzę na tą moją córeczkę i pytam: "Gdzie jest mój mały słodki dzidziuś?". A najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że zaczynam tęsknić za takim maleństwem... I nie- nie piszcie mi, że nic prostszego, bo każda z nas dobrze wie, że decyzja o kolejnym dziecku, to nie jest tylko kwestia odpowiedzenia sobie na pytanie: "Czy chcę?". Bo chcę bardzo. Czasami, kiedy patrzę na bawiące się ze sobą Dziewczynki (tak, to się czasami zdarza :)), mam wrażenie, że każda komórka mojego ciała krzyczy: "Chcę być znowu w ciąży! Chcę mieć trzecie dziecko!".
Gdyby to było takie proste...
Gdyby...

A teraz- słów parę o naszym Półtoraroczniaku :)
Hm, jakby tak się zastanowić, to jakiś mega diametralnych zmian chyba przez ten miesiąc nie odnotowaliśmy, ale... Mam nieodparte wrażenie, że Lila zmienia się codziennie. Tak, jak niektóre dzieci "rosną w oczach", tak Lila- z dnia na dzień, wydaje mi się coraz bardziej dorosła, rozumna, bardziej cywilizowana- tak, tak :)

Chociaż, to na pewno nie był łatwy miesiąc. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że wchodzimy w bunt dwulatka. Nie, to raczej nie to... Po prostu- Lila to Lila :) Czasami mam wrażenie, że jest jak kot- chadza swoimi ścieżkami. Nie wiem, czy niektóre Jej reakcje to bunt. Może... Nie- w zasadzie na pewno, to po prostu element rozwoju. I kiedy tak na to spojrzę, to jakoś łatwiej mi przełknąć, te wszystkie chwile, kiedy mamy z Lilą inne zdania, inne wizje spaceru, inne koncepcje na to, co możemy w danej chwili robić. Łatwiej wtedy mi Ją wnosić, szarpiącą się i wierzgającą, po schodach, bo Ona przecież chciała jeszcze zostać na dworze... Jak dobrze, że mieszkamy na parterze... Łatwiej jest mi trzymać się nadziei, że to przecież minie, że przecież w końcu zrozumie, że dwór nie ucieknie, że będzie tam po zupie,po drzemce, po nocy...
Tak, nasza Córcia rozwija się bardzo intensywnie :)

Mojej Mamie zdarza się mówić, że Lilka jest niegrzeczna. Oj, jak ja się wtedy obruszam! Choć pewnie nie raz, sama tak powiedziałam, nawet zupełnie nieświadomie :) Mam jednak wrażenie, że Lila to dziecko z łatką, którą zawdzięcza- jakby nie było- swojej starszej Siostrze. Bo Eliza była aniołem. I wszyscy to pamiętają. Tyle, że teraz chyba sobie odbija brak buntu dwulatka, bo czasami- uwierzcie mi, moja cierpliwość wystawiana jest na WIELKĄ próbę.

Do comiesięcznego raportu, wrzucamy także kilka stałych punktów:

Nadal w ciągu dnia mamy jedną drzemkę i w duchu modlę się, aby ten stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej :) Chociaż, różnie może być, bo coraz trudniej Lilę na tą drzemkę położyć. Cycuś, który był niezawodny, już nie usypia z automatu... Podobnie jest wieczorami. Mleczko- owszem, ale snu brak... Weszłyśmy więc w etap głaskania, przytulania, trzymania za rączkę i... czekania, aż sen sam przyjdzie. Odpukać- jak do tej pory, najdłuższe usypianie trwało nie dłużej niż 20minut. Co przy Elizy i godzinnym wierceniu się w tym samym wieku, jest po prostu bajką i całkiem niezłym wynikiem :)

Co się zaś tyczy kwestii żywieniowych, to mimo, że zęby już nas w tym miesiącu nie męczą żadne- z jedzeniem różnie bywa. I uwaga, uwaga- jakoś powoli to akceptuję :) Jedyne zmiany to takie, że ukochany makaron świderki, firmy Lubella, który był zawsze lekiem na całe zło, został zdetronizowany przez... cycusia. Tak, tak- w wieku 18miesięcy mogę śmiało napisać, że Lila stała się cycoholiczką. Nie wiem o co chodzi, bo stałe posiłki Lila je zazwyczaj normalnie, ale pierś jest teraz numerem jeden. Do tego stopnia, że czasami, zdarza Jej się zrobić typowo mleczną kupę :) W związku z nowym- większym zapotrzebowaniem, moje piersi ruszyły z produkcją na całego, i zdarzyło mi się już w nocy przebierać... I kto by pomyślał, że osiemnaście miesięcy temu walczyłam o to, żeby w ogóle karmić piersią...

Zupy, które jeszcze do niedawna, były najładniej zjadanym posiłkiem w ciągu dnia, teraz albo są pochłaniane w oka mgnieniu, albo... trzymane w buzi, czego nie znoszę. Podobnie z mięsem- jak nie przemycę Jej w zupce, to zazwyczaj nie zje, bo naładuje całą buzię (którą, mimo, że nie połknęła wcześniejszej porcji, otwiera chętnie!), a potem nie jest w stanie tego ani pogryźć, ani połknąć...
Owoce mogłyby dla Lilci nie istnieć. Weźmie "gryza" jabłka, i jak będę za Nią chodzić i Jej dawać, to zje całego banana, ale to chyba nie o to chodzi...
Kocha natomiast słodycze, ale o tym, to już wiedzieliśmy od dawna. Tyle, że teraz nie tylko musimy je przed Nią chować, ale nie można jeść niczego przy Niej, bo polizanie już Jej nie zadowala... I wydawałoby się, że dzięki Lilce i ja pozbędę się tego niezdrowego uzależnienia...  A gdzie tam :) Nadrabiam, kiedy Mała ma drzemkę, albo wieczorami...

Dni spędzamy ostatnio głównie na dworze, i to nasz tygrysek lubi najbardziej. Póki co, udaje się zazwyczaj, tak Ją zagadać, żeby posiedziała chwilę w wózku i pojechać na spacer. Bo kiedy Ją wyciągniemy, żeby pochodziła, to już nie ma zmiłuj. Nie tylko stoimy wtedy w miejscu, ale mowy o ponownym wsadzeniu do wózka, już nie ma...

Jeśli pogoda nie sprzyja spacerom, to całkiem fajnie bawimy się w domu. Lila jest niesamowitym obserwatorem i w wielu zabawach naśladuje starszą Siostrę. Ostatnio na przykład, Eliza rozłożyła koc, położyła poduszki i dziewczyny bawiły się, że śpią... Tzn. Eliza uleżała z 5minut, bo Lila co chwilę się podnosiła, żeby powiedzieć: "Aaaaaa", ponownie położyć głowę na poduszce, znowu się podnieść, znowu powiedzieć: "Aaaaaa", i tak w kółko. W każdym razie, po kilku dniach, Lila przypomniała sobie tą zabawę, jak Eliza była w szkole, i trochę mówiąc, trochę pokazując, wytłumaczyła mi, w co chce się bawić. A jaka była z siebie dumna, że mama zrozumiała o co Jej chodzi :) I tak jest za każdym razem- kiedy odgadniemy z Marcinem w czym rzecz, widać, że duma Ją rozpiera :) Nas też, bo zazwyczaj dzięki temu unikamy histerii :)

Lila bardzo lubi odprowadzać Elizę do szkoły, ale jest przekonana, że w niej, dzieci tylko jedzą. Dwa razy złożyło się tak, że zaraz jak weszłyśmy do szkoły, to Eliza szła na obiad, i Lila, będąc w szkole, za każdym razem powtarza: "Am, am"...

Jest także naszą domową stylistką, i to akurat bywa męczące... Od jakiegoś czasu, jeśli Lilce tylko uda się zdobyć jakąś część naszej garderoby- każe nam się natychmiast w nią przebierać. Bierze taką rzecz, którą znajdzie, podtyka któremuś z nas pod nos i kiwa głową, że "TA" jest lepsza, szarpiąc przy tym za rękaw bluzki, którą mamy na sobie i mówiąc: "nie". I tak na przykład ostatnio, około 15-tej kazała mi się przebierać w spodnie od piżamy... No nic- trzeba jednak pilnować, żeby drzwi do łazienki były zamknięte, bo kosz na pranie za bardzo kusi Lilkę, za bardzo...

Jednak to, co absolutnie nie może umknąć mojej uwadze, to fakt, że w minionym miesiącu Lila zaliczyła swoje pierwsze karmienie piersią i pierwszą aplikację sztyftu pod pachy... To znaczy, żeby było jasność- sztyft był mój i ja używam go pod pachami. Lila ma jednak jeszcze ograniczone zaufanie do takich wynalazków, i owszem- użyła go pod pachami, ale aplikując przez bluzkę. No nic, może następny razem zdecyduje się pójść na całość. Cycem natomiast karmi profesjonalnie- bluzkę podciągnęła sobie pod samą brodę, a miś wyglądał na najedzonego :)

Na koniec tylko dodam, że... kocham Ją każdego dnia coraz mocniej i nawet przestaje się już dziwić, że tak można :) Bo to w końcu drugie dziecko i miałam już nie "szaleć"... A jednak- szaleję! Szaleję z miłości, bo mam świetne córaski :)





A gdyby ktoś był ciekawy, jak wyglądała starsza Córcia w wieku 18-tu miesięcy, to proszę bardzo- Eliza w marcu 2008 roku:


 

Tak, od razu odpowiadam na pytanie co bardziej spostrzegawczych- Eliza nie miała z nami lekkiego dzieciństwa. Na zdjęciu po prawej właśnie przygotowuje kotlety na obiad...
Eh, i nawet po tym "drobnym" fakcie, stwierdzam, jak One się jednak bardzo różnią. Bo czy ktoś, wyobraża sobie Lilę z tłuczkiem w ręce...

A na deser:

Ciąg dalszy naszej zabawy, czyli Dziewczynki w osiemnastej odsłonie tego roku (18/52)





27 komentarzy:

  1. :D
    Tak, Lila to Lila.
    Lila to nie imię, to stan umysłu.
    Osobowość :D
    Wiem coś o tym!

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten komentarz mnie rozwalił.
      Muszę zapamiętać jakby mi się zamarzyła Lila kiedyś :) (nadal liczę na bliźnięta płci żeńskiej).

      Usuń
    2. Hehe, mnie też. Komentarz roku 2014 :) Mia, jesteś miszczem :)

      Usuń
  2. Świetne masz te dziewczyny! No boskie!

    Mi też się marzy kolejny dzidziuś :)

    Hmm u nas z usypianiem jest masakra, właśnie takie kręcenie aż w końcu zasypiamy wszyscy ze zmęczenia, więc 20 minut to jest nic, zazdroszczę! :)

    I u nas też uzależnienie od cyca i maminego mleka! A ja myślałam, że pomału dziecko będzie się odstawiać (bardzo bym chciała, żeby to wyszło od niego), za 2 m-ce 2 lata stukną a tu końca nie widać jak na razie...

    I jeszcze zażalenie muszę napisać, bo zdjęcia mamy na koniec zabrakło :)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Kasia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas, takie zasypianie w trójkę, czasami i przez godzinę, było właśnie przy Elizie :) Nie raz było tak, że my usypialiśmy przed Nią :)
      Wiesz, ja też bym z jednej strony chciała, żeby Lila sama się odstawiła, ale... Kurczę, jak mnie tak odstawi, to pewnie serce zaboli :( Z drugiej strony- kiedyś przecież ten moment musi nadejść.
      Hehe, mama była "niezdjęciowa" :)

      Usuń
  3. Gratuluję pierwszej osiemnastki :) Cudne te Twoje córki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czas sobie w kulki z nami leci :(
    Rozdarcie? Czyli każda matka to uczucie zna?
    Pozdrawiam i życzę zdrowego rośnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego naj na tę osiemnastkę :* :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sobie wyobrażam Lilkę z tłuczkiem. Ale obawiam się, że nie tłukłaby tego, co należy, a wszystko dookoła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. :) nie ma niegrzecznych dzieci choć wszyscy mówią ze mój Przemo to diabeł wcielony :D
    a co do tego uczucia to napiszę tak że doskonale Cie rozumiem bo ono we mnie też siedzi i coraz głośniej krzyczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, straszne nie? Chciałoby się, a człowiek wie, że nic z tego :( Przynajmniej u mnie.

      Usuń
  8. Słodka mała, to karmienie piersią musiało wyglądac obłednie...ten czas tak ucieka eh

    OdpowiedzUsuń
  9. I szalej z miłości szalej! Ja też szaleję :) I kocham to szaleństwo. Dziewczyny masz wspaniałe. Życzymy "Osiemnastce" wszystkiego naj :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow wow... Niesamowite. Dziewczynki jednak nie są takie podobne. Lilka wygląda na starszą niż Eliza w jej wieku :) No, i Lilka chyba mimo wszystko ładniej je?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, aż tak to widać? No i ja też uważam, że nie są podobne.

      Usuń
  11. No proszę jaka duża panna 18 miesięcy już?? Fajne te twoje dziewczyny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak już 18-naście, szok, co :)

      Usuń
  12. Lilcia to charakterna panienka, a grzeczne starsze rodzeństwo to przekleństwo każdego urwisa. człowiek nie chce a i tak porównuje :-)) dzięki temu jej pazurkowi będziesz bardziej doświadczoną mamą ;-) po Elizce to aż widać, że to był anioł nie dziecko - jaki pogodny buziolek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, naprawdę była aniołem. Za to przy Lilce, wiem, że mam dziecko :)

      Usuń
  13. Niko robi z jedzeniem to samo co Lila - trzyma w buzi, ale otwiera ja po kolejne keski mimo, ze nie polknal jeszcze poprzedniego. Az w koncu ma odruch wymiotny i wszystko wypluwa. I 10 minut karmienia idzie sie bujac. :(
    Patrzac na zdjecia Elizki, cofam to, co kiedys napisalam o podobienstwie Twoich dziewczyn. One z Lila wcale nie sa do siebie podobne! Najwyrazniej pewne rodzinne cechy byly u nich wyrazne w pierwszym roku zycia, ale im sa starsze, tym wiecej nabieraja wlasnych, indywidualnych cech. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj masz, przecudne masz córki!

    Czyta się to z nostalgią jakąś i sentymentem - bo niby to jeszcze przede mną, ale ten upływ czasu odczuwam i ja :) i tą dumę zmieszaną z lekkim smutkiem:)
    ale dumy jest więcej :D

    zdjęcia ze spineczką przepiękne! i jaka podobna do Mamy :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!