Mama2c

Mama2c

czwartek, 8 maja 2014

Późne macierzyństwo- prowokacja losu?

Dziś, drugi raz w krótkim odstępie czasu, zgubiłam klucze. To znaczy, w gwoli ścisłości- pierwszy raz zgubiła je Lila, ale się znalazły- leżały sobie na murku :) Tym razem, mam jednak przeczucie, że się już nie znajdą. Kiedy odprowadzałyśmy Elizę do szkoły, kilka razy dzwonił mi telefon- myślę, że wypadły, kiedy go wyjmowałam. Eh :(

Jak zwykle z pomocą przyszedł mi mój mąż i naprawdę- mogę to napisać- jest moim aniołem!
Zanim jednak przyjechał, musiałam chwilę postać pod klatką z coraz bardziej głodną Lilką. Czujecie to- wizja karmienia półtoraroczniaka na schodach... why not :) Tak się złożyło, że miałam w swoje niedoli towarzyszkę, bo koleżanka wyszła z córcią na spacer, ale pod naszą klatką unieruchomił Ją deszcz.

Ucięłyśmy sobie krótką pogawędkę, po której mam tyle refleksji, jakbyśmy przegadały co najmniej pół dnia. Jedna z nich- chyba jestem kiepską matką, bo u nas drzemka jest zawsze mniej więcej o tej samej porze. No co ja poradzę, że Lilce po 5-6godzinach od wstania, zużywają się baterie :) I czy to naprawdę źle, jak dziecko ma jakiś określony rytm? Przecież na siłę Jej nie kładę...

Nie wiem jak to się stało, że weszłyśmy na temat późnego macierzyństwa.
Późnego, czyli w zasadzie jakiego?
Świat zmienia się nawet w tym temacie, i kiedy ja byłam w wieku 31lat w ciąży z Lilą, moja mama, ileś tam lat temu, w tym samym wieku, miała już podrośnięte dzieci i ani nie myślała o kolejnym. Kiedyś, wcale nie tak rzadko, kobiety w okolicach 40-tki zostawały babciami. Teraz? Teraz nikogo nie dziwi 40letnia mama. No ok- mnie nie dziwi, bo sama marzę o kolejnej ciąży przed 40-tką. Czy dlatego jestem bardziej tolerancyjna dla takich wyborów? Czy dlatego nie grzmię, że to samolubne i ryzykowne?
Nie.
Wiem, że życie różnie się układa. Pomijając fakt, że zmienia się światopogląd kobiet, które najpierw chcą skończyć studia, rozwinąć się zawodowo, pozwiedzać, po prostu- pożyć bez dziecka, to nie należy zapominać o tym, że czasami nie wszystko jest tak oczywiste, jak to, że dwa plus dwa, równa się cztery. Często swojego partnera życiowego poznajemy znacznie później niż w wieku 20lat. A to, żeby na ojca dziecka, wybrać właściwego człowieka, to chyba jedna z kluczowych kwestii? Poza tym, smutna to prawda, ale żyjemy w takich czasach, kiedy wiele par boryka się z problemem niepłodności. Często, te późne macierzyństwo, to właśnie rezultat długich, czasem wieloletnich starań, wielu nieudanych prób. Rezultat wieloletnich poszukiwań lekarza, który znajdzie przyczynę, da nadzieję...

Czego najbardziej boją się dojrzałe mamy? Myślę, że tego samego, czego obawiają się wszystkie przyszłe mamy- chorób, wad genetycznych u dziecka. Większość z Was pewnie wie, że każda ciąża w wieku 35lat i powyżej, traktowana jest jako ciąża wysokiego ryzyka. Jak dla mnie samo określenie: "ciąża wysokiego ryzyka" brzmi już mocno stresująco...

A jak jest w rzeczywistości? Lekarze ostrzegają przede wszystkim przed zwiększonym ryzykiem "nabawienia się" nadciśnienia tętniczego i cukrzycy ciążowej. Po 35 roku życia wzrasta także ryzyko poronienia. I to, co przeraża każdą przyszłą mamę najbardziej- wizja częstszego występowania wad wrodzonych u dziecka. Tylko, czy naprawdę tak jest? Jakiś czas temu, niestety na tyle dawno, że nie pamiętam już gdzie, przeczytałam bardzo, bardzo ciekawy artykuł na temat późnego macierzyństwa. To, co najbardziej zapadło mi w pamięć i czego sama się mocno trzymam, to zdanie, że to nie do końca tak, że w określonym wieku wzrasta ryzyko urodzenia chorego dziecka. Weźmy chociażby zespół Downa. Czy młode (wiekiem) mamy nie rodzą dzieci z tym zespołem? Oczywiście, że rodzą. Tyle, że mam w wieku 20+ jest dużo, dużo więcej, niż tych 40+. I odsetek urodzeń dzieci z zespołem Downa rozkłada się już zupełnie inaczej. To, co mnie ujęło w tym artykule, to to, że zamiast straszyć minusami, zagrożeniami, podkreślane były zarówno plusy i zalety dojrzałego macierzyństwa. Ten artykuł dawał nadzieję, że taka ciąża też może być piękna i może mieć szczęśliwe rozwiązanie. I często właśnie ma. Tyle, że przyszła mama musi poświęcić takiej ciąży i sobie, trochę więcej uwagi. Nie, nie bagatelizowano ryzyka zagrożeń. Bo te, oczywiście, istnieją i jakby nie było, są jednak większe niż wtedy, kiedy przyszła mama ma 20lat. Pisano natomiast o tym, że zazwyczaj są to ciąże bardzo wyczekane, świadome. Nie twierdzę, że w wieku 25lat nie można podobnie czekać na dziecko i być świadomą tego, co dzieje się z naszym organizmem. Pewnie, że można. Wiek nie gra tu żadnej roli. Tyle, że taka mama z grupy ryzyka zazwyczaj dobrze i sumiennie przygotowuje się na do nowej roli. Jest świadoma tego, co może się zdarzyć i bierze to pod uwagę, przygotowując się do ciąży.

Wiem, że w najbliższym czasie na pewno nie zostanę mamą po raz kolejny. Przy dobrych wiatrach, jeśli w ogóle, będzie to pewnie dobrze po 35 roku życia. I gdzieś tam oczywiście boję się choroby dziecka, ale jest we mnie jakieś takie, dziwne może, przekonanie, że w tym względzie to akurat loteria. Że jeśli dziecko ma być chore, to urodzi się takie również młodej mamie. Może to jakaś wewnętrzna forma obrony przed tym, czego boję się najbardziej? Może podświadomie sobie wmawiam, że tak właśnie myślę, bo inaczej nie odważyłabym się już nawet marzyć o kolejnym dziecku? Nie wiem... Wiem, że jeśli zdecydujemy się za kilka lat na kolejne dziecko, to pewnie najpierw wiele nocy przegadamy, biorąc pod uwagę różne możliwości. Bo tego, czy chcemy, jestem pewna już dziś. Tyle, że dziś nie jesteśmy już sami. Mamy przecież dwoje dzieci, za które jesteśmy odpowiedzialni. Które, jeszcze długo będą potrzebowały naszej uwagi, wsparcia, pomocy... Zdrowe rodzeństwo, to tylko chwilowa "zawierucha" w życiu rodziny, związana z oswojeniem nowej sytuacji, odnalezieniem się w niej. Ale kolejne dziecko, które ze względu na chorobę, wymagałoby więcej uwagi? Więcej poświęconego czasu? Więcej nakładów finansowych? Jak byśmy sobie z tym poradzili? Chyba żaden rodzic, nie chce tego sprawdzać...

A Wy? Co myślicie na ten temat? I jaka jest granica wieku, do której zdecydowałybyście się (świadomie :)) na dziecko?





Odkąd wczoraj zobaczyłam w jednym ze sklepów typu "kupujesz, remontujesz, urządzasz" storczyka o niebieskich kwiatach- jestem chora :) Chyba rozbiję świnkę-skarbonkę!

52 komentarze:

  1. Kiedys moja znajoma, słysząc, że moja mama urodziła mnie mając 30 lat powiedziała, że nie chciałaby mieć tak starej mamy. Uwierz byłam bliska popełnienia mordu na tej osobie. Po 10 latach od tych słów ona nadal jest sama i bezdzietna - realizuje się zawodowo... Mam czasami ochotę walnąć ją w twarz tamtym tekstem, ale wie, że nie dotrze, bo to już nie ta sama osoba.
    A co ja o tym sądzę? Jeśli zdrowie pozwala czemu nie? Jeśli są chęci to czemu nie? Bo tak naprawdę ogranicza nas tylko własny organizm i zasobność portfela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak Aguś- zdrowie i finanse, nic innego.
      A "znajoma" to jakaś kretynka, jak Boga kocham :(

      Usuń
  2. Czasy tak bardzo się zmieniają jak zmieniają się ludzie w nich żyjący. Prawdą jest, że priorytety znacznie zmieniły się na przestrzeni lat.
    Dla mnie nie ma czegoś takiego jak późne macierzyństwo. Wiem doskonale też, że jak dużo dawniej było mam w okolicach 20 lat tak dużo było też w okolicach 40 i więcej. Nie było takiej antykoncepcji jak obecnie i oprócz tego, że kobieta zachodziła w ciążę grubo po 40 to miała do wychowania 6 już dzieci.Mało tego, dawniej do lekarzy się nie chodziło i te kobiety, które zaszły w późnym wieku w ciążę a nie donosiły szczęśliwie niekoniecznie się tym tematem chwaliły! już nie wspomnę o tym że kiedyś ABORCJA była LEGALNA - znam osobiście wiele starszych kobiet, które w młodości usuwały 3-4 ciążę bo więcej dzieci mieć już nie chciały.


    Moim zdaniem co człowiek to inna opinia... Ale ja nie widzę ŻADNYCH absolutnie ŻADNYCH powodów do negowania "późnych ciąż":) Byleby dziecko było zdrowe a rodzice szczęśliwi !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- tak dokładnie było. Sama znam parę kobiet z pokolenia naszych rodziców, które wpadły dobrze po 40tce.

      Usuń
  3. Moja ciocia urodziła córkę w wieku 43lat (było to jej 3 dziecko) i kuzynka jest zdrowa i wszystko jest ok. Ale pamiętam jak wspominała, że dzieci w szkole pytały czy to jej mama czy babcia po nią przyszła.. Było jej przykro, ale dała sobie radę. Ja nie zdecydowałabym się na dziecko w tym wieku (zresztą moja ciotka też się nie zdecydowała tylko wpadła ;) ) ale nie wtrącam się w życie innych. To musi być przemyślana decyzja każdej pary. Tak jak piszesz są różne zagrożenia i trzeba się z tym liczyć, np. że dziecko będzie chore. Ale jeśli się bardzo chce dziecka to myślę, że nie myśli się o tym.. Uważam, że ci, którzy bardzo pragną dziecka powinni je mieć bez względu na wiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam wiele wypowiedzi kobiet około i po 40-tce, które długo starały się o dziecko. I właśnie dla Nich przestaje mieć to znaczenie, czy będzie chore, czy nie. Myślę, że ten instynkt, żeby po prostu być mamą, jest w takich przypadkach bardzo silny.

      Usuń
  4. Moja siostra jest pedagogiem specjalnym. W jej integracyjnej klasie jest wiele zdrowych dzieci późnych rodziców, ale niestety też wszyscy jej podopieczni (6 dzieci z deficytami na różnym poziomie, którymi się zajmuje) to także dzieci póżnych rodziców. Loteria, ale ryzyko wzrasta. Trzeba mieć tego świadomość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, Dlatego argument "A co jeśli urodzi się chore?", jest tu jak najbardziej do rozważenia i omówienia.

      Usuń
  5. ja uważam że nie ma reguły i znam przypadki w których kobiety grubo po 40 rodzą zdrowe dzieci. Moja sąsiadka urodziła synka w wieku 45 lat, a moja ciotka ma 9 dzieci i też 40-po. Nigdy nikt nie da pewności na zdrowe potomstwo nikomu czy to 20 czy 40 latce.... A co do tekstów czy to mama czy babcia?? teraz są dobre kremy na zmarszczki, po za tym jak się ma okrągłą twarz to i zmarszczek mniej.....:x Mój tata miał 34 lata jak ja się urodziłam i nikt nie pytał się mnie w szkole czy to mój dziadek. Tak że geny mam odpowiednie tylko że ja bym dziecko wolała tu i teraz i co z tego jak ta zimna kalkulacja mnie przeraża:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, niestety takie czasy, że wiele par jest zmuszonych tak właśnie kalkulować, czyli coś, co jest zupełnie obce naszym rodzicom. Bo czy Oni kalkulowali, albo się nad tym zastanawiali? W życiu!

      Usuń
  6. Moja mama i teściowa urodziły ostatnie dzieci w wieku zbliżonym do 35 lat i czuły się staro na porodówce, ja rodzac w wieku 19 byłam w normie rodziły w większości 20-25 latki. Jak rodziłam Niko to byłam najmłodsza na oddziale w wieku 26 lat i czułam się dziwnie jak nie jedna na mnie z pogardą patrzyła. Czy jestem przeciwko absolutnie nie, ja osobiście nie chciałabym mieć dziecka po 30 roku życia, ale wszystko może się zmienić. Dzięki Młodemu poznałam wiele pań tkz późnym macierzyństwie które były szczęśliwe, że tyle czekały i były także te które żałował, że czekały z pierwszym dzieckiem do 35 urodzin. Moim zdaniem to wszystko zależy od gotowości psychicznej a nie fizycznej kobiety...ale wg mnie pierwsze dziecko powinno być przed 30 o ile oczywiście to możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czasami życie decyduje za nas, i mimo jakiś tam planów i założeń, nie wszystko idzie tak, jak miało pójść.
      Pogarda- straszne, co jedna kobieta, potrafi zafundować drugiej. O ile fajniej byłoby, gdybyśmy się częściej próbowały zrozumieć i wspierać.

      Usuń
  7. Położna, która odbierała mój poród podczas luźniej rozmowy powiedziała to samo, że przyczyną sztucznego wzrostu wad genetycznych u dzieci rodzony przez mamy po 35 roku życia jest liczba porodów.
    Jeżeli dziecko jest planowane i przychodzi na świat z miłości to czemu nie miałoby to mieć miejsca w wieku 40 lat? Przecież jest to wiek, gdy człowiek ma siły i długie lata przed sobą, które może poświęcić na wychowanie dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, czasy się zmieniają i kobieta 40letnia w pokoleniu naszych mam, w niczym nie przypomina 40latki z naszego pokolenia :) My czasami dopiero myślimy o dziecku, One zostawały babciami.

      Usuń
  8. A ja inaczej. Ja chciałam dzieci mieć więcej zawsze, dlatego zaczęłam szybko. Zaraz po studiach. Zośkę urodziłam niedługo po 25 urodzinach. Chcę też małej różnicy wieku między dziećmi. Widzę jakie to ważne. U mnie różnica jest po 1,5-2 lata i mamy bardzo dobry kontakt. u mojego męża różnica 3-4 lata i nie lubią się specjalnie... Dlatego będę chciała w miarę ograniczyć przerwy pomiędzy dziećmi :)

    Do tego wiek rodziców. Ja wiem, że wszystko super, bo przecież mamy dużo czasu, ale dla dzieci jesteśmy bardziej wartościowe jako młode mamy. :) Moja mama miała 29 lat jak mnie rodziła, a jestem najstarsza. I zawsze chciałam młodszej Mamy :P

    Także jak kto woli, ale ja plan mam taki, a jak wyjdzie się zobaczy :) Oczywiście wszystko w zależności od funduszy. Dwa to plan minimum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, te fundusze właśnie :( Ja Elizę urodziłam w tym samym wieku co Ty Zosię :) Co racja, to racja- większa różnica wieku komplikuje trochę zżycie i kontakty, przynajmniej przez kilka (a czasami kilkanaście) pierwszych lat.
      Także powodzenia w realizacji planów :)

      Usuń
    2. Tzn tak, jak kontaktu nie będzie, to może już zawsze będą rodzeństwem "tyle-o-ile". Ale chociaż parami, żeby były. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

      Usuń
  9. Czasy się zmieniły i teraz kobiety coraz rzadziej decydują się na dziecko przed 25 rokiem życia. Jeszcze jakieś 30 lat temu to był standart, a teraz chcemy skończyć studia, znaleźć pracę, sprawdzić się zawodowo, ustatkować.Sama też wyznaczyłam sobie taką kolejność :) Założyłam sobie jednak by pierwsze dziecko urodzić przed 30, właśnie głównie ze względu na zdrowie, bo wiek po 30. jest chyba szczególnie niebezpieczny w przypadku pierwszej ciąży. Z chorobami dzieci jest, tak jak napisałaś, loteria. Niestety zdarzają się bez względu na wiek mamy. Na szczęście medycyna się rozwija, jest coraz więcej badań prenatalnych i bardzo dobrze, bo wiek, w którym kobiety decydują się na dziecko pewnie jeszcze się opóźni. Termin "późne macierzyństwo" powoli traci na ważności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio właśnie czytałam, że to wszystko zmienia się na tyle, że ginekolodzy jako późne macierzyństwo określają pierwszą ciążę po 35roku życia, a bardzo późne- po 40-tce.

      Dokładnie, moim zdaniem to wszystko będzie się coraz bardziej zmieniało, i medycyna musi wyjść naprzeciw oczekiwaniom i planom kobiet.

      Usuń
  10. Ja jestem z frontu wczesnego macierzynstwa i....dobrze jest jak jest :)
    Oczywiscie, ze wczesna ciaza nie byla planowana i w poczatkowej fazie pokrzyzowala troche plany zawodowe itp. ale dzis ciesze sie, ze mam dorosla corke, mloda kobiete z ktora smieje sie, wyglupiam i nawet na dyskotece juz bylam, ze mialam duza pomoc przy synku - ze jestesmy z drugiej strony juz niezalezni, wolni , ustawieni finansowo na tyle, ze w tym "starczym" wieku robimy swobodnie duzo wiecej niz moglibysmy to robic w wieku 20-lat bez dzieci. Teraz czekam na wnuki- oczywiscie Mloda ma sobie zostawic jeszcze troche czasu na macierzynstwo ale chcialybym byc "mloda" Babcia- pomoca dla corki i dobrym partnerem dla wnuczat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, to odnaleźć się w nowej sytuacji, i jak piszesz- można znaleźć w niej mnóstwo pozytywów!

      Usuń
  11. Czasy sie zmieniaja, wiec i granica "poznego macierzynstwa sie przesuwa. Ja Bi rodzilam po 30stce (nie planowalam tego, tak mi sie zycie ulozylo), a w szkole rodzenia bylismy M. jedna z najmlodszych par. Ale w czasach naszych mam zapewne bylabym sensacja na porodowce. :)
    Co do chorob genetycznych to tak jak piszesz - loteria. Moje dwie ciotki urodzily kazda trzecie dziecko po 40stce i obaj moi kuzyni sa zupelnie zdrowi.
    Dla mnie samej nie ma chyba gornej granicy wieku. Ale raczej juz sie na trzecie nie zdecydujemy. Czasem jak tule Nika to odczuwam taka tesknote za malenkim niemowlaczkiem. Kiedy czytam blogi ciazowe tesknie za tym stanem, szczegolnie, ze obie ciaze mialam swietne. Ale jak wglebie sie we wspomnienia i przypomne sobie jak trudne mialam porody i jak ciezkie byly te pierwsze tygodnie, a potem jak cala nasza rodzina zyla niemal w "zawieszeniu" przez pierwszy rok (przynajmniej ja to tak odczuwalam), to szybko mi przechodzi. :) Finansowo pewnie jakos bysmy z M. wyrobili, ale nie mamy juz takiej cierpliwosci, jestesmy nerwowi, a ja stwierdzam, ze nie mam juz sily na nocne pobudki i permanentne niewyspanie. No i przyznam szczerze, ze zrobilam sie wygodna. Ciesze sie, ze Niko jest coraz starszy, mam nadzieje, ze wkrotce, moze juz tego lata, zaczniemy nasze zwyczajowe, co-weekendowe wycieczki i wypady, ze zaczniemy po prostu zyc! Jakos trudno mi znalezc w tym wszystkim miejsce na nowego dzidziusia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czuję dokładnie to samo- stan "zawieszenia" bardzo trafne określenie. I wiesz co? Zastanawiam się, czy jakieś cechy charakteru tego nie determinują, Bo między innym dzięki blogom, nie raz przekonałam się, że ludzie podróżują po całym świecie z naprawdę malutkimi dziećmi, a my na przykład, nawet teraz, kiedy Lila jest taka duża, mamy opory, żeby ciągnąć Ją przez całą Polskę. Albo to, że wszystko jest podporządkowane pod dzieci, kiedy są małe. Znam mnóstwo par, które nic sobie nie robią z pór drzemek, karmień,biorą zupkę i jadą przed siebie, dziecko "padnie" w aucie, zupkę gdzieś się podgrzeje, a jak nie, to zje zimną... Kurczę, dlaczego ja tak nie potrafię?!

      Co do wygody to doskonale rozumiem, bo u nas też to był temat mocno "obgadywany" zanim zaczęliśmy się starać o Lilę :)

      Usuń
  12. hmmm kochana ja cukrzyce ciazaowa mialam przy drugiej ciazy a mam 29 lat, wiec nie ma reguly...co do poznego macierzynstwa, to ja tak w ogole sama nie wiem...jakos tyle ile kobiet tyle przypdkow. tez bym sie bala, ale jakos hmmmm sama sie z tym borykam i narazie nie mam zdania :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pati, ja znam 18latkę, która miała cukrzycę ciążową, w dodatku nie leczyła jej, o i w efekcie ma bardzo upośledzone dziecko, także- nie ma reguły.

      Usuń
  13. Moja mama urodziła mojego najmłodszego, wystaranego, wyczekanego brata w wieku lat 38. Zdrowy fajny chłopak. i każdemu takiego dziecka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie pogniewałabym się- 38lat- jeszcze fajny wiek, a synek- też czemu by nie :)

      Usuń
  14. Do 40 mnie nie rusza wcale.. takie czasy, ludzie się starają leczą i nie wychodzi więc daj im boże, żeby się udało. Ale koleżanki mama urodziła drugą córkę w wieku 49 lat i sama mówi że to jest zły pomysł bo się juz nie ma siły i cierpliwości do tego dziecka... to jest czas na wnuki pobawić się , pospacerować a później oddać matce niech się męczy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no tak- coś jednak w tym jest. Ja nawet po swojej mamie widzę różnice w siłach i cierpliwości do pierwszej i do drugiej wnuczki- dzieli je 6lat różnicy. Ja tak sobie myślę, że gdyby mogła sama zdecydować to najchętniej urodziłabym w wieku 37-38lat. Jednak jak wiemy- tu się nie da wszystkiego zaplanować, co do dnia :)

      Usuń
  15. Ojej... Wszyscy piszecie chyba jakby o mnie i Twój post Marto jest częściowo o mnie. Każda z Was ocenia post i temat w zależności od swojej pozycji życiowej i ja też tak to oceniam. Każda z nas jest inna i ma inne plany życiowe, miała i ma inne marzenia, przemyślenia, priorytety i poglądy. To myślę ma bardzo duży wpływ na to, czy wcześniej, czy później planujemy macierzyństwo.

    Ja w obecnym miejscu swojego życia, na obecnym etapie jestem bardzo szczęśliwą kobietą, bo zdobyłam wykształcenie, jakie chciałam, karierę, jaką sobie wymarzyłam, zwiedziałam kawał świata, przeczytałam tysiące książek, poznałam wspaniałych ludzi, widziałam okazałe eventy, przebiegłam kilka maratonów, uczestniczyłam w świecie, jaki chciałam poznać, zrealizowałam pomysły, które chodziły mi po głowie od dzieciństwa i poznałam właściwego człowieka na męża i ojca.

    Mam już skończone 40 lat a w styczniu urodziłam zdrową córeczkę. Synka urodziłam dwa lata temu. Niczego nie żałuję, jestem cierpliwa (gdy się słyszy w TV, ilu letnie matki, jak traktują dzieci to mam wrażenie, że może to młodość nie ma tyle cierpliwości) i postaram się być najlepszą i najmłodszą matką dla swoich dzieci. Zagrożenia w ciąży później oczywiście są, dlatego też kobiety starsze niż 30 latki robią więcej, albo i wszystkie możliwe badania. Ja także robiłam wszystkie badania. Ba... nawet przeglądnełam roczniki statystyczne dotyczące urodzeń w Wwie i co się okazało? - że tak, jak Marta pisze matki w wieku 40 i więcej lat rodzą znacznie mniej dzieci. W roku 2012 na wszystkie 36 700 urodzeń, tylko 760 to urodzenia kobiet po 40stce. Nie pamiętam, ile dzieci z tych urodzeń miało wady, ale gdy prześledziałam wszystko po kolei i przeanalizowałam - wyszło, że prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z jakąś wadą genetyczną nie jest dużo większe u kobiet po 40stce.To praktycznie ruletka. Oczywiście, że sama się bałam wszystkiego, dlatego też przeanalizowałam wszystkie roczniki statystyczne dotyczące urodzeń. Dlatego zrobiłam wszystkie możliwe badania. DLatego starałam się unikać wszystkiego, co mogło by się przyczynić do jakiejkolwiek choroby dziecka. I modliłam się, by dziecko było zdrowe. Starsze matki myślą bardzo o ciąży i dbają o nią. Młodsze często nie robią nic, bo wychodzą z założenia, że im się nic nie przytrafi, bo młodość daje dużo.

    Jeżeli chodzi o to, że dziecko będzie się mnie wstydziło, bo jestem stara i będę starsza, to zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego też będziemy się starali z mężem już od maleńkości o tym rozmawiać. Liczę też na dobre geny:))))))))) i to, że jednak zawsze będę wyglądać na młodszą o co najmniej 5 lat:) )))))

    Tymczasem na porodówce w ogóle nie czułam się staro. Gdy rodziłam syna, byłam akurat najmłodsza!!!! a miałam 38 lat Gdy rodziłam córkę to przedział wiekowy był dość duży, więc nie jest tak źle:)

    Cukrzycę ciążową miałam tylko przy drgiej ciąży. Nadmienię, że wśród kobiet będących w mojej grupie w poradni diabetologicznej byłam najstarsza czyli, że większość młodszych kobiet w ciązy miało cukrzycę.

    Oczywiście, że późna ciąża to ogromne zagrożenia. Zdaję sobie z tego sprawę, ale wiem, że są to także inne zagrożenia, a nie tylko dotyczące urodzeń z wadami genetycznymi lub z jakimiś innymi chorobami. Ja, jako ja staram się bardzo o siebie dbać, więc to także dużo daje.

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i świadomie na dziecko zdecydowałabym się z mężem do 43 roku, więc dopuszczamy jeszcze jedną ciążę, jeżeli wszystko będzie w porządku ze mną i z moim zdrowiem.

      Usuń
    2. Kamilko, cieszę się, że zabrałaś głos, bo kto- jak nie Ty, może najwięcej napisać z własnego doświadczenia. A zawsze warto poznać zdanie mamy, która tego doświadcza. Twoja historia, to taka opowieść z happy endem, aż miło się czyta. Wiesz, ja myślę, że jednak czasy zmieniły się już na tyle, że nikogo jednak nie dziwią dojrzali rodzice odbierający swoje dzieci z przedszkola. Poza tym- przypomnij sobie naszych rodziców w wieku 40lat, a pokolenie współczesne. dzieli nas niemal wszystko- od sposobu ubierania (40latka w legginsach- dlaczego nie?!) po mentalność, styl życia...

      Życzę Wam serdecznie realizacji planu z kolejnym maluszkiem!
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Kamila S.fajnie się to czyta ;). Mega optymistyczne. Kobiety często lubią oceniać, a tak naprawdę każdej z Nas życie układa się różnie. Sama mam 35 lat i nie mam dziecka. Trudno o dziecko gdy się nie ma partnera.Miałam też swoje problemy. I nie jestem kobietą która goniła za karierą.

      Usuń
  16. Każda z nas ma inne zdanie na temat macierzyństwa,zarówno tego ogólnie pojętego jak i poźnego Syna urodziłam przed trzydziestką i chyba lepiej być nie mogło Teraz on ma dziesieć lat a ja zdecydowanie więcej dzieci nie planuje Bo jestem właśnie teraz najbardziej szczęśliwą osobą Syn jest świetny,do tego już spory A mama spełnia się na masę innych sposobów ;) - pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwa mama, to i wszyscy szczęśliwi :) Wiesz, tak myślę, że wcale niewykluczone, że mi się to wszystko odmieni i że bliżej 40-tki stwierdzę, że jednak ciążowo-noworodkowo-niemowlęce 5minut, to mam jednak za sobą i teraz (poza dalszym wychowaniem podrośniętych już Dziewczyn) czas dla mnie i dla męża :)

      Zdradź mi tą masę sposobów na samorealizację :)

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja mama urodziła mnie w wieku 30 lat. Długo się starali,a kiedy się w końcu udało - po komplikacja poporodowych tak ją wyłyżeczkowali, że przekreślili szanse na kolejną ciążę...
    Kiedyś myślałam, że lepiej rodzić wcześniej. Obserwując znajomych i ich relacje z młodszymi niż moi rodzicami, myślałam, że wtedy jest mniejsza przepaść, że im bliżej wiekiem, tym łatwiej się dogadać. Teraz widzę to jednak zupełnie inaczej. I myślę, że wszystko zależy od zdrowia i osobowości - ale prawdę powiedziawszy, coraz bardziej doceniam późne rodzicielstwo, którego przykłady widzę wokół. Może tu grać rolę też dojrzałość ojca - mężczyźni jednak później niż kobiety dojrzewają do realizowania się w tej roli (generalizuję oczywiście, ale taki trend daje się zauważyć, w moim domu też odczuwam różnicę w zaangażowaniu w role). Poza tym, człowiek mając troszkę więcej lat na karku, ma też większy dystans chyba do różnych egoistycznych potrzeb, więcej spokoju i cierpliwości.
    a jak to będzie dalej u nas, to czas pokaże :) na pewno nie będziemy się ograniczać i zamykać do ram wiekowych. Chyba mam sporą dozę zaufania do losu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że los będzie dla mnie jeszcze raz łaskawy :) Z tą cierpliwością, to też różnie bywa- jedni twierdzą, że mają jej więcej młodzi rodzice, inni, że ci dojrzali wiekowo... A ja myślę, że tutaj ważne są też jakieś predyspozycje osobowościowe :) Jak ktoś jest nerwusem, to nie uspokoi się zupełnie i już :)

      Usuń
  19. masz bardzo dużo racji czasem jest tak że plany planami a życie życiem, niepłódność albo zostawi facet i nim kobieta znajdzie odpowiedniego który nada się na ojca i odpowiedzialnego partnera utrwa trochę lat.

    idealnie byłoby poznać tego jedynego tego który naprawedę będzie supet ojcem super meżem nie mając jeszcze 16 a w wieku 20 być już mamą i porody mieć za soba. i być jeszcze pięknym mlodym i ustabilizowanym finansowo....

    ale życie czasem jest brutalne

    ja generalnie bardziej tolerancyjna jestem woberc matek ktora zostają matkami przed lub tuż po 40stce niż matek nastolatek. najpierw trzeba się wyszaleć czegoś dorobić a nie startować z pieluch, ale jak człówiek młodszy to więcej siły ma wigoru i cierpliwości.

    nie ma idealnego wieku na bycie mamą i 16 letnie mamy potrafią być świetnymi mamami i takie po 40tce.

    jeszcze pragnę nadmienić że ludzie po 35, koło 40stki mają że tak powiem więcej oleju w głowie niż taka głupiutka 16atkas czy 20stka. z faktu że przeżyli trochę więcej życia, popełniali jakieś błędy z których wyciągnęli wnioski poznali się na ludziach bardziej, mieli więcej kopów zakrętów rzeczy które czegoś uczą i nabywa się po nich mądrości życiowej - o którą trudno u 16stki stojącej dopiero na progu dorosłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że problem takich naprawdę młodych nastoletnich mam jest dość złożony. Część z Nich na pewno odnajduje się w nowej sytuacji i dobrze daje sobie radę, ale nie oszukujmy się- taka szesnastolatka dorasta jeszcze sama, to są emocje dziewczyny, a nie kobiety.

      Usuń
  20. Ja mam prawie 44 lata , 2 lata temu poronilam i o niczym innym nie myślę tylko o ciąży. Wiem, że to już prawie niemożliwe, ale ta iskierka nadziei. Nie ma się co przejmowa opiniami innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi z powodu Twojej straty. Pragnienie dziecka jest silniejsze niż to, o myśli otoczenie albo mówi nasza metryka... Zresztą, tu uważam, że wiek kiedy zachodzimy w ciążę będzie zmieniał się na korzyść późnego macierzyństwa. To efekt wielu czynników.
      Nie wiem, jaką podjęłaś decyzją w związku z ewentualną kolejną ciążą, ale jeśli masz zamiar nadal się starać- trzymam mocno kciuki, żeby się udało.
      Pozdrawiam
      Marta

      Ps. Z Elizą (moja starsza córka) chodził do klasy chłopczyk, którego mama urodziła w wieku 45 albo 46lat (nie pamiętam dokładnie)- dziecko wybitnie zdolne, geniusz po prostu.

      Usuń
    2. Ja też mama taką samą sytuację, Ale wciąż nie tracę nadziei, więc i Ty nie trać. Pozdrawiam.

      Usuń
  21. Witam
    Powyzsze wypowiedzi daja nadzieje i optymistyczne nastawienie
    Mam 38 lat i gleboka wiare ze wszystko sie szczesliwie ulozy
    Jestem osierocona mama 4 dzieci( przedwczesny porod przez niewydolnosc szyjki )
    W pierwsza ciaze zaszlam majac 29 lat
    Dziekuje za powyzsze posty
    Daly mi kopa do walki zeby sie nie poddawac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddawaj się. Jest tu, na blogach, cała masa dziewczyn, które opisują swoją walkę o dziecko. Nawet porażka wnosi coś nowego do tych starań, bo pokazuje, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę przy kolejnej próbie. Medycyna, lekarze... to wszystko idzie naprzód dając realną nadzieję wielu parom.
      Bardzo gorąco polecam Ci blog Izy, poniżej zostawię link. Tam znajdziesz nie tylko historię autorki ale wielu kobiet. Może znajdziesz przypadek podobny do Twojego. Tam panuje cudowna atmosfera, dziewczyny się wspierają, kibicują sobie.
      Pozdrawiam i będę trzymała za Ciebie kciuki :*

      Usuń
    2. http://krotki.blog.pl/

      Powodzenia, walcz dalej.

      Usuń
    3. Dziekuje za cieple slowa
      U nas to wlasnie medycyna i ,,cudowni lekarze "nie popisali sie swoja wiedza twierdzac ze kolejna sie uda dla nich to kolejny przypadek dla nas to ogromna strata !!!!!!!!!
      Tylko do choinki ile razy czlowiek moze upadac i podnosic sie
      Bol po stracie dziecka jest ogromny jakby ktos wyrwal serce i calego siebie
      Wielka radosc dwie kreski na tescie
      Miesiace oczekiwania ...
      Wszystko w porzadku slysze na kazdej wizycie
      Dla nich tylko kasa kasa za wizyte sie liczy nie czlowiek
      Wredni i bezduszni !!!!
      Przepraszam za gorzkie slowa ale u nas to wlasnie ,,lekarze"sa winni i to zwlaszcza prywatni.

      Usuń
    4. Przykro mi, że macie takie złe wspomnienia z lekarzami. Tym bardziej, że człowiek chciałby jednak komuś zaufać, mieć sprawdzonego lekarza, na którym można polegać. Niestety- dla wielu "lekarzy" niepłodność, czy pary, które mają problem z donoszeniem ciąży, to łatwy zarobek. Gubią gdzieś ideę swojego zawodu... Mam nadzieję, że znajdziecie jednak kogoś, kto potraktuje Wasz przypadek bardzo indywidualnie i da nową nadzieję.
      Wnioskuję z Twojego komentarza, że swoje ciąże traciłaś chyba później, niż na samym początku?

      U Izy na blogu, dziewczyny często piszą o lekarzach z najbardziej popularnych klinik w Polsce. Może tam znajdziesz podpowiedź do kogo się udać. Może akurat będzie ktoś z Waszego miasta.
      Pozdrawiam. I nie przepraszaj- nie doświadczyłam, ale naprawdę rozumiem ile może być w człowieku żalu i goryczy w takiej sytuacji.

      Usuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziekuje bardzo jeszcze raz 😊
    Tak to byly wysokie ciaze
    Bardzo bardzo trudno jest zyc z takim bagazem doswiadczen
    Odwiedzac wlasne dzieci na cmentarzu
    Ech to zycie....
    Tym bardziej boli bo jestesmy zdani tylko na siebie
    Rodzina ma nas gdzies traktuje jak odmiencow
    Przykre to niezmiernie....😢
    Dlatego tym bardziej sciska jak zupelnie obcy ludzie powiedza cieple slowo.
    Bardzo bardzo dziekuje
    Mam ogromna nadzieje ze spotka nas szczescie i los obdarzy nasz ziemskim dzieckiem
    W jednym jest pocieszenie
    ze doswiadczenia strat nas zblizyly z mezem do siebie bardzo sie nawzajem
    wspieramy i darzymy wzajemna miloscia
    Przepraszam ze sie rozpisalam
    Czasem musze to z siebie wydusic
    Pozdrawiam i dziekuje
    Joanna

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!