Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 19 maja 2014

twojaczekoladka.pl czyli o smakach Zielonej Góry



Ja i mój Mąż kochamy jeść- nigdy tego nie ukrywaliśmy. Inna sprawa, że z każdym dodatkowym kilogramem, coraz ciężej byłoby to ukryć :) Największą radochę i przyjemność z jedzenia czerpiemy wtedy, gdy możemy pałaszować coś dobrego razem. I przyznam się Wam szczerze- dobrze, że weekend trwa w zasadzie tylko dwa dni, bo gdyby te nasze sobotnio-niedzielne posiłki przeniosły się na inne dni tygodnia, to pewnie teraz, zamiast chodzić- toczyłabym się.

Wyjazdy mają to do siebie, że nie tylko sprzyjają wspólnym posiłkom, ale także są doskonałym pretekstem do próbowania nowości, lokalnych specjałów, do poszukiwania nowych smaków. I pewnie gdybyśmy ruszyli gdzieś za granicę, to jedlibyśmy to, co miejscowi, żeby spróbować prawdziwej kuchni danego kraju.

Zielona Góra nie tylko nie leży poza granicami naszego kraju, ale jest na tyle blisko naszego miejsca zamieszkania, że o jakiś lokalnych specjałach, albo typowo regionalnych smakach nie może być chyba mowy. A jednak, jechałam tam z głębokim przekonaniem, że oto będzie nam dane dobrze pojeść :) Dlaczego?! Ano dlatego, że tuż przed wyjazdem, zaczerpnęłam języka u samego źródła- Martuś! Jeszcze raz wielkie dzięki! Marta, w swoich postach, nie raz wspominała, gdzie warto jeść w Zielonej, a już Jej post, którym żegnała się z dotychczasowym miejscem zamieszkania, niemal przyprawił mnie o ślinotok :) Wiedziałam, że lepszego źródła informacji nie znajdę!

I tak oto, jednym z adresów, które znalazły się na naszej liście pt. "Musimy tam pójść", była twojaczekoladka.pl. I wiecie co? Siedzę teraz przed laptopem, jestem świeżo po obrobieniu zdjęć do tego posta, zaraz zacznę pisać co dobrego tam jedliśmy i czuję złość. Nie! Nawet nie złość. Wściekłość wręcz! Wściekłość, bo byliśmy w Zielonej od czwartku, a twojączekoladkę.pl zostawiliśmy sobie dopiero na sobotę, czyli na dzień naszego wyjazdu! I jak teraz pomyślę, że mogliśmy tam codziennie zachodzić (mieszkaliśmy rzut beretem od tego przybytku rozpusty), to mam ochotę samej sobie
nawrzucać. Z drugiej strony- rozsądek podpowiada, że może dobrze się jednak stało... Bo o ile wszystko czego próbowaliśmy, było absolutnie przepyszne, to nie oszukujmy się- kaloryczne także :) Ale uwierzcie mi na słowo- po pierwszej łyżeczce/ gryzie/kęsie/łyku tamtejszych specjałów, zapominacie o takich słowach jak dieta/kalorie/wyrzeczenia/rozsądek :) Ba! Nie wiecie nawet kto to jest Ewa Chodakowska, Anna Lewandowska i Mel B.

Mogłabym się rozpływać w superlatywach i opisach tego, jak nam tam było dobrze i smacznie. Zanim to jednak zrobię, popełnię chyba najkrótszą, ale i najlepszą reklamę jaką znam, a mianowicie- wyznanie z głębi serca :) Po cichu już kombinuję, z jakiej okazji mogłabym znowu pojechać do Zielonej i wstąpić do twojejczekoladki :)
Mężu! Wiem, na Dzień Mamy to pewnie odpada, ale może zrobiłbyś mi Dzień Dziecka?

Żeby nie pozostać gołosłowną- trochę fotek, czym się raczyliśmy w sobotni ranek:

twojaczekoladka.pl z zewnątrz- za dnia i późnym popołudniem




 Nie tylko słodko i pysznie, ale także przyjemnie i przytulnie...



W oczekiwaniu na złożone zamówienie...
Ta karta kryje w sobie zaproszenie do świata czekolady...





I sami bohaterowie tego słodkiego zamieszania:





Eliza skusiła się na czekoladę na gorąco z bitą śmietaną i żelkami, Mężowi zaproponowałam przygotowywany na miejscu (wtedy nie wiedziałam jeszcze, że nawet ciasteczka, które są składnikiem deseru, wypiekane są samodzielnie, przez pracowników czekoladziarni) deser na bazie świeżych owoców i masy z serka mascarpone- sama miałam wielką ochotę, żeby go spróbować :) A ja ostatecznie zdecydowałam się (oj wybór był NAPRAWDĘ trudny) na miodową czekoladę z gorącymi owocami czarnej porzeczki. Samych czekolad na gorąco jest w karcie chyba z sześć, między innymi ta na bazie gorzkiej czekolady (gdyby ktoś jednak pamiętał o liczeniu kalorii) oraz dla diabetetyków. Za to dodatków, do tego pysznego napoju- nie sposób już zliczyć... Sama miałam problem, z czym połączyć miodową czekoladę, na którą miałam ochotę, ale przemiła Pani, która nas obsługiwała, służyła radą. Powiem Wam, że wypiłam już w swoim życiu trochę czekolad na gorąco, ale tej, którą miałam okazję tam skosztować- nic nie przebije. I to naprawdę nie jest post sponsorowany :) A mógłby być- nie miałabym nic przeciwko, gdyby mnie na przykład zaproszono na degustację wszystkich Ich wyrobów :) Tyle, że twojaczekoladka.pl, to miejsce, które reklamy na pewno nie potrzebuje!

Mój Mąż, jak na człowieka dociekliwego przystało, dowiedział się, że czekolada na której "pracują" (tak, to właściwie określenie :)) pochodzi z Belgii. I tak się właśnie zastanawiam- jak już wyjdziemy z pieluch, to chyba się do tej całej Belgii wybierzemy :)

Czekolada była przepyszna, ale deser... Deser był równie pyszny! Do tego stopnia, że kiedy o 15-tej wyjeżdżaliśmy z Zielonej, poprosiłam Męża, żeby zajechał pod twojączekoladkę.pl, żebym mogła wziąć sobie jeszcze jeden na drogę :) Wiecie- po ponad 10latach razem akceptuje się najgorsze dziwactwa partnera :)

Skorzystaliśmy jeszcze z okazji, że zbliża się Dzień Mamy i kupiliśmy dla Babci B. czekoladkę okolicznościową z nieprzyzwoicie dużą ilością suszonych żurawin i orzechów macademia. Jak myślicie- ładnie byłoby gdyby Mama nas poczęstowała? :)

To, co mnie pociesza, to fakt, że do Zielonej mamy całkiem blisko, oraz to, że czekoladziarnia prowadzi także sprzedaż wysyłkową. I może czekolady na gorąco, ani deseru sobie nie zamówię, ale jedną z Ich pysznych czekolad- to i owszem! No i kremy! W uroczych, małych słoiczkach mają w sprzedaży kremy czekoladowe! Ja na pierwszy ogień zamówiłabym ten na bazie białej czekolady, z malinami i czymś tam jeszcze... A widziałyście w gablotce te butelki? One muszą skrywać w sobie coś dobrego :)

A wiecie co jest najgorsze?! Teraz pewnie, nawet ulubione czekolady z Lindta nie będą mi już smakowały :(




33 komentarze:

  1. Wow trafiłaś po prostu do czekoladowego raju :))

    Fajna wycieczka, super, ze mąż pomyślał o takim prezencie dla ciebie na urodziny! Żeby mój miał takie fajne pomysły..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladowy raj- to jest bardzo dobre określenie!

      No pod tym względem, to absolutnie narzekać na męża nie mogę. Kiedyś chciałam pojechać do Pragi, to też mnie zabrał na urodziny właśnie. Musze pomyśleć, gdzie jeszcze chciałabym pojechać :)

      Usuń
  2. o cholerka, ależ nas pokusiłaś! w moim dawnym Poznaniu też miałam taki kącik - nazywał sie Republika Czekolady na Starym Rynku, super atmosfera i czekolada jak z bajki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to musiała być dobra miejscówka! A nie wiesz, czy jeszcze jest?

      Usuń
    2. Jest na pewno, bo wpadamy tam z mężem przy każdej wizycie w Polsce. Jest to bardzo popularne miejsce wśród Poznaniaków i trudno jest tam znaleźć wolne miejsce w weekendy i wieczorami, ale zawsze warto spróbować :) oficjalna nazwa to Cacao Republika na Zamkowej - jedna z uliczek odbiegających od Starego Rynku. Polecam!

      Usuń
    3. O, dzięki za odp. Czyli Poznań tylko w tygodniu, w takim razie :) Bo powoli się na niego szykujemy :) I na pewno odwiedzimy tamto miejsce!

      Usuń
  3. No i wchodzimy na ten magiczny próg z pytaniem: ależ dlaczego mielibyśmy sobie odmawiać przyjemności jedzenia? Skoro oboje to lubicie. Ach, teraz gdy jestem w ciąży a mój żołądek chyba już nie ma dnia mogę powiedzieć szczerze, że wielkie ubolewanie nad tym mam, dlaczego ludzie w ogóle tyją :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ubolewam bardzo nad tym faktem. A już szczególnie ubolewam nad faktem, że jedni tyją, a inni nie- to jest dopiero niesprawiedliwość!

      Usuń
  4. Wow!!!!
    ojejku juz mi slinka kapie...pychotka na zdjeciu- mniammmm

    OdpowiedzUsuń
  5. no ale reklamę zrobiłaś powinni Ci w podzięce wysłać jakieś smaczne cudo od nich:)
    ja tak teraz myślę że nie przepadam tak strasznie za czekoladą wolę kawę mrożoną i pizze i to by mi mogło wystarczyć:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no mogliby, prawda? :)

      Mrożoną kawę uwielbiam i tam też była, także widzisz Ania, mamy dużo wspólnego!

      Usuń
  6. ojojj, ale słodkości cudne! Ja takie miejsca omijam, bo zostawiłabym tam majątek, wszystko mnie kusi. A dokładnie od dzis jestem na diecie i tym razem wytrwać muszę,bo mam ciągle 6 kg po ciąży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki i życzę powodzenia!

      Usuń
  7. Nie czytałam dokładnie! Umarłam na ślinotok, komp zalany :P

    OdpowiedzUsuń
  8. czytam do porannej kawy i żałuję, że do Zielonej kawał drogi:) Rozbudziłaś moje kubki smakowe:):) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomyśl co ja czuję, kiedy moje kubki smakowe wspominają tamte czekoladowe doznania :)

      Usuń
  9. Czuj się winna! Otworzyłam lodówkę i wyjęłam czekoladę i szlag trafił moją dietę... Czuj się winna!

    Swoją drogą w Poznaniu była swego czasu Fontanna Czekolady, ale z nieznanych mi przyczyn zamienili ja na sushi bar :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, co za pech, bo do Poznania też mam zamiar się wybrać. Niekoniecznie na sushi..

      A czy czuję się winna? Hm... :)

      Usuń
    2. Ano pech, bo bym Ci Fontannę w ciemno poleciła. Ale np Cacao Republika też jest świetnym miejscem :] http://republikaroz.pl/cacao-republika

      Usuń
  10. Wiedziałam, ze nie powinnam wchodzić na post z takim tytułem... Muszę dopisać Zieloną Górę do listy miejsc, które TRZEBA odwiedzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- trzeba! Ja na serio myślę, kiedy będziemy mieli okazję tam wrócić :)

      Usuń
  11. O rety!...
    Aleś mi smaka narobiła... Czekolady!!!

    teraz już wiem, gdzie się musimy wybrać na jakiś weekend ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żałuję, że przeczytałam ten post - ssie mnie w żołądku na ten widok

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoja Czekoladka chyba powinna zacząć płacić mi za reklamę....w czekoladzie oczywiście :D

    W sumie Tobie już też :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie muszę Ci Kochana pisać, że absolutnie nie miałabym nic przeciwko temu? Na szczęście odkryłam, że czekolady do picia też można zakupić w sklepie internetowym u Nich, i zamierzam to wkrótce zrobić :) Wrócić tam jednak muszę koniecznie, i wtedy, mam nadzieję, może udałoby się nam tam właśnie spotkać?!

      Usuń
    2. No może być ciężko zgrać się w czasie, ale mam nadzieję, że się uda ;)
      Jak będziesz zamawiać coś od nich, to polecam Ci jeszcze czekolady na patyku. Kiedyś pisałam o nich u siebie. Macza się je w gorącym mleku/kawie. Są same czekolady,lub wypełnione musli. Baaaajka :)

      Usuń
    3. Zapomniałam dopisać, że nawet mam taką ukrytą w domu..."na czarną godzinę" hihihihi :->

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!