Mama2c

Mama2c

wtorek, 17 czerwca 2014

23/24 52

Jesteśmy w domu.
A ja... Jakoś nie emanuję radością.
Chociaż nie powiem- cieszę się.
Oczywiście, że tak, ale... Te prawie dwa tygodnie niesamowicie mnie przeczołgały.
Nie mogę poskładać myśli, wszystko mnie wkurza, a nawet wkurwia. 
Po całym dniu w domu, spojrzałam wieczorem na las- akurat zachodziło słońce. Miałam ochotę wyjść i iść przed siebie.
Nie mam siły dziś tego "ogarnąć na piśmie".
Może jutro...



23/52







24/52





Dziewczyny! Dziękuję Wam, że przez cały ten czas byłyście z nami, zaglądałyście, martwiłyście się o Lilkę. To bardzo miłe i budujące. Witamy też nowych odwiedzających- to o Tobie Abby i Gosiu. Z czasem nadrobię wszystkie zaległości, ale najpierw... muszę wypielić chwasty na działce :)

Ps. Ta Malutka, o której pisałam wczoraj, będzie jednak operowana. Moja współtowarzyszka niedoli dowiedziała się, od Jej mamy, że znalazł się neurochirurg, który podejmie się operacji. Nie daje oczywiście żadnej gwarancji. Podobno mama tej Kruszyński wiąże duże nadzieje z tą operacją. I tak sobie myślę, że jednak to wszytko prawda- nadzieja umiera ostatnia...

31 komentarzy:

  1. Ciesze sie ze juz jestescie w domu i trzymam kciuki aby Lila szybko do zdrowia wrocila. W domu na pewno bedzie szybciej do formy wracac. Buzka:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Otóż to, ja też myślę że w domu Malutka szybciej wróci do zdrówka i formy, czego życzę Jej z całego serca :*
    A Tobie Kochana odpoczynku i uporządkowania myśli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie myśleć, bo bym zwariowała, ale dzięki! Buziaki

      Usuń
  3. Dobrze, ze juz w domu wszyscy razem :-) Wszystko bedzie dobrze. Buziaki dla was :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, nadzieja umiera ostatnia i obyśmy tego w ten sposób nigdy nie musiały sprawdzać. Super, źe już w domu, ogarniaj się bo to nie był łatwy dla Was czas. Chociaż jak zwykle patrząc na Lilusuęcuężko uwierzyć że coś jej dolegało. Buziaki i zdrowiejcie fiizycznie i psychicznie teź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda- trudny czas za nami. Lila jak to Lila, nic już nie pamięta. I bardzo dobrze.

      Usuń
  5. Bedzie dobrze- daj sobie tez troszeczke czasu- nalezy sie rowniez Tobie!!
    Mloda swietnie wyglada- gdyby nie wczesniejsze wpisy nigdy bym nie pomyslala, ze to chore dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki mają to do siebie, że regenerują się błyskawicznie :)

      Usuń
  6. Dobrze, że wszystko już się układa tak jak powinno..
    Tak nadzieja umiera ostatnia...

    OdpowiedzUsuń
  7. dojdziecie do siebie :* cieszę się ze już w domku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuje za powitanie :)
    Ciesze sie, ze juz opuscilyscie szpitalne mury! Teraz liczy sie by w domu mala zapomniala z czasem o tej dlugiej wizycie w szpitalu. Ty ogarniesz mysli, moze zrobisz sie spokojniejsza. Tule

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała na szczęście wydaje się w ogóle nie pamiętać o szpitalu, co nas bardzo cieszy!
      Ściskamy

      Usuń
  9. Ciesze sie, ze jestescie juz w domku. Zobaczysz, Lila znacznie szybciej odzyska pelne zdrowie w domowych pieleszach!

    Poza tym to ogarnij sie na spokojnie, a na blogosfere wrocisz jak otrzasniesz sie z po-szpitalnej rzeczywistowsci.

    No i ciesz sie dlugim weekendem (mam nadzieje, ze Marcin ma w piatek wolne). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Marcin idzie do pracy i w piątek i w sobotę... Tak "wyszedł" na długich weekendach.

      Usuń
  10. Młoda da radę! Kobiety są silne!
    I Lila też dała radę!
    A Twój wkurw to reakcja na przebyty stres, jesteś zmęczona. Fizycznie i psychicznie. Dojdziesz do ładu. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dojdę, na pewno! Tylko to trochę czasu zajmie. Dzięki Kochana!

      Usuń
  11. Witam serdecznie. Życzę zdrówka. Dobrze wiem co znaczy bezsilność z powodu choroby. Dobrze, że jesteście już w domciu. Teraz to już będzie tylko lepiej. A Ty dzielna Mamo musisz teraz odreagować stres, może nawet się wykrzyczeć, pobiec przed siebie, wypocząć. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam.
    Asia, mama również dwóch dziewczynek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za odwiedziny. No to prawda- rodzice też "chorują", kiedy dziecko jest w szpitalu. Mam nadzieję, że o wszystkim w końcu jednak zapomnimy i będzie jak dawniej. Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  12. Świetnie Kochana! Bardzo cieszę się, że się układa. Ze spokojem dojdziecie do siebie i ogarniesz wszystko. Ja na moje chwasty nawet nie patrzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na moje też :) Mam wrażenie, że rosły przez ten czas jak szalone!

      Usuń
    2. Od jakiegoś czasu nie miałam okazji ani przehakać, ani wypielić... Menżu jest antyogródkowy, a ja do ogródka nie wejdę jeszcze pewnie przez 3, 4 tygodnie o.O. Ale co ma rosnąć, to rośnie obok chwastów nawet ;)

      Usuń
  13. Ja sobie nawet nie chcę wyobrażać co musi czuć taka matka,,,Mnie żółtaczka Doriana i 3 dniowy pobyt w szpitalu doprowadził do takiego stanu, że nie wiem ile czasu mi zajmie dojście ze swoimi lękami do ładu. Wiem, że to egoistyczne z mojej strony, ale wolę o takich przypadkach nie słyszeć, bo przeżywanie tego zbyt wiele mnie kosztuje.
    Martuś powiem ci, że gdybym nie wiedziała co przeszła Lilcia to bym w życiu nie powiedziała, że coś jej dolega, wyglądają obie twoje gwiazdy cudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Dorotka, że miałam o tym napisać- sama też muszę podejść do tematu w ten właśnie sposób- nie myśleć, nie słuchać, nie rozpamiętywać. Ludzie chorują, dzieci NIESTETY też chorują. Zadręczenia się nie pomoże ani Im, a tym bardziej mnie. Jak każda mama mam tylko ogromną nadzieję, że nic takiego mnie/nas nie spotka.
      A 24-go trzymam kciuki za wyniki.

      Usuń
  14. Dziękuję Bogu i wszystkim świętym, że nie musiałam do tej pory spędzić choć dnia w szpitalu z dziećmi. Wolałabym, by ten stan pozostał na zawsze. Współczuję wszystkim matkom, które muszą przechodzić przez piekło chorób swoich dzieci w szpitalach i nie tylko. Ja biłabym się pewnie z myślami przez następne kilka lat... Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witajcie w domu!!! Rany jak się cieszę, że już wróciłyście. Wierzę, że teraz Lilka dojdzie szybko do siebie. I Ty Martuś też :-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Marta...kuźwa...dawno nie zaglądałam...i takie JEB...
    rozumiem cie jako matka, ja dostaje pierdolca kiedy musze iśc do państwowej przychodni, a co dopiero szpital...Masz cholernie dużo siły. i córki maja ogromne szczęście mając tak silną matkę. mogę się tylko domyślać, że stres zrobił swoje i musisz odreagować...
    Przesyłam dziewczynki garść pozytywnej energii.. dzięki, ze się odezwałaś!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesz co Gosia, o dziwo w samym szpitalu nie było tak źle, co po pobycie z Elizą w dwóch różnych szpitalach, było miłym zaskoczeniem. Najbardziej dołujący był fakt, że Mała tak poważnie zachorowała, i w sumie ta świadomość trzyma mnie w poczucie "chujowatości" do teraz, bo człowiek naprawdę nie zna dnia i godziny. Zdrowe, odporne dziecko, a tu masz...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!