Mama2c

Mama2c

środa, 25 czerwca 2014

Będzie rozwód...

Nie mogłam się dziś zdecydować na tytuł posta. Do wyboru były jeszcze dwa tytuły: "Dom wariatów" i "Ja zwariuję"... Tak, tak Kochane- poranek z dziećmi. Jest cudnie :)

Eliza w szkole musi być w południe, także rano mamy całkiem długą "chwilę" we trzy. Zazwyczaj to są naprawdę fajne chwile... O! Na przykład wtedy, kiedy myjąc zęby słyszę: "Nie Lilciu, nie możesz mi wytrzeć pupy, jesteś jeszcze za malutka"...
Hmmm, rozumiem, że jak Lilka podrośnie, będzie mogła dostąpić tego zaszczytu?
Strach się bać... No mówię Wam- dom wariatów :)

Pisałam już o tym wielokrotnie, że ulubionym pokojem Lilki, jest (oczywista oczywistość) pokój Elizy. Tam jest RAJ! Tyle, że kiedy Siostra nie posprząta (czyli prawie codziennie), jest to raj utracony, bo wtedy drzwi do pokoju są zamknięte. I dziś rano, kolokwialnie rzecz ujmując, Lila w swoim raju, pocałowała klamkę. Eliza miewa wobec Siostry wielkoduszne gesty, więc wytachała ze swojego pokoju karetę, którą Lila lubi się bawić. Jeśli pamięć mnie nie myli, to była jeszcze do niej lalka Barbie, a całość pochodzi z filmu: "Księżniczka i piosenkarka".

Lila zazwyczaj wozi w karecie różne rzeczy, najrzadziej lalki. Ostatnio na przykład, na przejażdżce była... cebula. Tyle, że dziś Lila wykazała się jeszcze większą fantazją... i sama do niej wsiadła :) Nie, nie- kareta duża nie jest. Okazuje się jednak, że siedzenie w niej jest na tyle szerokie, żeby pomieścić chudą dupkę Lilci. Na początku wszystkie trzy się roześmiałyśmy, bo Lila wyglądała w tej karecie komicznie, a kiedy my się śmiejemy- Mała też zaczyna :)

Samo siedzenie okazało się jednak zbyt nudne, i Lila postanowiła wprowadzić pojazd w ruch. Z charakterystycznym dźwiękiem na ustach, w rytmie "brum, brum", Lila zaczęła przebierać nóżkami do przodu, i nawet kawałek ujechała, zanim... Rozległ się charakterystyczny dźwięk łamiącego się plastiku*, po którym nastąpił jeszcze bardziej charakterystyczny ryk... Ryk na całe osiedle. I to nie był ryk Lilki :)

-Mamooooooo! Nie lubię jej, ona mi psuje wszystkie zabawki!

Hmmm...
Pełna emocji reakcja mnie nie zdziwiła, w końcu raz- to moja Córka jest, a dwa- znam Ją od prawie 8lat :)  Jednak naginanie rzeczywistości- już mnie poważnie zastanowiło. Co prawda sama nie wiem jakim cudem, ale jest to najprawdopodobniej (bo może o czymś nie wiemy) pierwsza zabawka, którą Lila popsuła. Jak na Jej prawie 20miesięcy życia, to dobry wynik :)

I kiedy już załagodziłam sytuację, wygłaszając, jakże kojące i ponadczasowe, w takich sytuacjach: "Tata zobaczy, może to da się skleić", pomyślałam sobie: "Ok, to co ja w takim razie powinnam czuć do Waszego taty, który na romantycznym wypadzie do stolicy, upuścił na chodnik mój nowy aparat?! Albo wtedy, kiedy pożyczył ode mnie telefon i przy wysiadaniu z auta, wpadł Mu do studzienki kanalizacyjnej?!" Tu zwykłe "nie lubię cię", to za mało!
Będzie rozwód :)

* Dźwięk okazał się mylący- w rzeczywistości  "tylko" odpadło koło. Także- albo Lilcia to taka chudzinka, albo kareta nie jest "made in China"...




Ps. Jutro odpowiem na komentarze, "lato" mnie wciągnęło :)
Dobrej nocy!

39 komentarzy:

  1. Ale się uśmiałam :) :)
    Mają pomysły te Twoje Pociechy :)
    No i chwała Bogu, że kareta przeszła niewielkie przeobrażenia :P chociaż jeszcze wszystko przed nią :P
    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kareta już została odstawiona w bezpieczne miejsce, bo Lila nie dałaby jej spokoju :)

      Usuń
  2. Hm, u nas podobnie tylko nie wiem jaki zestaw jest lepszy , 2 siostry czy siostra i jej młodszy brat. To ostatnie u nas. Jazda bez trzymanki! dzień w dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze może nie dzień w dzień, ale czuję, że ten czas nachodzi wielkimi krokami. Niestety.

      Usuń
  3. Smieszne te twoje dziewczyny - nie mozesz sie nudzic ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę, chociaż czasem, to może i bym chciała :)

      Usuń
  4. No kochane mamo i Elizo. - księźniczka jedzie a wy taki słaby wóz dałyście że koło odpadło, do tego jeszcze ryczycie ze śmiechu, bosko. To u Was dzisiaj zakończenie roku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Madziu, jutro. Tyle, że Eliza w środy i w czwartki miała zawsze na 11.40

      No widzisz, kareta jakaś zdezelowana, ale ubaw był, że hej :)

      Usuń
  5. Sceny z zycia rodzinki :)
    Wesoly poczatek dnia- tak moge powiedziec po przeczytaniu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz też był generalnie wesoły :)

      Usuń
  6. Hehe współczuję mężowi jak takie straty wyrządził ja bym za aparat chyba na słupie powiesiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hihi u nas słychać: "Mamoooooooo, Łahałek mi rozwalił klocki, on jest największym psujem na świecie!" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, my też "psuja" przerabialiśmy :)

      Usuń
  8. No cóż nie ma dymu bez ognia ;-)
    Najważniejsze jednak , że Lila cała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, nie tylko cała, ale musiałam schować przed Nią karetę, bo z kołem czy bez, nadal chciała w niej jeździć :)
      Jak ja kocham tego łobuza :)
      Pisz Kochana co tam u Ciebie.

      Usuń
  9. A niektórzy myślą, że z dziećmi można się nudzić:)
    A tak przy okazji to nie mogę powstrzymać się od komentarza, że Emilka ma śliczne włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudzić? Z dziećmi można wszystko, poza nudzeniem się :)
      Dziękuję, włosy ma piękne, to fakt, ale do czesania koszmarne :( A na imię na Eliza :)

      Usuń
  10. Jak ja uwielbiam Twoje posty - chyba się powtarzam :) ale co ja zrobię skoro na prawdę je lubię- zawsze mi humor poprawią i jakoś mi lżej na sercu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, Mnie takie komentarze niezmiennie cieszą!

      Usuń
  11. no,z tym wycieraniem pupy to się uśmiałam po pachy ;)Jakże niewiele potrzeba dzieciom do szczęścia ;);)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widac ze Lila wrocila do siebie i juz niezle rozrabia:) Szkoda ze nie masz zdjecia Liliki siedzacej w karecie:)) Za takie szkody to tylko rozwod, ja bym nie wybaczyla mezowi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że chciałam lecieć po aparat, ale to się działo tak szybko, że niestety nie zdążyłam :)

      Usuń
  13. Slowem zycie wraca do normy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Star, bardzo szybko wróciło do tzw.normy :)

      Usuń
  14. No proszę, Lila już wie, że prawdziwa księżniczka to w karecie jeździć musi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej, żeby się nie przyzwyczajała, bo wiesz- w życiu różnie bywa :)

      Usuń
  15. Hehe, już sobie wyobrażam Lilkę w karecie :D A z niszczeniem zabawek to trochę Elizę rozumiem, choćby mało tych zniszczeń było :) Ja o swoje zabawki bardzo dbałam, wszystko było posegregowane, popakowane w oryginalne pudełka dopóki nie dorwała się do nich moja siostra - na pierwszy ogień poszły konie od karety Barbie, którym to młoda poucinała od razu kabelki (były zdalnie sterowane), bo przecież koniom nie rosną kabelki! No i tak rozprawiła się z większością moich skarbów, a mnie chociaż niby już na nich nie zależało to jednak serce trochę pokrwawiło... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasiu, to powiem Ci, że z Elizą jest tak- w pokoju ma "meksyk", czyli bałagan taki, że głowa mała. Sama nie wie, gdzie co ma. Ale jak tylko Lilka weźmie jakąś Jej zabawkę, to raptem albo tego właśnie szukała, albo tym się akurat chciała bawić...
      O rany, to siostrzyczka zarządziła :) Przecież te zabawki nie są tanie.

      Usuń
  16. Hehe, usmialam sie jak nie wiem co! A ja myslalam, ze u was juz dawno wakacje sie zaczely!

    Dobrze, ze Niko (jeszcze) nie wpadl na to, zeby jezdzic na aucie od Barbie Bi! U nas skonczyloby sie zapewne najpierw na bitwie o ow samochod, a potem Bi sama by sie na nim usadowila. A to juz napewno nie skonczyloby sie dla auta zbyt dobrze... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas bitew jeszcze nie ma, i oby jak najdłużej, bo jeśli Eliza przestanie się "szczypać" to Lila jest bez szans...

      Usuń
  17. Pocieszne te Twoje ciorcie. Zazdroszcze dwojki dzieci, moj synio jest jedynakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Corcie mialo byc hihi ;-)

      Usuń
    2. Abby! No chciałoby się napisać- jeszcze nic straconego :) Wiem jednak, że różne są sytuacje w życiu, i nie zawsze chcieć, znaczy móc. Na szczęście jedynak też może być fajny i szczęśliwy!
      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Ehhhh tak to jest między rodzeństwem, u nas również Panowie nie oszczędzają mi braterskich potyczek!
    Ale nie powiem, dziewczyny to jednak dziewczyny :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... Pupę sobie wytrą nawzajem, popłaczą razem :)
      Pozdrawiamy Madziu!

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzieci się nigdy nie lubią, nawet bracia którzy mają po 20 lat ze sobą konkurują.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!