Mama2c

Mama2c

środa, 11 czerwca 2014

Bezsilnosc

Bezsilnosc, bo nic nie moge zrobic. Nic poza wspolpraca z lekarzami i pielegniarkami. Nic poza daniem siebie Malej w 300%. Nic poza wiara, ze bedzie dobrze... Tyle, ze strach jest silniejszy od wiary. Chociaz- chcialabym. Tak po prostu mocno wierzyc w to, ze bedzie dobrze.

Wczoraj mialysmy kryzysowy dzien. Poza nowa diagnoza- mnostwo badan. Lila jest za mala, zeby zrozumiec, ze tak trzeba, ze to pomoze, ale na tyle duza zeby kojarzyc wszystkie fakty... Fartuchy, gabinety, nawet  pojedyncze slowa potrafi odniesc do konkretnego wspomnienia i wybuchnac placzem. Trauma to chyba za slabe okreslenie...
A kiedy Ona tak reaguje, ja mam ochote wyc z Nia.

Jak wiecie dysponuje tu tylko telefonem, takze opisac to wszystko od poczatku- na to teraz nie ma szans.

Wyjasnie tylko to, co nie do konca bylo jasne w Waszych komentarzach. My do szpitala trafilismy juz z bakteriami. Lila wymaz z nosa miala pobrany natychmiast po przyjeciu, takze bakterie, ktore wyszly w posiewie, mialy juz w nosie Lilki siedlisko jakis czas. Jak to mozliwe? Nie mam pojecia. Ona nawet kataru nie miala! Spokoju mi to nie daje, pytalam pania doktor o prawdopodobienstwo pomylki, ale twierdzi, ze to niemozliwe... Zdrowe, odporne dziecko- a tu masz- wszystko na raz. Moj spokoj zostal zburzony juz bezpowrotnie, bo jak znam siebie, to juz zawsze pozostanie we mnie lek, ze gdzies tam cos sie czai. Bo przeciez teraz tez bylo niby w porzadku.

Macie racje, ze mozna byc nosicielem i wtedy sie tego nie leczy, bo nie ma sensu. Tyle, ze u Lilki rozwinelo sie zapalenie pluc. To kolejna historia nie do opisania przez telefon , ale jak wszedzie-tak i tu, pracuja konowaly. Lila miala robione rtg w dniu przyjecia do szpitala, na ktorym juz bylo widac rozdete pluca, ale tego, pan ktory opisywal zdjecie- nie dostrzegl.

Opisy co bym zrobila temu slepemu
niedouczonemu chujowi sobie daruje ale nie wykluczam, ze zloze na niego skarge. Niech przynajmniej kolejnym zdjeciom uwazniej sie przyglada.

W piatek mamy usg pluc. Pod tym katem Lila przebadana jest gruntownie. Bardzo powaznie tu do tego podchodza- miala juz robiona gazometrie, sprawdzona saturacje i non stop jest osluchiwana. Mnie niezmienne peka serce, kiedy Ona zaczyna plakac ze strachu. A ja nie dosc, ze nie obronilam Jej przed bakteriami, to teraz wystepuje w roli kata, ktory stoi po stronie pielegniarek i lekarzy.

Nie pytajcie kiedy wyjdziemy, bo ja sama juz nawet nie pytam. Nie sztuka jest wyjsc i zaraz wracac, a nie o to chodzi. Tu mamy fachowa opieke i konsultacje w kazdej chwili. W domu Jej tego nie zapewnie.

Nigdy mi nie da spokoju, jak Lila sie tym pozarazala, mam takie chujowe uczucie, ze Jej nie ochronilam, ze gdzies musialam zrobic blad. I teraz Ona taj cierpi. Tak, wiem- troche irracjonalne. Tyle, ze tak wlasnie czuje.

Czuje jakis taki zal, ze znowu spotyka mnie ten sam strach, co przy Elizie, a moze nawet wiekszy... W koncu Ona gronkowca nie miala.

Jedyny plus na dzisiaj, to fakt, ze Lila byla ogolnie w doskonalym humorze, gazometria jest ok, no i Mala zajafala sie arbuzem i jablkiem.

Wiecie, ze czasami to jeszcze wszystko do mnie nie dociera? Mam wrazenie, ze to jakis koszmar i ze zaraz sie obudze...

I pomyslec, ze dokladnie tydzien temu tu trafilismy- nawet godzina sie zgadza! Juz tydzien! A ile jeszcze?!

Dzieki, ze jestescie, ze zagladacie, odpowiedzialabym na kazdy komentarz gdyby nie ten telefon... U niektoruch z Eas nie moge komentowac postow, ale staram sie byc na bierzaco.

Szczegolnie zas dziekuje NOELCE i Dorotce- One wiedza za co.

Agata, post z urodzin Bi przeczytany, niestety zdjecia mi sie nie zalodowaly.

Ania- kobieto na szpilkach- do Ciebie w ogole nie moge wejsc.

NieTypowa-czekam na kolejny post, potrzebuje opluc telefon ze smiechu.

Trzymajcie sie Dziewczyny...
Sciskamy!

18 komentarzy:

  1. Bardzo mi przykro, ze coreczka tak sie rozchorowala. Nic poza slowami otuchy zrobic nie moge. Nawazniejsze by wyzdrowiala i mogla jak najszybciej wrocic do domu. Sciskam was mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z utęsknieniem na posta zatytułowanego : jesteśmy juz w domu,całe i zdrowe....Trzymajcie się dziewczynki.ściskam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To że masz takie poczucie i ten lęk to normalne ale jak sama piszesz zdajesz sobie z tego sprawę że to nie Ty zawiniłaś.... Marta jesteś silna Lilka też dacie radę:* już niedługo wrócicie do domku i wróci ''normalność''
    A jak się ma Eliza?? tata z nią jest czy dziadkowie?? też pewnie przeżywa po swojemu Waszą nie obecność?

    A ja nie mam pojęcia czemu do mnie nie możesz wchodzić może coś w ustawieniach nie znam się;lx

    OdpowiedzUsuń
  4. :(
    smutne wiadomosci....czakam juz tylko na dobre... Sciskam mocno, z Mlodym przechodzilam szpital gdy mial niespelna 3latka...wiem co czujesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie twoja wina, ze Lilka zachorowala nie wmawiaj sobie tego. Chorobska sie zdarzaja i tyle. Wszystko bedzie dobrze zobaczysz. Trzymajcie sie!!

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju, bidulka, tak mi żal. Ściskam Was mocno i zycze dużo sił!!! Trzymajcie się, nie potrafię sobie wyobrazić przez co przechodzisz...

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka Malutka i tyle się nazbierało :(
    Oby wszystko teraz było już tylko dobrze.
    Wiem, łatwo się mówi bądź dobrej myśli...sama dostałabym chyba w głowę tkwiąc w tym zakichanym szpitalu, dlatego \podziwiam Ciebie za pokłady cierpliwości i siły!
    Będzie DOBRZE'-MUSI!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ściskam Was mocno i mam nadzieję, że ten koszmar się skończy i Lilka zdrowa wróci do domu - a wtedy będzie mogły sobie dogadzać i odpoczywać, bo zasłużyłyście na to... Myślę o Was :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Mocno trzymam za Was kciuki i życzę dużo zdrowia. Dużo siły dla Ciebie Martuś, byś dała rady być z Lilą, Gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem co to znaczy taka bezsilnosc i znam tez to uczucie kiedy czlowiek mysli, ze to tylko zly sen i zaraz sie obudzi... a budzenie nie nastepuje.
    Znam to tyle, ze z wlasnej doroslej perspektywy, wyobrazam wiec sobie, ze jako matka malej Lili czujesz sie 100 razy gorzej.
    Ale nie drecz sie domyslami czy to Twoja wina, bo to NIE jest Twoja wina, po prostu tak sie stalo i Ty NIE mialas na to zadnego wplywu ani NIE moglas temu zapobiec. Nie mozesz sie dreczyc, Lila potrzebuje Ciebie silnej a nie zdruzgotanej wyrzutami sumienia o cos na co nie mialas zadnego wplywu.
    buziam nieustannie:***

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko kochana... W końcu znalazłam chwile dla blogów, a tu taki klops... :/ Trzymajcie się dziewczyny, teraz już powinno pójść z górki. Zaraz poczytam wcześniejsze wpisy, ale z tego co zrozumiałam diagnoza postawiona i leczenie wdrożone? Nie chce się wypowiadać na temat gronkowca, ale mi on w wymazie od 25 lat wychodzi. Non stop jestem zakatarzona lub chora. Autoszczepionki i inne duperele nie pomogły. Pomaga sanatorium w Wieliczce. Po pobycie nie choruję przez kilka lat. I odkąd pierwszy raz skorzystałam, nie miałam anginy ani razu. A było to 20 lat temu.
    A przede wszystkim nie zamęczaj się. Gronkowce są wszędzie. Przed tym nie da się ochronić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ejejejjejejejejjejejejejejjejejeje! Choroba młodej TO NIE JEST TWOJA WINA.
    Mówiłam Ci, że dzieci często coś łapią, że wystarczy chwila, tak? Przecież nie zamkniemy dzieci w sterylnych baniach... I rączek też myć nie będziemy co chwila. Jak już mówiłam-to był bardzo niesprawiedliwy pech. Nic więcej. Zero Twoich win, nie chce tego już więcej czytać, albo Ci osobiście nakopie!
    Pisz kiedy chcesz :*

    Noelka (niezalogowana)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noelka ma rację! Nie możesz się obwiniać! Nie wolno!
      Trzymam kciuki :*

      Usuń
  13. Marta, no co Ty, przecież nie jesteś w stanie wytępić wszystkich bakterii z otoczenia, dobrze o tym wiesz! Przestań się zadręczać! Trzymam kciuki by leczenie podłóg nowej diagnozy zaczęło wreszcie działać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojoj... Zdrówka dla Małej!!
    A dla Ciebie wiele siły i cierpliwości!
    I wybij sobie z głowy, że to Twoja wina! To przypadek, a Ty jesteś najlepszą mamą, jakie Twoje córy mogą mieć!

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymajcie się...i cierpliwości niedługo będzie po wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nawet nie wiesz jak ciężko czyta się ten wpis. Bardzo Ci współczuję a jeszcze bardziej córeczce. Mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  17. Wrócicie do zdrowia szybko. jestem tego pewna! trzymam za Was kciuki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!