Mama2c

Mama2c

sobota, 14 czerwca 2014

Co u nas...

Ostatni raz pisalam w czwartek, podczas drzemki Lili.

Po wstaniu Mala napedzila nam strachu co nie miara. Nie chciala pic, nie chciala jesc... Zaraz dopadly mnie jakies czarne mysli, ze Jej stan sie pogarsza.

Nie wiem co zadzialalo-intuicja? ale postanowilismy wziac Ja na spacer. Tam wyraznie sie ozywila, wypila sporo wody, takze odpadla nam wizja kroplowki.

Wrocilismy do pokoju, przyszla nasza pani doktor, osluchala Mala. Wreszcie powiedziala cos, na co oboje tak czekalismy: "Jest lepiej". Uwierzcie, te slowa maja wieksza wartosc, niz wygrana w totka. Jednoczesnie Lilka w koncu zaczela kaszlec, co w Jej przypadku, bylo jak najbardziej pozadane. Zjadla tez polowe zupy i niedlugo po niej- makaron z sosem. Kamien z serca!

Niestety w piatek od rana znowu nie miala apetytu, a to co zjadla (kilka gryzkow kanapki) zwymiotowala kaszlac. Na usg czekalismy jak na chwile prawdy, ale rano przyszla p.doktor i po raz kolejny powiedziala, ze osluchowo jest poprawa. Mialam wiec jakis taki wewnetrzny spokoj, ze bedzie dobrze.

Usg bylo dla Malej potwornie stresujace. Caly czas plakala, nie ulatwiajac przy tym pracy pani doktor. Na szczescie zmian w plucach nie ma, tak jak naciekow i ropni! Cale szczescie!!! Pani doktor wyrazila takze opinie, ze wg Niej, nie bylo to zapalenie pluc, a zmiany w oskrzelach. Nie wiem co o tym myslec. Nie chce sie juz nakrecac. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy sie jak bylo naprawde, co bylo pierwsze, bo nasza prowadzaca uwaza, ze Lila mogla goraczkowac nie od zakazenia ukl.moczowego, a od zdiagnozowanego przez Nia zapalenia pluc...

Wczoraj Mala apetyt odzyskala na wieczor dopiero i to tez bez szalu. Ladnie sie inhaluje i odkrztusza, to co zalega Jej w plucach/oskrzelach.

A ja wczoraj zlapalam sie na tym, ze stracilam poczucie czasu- nie wiedzialam jaki mamy dzien, nie moglam sie doliczyc ile juz lezymy. To chyba taki szpitalny syndrom, bo przy pobycie z Eliza mialam to samo.

Na szczescie mama z ktora dziele sale to bardzo fajna kobieta, nie wchodzimy sobie w droge, dbamy o to, zeby spiace dziecko mialo do tego warunki, sporo rozmawiamy...

Co z tych rozmow wynika? Dla mnie to olbrzymia lekcja pokory. Olbrzymia! Moje przejscia, choc dla mnie oczywiscie byly bolesne i przykre, to naprawde byly niczym, w porownaniu do tego, jakie problemy maja inni ludzie. Gdzie, jak nie wlasnie w szpitalu, mozna tego najlepiej doswiadczyc.

Oddzial na ktorym leze to "Neurologia wieku rozwojowego i pediatria". Dzieci sa tu przyjmowane do diagnostyki, w oczekiwaniu na tomograf i rezonans i czasami bywaja to tak przytlaczajace diagnozy, ze az czlowieka zatyka na mysl, jak los doswiadcza niektorych ludzi.

Pokora- mysle, ze mimo wszystko zawsze sporo Jej w sobie mialam, ale teraz, bedzie miala dla mnie szczegolny wydzwiek, tak jak radosc z kazdej najmniejszej chwili- chwili poza szpitalem, zycia bez diagnozy, ktora jest jak cios. Naprawde tak niewiele trzeba do szczescia...

Skutki antybiotyku juz odczuwamy- poza duzo gorszym apetytem, Lila jest bardzo, bardzo mocno oslabiona. Meczy sie tez bardzo szybko, w zwiazku z czym duzo szybciej ucina sobie drzemke, ale to dobrze. Tak jak pisala kiedys Star- organizm wie, czego mu trzeba.

Czekamy na powrot do domu, moze nastepny tydzien przyniesie nam ta wyczekana informacje, ze wychodzimy. Z jednej strony pragne tego, jak niczego innego, a z drugiej- nie chce niczego przyspieszac, niech Mala naprawde wyzdrowieje. A w domu, mam nadzieje, szybko dojdziemy do siebie. Musze zaufac i uwierzyc w Lile. To mala, silna dziewczynka. Odzyska dawna forme, odpornosc... Zapomni co przeszla.Przestanie mnie szczypac i gryzc. Nie bedzie budzic sie z placzem.
Bedzie jak dawniej...

A dzis bysmy wychodzili.

22 komentarze:

  1. Cieszę się że już jest lepiej, wracajcie szybko do domku zdrowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno tak bedzie i tego zycze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że już napisałaś. Mam zamęct w domu, ale co chwilę zerkałam, czy już coś od Ciebie jest. Aż mąż się pyta, na co tak czekam. Miło, że w tym całym Twoim zamieszaniu znajdujesz czas dla Nas. Cieszę się bardzo, że z Lilą już nieco lepiej. Ok, szału nie ma, ale jest już poprawa i to się liczy. Będę myśleć o Was i mocno na swoje sposoby trzymać kciuki. Współczuję rodzicom, których dzieci leżą w szpitalach to okropny ból i uczucia wręcz nie do wyrażenia. Dużo zdrowia życzę, cierpliwości dla Ciebie. Gorąci pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ci bardzo Kamilko! Moge pisac tylko jak Lila spi.
      A jak Twoje treningi? Podziwiam Cie za zapal i organizacje.

      Usuń
    2. Trenningi powoli. Waga ok, ale brzuch stoi w miejscu, więc przede mną jeszcze długa droga:) Dużo zdrowia życzę a Lileczce powrotu do zdrowia!

      Usuń
  4. Szlag czlowieka trafia jak slyszy diagnozy, że może zapalenie płuc a moze oskrzeli. To naprawde duża róznica.... Kurcze czemu u nas leczenie opiera się na założeniach. Antybiotyk dobry na wszystko, tyle że niewazne że rozwala organizm. Miałam to samo jak lezalam w szpitalu z mała. Dowiedziec się czegokolwiek było sztuką. Za to podanie kolejnego antybiotyku nie stanowiło problemu. W końcu jak małej przeszło uciekłam stamtad czym predzej. Oczywiście po 2 dniach okazało się że dziecko było nie wyleczone, tyle ze caly ten stan przerodził się w nadreaktywnośc oskrzeli. dzięki mądremu lekarzowi udało nam się wybrnąc już bez antybiotyku. Choc caly ten bajzel w sensie chorobowy ciągnął się za nami przez najbliższe 4 lata.:( Niestety lecząc dziecko w szpitalu musimy poddac się lekarzom i calemu systemowi leczenia bo jesli nie to żegnamy:( Oczywiście nikt z chorym dzieckiem nie zaryzykuje wyjścia na własna rękę.. Zastanawia mnie tylko to, ze niejednokrotnie Ci sami lekarze przychodzący prywatnie do domu świetnie potrafią wyleczyć dziecko również bez antybiotyku. Zdrówka życzę . Dzieci małe szybko zapominają o tym co złe:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie dobrze! Ja to mówię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki za corcie by wyzdrowiala i ciesze sie, ze juz jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za to, by stan Lili jak najszybciej wrócił do normy, żebyście mogły wrócić do domku

    OdpowiedzUsuń
  8. jakos przetrwacie ten ciezki czas
    grunt by mala wyzdrowiala i byscie mogly wrocic do domu

    OdpowiedzUsuń
  9. Żebyście wychodziły jak najszybciej! Żeby Lilka mogła zajadać makaron i pchać paluchy do masła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nareszcie jakies bardziej konkretne swiatelko w tunelu. Masz racje, ze nie chesz nic przyspieszac, ja wiem jak bardzo czlowiek chce do domu, ale tez wiem, ze wazne aby wykorzystac do konca ten szpitalny czas i opieke. Dom to cudowne miejsce, ale nie ma tam lekarza na zawolanie...
    Jeszcze troche cierpliwosci i wszystko sie ulozy:***

    OdpowiedzUsuń
  11. czyli lepiej? oj jak dobrze cały czas trzymam kciuki i czekam na wieści :* ściskam Was mocno:*

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i szybko wyjdziecie do domu! Lila jest naprawdę dzielna, nie chcę sobie wyobrażać nawet jak bardzo i ile musi przeżyć :( na szczęście pewnie nie będzie pamiętać tego szpitala. Trzymajcie się mocno!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kamień z serca!
    Jeśli lepiej to już teraz z górki!!
    BARDZO się cieszę i oby tak dalej!
    Trzymajcie się cieplutko!!!
    ZDRÓWKA! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. "jest poprawa" :))) tylko na takie wiadomosci teraz czakam!!! Usciski!! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Dalej trzymam za Was kciuki. Wyobrażam sobie co przechodzisz ale tak jak piszesz inni mają gorzej. Niestety! I co te dziecko zrobiło, że już tak dostaje w kość od życia?

    OdpowiedzUsuń
  16. No wreszcie dobre wiadomości! Czekam na dalsze! Wracajcie, kochane, do zdrowia, do domku, do nas! Myślami jestem z Wami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo zdrowia, reszta sama przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!