Mama2c

Mama2c

wtorek, 10 czerwca 2014

I caly pieprzony optymizm szlag trafil

Jak widac- pozytywne myslenie nie jest jednak dla kazdego. Wlasnie teraz, kiedy wyhodowalam w sobie namiastke spokoju, zlozonego ze znalezienia pozytywow w tej calej szpitalnej rzeczywistosci, wszystko pryslo jak banka mydlana.

Z gory uprzedzam co bardziej wrazliwych, ze nie bardzo chce mi sie dzis dbac o piekno i czytosc naszego jezyka, takze czytacie na wlasna odpowiedzialnosc.

Jak to pisze Kasia- do brzegu.

Po rownie chujowej nocy, przyszedl rownie chujowy poranek z jeszcze bardziej chujowymi wiadomosciami. A brzmia one tak- dwie ciezkie bakterie w nosie, w zwiazku z czym dokladamy kolejny antybiotyk.

Skad, jak i dlaczego? Nie mam kurwa pojecia! Glowny winowajca-zlobek, zostal od razu skreslony, bo przeciez do niego nie chodzi. Dziecko, ktore jest ze mna w domu, nie chorowalo do tej pory, dalej jest na cycu lezy teraz w szpitalu i jest tak naprawde powaznie chore.

Oczywiscie od rana na przemian rycze i probuje sie opanowac. I chuj z tym, ze pewnie polezymy tu dluzej niz te  zasrane 10dni. Moge lezec i miesiac, byleby Jej pomogli. No ale swiadomosc, ze Mala bierze dwa antybiotyki na raz i jakie spustoszenie zrobia one w Jej mlodym organizmie- no to mnie dobija calkowicie. Dume z tego, ze mimo posiadania starszej siostry, Lila prawie nie choruje, zastapi paniczny strach, ze teraz wlasnie zacznie. A my juz mielismy jedno dziecko, ktore bylo miesiac w miesiac chore, takze wiem, co to w praktyce oznacza.

Zal mi Jej strasznie! Po opalonym, pyzatym buziulku nie ma juz sladu. Blada, mizerniutka i z rownie mizernym apetytem Lila, tylko swoim zachowaniem przypomina nasza Lilke.

No i jeszcze ta agresja... Mysle, ze to Jej reakcja na wszystko co sie dzieje-nowe obce miejsce, badania i pewnie zdrowotny dyskomfort- najpierw bakterie w moczu zrobily swoje, a teraz antybiotyk dolozy do tego swoje skutki uboczne.

Gdzies kiedys przeczytalam taki tekst: Co nas nie zabije, to nas rozpietdoli psychicznie i dzis tak wlasnie vzuje kazda komorka swojego ciala...

36 komentarzy:

  1. Jak to skąd te bakterie? Ze szpitala kierwa jego mać -.- Bo najgorszymi g... się w szpitalu człowiek zaraża. Mi zostawili gronkowca złocistego, ot taki prezent -.-

    OdpowiedzUsuń
  2. A w ogóle to... siły kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro mi :( wiem co znaczy taki pobyt w szpitalu. A leków a tym bardziej antybiotyków boję się jak diabeł święconej wody. Powiedz mężowi żeby kupił czystek (zioło) w ziołowym. Pijcie wszyscy to Was będzie chronić przed dziadostwem. Poczytaj o tym ziółku bo naprawdę warto. Trzymajcie się dziewczyny!
    ps. Mój mały jest chory od tygodnia. Jest już lepiej ale ma dziwną wysypkę na brzuszku. Nie wiemy co to a lekarka zwala na przeziębienie. Mam nadzieję że ma rację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Agnieszką. Moje dziecko jak miało niespełna 2 lata wylądowało w szpitalu z zap płuc. Od tamtego czasu chorowalo non stop do 6 rż. Wylałam morze łez, latalismy po specjalistach, wydalismy na lekarzy i leczenie majatek i GÓWNO non stop chora, aż antyb , sterydy przestaly działać. W akcie desperacji poszłam do pediatry homeopaty, który postawił mnie na nogi i moje dziecko. Okazało się że po pobycie w szpiatalu przytargala własnie gronkowca, ktory osłabiał ja przy każdej chorobie.(notabene tydzien wcześniej miała w państwowej służbie robiony wymaz ktory nic nie wskazał) Dostała na niego autoszczepionkę i jak ręka odjął. A wszelakie zapalenia oskrzeli i płuc słyszalne w Panstwowej słuzbie zdrowia leczyliśmy u tejże lekarki domowymi sposobami, bankami itp, rzadko homeopatią, ale już nigdy antybiotykiem. I dało się..... Dziewczyna już 9 letnia potrafi walczyć z chorobami sama, na lekkich wspomagaczach typu wit c, rzadko groprinosina.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne przejscia ze starsza corka, takze wiem o czym mowisz. Jezu, zebysmy mogly juz stad wysc, bo pietdolca od nadmiatu mysli dostane. U nas pobrali wymaz zaraz po tym jak nas przyjeli, wiec mala juz miala to gowno w nosie, tylko pojecia nie mam skad, bo to generalnie malo chorujace dziecko. Zanim przyszedl wynik wymazu p.doktor wysluchala zmiany w plucach i twierdzi ze to od tego gronkowca wlasnie. A mamy jeszcze jedna bakterie ale musze spisac nazwe.

      Usuń
    2. Współczuje bardzo bo sama przez to przechodzilam. Teraz mam 2 latka, ktory też czesto łapie od starszej, niestety nieuniknione. Nasz gronkowiec nie byl zlocisty ioporny na leczenie antyb, tylko w warunkach szpitalnych... Nie ryzykowałam, zafundowalam leczenie autoszczepionką- ponoć zabijanie go własna bronią daje efekty choć nie zawsze niestety.....

      Usuń
    3. Jak wyjde juz do domu, to poczytam, bo to pisanie i czytanie na telefonie srednio mi idzie. My mamy niestety zlocistego.

      Usuń
  5. Jakie kurcze bakterie??? Po kilku dniach na antybiotyku??? Mysle, ze dziewczyny maja racje i cokolwiek to jest, Lila podlapala to w szpitalu!

    Boze, sily, duzo sily dla Was dziewczyny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona juz z tym prszyszla do szputals, bo wymaz miala pobierany przy przyjeciu

      DziekivAgatka

      Usuń
    2. O nie! Skad jej sie to przypaletalo...
      Mam nadzieje, ze antybiotyki szybko zadzialaja... Jak tylko bedzie poprawa, wypisujcie sie na wlasne zadanie zanim cos znow sie "pojawi"! Buziaki dziewczyny!

      Usuń
    3. No wiesz- przy antybiotyku, to sie tak nie da po prostu wyjsc- zreszta to chyba nie najlepszy pomysl przerywac leczenie. Co nie zmienia faktu, ze zabralabym Lile juz dzis di domu, gdybym tylko mogla.

      Usuń
  6. :(((( o scheise!!!!
    przykro mi..........

    OdpowiedzUsuń
  7. Że też takie gówna muszą się przypałętać.... Przesyłam pozytywne prądy, wracajcie do zdrowia i do domu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi przykro, a już myślałam, ze jest lepiej i wychodzicie na dniach.. Dużo siły i cierpliwości ci życze, a dla Lilci zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj rozumiem Cię dobrze, sama miałam przejścia szpitalne z Rafałkiem swego czasu. Dlatego ściskam Was mocno i czekam na lepsze wieści - w końcu przecież bakterie muszą odpuścić... :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Dają jej chociaz probiotyki? Ja leżąc z Tymonem w szpitalu przemycałam drugi probiotyk, dostawał podwójną dawkę - tak nam radziła nasza domowa pediatra i na szczęście w jakimś stopniu zminimalizowało to efekty uboczne antybiotyków...

    A co do bakterii - zgadzam się z dziewczynami - szpitalne. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od poczatku mam swoj i daje Jej dwa razy tyle, ile Oni tu podaja.

      Usuń
  11. Powiem Ci tak bakterie mogła.złapać.juz w szpitalu wiem po Niunku wyladowalismy z wysypka niewiadomego pochodzenia a do naszej sali dali dziecko z ciężkim zapaleniem płuc i wysypka gdyby nie wypis na własne żądanie to bym tam spędziła długie miesiące...
    Zdrówka dla małej niech zwalczy to paskudztwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, ze w szpitalu mozna zlapac rozne cuda, ale u nas wiadomo, ze Lila z tym przyszla.

      Usuń
  12. Ja też myślę, że to wina szpitala... Złapałam kiedyś do mojej kolekcji bakterii (e.coli też posiadam, ale niewyleczalną) taką bakterię w układzie moczowym, że była pinda oporna na WSZYSTKIE antybiotyki. Za siódmym odeszła...
    A gdzie złapałam? Przy okazji badania... Porażka.
    Siły dziewczyny... wiem jak się teraz czujecie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O masz, dopiero teraz przeczytałam, że Lili z tym przyszła... Ale jak? Gdzie? Może na placu zabaw? Cholera wie... Ważne by przeszło! :*

      Usuń
    2. Nie wiem gdzie- pojecia nie mam jak, ale jestem przerazona. Dopiero 7antybiotyk? Boze! Ile mialas lar wtedy? Bylas w szpitalu wtedy?

      Usuń
  13. moj maly jest nosicielem tez gronkowca. u nas odradzono leczenie ,jedynie nalezy wspierac odpornosc organizmu. skad sie wzial? nie wiadomo... laryngolog jeden i drugi oraz okulista ( w szpitalu) powiedzieli,ze polowa populacji jest nosicielami gronkowca, a tego nie wiedza i nic sie nie dzieje,nie ma sensu wybijac tego antybiotykiem,bo sie nie da a tylko oslabi organizm. zycze duzo zdrowka i sił!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. no ja pierdu...jak nie urok to sraczka...
    codziennie o Was myślę jak się macie...
    bez zbędnych słów...ogrom siły i cierpliwości, i byle do domu :*

    OdpowiedzUsuń
  15. nie ma nic gorszego jak chore dziecko i szpitale
    bardzo ci wspolczuje i zycze wielu sil
    mam nadzieje ze to piekielko szybko minie
    zdrowka

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo wam współczuję ;-(

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo siły KOCHANA!!!! Wiem co czujesz, bo z Krzyśkiem, swego czasu, również wylądowaliśmy w szpitalu...
    Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!!!
    Trzymam kciuki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Antybiotyki nie tylko sieją spustoszenia ale pomagają zwalczyć chorobę, która jeszcze bardziej mogłaby spustoszyć to małe ciałko -i tego się trzymaj. Nie dziwię Ci się, że jesteś cała w nerwach bo sytuacja ciężka. Matki to się nacierpią a dzieci? ..... nie będą tego nawet pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też bym stawiała na szpital. Pamiętam zresztą, jak miałam operację i moi rodzice chcieli mnie w szpitalu z Sebkiem rocznym odwiedzić, to pielęgniarki powiedziały, że broń boże, bo tu same bakterie.
    Współczuję Ci strasznie. Ściskam mocno kciuki za Was obie :*

    OdpowiedzUsuń
  20. mój Maksiu od drugiej doby życia był na antybiotykach. Wenflon w główce - a winowajca? e.coli....wiem co czujesz. Powodzenia i zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  21. Marto, bardzo mi przykro, ale nic madrego nie napisze... nie znam sie:((

    OdpowiedzUsuń
  22. O jaciesz pierdzielę, co jeszcze? Malo jednego to jeszcze w nosie? No i skąd to g?

    OdpowiedzUsuń
  23. Czystek w smaku jest gorzkawy, mnie to nie przeszkadza ani Emilowi bo my często różne ziółka pijemy. Myślę że można dodać miodu albo cukier trzcinowy i będzie ok :) - zwykłego cukru nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Marta gorąco Ci współczuję. Jestem w szoku po tym co przeczytałam i co piszą dziewczyny. Jak to możliwe, że w szpitalu można coś załapać? Chyba żyję w jakiejś naiwności, że szpital to miejsce nieskazitelnie czyste i do tego najbezpieczniejsze dla nas wszystkich, a tu masz Ci babo placek... Rozumiem Twoje zdenerwowanie... Zdrowia zyczę i gorąco ozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!