Mama2c

Mama2c

sobota, 7 czerwca 2014

Wracamy...

... do zdrowia, bo z powrotem do domu to jeszcze odlegle dzieje. Tu czasu nie przyspiesze. Niestety.

Lila jak nowo narodzona. Pierwszego dnia Jej ulubiona rozrywka bylo mycie zebow- zliczylam 30razy. Serio. Ja dla towarzystwa umylam 15- dziasla rozbolaly mnie tak, ze bola do teraz.

Wczoraj i dzis mycie zebow zeszlo na dalszy plan- czuc w Lilce moc. Na razie przestawia meble w naszym pokoju. Przypuszczam, ze jutro urzadzi na nowo caly oddzial, a po weekendzie zajmie sie projektowaniem szpitala na nowo...

I oczywiscie gow... guzik sobie robi z wenflonu, na ktory ja i tata chuchamy i dmuchamy. Moze to i dobrze, ze dzieci tak szybko zapominaja, bo niestety- czy Lila mu pomoze, czy nie, to i tak niedlugo trzeba bedzie go zmienic... Tu nastepuje zestresowane westchniecie mamy dwoch corek.

Dziewczyny! Dziekuje Wam za wszystkie komentarze pod ostatnimi postami. Pisanie na telefonie to jednak udreka. Ewidentnie dzieckiem XXI wieku to ja nie jestem. Eliza pewnie by machnela takie wypracowanie z zamknietymi oczami, a Lila noga... Ja sie mecze jak przy
rachunku prawdopobienstwa na matmie, albo na kartkowce z fizyki...

Ale podobno... Podobno maz skroci moje cierpienia. Nie wiem co On kombinuje-zabierze mi telefon?

A! Najwazniejsze- juz wiemy, co to za bakteria. Wszedobylska i powszechna E.coli... Bakteria, ktora jest wszedzie- jak to powiedziala pani doktor. Nie musze pisac, ze jako mame to mnie nie uspokaja?

Do napisania, a tymczasem zyczymy Wam wszytkim udanego, slonecznego i aktywnego weekendu- nawe jesli zamierzacie tylko odpoczywac.

SCISKAMY!

Ps. Juz sie ciesze na te dlugie wieczory z zaleglymi postami u Was :)

Ps.2 Zaraz po tym, jak stracilam z nerwow apetyt, byl cien szansy, ze zrzuce pare kilo. Ta szanse zaprzepascilo ciasto drozdzowe mojej mamy... I salatka jarzynowa... I pierwsze tegoroczne czeresnie... No nic- Ewa Ch. nie lam sie! Jeszcze przyjde w lache.


14 komentarzy:

  1. Ufffffff dzieki za dobre wiesci. Chociaz widmo wszechobecnej E-coli tez by mnie przerazilo, no ale trzeba myslec poztywnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wieści!!! Bardzo się cieszę, że kryzys zażegnany i Lilcia wraca do zdrówka;)
    Tylko nie hamuj Jej zapędów artystycznych i wizji. Projektantka wnętrz to dobry zawód. Wiesz Kochana, my nie robimy się coraz młodsze, trzeba zadbać o naszą starość w tropikach;))))

    OdpowiedzUsuń
  3. No wreszcie! Uściski dla Was, wracajcie szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, ze sie odezwalas- to juz jakas ulga..najgorsze milczenie.
    Zdrowka zycze!! Bedzie dobrze!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. jesu współczuję choróbsk. wracajta szybko do zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  6. Chwała Bogu, że Malutka czuje się coraz lepiej i oby z dnia na dzień wracało zdrówko!
    My męczymy się z proteus vulgaris:( cholerstwo nad cholerstwami :/
    OGROM ZDRÓWKA! :*
    Trzymajcie się Dziewczyny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo sie ciesze, ze juz lepiej, czytalam poprzednie wpisy i obgryzalam paznokcie. Nie rozumiem.czemu z tableta nie moge komentowac....

    OdpowiedzUsuń
  8. uff ciesze.sie,ze.w domku juz,martwilam sie! zdrowiej Lilka:-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, ze tak pozytywnie u ciebie- mimo wszystko :-) Buziaki dla Was dziewczyny, myslami jestem z Wami!

    OdpowiedzUsuń
  10. To już trochę nas uspokoiłas..
    A przemeblowanie nie jednemu szpitalowi by się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze ze Lilka czuje sie juz coraz lepiej i odzyskuje energie. Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno nie wchodziłam, nawet do siebie, a tu takie przykre wieści :( U nas też się dużo dzieje, też obie przechodziłyśmy zatrucie (najgorsze w moim życiu), ale obeszło się bez szpitala. Za zdrowie Lilki oczywiście trzymamy kciuki, takie maluchy nie powinny musieć znosić cierpienia. Dobrze, że ma tyle energii, to znak że zdrowieje. Cieszy mnie też, że nie zamartwiasz się tak strasznie jak zwykle, przejdzie jej raz dwa wszystko. Cóż, szybkiego powrotu do domu życzymy! Buziaki dziewczyny, bądźcie dzielne :* :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że to jakiś sezon na chorowanie i leżenie w szpitalu. Zwłaszcza jeśli widzę ile w naszym odziale jest przyjętych dzieci. Trzymajcei się zdrowo, nie poddawajcie się. Na pewno pobyt w szpitalu to nic przyjemnego - sami tego obecnie doświadczamy.
    Co do bakteri E.coli - przeraża mnie ona. Chociaż nie wiem jak się chronić to i tak może się przyplątać. Bardzo boję się przewijania, w nocy, gdy budzi mnie maluszek zaraz po przebraniu go i umyciu pupki podaję mu cyca. Rzecz jasna niekoniecznie mam zawsze oczyszczone ręce - mimo że nie są brudne kto wie czy jakaś tam bakteria na nich nie została;/ Szkoda, że w komodach obok przewijaka nie ma zlewu, wtedy nie musialabym biegać po całym domu i zostawiać w łóżeczku małego rozkrzyczanego Oliwierka który domaga się jak najszybciej jeść. Ach... byleby nas to minęło.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się cieszę,że u Was lepiej ! buziaczki dla Liluni

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!