Mama2c

Mama2c

środa, 16 lipca 2014

28/52...

... i o tym co u nas.

Dziewczyna gór


Działkowiczka (i psiara)


A co u nas?
U nas normalnie jakiś obłęd. Funkcjonuje teraz takie modne pojęcie: "niedoczas". Oj długo, długo wzbraniałam się, żeby go użyć... Tylko jak inaczej nazwać chroniczny brak czasu? Nie wiem, no nie wiem jak to się dzieje, ale mimo, że odeszła szkoła Elizy, a co za tym idzie- odprowadzanie, przyprowadzanie i odrabianie lekcji, odeszło kółko plastyczne, a ja? Ja nie wyrabiam na zakrętach. Wiecznie nieobrobiona... Jedyne z czym zawsze jestem na czas, to posiłki- czy kogoś to dziwi :) A tak- jak jestem "oprana" i owo pranie jest poskładane, to podłogi wołają o pomstę do Nieba. Okna? Bez komentarza... Zresztą! O czym ja w ogóle mówię?! Okna... Okna to póki co, mimo że też domagają się uwagi, są na szarym końcu mojej listy: "do zrobienia". I co wieczór, między podnoszeniem pluszaków, zbieraniem klocków i narzekaniem, że: "znowu tak gorąco", zastanawiam się, jak One to robią. One, czyli te inne kobiety. Pracują, dzieci ze wszystkim przypilnowane, dom/mieszkanie błyszczy. I jeszcze na jogę mają czas :)
I wtedy wraca do mnie jak bumerang, odbija się czkawką jak nieprzeczytana lektura na maturze, powiedzenie, że im masz więcej obowiązków, tym jesteś lepiej zorganizowana.

No i masz- wychodzi na to, że mam za mało obowiązków! W związku z tym, że mi naprawdę ten "pierdolnik" w mieszkaniu zaczyna mocno doskwierać, postanowiłam coś w końcu z tym zrobić. Skoro mam za mało obowiązków, to pora ich sobie dołożyć. Mąż na psa nie chce się zgodzić, kot, którego sobie upatrzyłam, uciekał przede mną przez całe osiedle, trzeciego dziecka nie udźwignęłabym, aktualnie, psychicznie, no więc co mi pozostało? Spotkać się z dawno nie widzianą koleżanką ze studiów. W końcu obowiązki mogą być także przyjemne- a to jest obowiązkowa kawa w ramach mojego osobistego projektu pt. "Mama wychodzi z domu". Także tak- zostawiam klejące się podłogi, koty fruwające po podłodze, umywalkę zachlapaną pastą (czy tylko u nas tak jest, że przeszkadza ona tylko mnie?!), ugotowany obiad i wio- już mnie nie ma :) Potem Wam napiszę, czy pomogło :)

A dziewczyny? No cóż- Eliza wróciła z wakacji. Czy się udały? To zależy jak na to spojrzeć. Babcia, zaraz po powrocie, zaklepała już sobie urlop na przyszły rok z najlepszą koleżanką, więc Ona chyba średnio zadowolona wróciła... A tak serio, to gdyby nie bezstresowe wychowanie, rodzicielstwo bliskości i kampania: kocham, nie biję (czy jakoś tak), to bym zrobiła z tym towarzystwem porządek :) O wakacjach Elizy pewnie napiszę osobno.

Lila... Lila jak to Lila, dba systematycznie o to, żebym przypadkiem nie nabawiła się odleżyn w te upały, bo 5minut spędzone na pufie, tym chyba właśnie grożą przy obecnych temperaturach, także gania nas, oj gania... No i odkąd pierwszy raz zrobiliśmy ognisko na działce, już odpuściła zainteresowanie studnią. Teraz ma ochotę sprawdzić, czy ogień naprawdę jest "si". Cała Lila...

Ps. Ktoś jeszcze wątpi, że mężczyźni nigdy nie dorastają? Na zdjęciu poniżej rozwiewam (wszelkie) wątpliwości... Mój małżonek mierzy z plastikowej broni swojego chrześniaka do mojego brata. Cała trójka miała świetny ubaw...


18 komentarzy:

  1. Ja mam to samo...młody do szkoły nie chodzi, ale to jednak zawsze drugie dziecko na stanie...:P i obowiązek..
    I kochana, nie zadręczaj się, Ja chodzę do pracy i z niczym się nie wyrabiam.. słońce skutecznie wypala mi komórki, z niczym nie zdążam, teraz dzieci są z tatą, a ja do pracy wiecznie spóźniona...
    chyba wezmę sobie do serca szykowanie ciuchów i posiłku do pracy..wieczorem...ale wtedy myślę tylko o ..poduszce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja to chyba jestem jakaś niedorobiona, bo mam tylko jedno dziecko i w dodatku nie pracuję, i też wiecznie z czymś zdążyc nie mogę.
    Maatko Boska chyba coś ze mną nie tak :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój mężuś ostatnio mi powiedział "kobieto czy ktoś Tobie da medal za idealnie umyte podłogi, zawsze znajdzie się ktoś kto znajdzie niewidoczny pyłek i zrobi z tego aferę" więc wyluzowałam bo tak faktycznie to chyba tylko mnie przeszkadza ogólny rozgardiasz . Polecam spotkanie z kumpelką, okna poczekają a koty przeniosą się w mniej widoczne miejsce:}}}

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu jakie Ty masz śliczne te dziewczyny!
    Pierdolnik to u mnie jest, wierz mi. Wszyscy wchodzą przez piwnicę do domu i nanoszą mi po schodach ziemi, nie cierpię tego ale nie da się nauczyć towarzystwa by kapcie zmieniało na schodach "bo tylko na chwilę". Kuchnię codziennie wieczorem doprowadzam do stanu pt. "jako tako". Syzyfowa praca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Marta z tym czasem to chyba mamy tak wszystkie my matki. To okropne, jak nam go ciągle brakuje. I ja ostatnio spotykam się systematycznie z koleżankami z pracy i zostawiam wszytko tak, jak jest. Z mężem właśnie jestem na etapie robienia listy, co robi on, a co robię ja. To wszystko tylko dlatego, że nie mam czasu dla Siebie i wieczorem padam ze zmęczenia, a mój maż przegląda interenet i ma czas na wszystko. Gdzie tu sprawiedliwość???? Co do sprzątania, to od minionego piątku mam panią do sprzątania! Nie chcę się zabić o własne śmieci i chcę wiedzieć, że mam posprzątane. Dziewczyny masz piękne:) i te ich cudowne uśmieszki:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie podobnie- czasu za malo.
    Ja powolnieje bo sie starzeje ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja siedzę w domu tylko gdy pada i wtedy sprzątam i myje okna i podłogi gdy jest ładnie to w domu tylko nocujemy więc nie ma kto syfić na razie;D
    dziewczyny jak zawsze urocze

    OdpowiedzUsuń
  8. jak patrzę na moje okna to widzę... hm, już chyba nic przez nie nie widzę ;) czasu brak na wszystko i bajzel w mieszkaniu panuje ogromny. dlatego nie lubię na przykład "Perfekcyjnej Pani Domu", bo jej perfekcyjność mnie dołuje... tak więc łączę się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak to z tymi facetami bywa, moja teściowa jak raz zabrała Daśka na urlop to obiecała, że następnego też weźmie już następny w kolejce a wyjazdu jak nie było tak nie ma..

    OdpowiedzUsuń
  10. Wakacje, niby czasu dużo ale przecież non top albi sie siedzi na zewnątrz albo właśnie stamtąd wróciło badź snuje się wuzje wyjścia. No i gdzie tu znaleźć czas na resztę? U mnie chałupa leźy odłogiem a jak pomyslę o myciu okien to mam skurcze jelit.

    OdpowiedzUsuń
  11. I u mnie to samo... Niedoczas się rozprzestrzenia! Jak choroba zakaźna! Jak spam w mailu! Jak podatki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, z tymi obowiązkami to coś w tym jest, widzę to po sobie. Ale pomysł na taką dodatkową robotę miałaś genialny, z pewnością dobrze Ci zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie coś ostatnio pchnęło w stronę umycia okna balkonowego. Szymek przy nim jest ciągle, przecieram ja średnia co drugi dzień. Teraz kiedy umyłam je z obu stron, po JEDYNM dniu okazało się, że te wszędobylskie łapki widać bardziej na tym czystym oknie niż na tych brudnych. Wniosek?! Wyciągnij sobie sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj to tak chyba u każdego jest z tym sprzątaniem.. Ja cały tydzień odpuszczam, wracam do domu po 15 i mam wszystko gdzieś. Zazwyczaj kończy się u mnie tylko na poskładaniu porozrzucanych ubrań i włożeniu ich do szafy, Reszta sprzątania w sobotę jak mam dzień wolny :)

    Kameleonka

    OdpowiedzUsuń
  15. Niniejszym rozwiewam mit, ze matka pracujaca jest lepiej zorganizowana! :) W pracy jeszcze wypada, zebym sie wykazala jakims tam zorganizowaniem i obowiazkowoscia. Za to w domu sobie odpuszczam i w rezultacie naczynia siedza w zmywarce po 2 dni zanim sie zmobilizuje i je powyciagam (najczesciej jak kolejna partia brudnych juz nie miesci sie w zlewie), podlogi maja jakies tajemnicze plamy, meble sa matowe od kurzu, a caly dom wyglada jak sala zabaw, bo wszedzie walaja sie zabawki. :) Tylko dzieciaki w miare oprane i nakarmione.

    No, bardzo ciekawa jestem co Eliza i Dawid zmalowali na wakacjach z babcia? ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja z jednym dzieckiem nie ogarniam 'kuwety' więc wychodzi na to, że jestem albo leniwa albo mało zorganizowana albo jedno i drugie :P
    chyba też muszę zacząć projekt 'mama wychodzi z domu', bo czuję, że mi zaczyna odbijać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja tego pojęcia "niedoczas" nie lubię. Czas jest, tylko wypełniony zajęciami ;) I szczerze mówiąc nie wierzę, że są ludzie, którzy wszystko ogarniają. Mając dzieci nie da się ogarniać wszystkiego, zawsze coś leży odłogiem - i dobrze. Ja "ogarniam" chałupę na tyle, byleby nie zaczęło śmierdzieć :D Ważniejsi jesteśmy my, niż odpicowana chata.
    I nie patrz na te "inne" kobiety, które niby wszystko mają zaplanowane i ułożone - nie ma takich, no chyba że na photoshopie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I racja, ja również nie wierzę, że jest ktoś, kto ma wszystko idealnie. A kawka świetna na odstresowanie.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!