Mama2c

Mama2c

środa, 2 lipca 2014

Co mnie ominęło...

... kiedy byłam w szpitalu.

Jeśli wierzyć mojej Kochanej Anetce, to nie tylko ubrania dziwnie się kurczą w niewyjaśnionych okolicznościach. Mnie ostatnio zdecydowanie skurczyła się doba. I nie, nie- nie poszłam do pracy, nie mamy o jedno dziecko więcej niż nasza urocza dwójeczka, ba! Nawet psa sobie nie wzięliśmy. A czasu coraz mniej... I mniej... I mniej... Tylko domowej roboty coraz więcej. Chyba mniej wydajna ostatnio jestem :)

I w związku z tym, łapię się na tym, że blogowych zaległości mam tyle, że hoho. Obiecałam relację ze szpitala, miałam napisać jak świętowaliśmy zakończenie roku szkolnego, wczoraj Lilce stuknęło 20miesięcy- też przydałoby się notkę okolicznościową napisać... Że już nie wspomnę o codziennych refleksjach i zdarzeniach do zapisania "ku pamięci". Wychodzi na to, że gdybym chciała traktować bloga, tak jak zamierzałam- głównie jako pamiętnik, to powinnam pisać po nocach... Nic z tego- tak jak nie zrezygnuję zupełnie ze słodyczy (no nie da się!!!), tak i zarywać nocek nie będę :) Może nie wszystko umknie mojej pamięci.

Będąc w szpitalu, człowiek ma nieodparte wrażenie bycia w "zawieszeniu". Owszem, dzięki telefonom, tabletom, przenośnemu internetowi można być w pewnym sensie na bieżąco i w kontakcie, ale ciałem wciąż tkwimy w szpitalnych murach. A życie toczy się dalej, i niektóre zdarzenia niestety nas ominą. Tak jak mnie i Lilkę.

Co dokładnie odbyło się bez naszego udziału?

1. Urodziny Majki.

Maja to rok młodsza od Elizy, córka naszych dobrych znajomych. Ostatnio dziewczynka zapałała pasją do koni, więc teraz dzieli ją z Elizą. I właśnie dlatego Jej urodziny były takie wyjątkowe, bo odbywały się w stadninie koni. Pomysł, który chcieliśmy zrealizować na Elizy urodziny już dawno, ale nie wiedzieliśmy, że stadnina, która organizuje takie imprezy, jest też stosunkowo blisko nas. Wszystkie, które pod tym kątem prześwietliliśmy, są oddalone od nas o średnio godzinę drogi... Trochę daleko, zwłaszcza, że trzeba pomyśleć głównie o zaproszonych gościach. No ale teraz mamy już sprawdzoną miejscówkę, także tylko czekać Elizy urodzin. Koszt takiej imprezy jest niemal identyczny jak w sali zabaw, z której- co by nie mówić- dzieciaki już nam wyrosły. W cenę wliczony jest kilkukrotny przejazd bryczką (jubilat pomaga w jej powożeniu), przejażdżki konne do oporu i ognisko. Na urodzinach Mai nie było tortu, ale ja zamierzam na urodziny Elizy go tam przywieźć. W końcu od czego są jednorazowe talerzyki i widelce :)




2. Lekcja jazdy konnej.

Po długiej przerwie (te nieszczęsne ograniczenia finansowe) Marcin znowu zapisał Elizę na jazdę konną. Mieli nawet odwołać lekcję z powodu naszego pobytu w szpitalu, ale doszliśmy do wniosku, że Elizie dobrze zrobi taka odskocznia i czas poświęcony tylko Jej.



 

Marcin mówił, że było widać po Elizie tą przerwę w nauce, jednak tutaj systematyczność też ma znaczenie. Potem podobno się rozkręciła i było ok. Mam nadzieję, że wkrótce i ja i Lila zobaczymy naszą amazonkę w akcji :)

A tu, mój mąż, sfotografował intymne chwile źrebaka i jego mamy :) Chyba jest już skrzywiony tym 20miesięcznym karmieniem Lilki, że zaczęły Go kręcić takie rzeczy w świecie zwierząt :)


 

3. Zakończenie roku szkolnego w MOK-u.

Eliza chodziła od września na kółko plastyczne do pobliskiego Miejskiego Ośrodka Kultury. Koszt niewielki, a podobało Jej się bardzo. Pani miała ciekawe pomysły, wiele prac mamy z tego roku w domu, będą kiedyś wspaniałą pamiątką. 
I w zasadzie tego wydarzenia żałuję najbardziej, bo to fajna imprezka była :)





 

I... To by chyba było na tyle. No! Chociaż jedna zaległość odhaczona :) Wkrótce postaram się nadrobić kolejne. Na razie krążę nad zamrażarką, zastanawiając się gdzie jeszcze upchnąć kolejne pudełko truskawek, tak, żeby starczyło miejsca na maliny, koperek i mus z dyni... Czy ktoś się orientuje może, czy producenci zamrażarek czytają blogi? Bo ja bym chętnie przetestowała coś wielkiego do mrożenia :)

A! I jeszcze "ku pamięci".
Czytałyście ostatni post u (nie)Typowej Matki Polki? Bo to trochę jakby w temacie będzie :)

Rozmowa Babci z Elizą:
-B: Elizka, ale ty ładna jesteś.
-E: Wiem babciu (skromna po mamie), ale nie chcę zostać modelką.
-M czyli ja: ????!!!!
-B:Nie? Dlaczego?
I tu nie dosłyszałam co :(
E: Babciu, a ty kim chciałaś zostać jak byłaś w moim wieku.
B: Chciałam zostać marynarzem, jak mój tata.
E: Co? Chciałaś zostać marynarką?!

15 komentarzy:

  1. :D Ja też teraz zbieram zaległości, ale najważniejsze, to żyć życiem właściwym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No ładnie, moja siostra też zapalala miłością do koni. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne zdjęcia!
    U na konie są na pierwszym planie :)
    To wielka pasja w rodzinie Męża, którą zarażono moje Dziecko :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, że Ja się koni boję? Zazdroszczę takiej pasji, ale mnie ogranie po prostu lęk jak mam podejśc do konia..A wiedząc, ze koń czuje mój strach tym bardziej się boję, że może On się wystraszyć...Może kiedyś się przełamie...
    Super, ze młodej wznowiliście zajęcia. Napewno przyda jej zajęcia głowy czymś przyjemnym i relaksującym dla niej

    OdpowiedzUsuń
  5. no to miała Eliza atrakcji:) ja się boję koni....jakoś tak....
    a co do zamrażarki po co mrozić jak nie ma miejsca lepiej zjeść MArta w brzuchu zawsze miesjce się znajdzie;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł na urodziny dla dziecka, tylko najważniejsze by pogoda nie zawiodła. Jestem pod wrażeniem co to dziecko przed Elizką na zdjęciu z zakończenia roku szkolnego w MOKu wyprawia :D
    Ja też przez wakacje w Polsce narobiłam sobie zaległości, ale wzięłam sobie Wasze rady do serca i naprawdę delektuję się każdą chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne zdjęcia i ciekawe zajęcia Cię ominęły. Fajnie, że rozwijacie u Elizy taką pasję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, ze znalazlas troche czasu i nadganiasz :)
    zawsze chetnie poczytam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Elliza ma piekna pasje tez bym tak chciala!

    Ja tez juz nie mam miejsca w zamrazarce, a jeszcze tyle rzexzy chcialabym zamrozic!:-(

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie skróciłaś wydarzenia z ostatniego czasu. Jednak jak się chce to można nadrobić. Ale nie mamy Ci za złe zaległości bo każda matka doskonale wie, że czasami brak czasu by móc znaleźć czas na własną przyjemność

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaległości to zło... Ja mam w tylu dziedzinach zaległości, że chyba założę szkołę i będę nauczać w tym temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ale suuuuper takie prezenty sa najlepsze! ucaluj ta twoja mala marynarke hahaha

    OdpowiedzUsuń
  13. zaleglosci zaleglosciami ale gdy taka pogoda za oknem, gdy natlok wrazen i emocji to trzeba zyc zyciem realnym a nie tylko wirtualnym wiec wybaczamy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jakbym czytała o sobie. Jestem gdzieś pomiędzy jedynym, a drugim zadaniem. I przyłapuję się momentami na tym, że mimo wszystko jestem gdzieś z tyłu:) ale, co tam... przyznaję sobie prawo do tego stanu. Akceptuję go:) pozdrawiam ciepło:):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!