Mama2c

Mama2c

wtorek, 29 lipca 2014

Niewdzięczna...

...czyli: Szczerość wobec siebie z okazji imienin.

Dziś są moje imieniny. I dziś będę niemodna. Nie dlatego, że kolekcji na lato 2014 nawet nie obejrzałam. Niemodna będę, bo dziś się wyłamię z tego kultu macierzyństwa, kultu dziecka... Dziś będę szczera do bólu.
Nie uciekajcie :)

Mam dwoje dzieci.
Dwoje zdrowych dzieci, które poczęliśmy bez większych problemów.
Mam to, o czym marzy niejedna kobieta.
O co stara się czasem latami.
Mam to, za czym Ona płacze co noc w poduszkę.
I być może nigdy nie będzie tego mieć.
Być może nieraz byłam powodem Jej łez, spływających po policzku, kiedy odwracała wzrok- od mojego zaokrąglonego brzucha, od wózka, od małej rączki, którą trzymałam w swojej dłoni.

Mam dzieci- mam wszystko.
Tylko dlaczego nie potrafię tego docenić?!
Przecież mam wyobraźnię, wiem, że mogłabym być Nią... Mogłabym do dziś płakać, wchodząc na fejsa i widząc kolejne brzuszki, kolejne wydarzenia z życia pt: "Narodziny X", "Chrzest Y"... Nie, nie przypominam sobie, żeby któraś z moich koleżanek zamieściła zdjęcie testu ciążowego, ale słyszałam o relacji z porodu niemal on-line...

Dziś rano miałam taką akcję z moimi "pociechami", że po raz pierwszy nie miałam ochoty Ich wystrzelić w kosmos, ale siebie. Żeby mieć wreszcie święty spokój. Bo tak, mam wszystko. Wszystko poza spokojem.

Powiecie: "A czego się spodziewałaś?!"
I będziecie miały rację.
Nasze dzieci były zaplanowane. Może "zaplanowane" dziwnie brzmi- w każdym razie świadomie się o Nie staraliśmy. Przygotowywaliśmy się na dzień, kiedy będą z Nami- najpierw Eliza, po Niej (wydawałoby się, że jeszcze bardziej świadomie) Lila... Tyle, że czym innym jest zakup bodziaków, laktatora, elektronicznej niani i monitora oddechu, a czym innym udźwignięcie tych wszystkich emocji związanych z nową sytuacją. O ile w kwestii zakupów, przeczytanie opinii innych, da nam jakiś tam pogląd i wyobrażenie o tym, czego może potrzebować taki mały człowiek, o tyle jeśli ktoś nawet uprzedzi Cię, że będziesz padać na pysk- to czy możesz to sobie wyobrazić? Czy nie jest tak, że gdzieś tam, kiedy nikt nie widzi, prychamy z pogardą i myślimy: "Taaaa, jasne!" Bo przecież z nami będzie inaczej. Bo skoro chcemy mieć dziecko, to cała reszta sama przyjdzie. I nawet jeśli będziemy zmęczone, to przecież na pewno nie tak jak opowiadała X.

Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale mam dosyć. Straszne. Mieć dosyć własnych dzieci. "Co za matka?!"- pomyślałabym z oburzeniem jeszcze 9lat temu.

Marzę o świętym spokoju. O tym, żeby umyć naczynia w normalnym tempie, nie zastanawiając się, czy Lila właśnie staje na pufie i nie przerywać ich mycia, kiedy Ona wyjdzie z jadalni, bo przecież może właśnie teraz wchodzi na krzesło w dużym pokoju. Marzę o tym, żeby każdego dnia nie żałować, że nie mieszkamy w domu z gumowymi ścianami, bez okien i klamek. Marzę, żeby rano słyszeć tylko radio, a nie: "Mamo, mogę zadzwonić do Julki". Marzę, żeby poczuć taki wewnętrzny spokój, jaki czułam 9lat temu. Spokój, wynikający z odpowiedzialności tylko za samą siebie. Marzę, żeby jechać na wakacje tam, gdzie faktycznie chcę, a nie tam gdzie droga nie zmęczy dzieci i gdzie będą dla nich atrakcje. Marzę, żeby pójść na działkę i pielić chwasty przez cały dzień, bez chodzącej dookoła głowy, bo przecież to, że Marcin pilnuje Lilki, i tak nie daje gwarancji, że Ona czegoś tam sobie nie zrobi.

Jestem egoistką. Taką przez wielkie E. Macierzyństwo nie wyleczyło mnie z egoizmu. Nie nauczyło mnie też cierpliwości. Nie wzniosło na wyżyny kreatywności i nie dodało pewności siebie.

Czy macierzyństwo mnie rozczarowało?
Nie.
To ja, rozaczorowałam samą siebie.
Bo nie udźwignęłam tej roli, jaką jest bycie mamą.
Zamiast radości, czuję frustrację.
Zamiast mówić- warczę.
Zamiast się cieszyć- narzekam.

I co z tego, że doskonale wiem, co robię źle?! Nic z tego nie wynika, a tylko pogłębia moją frustrację.

Czuję się strasznie zmęczona. Tym wiecznym strachem o Lilkę, co nowego wymyśli, czy i tym razem zdążę podbiedz, zanim się przewróci, albo gdzieś wejdzie. Jestem zmęczona problemami z Elizą. Jestem zmęczona tym co powinnam, a tym co czuję. Bo przecież powinnam przestać się mazać- jestem mamą, dzieci są różne, a kłopoty z nimi- są naturalną koleją rzeczy.

Tyle, że ja po prostu chciałabym odpocząć. Wziąć urlop od bycia mamą. Rzucić L4 i mieć wszystko w nosie. Wstać rano i z radością powitać nowy dzień. Nie czuć tego niewytłumaczalnego poddenerwowania. Nie zerkać co chwila na zegarek, bo przecież jeśli spacer, to tylko przed 10-tą...

Zmęczona... Jestem już tym wszystkim zmęczona.

Marcin po pracy pomaga. Oczywiście, że tak. Tyle, że nie ma Go tu rano, kiedy zazwyczaj atmosfera jest najbardziej gorąca. Nie ma Go przed drzemką, kiedy Lila sama nie wie, czego chce. A kiedy już jest, to jesteśmy przecież we dwoje. Nawet jeśli On akurat przejmuje Małą, to i tak słyszę albo: "Mamo", albo każdy płacz, czy jęczenie. I tak muszę naszykować Mu ubrania na spacer, pamiętać, żeby zabrali wodę i czapkę na głowę.

Co jakiś czas, moje znajome wkleją na fejsie teksty opiewające zalety macierzyństwa. Owszem, czasem zdarzy się wzmianka, że nie zawsze jest kolorowo, ale to i tak najprzyjemniejsza "praca" pod słońcem, z najlepszym "szefem"...
Skoro tego nie czuję, to może powinnam się zwolnić :(
Albo znaleźć inną pracę, żeby mieć odskocznię i z przyjemnością wracać do tej pierwszej...

Czego sobie życzę z okazji imienin? Sama nie wiem... Bo oprócz narastającej frustracji, czuję się dodatkowo winna, że czuję to co czuję.

50 komentarzy:

  1. No to żeby życzenie się spełniło. Spokoju Ci Mata źyczę z całego serca.

    Ja w dni kiedy łapiw mnie wkurw totalny marzę o dniu kiedy pójdę do pracy i wrócę z niej stęskniona za dziećmi. Będąc z nimi non stop nie znam tego uczucia, znam za to te które Ty opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Madzia. Ja też się łudzę, że jak wyjdę z domu, to coś drgnie na lepsze na wielu frontach...

      Usuń
  2. Marta udzwignelas, tylko jak w zyciu mialo byc inaczej, kurcze, duzo warcze odkąd jestem mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmęczenie- chyba nas wszystkie to dziadostwo dopada. A ono pociąga za sobą irytację, nerwowość itd...

      Usuń
  3. A ja Ci życzę z okazji imienin choć odrobinkę czasu TYLKO dla siebie. Może udałoby się to jakoś zorganizować z Marcinem, albo z babcią dziewczynek? Chociaż jeden dzień, w którym od rana do wieczora nie musiałabyś myśleć o nikim innym jak tylko o sobie. I przestań tak się kajać, jesteś super mamą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Marcinem? Średnio to widzę. Widzisz Kasia, On uważa, że ja mam swoje 5minut dla siebie kiedy Lila śpi, no i wytyka mi ostatnia, że to On nie ma dla siebie tych słynnych 5minut... Czuję się wtedy jak taki mały 5letni głupolek, który pojęcia bladego nie ma, że w pracy się nie leży. Tak, wiem- ma prawo być zmęczony itd. Tylko, że sam fakt, że wychodzi z domu i spędza poza nim około 10godzin dziennie, to już jest moim zdaniem jakaś odskocznia. Kiedy pracowałam przed zajściem w ciążę z Lilą, nie miałam jakiejś wielkiej potrzeby czasu dla siebie po pracy. Nie wiem, może na dłuższą metę to by się zmieniło, ale fakt, że byłam wśród ludzi, że musiałam do tej pracy dojechać, wrócić... To było poniekąd te moje 5minut dla siebie.

      Usuń
    2. A mama pracuje na dwie zmiany i jest po prostu zmęczona. Poza tym, co tu dużo mówić- wiem jaka jest Lila i szczerze mówiąc boję się zostawiać Ją z mamą, bo ja czasami za Lilą nie nadążam, a co dopiero moja mama...

      Usuń
  4. A ja Ci życzę spełnienia największych marzeń. Matką jesteś na pewno świetną i nie możesz mieć do siebie pretensji o to, że dzieci nasze dają nam popalić i czasami mamy dość. To nie znaczy, że minęłaś się z powołaniem. Ja też mam czasami takie myśli, że chciałabym mieć z 10 lat mniej, zero problemów (aczkolwiek wtedy wydawało mi się, że problemy mam i to ogromne), zaplanować wyjazd o której mam ochotę, a nie o tej godzinie o której Kuba idzie spać. Wyjść na imprezę o 21, a nie jak Kuba zaśnie. Wrócić z imprezy o 7 nad ranem, a nie o północy, bo przecież Kuba wstanie o 6 i nawet nie zdążę zmrużyć oka, a w poniedziałek w pracy jakoś trzeba wyglądać....
    ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez tego Malucha. Jest cudny mimo tego, że ciągle krzyczy mama, mama i wszystko musi robić mama...
    Życzę Ci więc żebyś w końcu znalazła chwile dla siebie, żebyś zawsze była kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ostatnio często zdarza wracać pamięcią do tych "bezproblemowych" czasów :) Oczywiście, problemy były, ale... Ta beztroska, radość... Może to głupio zabrzmi, ale wiem, że czegoś takiego jak wtedy, już nigdy nie przeżyję. Bo nawet jak bym wyjechała na drugi koniec świata, to mamą, która myśli/martwi się będę już zawsze...
      Dziękuję Ci Anetko za życzenia.

      Usuń
  5. Zawsze tylko czytałam, ale pod dzisiejszym postem podpisuję się obiema rękami;).Mam dwie córki w podobnym wieku: pierwsza z lipca 2006, druga z listopada 2012 i dokładnie takie same problemy, pragnienia, frustracje, emocje jak Ty. Cieszę się ( mimo wszystko ), że nie jestem sama:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to w takim razie witam serdecznie. Faktycznie- mamy córki w identycznym wieku, tylko Eliza jest z września.
      Eh, no tak- trochę budująca jest ta świadomość, że gdzieś tam mamy w Polsce i na świecie czują dokładnie tak samo... Tyle, że ja wczoraj miałam taką emocjonalną rozpierduchę, że czułam się sama samiusieńka z tym wszystkim. Pozdrawiam
      Ps. Jeśli też prowadzisz bloga, to chętnie poczytam- zostaw adres. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Podpisuję się pod tym co napisałaś wszystkimi moimi kończynami:}}
    Tak sobie myślę że brak nam po prostu naszego małego prywatnego światka tylko dla nas, bez dzieci, bez wrzasku, bez kłótni, płaczu i mimo że kochamy nasze potwory potrzeba czasami trochę oddechu bezdzieciowego.
    Nie jesteś egoistką , jesteś normalną babą która czasami chce pomyśleć tylko o sobie i ma wyrzuty sumienia z tego powodu.
    Spełnienia najważniejszych marzeń:}}}}}}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś i trafiłaś w samo sedno- brak tego małego prywatnego światka. A wiesz, że ja między innymi z tego powodu zaczęłam prowadzić bloga? Żeby mieć w końcu tylko coś swojego. I nieważne, że w większości piszę tu jednak o dzieciach :) Ale to jest mój świat.
      Dzięki Kochana!

      Usuń
  7. Kochana, ja mimo iż mam tylko jedno dziecko, to też czasami miewam takie paskudne nastroje. To normalne, to chyba dopada w pewnym momencie każdą matkę. Nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia! Macierzyństwo to ciężki kawałek chleba, piękny ale ciężki. Każda kobieta poza tym, że w pewnym momencie staje się matką chciałaby miec odrobinę prywatości, odrobinę czasu tylko dla siebie, odrobinę lenistwa i chwili na wypicie w spokoju kawy. Kochana życzę Ci spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń, spokoju i uśmiechu na każdy dzień!
    Całusy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Monika. Tak, bez tej chwili dla siebie i jakiejś odskoczni, to ani rusz na dłuższą metę.

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin kochana!

    Jesli cie to pocieszy ja mam podobnie- tez jestem egoistka, bo potrzebuje czasu tylko dla siebie, bo musze czasem odsapnac od wlasnego dziecka. Tez macierzynstwo nie nauczylo mnie cierpliwosci ani kreatywnosci (a tak na to liczylam) i tez miewam gorsze/ciezkie dni. Musimy przetrwac, a w grupie (wsparcia) bedzie nam moze latwiej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Tak teraz myślę, że w zasadzie to nie wiem czy macierzyństwo nauczy mnie tych wszystkich cech, ja chyba po prostu (naiwnie) myślałam, że to samo przychodzi. No niestety- myliłam się.

      Usuń
  9. Kochana :) Moje imieniny były w tą niedzielę hihi. I doskonale rozumiem, co czujesz. Jesteś normalną kobietą, nie robotem. I nie jesteś niewdzięczna. Każdy czasem potrzebuje odpoczynku.
    Napisałaś u mnie, że ogarniam dom z trójką - no nieee, domu z trójką ogarnąć się nie da. Ja tylko staram się przeżyć kolejny dzień. I być w tym wszystkim szczęśliwa, bo chociaż mam te same myśli i nieraz mega doły, to jednak nie zamieniłabym się z kimś, kto ma odpicowany dom, dużo czasu dla siebie, ale nie ma dzieci...
    Życzę Ci imieninowo dobrego odpoczynku od bycia mamą, dzieciom się nic nie stanie, a Ty potrzebujesz oddechu. To ciągłe napięcie pt."czy on/ona sobie czegoś nie zrobi" potrafi dać nieźle w kość... Głowa do góry, jakoś damy radę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten lipiec imieninowy :) Wszystkiego najlepszego!

      O widzisz- może powinnam zmienić strategię :) Bo faktycznie- przy Lilce, to właśnie tak to wygląda- przeżyć każdy kolejny dzień :)
      Ja zdecydowanie też nie zamieniłabym dzieci, na czyste podłogi i wakacje w Alpach. Tylko czasami jestem tak strasznie zmęczona psychicznie już tym wszystkim...
      Ściskam.

      Usuń
  10. Każdy ma czasem dość tego, ja myślę z nadzieją, że za rok wyślę chłopców na obóz i będzie o dwóch mniej, dwa tygodnie laby od kłutni, sprzeczek, bijatyk...ale jak się otrząsne z tego widzę, że sama wybrałam taki los i jeśli chce go zmienić to mam do wyboru całodobowe żłobki, przedszkola, kolonie lub dziadków...Jeszcze do tego nie doszło, ale czasem też mam taką myśl...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście też mam świadomość, że to tylko mój wybór- nikt mnie przecież w domu nie uwiązał. Tyle, że ja po prostu jestem w nim już za długo- czuję to już bardzo wyraźnie. Dlatego żal mi dzieci, bo wiadomo- szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci. No nic- przetrwać ten rok i może będzie lepiej :)

      Usuń
  11. Witaj ! Gratuluje odwagi!! Wiele "super mamusiek" hahahaha wypisuje bzdury na blogach fp itp chyba tylko aby sobie poprawic humor. Dopadlo Cie przemeczenie i moze dlatego widzisz tak duzo w ciemynch barwach- wiem juz to pisalam ale naprawde tak jest- wszystko minie- daj sobie i dzieciakom czas! Mialam, bylam, przerabialam.... i ciagle MAMOOOO i zimne obiady i pyskowki Mlodej- "zyje w zlotej klatce- a co to za zycie??!" spacery i dnie zaplanowane co do minuty i pragnienie odrobiny spokoju....Z tego co piszesz jestescie fajna, zdrowa rodzinka, spedzacie razem czas, staracie sie spelnic zachcianki i pragnienia dzieci i chyba sie kochacie ;) wiec glowa do gory!! Bedzie dobrze!! Moze uda sie cos zmienic, jakis jeden wieczor w tygodniu tylko dla Ciebie, moze to tez byc poranek, lub stala godzina w ciagu dnia- moze sport, zumba, lub cos innego tylko dla Ciebie?? abys wypoczela, lub zmeczyla fizycznie albo zmieniala towarzystwo???Zadbaj o siebie, ciesz sie rodzina- bo naprawde warto i nie zadreczaj sie- jestes super mama!!
    Buziam imieninowo!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lux. Eh, no żeby ta Lilka już była starsza i mądrzejsza, to może naprawdę będzie lżej, bo ten strach o Jej pomysły jest chyba najgorszy...
      Osobiście staram się takie blogi omijać szerokim łukiem- ale nie powiem- można się nabawić kompleksów.

      Usuń
  12. Martuś, głupolu Ty jeden- pozwól, że się tak do Ciebie zwrócę, bo raz ,że zasłużyłaś tymi słowami, że sama siebie rozczarowałaś, a dwa, że mnie rozczuliłaś okropnie.
    Udźwignęłaś wszystko co trzeba i jak trzeba, jak najbardziej. A to, co czujesz- spójrz na komentarze, każda z nas tak czasami ma. To uczucie mija na szczęście. Z moich obserwacji wynika, że jest odwrotnie proporcjonalne do wzrostu samodzielności u naszych dzieci. Lato zaczęło się dla Was burzliwie, miałaś dodatkową porcję stresu, trudno Ci się dziwić, że czujesz się zmęczona.
    Pamiętaj, że my jesteśmy szczere baby więc oficjalnie przyznajemy, że Kominek nas nie rusza, pragniemy schudnąć jedząc ciastka, a nasze dzieci budzą w nas czasem instynkt morderczy zamiast macierzyńskiego. I tyle;)
    Trzymaj się ciepło. Zdrówka z okazji imienin życzę i spełnienia zwłaszcza tych najskrytszych marzeń. Buziaki:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Ci Ania tylko napiszę, że czytając komentarze, przy Twoim to już rozryczałam się na dobre, bo pomyślałam sobie, że już bardziej żałosna być nie mogłam, skoro rozczuliłam taką twardą babkę jak Ty. Nie wiem co się dzieje, podejrzewam jakiś gigantyczny pms, bo pomijając fakt, że zdrowa nie jestem, to te moje szalejące emocje nie są jednak (nawet jak na mnie) normalne.

      Dzięki Ania, czasami człowiek potrzebuje takich słów, żeby się otrząsnąć. A marzenia? No nie wiem, nie wiem... Myślę, że "Maja w ogrodzie" już się znudziło, co powiesz na: "Marta na działce?" Zaproszę Cię do pierwszego odcinka :)

      Usuń
  13. Nie ty jedna, ja tez czasami wymiękam, a od paru dni młody się drze, coś mu na pasuje- drze pyszczek, że uszy więdną... nie mam sił czasami. Do tego mąż mnie dzis wkurzył, bo zrobił aferke o brak obiadu na dzis-bo robiłam bardziej czasochłonny na jutro. O kurcze. tez mam czasami pragnienie by chociaz jeden dzien dopoczać.

    tak między nami, to wiesz gdzie ja odpoczywam? w pracy. Uwierzysz? Ściskam i życzę sił!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi, oczywiście, że uwierzę i uważam, to za całkowicie normalne. Ja po prostu jestem w domu już za długo. Pisałaś kiedyś takiego posta o powodach, dla których kobieta powinna pracować. Nie pamiętam, czy go skomentowałam, czy nie, ale podpisuję się pod nim każdą kończyną.
      U nas histerie Lilki są dobijające, Może nawet nie sam płacz, ale to co Ona wtedy robi- kładzie się nam ziemi i próbuje gryźć panele... Albo rzuca się po całej kuchni, gdzie mamy kafle...

      Usuń
  14. mam dokładnie identycznie skarbie czasem zapakowała bym sie w kosmos i wróciła po tygodniu ale,,, własie to ale po godzinie w samotności mysle co robią moje chłopaki i już nie do nich ciagnie. I Ty pewnie masz tak samo nie da się wyłączyc umysłu i zresetowac jak komputera.
    psWszystkiego najlepszego spełnienia marzeń:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Ania- nie da się. A chyba bym tego bardzo potrzebowała. Bo nawet gdybym szalała na Ibizie z kochankiem- to mamą być nie przestanę :)

      Usuń
  15. Marta wszystkiego naj na imieniny i co jeszcze...? Może dodam Ci otuchy, może nie, ale i ja mam podobnie, choć ja dopiero od dwóch lat jestem mamą. Nie wiem, czy dożyję tego, co TY, ale będę się starać. Może powinniśmy myśleć w takich kategoriach, że kiedyś ktoś, może los nam to wszystko wynagrodzi? A może już coś cudownego dla nas szykuje? Przecież chciałayśmy rodziny i dzieci o teraz narzekamy... Jak dla mnie - mamy za mało pomagających nam facetów! Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kamila. Z tą pomocą, to na pewno racja, chociaż mój mąż uważa, że dużo pomaga... No ale to Jego subiektywna opinia.
      Stąd właśnie mój tytuł posta, bo tak jak piszesz- marzyłam o dzieciach, i co? Kiedy mam taki dzień jak wczoraj, potem mam ze trzy dni kaca moralnego.

      Usuń
  16. Wszystkiego najlepszego, spelnienia marzen i wecej wolnego czasu:) Chyba kazda mama marzy o tym aby odpoczac, posiedziec w samotnosci,wyjsc gdzies bez dzieci i poczuc troche wolnosci, wiec nie martw sie nie jestes jedyna. Ja mam nadzieje na troche odpoczynku jak pojade na urlop do Polski, a to juz nie dlugo:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Weronika, no i ja Tobie życzę, żebyś maksymalnie wykorzystała urlop w Polsce :)

      Usuń
  17. Życzę Ci spełnienia marzeń:))) Chociaż jednego! I wiesz, nie biczuj się. To wszystko jest chyba normalne. Ja jestem jedną z tych, które latami walczyły o dziecko. W końcu się udało i mam teraz w domu prawie 7tygodniowego chłopczyka i jest cudowny i kocham Go ponad życie, ale... Cieszę się na myśl, że za godzinkę wyrwę się z domu na krótkie zakupy i na chwilę będę sama ze sobą bez bezustannej czujności i uważności na potrzeby Małego. I już się nie obwiniam. Nawet mój doktorek zalecił takie wyjścia, "bo inaczej pani zwariuje albo wpędzi się w depresję".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, kiedyś takie teksty, jak: "szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko", "liczy się jakość spędzanego z dzieckiem czasu, a nie ilość", "trzeba zachować odrobinę zdrowego egoizmu", traktowałam jak puste frazesy i pieprzenie (za przeproszeniem) bzdur. Moja mama, była taką mamą na 300procent, która naprawdę poświęciła dla nas wszystko. Myślałam, że to właśnie tędy droga... Może po prostu nie dla wszystkich? Może mimo genów, jestem zupełnie inna niż mama i muszę znaleźć swój złoty środek, tak, żebym ja była szczęśliwą mamą, szczęśliwych dzieci... Nie wiem, czasami mam wrażenie, że się pogubiłam.

      Gratuluję Synka! To wspaniałe, kiedy po latach się udaje. Tyle, że problem z naszym społeczeństwem, chyba głównie z mamami, polega na tym, że od mam, które starały się długo o dziecko, oczekuje się bycia ponad- ponad zmęczenie, frustracje, znużenie... Nie daj się złapać w tą pułapkę. My mamy, bez względu na to ile się starałyśmy o dzieci, jak je urodziłyśmy itd, pewne rzeczy przeżywamy tak samo i każda z nas ma prawo być po prostu zmęczona.
      Doktorek mądry facet. Właśnie! Facet. Tym bardziej podziwiam, bo od innej kobiety (mamy) usłyszeć taki tekst, to bym się nie dziwiła, ale mężczyzna, może tak świetnie wczuć się w potrzeby młodej mamy- fascynujące. Pamiętam doskonale jak Eliza miała 4miesiące, a moja bliska koleżanka była w żałobie. Postanowiłam, że się z Nią spotkam, pobędziemy razem chwilę... Mój mąż był oburzony moim pomysłem- dosłownie!

      Dziękuję za życzenia.
      Isa, jeśli mogę prosić o zaproszenie, to mój mail: mwk815@gmail.com

      Usuń
  18. O widzisz, ja nawet nie zauważyłam, że miałyśmy wczoraj imieniny ;P To nic, że i tak ich nie obchodzę, chyba, że akurat szukam powodu do urządzenia imprezy...to wtedy obchodzę nawet dwa razy w roku :P
    Odnośnie tego co napisałaś.... powiedziałabym tylko jedno : normalka. Chyba każdą mamę dopada takie zmęczenie w pewnym momencie. A już mamę dwojga dzieci, pewnie częściej. Ale Kochana, ja sobie myślę ,że tak jest, bo Lilka jest akurat w tym strasznie absorbującym momencie. Mi wystarczał jeden Seba w tym wieku, żeby mieć dość czasami. Teraz jest trochę łatwiej. Tak naprawdę każdy kolejny miesiąc robi różnicę. Myślę, że jeszcze trochę i odetchniesz odrobinkę. I tego też życzę Ci w ramach spóźnionych życzeń imieninowych :)
    Ah...i nie bądź dla siebie taka surowa! Czytam Twojego bloga od ponad roku i uważam na tej podstawie, ze jesteś bardzo fajną mamuśką! A Twoje córy wyglądają na szczęśliwe na każdym zdjęciu, jakie tu zamieszczasz. Najważniejsza jest miłość :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, Tobie Kochana też życzę imieninowo wszystkiego NAJ!

      Nawet nie wiesz, jak ja czekam na ten wiek, kiedy z Lilką będzie już łatwiej. Nie wiem, może gdyby Ona była moim pierwszym dzieckiem, to jakoś łatwiej byłoby mi to wszystko ogarnąć? Po spokojnej Elizie, Lila po prostu rozjeżdża mnie codziennie walcem.

      Właśnie... Ta odpowiedzialność, za życie, które się powołało, to, żeby były szczęśliwe... To wszystko czasami jest takie trudne, Bo przecież to, co ja Im dam teraz to fundamenty na całe Ich przyszłe życie... Przerasta mnie to czasami. Przerasta i przeraża.

      Usuń
  19. Kochana!!! Moglabym podpisac sie pod tym postem rekoma, nogami i wyciagnietymi po dlugotrwalym karmieniu cyckami!!!
    I przyszlo mi na mysl, ze jesli Ty czujesz sie rozczarowana, to ze mnie juz napewno jest wyrodna matka! Bo ja MAM odskocznie od dzieci, w koncu nie widze ich codziennie przez niemal 9 godzin. I co? Nadal na nie warcze lub krzycze, nadal czuje ciagle zniecierpliwienie, nadal marze, zeby po powrocie do domu wlozyc zatyczki w uszy i siasc na tarasie z kubkiem kawy. Dzieci uwiazawszy uprzednio w piwnicy, kazde do innego filaru, zeby nie zrobily sobie krzywdy ani nie pozabijaly nawzajem... Przynajmniej raz w tygodniu mam rzeczywista ochote wyslac ich dziadkom w Polsce na dluuugie wakacje... Nieraz powstrzymuje sie, zeby nie strzelic klapsa jednemu i drugiemu kiedy ciagle wrzeszcza, piszcza, zabieraja sobie zabawki, albo wymyslaja jedna autodestrukcyjna zabawe po drugiej...
    I wiesz co??? Nie patrz na profile na FB, albo na cukierkowe blogi. To sa miejsca, ktore przez kazda NORMALNA matke powinny byc omijane szerokim lukiem (i ja je omijam, bo w najlepszym razie mam ochote zostawic kilka bardzo przykrych "trollowych" komentarzy)! Bo, tak jak w starej piosence, w macierzynstwie piekne sa tylko chwile! A reszta to jest ciezka harowka! To ciagle jedzenie oraz sprzatanie na czas, a po sprzataniu i tak nie widac efektu. To ciagle dostosowywanie sie do wymagan i mozliwosci malego czlowieka. I tak, wiem, sama chcialam, ale mysl, ze pragnelam zostac mama najbardziej na swiecie, wcale nie oznacza, ze nie jestem czesto macierzynstwem zmeczona. Jak wychodze z pracy, zegnam sie slowami, ze "ide na druga zmiane". Przykre ale prawdziwe, czesto myslac o wieczorze z dziecmi widze kilka godzin, ktore trzeba odbebnic i przetrwac, az pojda wreszcie spac i w koncu bede miala moment dla siebie.
    Sama widzisz Martus, ze jestes po prostu zwyczajna, normalna kobieta! A z okazji imienin zycze, zebys miala chociaz raz w tygodniu kilka godzin tylko dla siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, rozgrzeszam Cię. Ja wcale nie wykluczam takiej opcji, że kiedy pójdę do pracy niewiele się zmieni... I wiesz co? To mnie jeszcze bardziej martwi. Wiesz, nie wiem jak to wyjdzie w praktyce, bo może nic się nie zmieni, ale to do czego będę dążyła, to jasny podział obowiązków- bo mojemu mężowi wydaje się, że jak pomyje naczynia i wykąpie Lilę, to już mi tak pomaga, że hej! Głupio to zabrzmi, ale często myślę sobie, żeby Lila była już starsza- raz, że może przestanie mnie stresować swoimi pomysłami z pogranicza prób samobójczych, a dwa- w końcu będzie można się dogadać, robić coś spontanicznie itd...

      Usuń
  20. Poczucie winy jest naturalne, ale to nawet chyba dobrze, bo to znaczy, ze nam zalezy I kochamy swoje pociechy bardzo mocno. Pomimo wszystko my MAMY, mamy prawo czuc sie sfrustrowane, zrezygnowane, zniechecone, ba nawet czuc sie, ze nie jestesmy najlepszymi mamami… Ja sama niejednokrotnie czuje sie winna, a ze cos powiedzialam, zrobilam czy pomyslalam. Kazde dziecko jest inne, mniej badz bardziej absorbujace, a obcowanie z nimi szczegoline 24 godziny non stop jest bardzo meczace. Nie wiem na ile macie mozliwosci, ale moze warto poprosic o pomoc dziadkow czy kogos innego z rodziny o pomoc I choc raz na tydzien bys miala dzien tylko dla siebie. Bys czasem mogla z mezem tylko wyjsc na wieczor we dwoje, nawet jelsi ma to byc tylko taki jeden wieczor w miesiacu. A kiedy Marcin jest w domu moze umowcie sie, ze potrzebujesz odetchnac, wyjsc aby po prostu nie myslec o tym co pozostaje za drzwiami. Potrzebujesz odreagowac, po prostu musisz bo wydaje mi sie bez tego bedzie coraz ciezej. Znajdz czas dla siebie w tym wszystkim, by nawet pojsc posiedziec na lawce w parku I nie musiec sie spieszyc. Wychowywanie dzieci to ciezka praca. Mysle ci co koloryzuja I pokazuja tylko pozytywna strone macierzynstwa sa falszywi. Omijac takich wielkim lukiem ;) Przytulam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piałam to już w komentarzu wyżej, że niestety Marcin uważa, że moje 5minut dla siebie, to czas kiedy Lila śpi... Więc wychodzi na to, że o On nie ma 5minut dla siebie. No skomplikowane to wszystko. Z pomocą kogoś innego, to niestety ciężko...
      Winna, to moje drugie imię :)

      Usuń
  21. wiesz co?;) na odnosze wrażenie że macierzyństwo wlaśnie podrkęca egoizm;) bo......im więcej robisz coś dla kogoś. kosztem czasu zmęczenia wszystkiego......tym częściej masz ochotę zrobic wyłącznie dla siebie

    i czasem się na tym łapie że mysl taka " jak drugi Gad pójdzie do przedszkola i oboje bedą w przedszkolu potem w szkole to.......................( w miejsce kropeczek zależnie od humoru.....kurs jazdy konnej zapiszę się na basen lub na sztuki walki....lub wreszcie poruysuje...poczytam książkę.......wyśpię się)

    też bywam zmęczona niewyspana wkurwiona sfustrowana zwłaszcza że dodatkowo zapierdzielam na etacie, mam ciężko chorą matkę i kupę innych problemów do załatwiania i regulowania, nie mam pomocy znikąd i teżwkurwia mnie jak niekończące siesprzątanie rozlożone na kilkanaście raz bo jeden albo drugi chce piś siku, smutno mu, jest zmęczony albo boli go brzuszek. i by wyrobic się z obiadem przed drugą zmianą

    bójki - osobny temat na posta. czasem jeszcze dobrze oczu nie otworzą a leją się i naparzają jaK DWA KOGUTY. mam dwa małe uparte chłópiska i żaden nie popusci jeden drugiemu odpłaca pięknym za nabodne i ja musze uważac by się nie pozabijali

    Michal drugi osobny temat na notkę jest typem "kaskadera".....do że w pół sekundy dociera z podłógi na parapet nie muszę juz mówic plus jego zamiłowanie do pilotów okularów telefonów noży szklanek kubków i talrzy zwłaszccza z gorącą zawartościa, gdzie tylko drzwi/bramki isę nie otworzy pcha się by coś zbiesic


    i nie pierdol mi o zmęczeniu frustracji a zwłaszcza o tym że nie udźwignęłaś bycia mama.

    bo udźwingełas. jesteś jedną z miliona matek - wszystkie tak mamy. wszystkie musimy robic wszystko na raz, mało która z nas obstawiona jest krewnymi chętnymi do pomocy, wszystkie mamy dośc czasem i mamy ochotę wyslas dzieci w kosmos isc do salonu spa zjesc ciepły opbiad ( nie zimna płyta) wyspac się i odpoczac.

    nie mów że nie udźwignęłaś roli mamy. a co poiwesz o matkach które porzucają swoje dzieci, mordują je albo znęcają sie....lub są alkoholiczkami i narkomankami. nie stawiaj siebie obok takich osób. te to dopiero nie udźwignęły roli mamy.


    wiesz jak ja sobie radzę w takich momentach...pocieszam się że do 19stki tak nie bedą miały. a na emeryturze dam se ducha i wreszcie się zrelaksują jak trzeba.

    przydałoby ci isę podładowac jakoś akumulator. sprzedaj na jeden dzień dzieci tatusiowi babci albo jakiejś ciotce i zrób sobie wychodne. od razu poczujesz się lepiej;)


    wszystkiego najlepszego ja teeżniedawno miałam imieniny;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ognista! Tobie również życzę spełnienia marzeń.
      Mocne słowa, ale chyba ich potrzebowałam właśnie. Eh, fakt- czekam aż Lila podrośnie na tyle, żeby nie trzeba było non stop Jej pilnować, bo to jest chyba najbardziej męczące. Wydawało mi się, że już niewiele może mnie zaskoczyć jeśli chodzi o Jej ekscesy, ale nie! Dziś znowu mnie przyprawiła o zawał serca.

      Usuń
  22. W końcu! W końcu ktoś wypisał moje myśli! Jeszcze by się przydało lekkie marudzenie na nieogarnianie męża i złość na teściową, a byłabym w Twoim poście cała ja (no tylko z jednym dzieckiem).

    A Tobie kochana życzę dużo spokoju i opanowania. I może wiesz co? pracy Ci życzę, takiej wyjściowej. Co byś z chęcią wracała do domu i cieszyła się córkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mężu i Jego nieocenionym wsparciu będzie dzisiaj- jak drzemka Lilki potrwa wystarczająco długo, a o teściowej? Aga, ja bym musiała osobnego bloga prowadzić, żeby "nachwalić" mamusię! A tak serio- nie widziałyśmy się już chyba 3lata (tak, tak- Ona też mieszka w Sz-nie) i myślę, że dobrze nam z tym :)

      Usuń
  23. Martuśka życzę Ci z całego serca żeby te posępne myśli się rozpłynęły, a ty żebyś była dalej taką super babką, mamą i żoną jaką jesteś. I więcej wiary w siebie, wg mnie super sobie radzisz, a perfekcyjne panie domu nie istnieją!!!
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotka, zbieram się na razie do kupy :)

      Usuń
  24. O! Zbieram się do kupy, to najlepsze, bo mogłam przeczytać na koniec ;) Ja też stale się zbieram, i choć wiem, ze łatwo nie będzie przez następne 20 lat, wiem, że swoje trzeba "odsiedzieć" i tyle :P Za to czasem dostaniemy buziaka, a czasem wierszyk czy laurkę, a potem będziemy miały zięciów, na których będzie można się wyżyć troszkę ;) i jeszcze pomarudzić naszym dzieciom na temat naszych wnuków :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Po prostu z ust mi to wyjęłaś- z resztą widziałaś po moim dzisiejszym poście. Jakbyśmy się umówiły :)
    Poczucie winy jest chyba najgorsze- że nie spełnia się oczekiwań, które same sobie nakładamy...
    Z resztą dobrze jest to z siebie wyrzucić. I liczyć na to, że będzie lepiej...Z czasem ;)
    Muszę częściej do Ciebie zaglądać, bo mam spore zaległości- a wciągnąć się w czytanie Twoich postów mogę tylko wieczorem- gdy guły śpią...

    OdpowiedzUsuń
  26. Marta t są moje myśli i moje frustracje, które czasem nieśmiało wylewam na blogu, nie tak szczerze jak Ty. Tak wiem, że sama tego chciałam. Milion razy w ciągu dnia mam żal do siebie, że warczę na Piotrka albo nie chce mi się bawić z Tomkiem i że to moje mamowanie jest takie bezbarwne :-(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!