Mama2c

Mama2c

czwartek, 24 lipca 2014

No więc tak...

Za radą niektórych z Was, w kontaktach z mężem, przejęłam inicjatywę... I teraz już w ogóle nie mam czasu na bloga :p



Dzieje się, dzieje- wieczorami w ogóle nie wychodzimy z sypialni łóżka, i mimo, że małżonek nadal mnie irytuje, to jednak jakby trochę mniej :)

Jutro postaram się streścić ostatnie dni. Noce jednak zachowam dla siebie, choć rozważam pisanie drugiego bloga: napalona żona :)

Z Elizą bez zmian, a momentami nawet gorzej. Agata trochę mnie uspokoiła, choć nie ukrywam są momenty, że muszę naprawdę mocno się hamować, żeby nie pójść śladami Katarzyny W.
Tak, wiem- bardzo czarny humor, ale w tej sytuacji, czasami tylko on mnie ratuje. Tak jak na przykład dzisiaj- w Pepco, kiedy nie chcieliśmy kupić Elizie jakiejś tandetnej, krzykliwie różowej torebki. Cały sklep wysłuchał z nami, że Jej nie kochamy, że Ona ma już dość (Ona?! Dżizas, to co ja mam powiedzieć?!), że Ona bez tej torebki nie wyjdzie i takie tam jeszcze bla, bla, bla... To, że paru ludzi było zniesmaczonych, kilkoro pewnie nieźle rozbawionych (to zapewne ci, którzy jeszcze nie mają dzieci) i jedna pani wydawała się zaniemówić (o Nią to się nawet przez chwilę martwiłam, bo to wiekowa babeczka była), to mnie absolutnie nie rusza. Słuchać jednak takich tekstów z ust własnego dziecka- średnia przyjemność. I nie powiem- choć niby wiem, że to taka próba szantażu, to jednak boli...

Osiwieć już nie osiwieję, bo bardziej chyba nie można. Może z tych nerwów trochę schudnę, bo czasami naprawdę wszystkiego się odechciewa.

Lila jak na złość też daje popisy swoich możliwości. O, choćby dzisiaj- z premedytacją wylane na podłogę picie i zdarta w jadalni tapeta... No i ten zawadiacki uśmiech pod tytułem: I co mi teraz zrobisz, mamo? Ach, no i te wszystkie histerie pod szafką w kuchni, gdzie stacjonują sobie ciasteczka kakaowe... Chyba muszę je zjeść, żeby nie prowokować biednej Lilki :) Widać, że silną wolę w walce ze "słodyczową" pokusą, odziedziczyła po mamie...

No dobra Dziewczyny, uciekam się odstresować, a Was zostawiam ze zdjęciami z Jarmarku Jakubowego, który odbywa się w Szczecinie w dniach 24-27lipca. My byliśmy przelotem, przed tą nieszczęsną akcją w Pepco...
Czy warto? Zależy co kto lubi :)
Zdjęcia takie sobie, bo technicznie nie byliśmy przygotowani:











Ps. Jutro odpowiem na Wasze komentarze. Każdy wniósł coś nowego do moich rozmyślań nad tym, jak uporać się z tą szarą codziennością. Jesteście nieocenione. My mamy, kiedy ze sobą nie walczymy, możemy się nawet wspierać :)
Dobrej nocy Dziewczyny!


33 komentarze:

  1. O cholercia, chyba boję się, że i ja w przyszłości nie uniknę takich akcji jak Ty w Pepco :)
    Jak to się mówi? Bunt? Dojrzewanie?Chyba na ten czas zapadnę w zimowy sen :P
    Wytrwałości Kochana, cierpliwości i siły i samych przyjemnych nocy :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, nic nie mów Młoooooniko :) Ja też chciałabym to wszystko przespać, bo kota idzie dostać :(

      Usuń
  2. Ja ze słodyczami już dawno zrobiłam porządek, bo w przeciwnym wypadku Tomutek zjadał by wszystko, co by mu pod ręcę wpadło. Przez to i my nie jemy słodyczy, bo ich w domu nie ma:( Podoba mi się to, że Wasze sprawy wzięłaś w swoje ręce. Dalej życzę także powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Kamila, że to dobre rozwiązanie- nie mieć w domu słodyczy, bo przynajmniej nie kuszą. A Lila podobnie jak Tomek- mogłaby zjeść każdą ilość ciasteczek i słodkości.

      Usuń
  3. Powodzenia na wszystkich frontach, mężowych i dzieciowych. Z sypialni nie wychodźcie heh ;) A do Elizy życzę cierpliwości i stanowczości - bez jednego i drugiego się chyba nie da w takich momentach. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, żeby tak się dało nie wychodzić, nie miałabym nic przeciwko :)
      My też ściskamy mocno!

      Usuń
  4. Ja pierdziulkam, Twoja Eliza ma dokładnie takie same teksty jak moja starsza. Czy ona przechodzą jednakowe szkolenia:}}}
    Może jestem pokręconą babą ale mam słabość do takich szkrabów jak Twoja Lilcia, sama mam takiego diabełka. Wieczorem padam na nos ale z drugiej strony wiem że mam dziecko w domu haha.
    Działajcie jak najczęściej w sypialni niech chłop wie że ma temperamentną kobietkę:}}}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi szkoleniami to dobre, ja czasami mam wrażenie, że te dzieci to na całym świecie chłoną z powietrza te same teksty :)
      Lila jest w tym wszystkim bardzo rozbrajająca, do tego stopnia, że ciężko się na Nią nawet złościć. Choć zdarza mi się :) Nie powiem.
      A z temperamentami to my się słabo dobraliśmy, bo zazwyczaj ja jestem z bólem głowy, a mój mąż- jak to facet- ma ochotę zawsze i wszędzie :)

      Usuń
  5. Taka slodka corcia :) aniolek wrecz :)
    powiem tylko- minie, wszystko minie...kiedys ;)
    Cierpliwosci, stalowych nerwowo zycze!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, cierpliwość i stalowe nerwy to ja bym chciała mieć jak za pstryknięciem czarodziejskiej różdżki, bo czasami, oj czasami to mam taką ochotę Ich wszystkich... :)

      Usuń
  6. oj, współczuję walk z Małolatami i życzę sukcesów małżeńskich ;) Zośka świruje ostatnio za ... sąsiadami, bo przecież tam sa dzieci, i dlaczego mamy być u siebie? Masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dlaczego?! I weź teraz roczniakowi wytłumacz :) Ale nie martw się- ja 8latce nie mogę wielu rzeczy wytłumaczyć, także luz...

      Usuń
  7. Czasami się cieszę, że mam syna... On raczej nie będzie chciał różowej torebki posiadać... Raczej. No w sumie to gender i inne duperele? O mamo! Boję się wypraw do Pepco teraz!
    A tak serio... Kit z czasem dla bloga, ważne, że się za małżonka zabrałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, a kto to wie z tą torebką... Syn mojego brata podkradał babci rajstopy...
      No mąż zadowolony, oj zadowolony. Ja też nie narzekam :)

      Usuń
  8. Ja mam wrażenie że dzieci testują nas na każdym kroku.. nie jest łatwo być konsekwentnym...o ile młody, nigdy nie histeryzował w sklepie, o tyle młoda zaczyna pomału pokazywać charakterek...jeszcze ogarniamy, ale strach pomyśleć co będzie później...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsekwencja i jej brak- temat rzeka jak dla mnie... Wiesz, my do pewnego czasu nie mieliśmy żadnych problemów z Elizą. Czasami mam wrażenie, że Ona teraz to sobie wszystko odbija z nawiązką.

      Usuń
    2. Ps. To, że Lila nam pokaże, co to znaczy naprawdę być rodzicem, to wiem na pewno :) Ona już daje czadu jak za dwoje, albo troje dzieci.

      Usuń
  9. O to się dopiero chyba zaczyna, moda wkracza w wasz świat...Ja też miewam takie cyrki, ale wtedy jestem wyrodna i jak się jakieś baby patrzą to karzę Niuńkowi sobie wybrać inna mamą, jak jestem aż taka zła, więcej się nie powtórzyło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My to już wiele razy mówiliśmy Elizie, że nikt na siłę Jej nie będzie trzymał i droga wolna...
      Ja tam na takich gapiów nigdy uwagi nie zwracam, na szczęście nigdy nikt nam się nie wtrącał w takiej sytuacji, co najwyżej ktoś popatrzy. I oby tak zostało, bo nie ręczę za siebie :)

      Usuń
  10. O rany i mnie to czeka, ojjj czeka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak nie :) Dzieci są różne :) Zdarzają się nawet podobne grzeczne... :)

      Usuń
  11. Hm, hm, jeszcze ta poprawa stosunkow malzenskich zaowocuje trzecim dzieckiem? ;)

    Patrze na Elizke i wydaje sie niemozliwe, ze ta piekna glowka moze urzadzac takie awantury. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatka, nawet tak nie żartuj. Na razie dziękuję za trzecie dziecko :)

      Ja mam podobnie patrząc na Elizę, kiedy akurat nie robi histerii... Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem nie wymyślam tego wszystkiego :)

      Usuń
  12. pierwszy raz Cię widze w spódnicy Moja Droga:) Tak to zawsze w spodniach się nam prezentowałaś. Co do Elizy to mam nadzieję ze przejdzie jej ten bunt ja też się buntowałam ale to było chyba w gimnazjum coś strasznie wcześnie te dzieci dojrzewają teraz... Mój Przemo jest na etapie mówienia do dupy..... i powtarza jak oszalały, próbuję nie reagować ale się nie da. Dziś wziął książkę i czyta patrząc na mnie: mama tam pisze do dupy,do dupy wiesz.... no ręce opadają:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, zawsze w spodniach, bo tak mi najwygodniej- zwłaszcza przy Lilce :) Nie chcę się martwić, czy na przykład nie widać za dużo :) le takie dłuższe spódnice chyba polubię :)
      Wiesz co, z tą "dupą", to chyba każde dziecko ma wcześniej czy później ten etap.

      Usuń
  13. Ostatnie zdanie jest najlepsze! Ja czytam te Twoje posty teraz na raty, z braku czasu!
    Fajnie, że działasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, Ty to mi imponujesz ze swoją pracowitością!

      Usuń
  14. W ramionach mezona sie relaksuj i odplywaj w krainy odlegle ;-) zas z cora moze droga kompromisu cos za cos? Moze kiedy idziecie na jakiekolwiek zakupy przypomnij corce, ze zadne prezenty(zakupy) nie sa uwzglednione. Moze na taka torebke niech ona zasluzy dobrym zachowaniem a nie szantazem. Nie wiem nie mam corki. Kiedys tak mnie w sklepie terroryzowal syn, przeszlo mu.
    Trzymam kciuki a Lila jest rozbrajajaca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eliza generalnie zna zasady i raczej nie spełniamy każdej Jej zachcianki. A z tą torebką, to rozmawiałyśmy, że zajedziemy zobaczyć, nikt Jej nie obiecywał kupna. Ale widzę, że Ona nasze rozmowy interpretuje tak, jak Jej wygodnie.

      Usuń
  15. Fajnie, ze poprawa z mezem. Niefajnie, ze z Eliza poprawy brak. Ale dogadacie sie na pewno. Jestes swietna mama i cos wymyslisz!

    A jak czytam o wybrykach Lilki to zaczynam myslec, ze moj lobuziak wcale az tak nie broi jak mysle, nie ma az takich pomyslow ;-)

    Trzymaj sie powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ineska. No ja niestety takiej wiary w to nie mam, i myślę, że bez pomocy psychologa nam się nie uda wyprostować tego tak, jakbyśmy chcieli.

      Pomysły Lilki najczęściej są zagrożeniem dla Niej samej, dlatego tak mnie to martwi.

      Usuń
  16. No proszę skąd ja znam takie zachowanie małolaty? Córka mojej kuzynki też zrobiła taką awanturę o torebkę...
    Fajnie, że z mężem poprawa u mnie podobnie jak dopiero co po ślubie ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to super- u nas dawno tak nie było, także miła odmiana :)
      Dziewczynki... TylKO One potrafią urządzić takie dzikie awantury w sklepie :(

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!