Mama2c

Mama2c

środa, 20 sierpnia 2014

Podróże małe i duże

Nie wiem nawet jak zacząć, żeby po raz n-ty nie podnosić sobie ciśnienia tym samym...
Chyba zwyczajnie nie będę się zagłębiać, a jedynie wspomnę- tytułem wprowadzenia w temat.
W każdym razie, kiedy Marcin oznajmił mi, że na urlop nie jedziemy (@*^#%#^^!^!%!%#!&#), jako "ochłapy" (bo jak to inaczej nazwać?!) rzucił propozycję jednodniowych wycieczek do zoo i nad morze. Nie chcę być źle zrozumiana, że siedzę w domu i mam Bóg wie jakie wymagania- tutaj raczej decydujące znaczenie ma fakt, że my na ten urlop jednak mieliśmy jechać, bo w każdych innych okolicznościach- takie jednodniowe wypady bardzo by mnie ucieszyły- w tej kwestii naprawdę jestem jak dziecko, które cieszy się ze wszystkiego- nawet z wyjazdu do pobliskiego parku...

No cóż- gdybyśmy byli tylko we dwoje, to pewnie powiedziałabym Mu gdzie sobie może wsadzić te jednodniowe wojaże, spakowałabym się i zrobiła sobie podróż życia po Polsce, odwiedzając każdą z Was, która mnie zapraszała, a na koniec z taką jedną Noelką, poleciałybyśmy w końcu do tej Hiszpanii, bo coś się zgrać terminami nie możemy :p
Zejdźmy jednak na ziemię- sama nie jestem, i bez względu na to, jak bardzo miałabym ochotę kazać spadać Mu na drzewo, to muszę schować swoje ambicje do kieszeni i pomyśleć o Elizie i Lilce. Życie, prawda? Zawsze, nawet takie jednodniowe wycieczki, są lepsze niż nic...




W związku z powyższym wybraliśmy się wczoraj do zoo. Tak się składa, że od nas najbliższe ogrody zoologiczne są po niemieckiej stronie, więc tam też się udaliśmy.
I mimo, że ostatnio mi w ogóle nie do śmiechu, to teraz uśmiecham się szeroko do Budującej Mamy- Weroniki, która ostatnio opisywała Ich wypad do zoo, o tutaj. Okazuje się, że u nas- mimo zorganizowania wyjazdu pod godziny aktywności Lilki, cały plan wziął w łeb, bo... Bo dzieci właśnie tyle robią sobie z planów rodziców i to też trzeba wziąć pod uwagę :)

Zgodnie z moim planem Lila miała pochodzić po zoo jakąś godzinkę, potem przespać się w wózku i dalej chodzić... Taki był plan... Kiedy Lilka za Chiny Ludowe nie chciała dać się wsadzić do wózka, jeszcze nie przeczuwałam, że cały plan szlag trafi. Myślałam, że po prostu musi się bardziej zmęczyć... Okazuje się, że myślenie wcale nie jest moją mocną stroną, bo Lila nie dała wsadzić się do wózka nawet na chwilę.

Zanim jednak podjęliśmy próbę uśpienia Jej, uparcie "męczyliśmy" tego małego Bąka, o tak:


























Nie wiem ile zrobiliśmy podejść, żeby posadzić Ją w wózku. Tak głośno protestowała i robiła się cała sztywna, że nie miałam serca z Nią walczyć i pomyślałam: "Trudno, niech chodzi, dopóki nie padnie." No i padła, ale dopiero w aucie :p

Na szczęście, poza krótkim epizodem, kiedy puściły Jej skołatane nerwy, była rozkoszna. Zachwycona zwierzętami- praktycznie wszystkie Ją interesowały, ciekawa wszystkiego co dookoła, i nie mam tu na myśli wyłącznie zwierząt :p

Nie mniej jednak- zwierzaki zrobiły na Niej ogromne wrażenie i świadomie je podziwiała, nawiązywała kontakt, no i jak to Lilcia- ze wszystkimi się witała ( Ha niania, czyli: Cześć misiu) i żegnała (Pa Niania, czyli:.. Pa misiu :))

Generalnie wyjazd nam się udał, pogoda dopisała, humory... No humory to różnie, bo mimo, że staramy się zachowywać w miarę normalnie ze względu na Elizę, to dystans wyczuwa się na kilometr i tak pewnie na razie będzie. Najważniejsze, że Dziewczynki zadowolone, a mnie ten wyjazd też w sumie dobrze zrobił. Jutro postaram się wrzucić trochę więcej zdjęć zwierzaków i napisać jeszcze parę słów o samym zoo.




Dzień wcześniej zaliczyliśmy za to najkrótszą wycieczkę w historii naszych wyjazdów... Niedaleko nas, jest piękne jezioro. Wybieraliśmy się już tam od jakiegoś czasu, ale zawsze "coś" wypadało. Tym razem tata, pod presją zarzutów, że tylko ja muszę organizować nam czas, rzucił hasło: "Jezioro Szmaragdowe". Niech mu będzie- pomyślałam, choć bez większego entuzjazmu. I tak, zanim Lila zjadła, zanim spakowałam torbę, zanim przekonaliśmy Elizę, że będzie fajnie..., to dobra godzina minęła. Pogoda jakaś taka trochę niepewna się zrobiła, ale... Pojechaliśmy. Ledwo doszliśmy do jeziora, zerwał się porywisty wiatr i zaczęło lać... I tyle było z naszej wycieczki. Niemniej jednak- jeśli ktoś będzie w Szczecinie, to warto się tam wybrać.



Nasza Lila, natomiast, wyraźnie dała do zrozumienia, że nie po to się szykowała tyle czasu, żeby wracać do domu... W aucie cały czas mówiła: "Buju, buju"- myślę, że poznaje już trasę gdzie są Jej ulubione huśtawki. Przestało padać, także nie odmówiliśmy Jej tej przyjemności:






I tak leci dzień za dniem...

37 komentarzy:

  1. Ehh Marta, fajne to Wasze zoo tylko szkoda, że facet do serwisu ;-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, Nessie! Dobrze to ujęłaś :)

      Usuń
  2. Nie taki zly ;) lepszy rydz , niz siedzenie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. witam - a moze np wzięlabyś od czasu do czasu studentkę do popilnowania dzieci - nie kosztuje to dużo - i miała troche czasu dla siebie...choby na powałęsane się po galerii czy tym podobne..a za jakiś czas np w w-end poszłibyście z mężem SAMI do kina albo na spacer TYLKO WE DWOJE .
    Pozdrawiam Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł świetny, ale najpierw musiałabym przetrawić myśl, że ktoś obcy zostanie z Lilą. A w kinie to razem całe wieki już nie byliśmy więc chyba warto się nad tym dłużej zastanowić.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. No prosze wy tez zaliczyliscie zoo ;-) Pewnie to niemieckie wieksze i ciekawsze niz u nas? Ciesz sie, ze wycieczka udana i dziewczyny nie szalaly za bardzo :-)

    Trzymaj sie Martus, duzo sily i cierpliwosci ci zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie mialo byc ;-)

      Usuń
    2. Inesko, ja w Poznaniu byłam lata temu i szczerze mówiąc mało z tego zoo pamiętam. Dziś jednak rozmawiałam ze znajomymi- Oni bardzo zachwalali to poznańskie zoo, także nie wiem, czy to niemieckie w takim razie to takie wielkie "wow". Faktycznie jest spore, ale na pewno nie tak duże jak to w Berlinie, na które schodzi cały dzień.
      To, co podoba mi się w Eberswaldzie to to, że jest sporo cienia- można tam jechać nawet w bardzo ciepły i słoneczny dzień.

      Dzięki Kochana, trzymam się i nawet mi trochę lepiej.

      Usuń
  5. Ale ja bym do takiego zoo poszła :)
    Super sprawa :)
    Cudne zdjęcia :*
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ściskam. No fajnie tak się popatrzeć na zwierzaki i widzieć radość dzieciaków :)

      Usuń
  6. No ale ostatecznie wypad udany i zdjecia bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i fajna wycieczka! Nie ważne gdzie! Ważne z kim i jak !
    :***
    A z tą Hiszpanią to weź się kurna zastanów, bo moja familia potyka się o torby! :P
    A tak już całkiem serio...
    Weź się nie wygłupiaj! Małopolska czeka!! Tak na dwa dni... noo prooosze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torby? Torby? Cholera, Noelka! Miałaś wziąć sam strój kąpielowy! No ewentualnie ręcznik plażowy, a Ta torby spakowała... Ludzie! :)
      Ty mnie nie kuś, bo wiesz- ja czasami miewam różne odpały :)

      Usuń
    2. A skoro małopolska czeka to ja zpewniam nocleg ! Dla wszystkich ! Mam nawet łóżeczko turystyczne - yyyyyy chyba się z tym już troszkę wypuszczam patrząc jaka Lilcia jest duża ...

      Usuń
    3. A ja mam pięć kilo zabawek dziecięcych!

      PS A Lila lubi "autka i kloćki"? :D
      Kuśmy ją! Kuśmy ją!!

      Usuń
  8. Zoo zawsze fajne :) I nie dziwię się Lilce, że spać nie chciała.
    A nad tym jeziorkiem byłam z wycieczką klasową, mam nawet fotencję zrobioną takim staruteńkim - tradycyjnym, aparatem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też mam na stanie kilka fotek takim zabytkowym aparatem strzelonych :) To były czasy!

      Usuń
  9. No skoro najmłodsza miała tyle energii, że czasu brakło jej na odpoczynek, to znaczy, że dzieciom sie bardzo podobało :) Niech tak zostanie, niech mają pięne wspomnienia one, dzieci. Bo doroslych czasem trudno, by ich zlosc opuscila. Co często jest zrozumiale....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Malwinko, ale prawdą też że za długo tak się nie da- i też dobrze, bo ile można się złościć :) Co nie znaczy, że zapomnę. Ale trzeba iść do przodu.
      Ściskam

      Usuń
  10. Mąż powinien spuścic ci porządne lanie za publiczne pranie brudów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Ok- przekażę Mu :)
      Dżizas, człowieku- nie spinaj się tak...
      Rozumiem, że to trauma z dzieciństwa? Rodzice często spuszczali Ci to "porządne lanie"?
      Współczuję...

      Usuń
  11. Każda wycieczka jest dobra, ważne żeby dzieci mieli z niej radochę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Nasze na razie mają radochę raczej z każdej wycieczki- oby Im tak zostało :)

      Usuń
  12. Ale super :) Plany planami, trza się cieszyć tym, co jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, choć i planów jednak żal!

      Usuń
  13. Jak już wybuduję KIEDYŚ ten mój dom to przyjedziesz do mnie. A ja Wam zapewnię wakacje o jakich marzycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, Tobie to się medal Kobieto należy, bo z tym domem to myślę, że nie jednej z nas imponujesz- bierzesz się za rzeczy, o których ja zielonego pojęcia nie mam i jestem przekonana, że Ty ten dom szybko postawisz.
      Trzymaj się!

      Usuń
    2. Jeśli tak to Ty nas szybko odwiedzisz. Ale nie tak szybko-postawić a wykończyć to jest różnica. Postawić to pikuś. Porządnie wykończyć to jest cel. Ja już mam plany co gdzie i powiem Ci-łatwo nie będzie. Skrycie jednak liczę, że podczas jednego z moich tłumaczeń jakiś przystojny bogacz się we mnie w końcu zakocha, ujrzy to moje piękno wewnętrzne i będę mogła powiedzieć M sajonara!

      Usuń
    3. Acha. Pewnie dziś dostaniesz tą paczkę ode mnie. Więc będziesz musiała te kwiaty szybko rozpakować coby się nie zaparzyły w tych jednorazówkach. Daj im troszkę odparować i wtedy musisz zasadzić. Te lilie musisz sadzić osobno, tzn. nie może być jedna odmiana koło drugiej, bo lilie się lubią zapylać i mocniejsza może zdominować wszystkie. Moja siostra posadziła wszystkie odmiany razem i po dwóch latach miała tylko jeden kolor. Co do innych to sobie poczytaj w necie.

      Usuń
  14. Powiadomienia mam, a mojego komentarza nie ma :P

    Podsumuję mój wywód - Dobrze, że i Lilka w końcu zasnęła :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Z braku laku dobre i takie krótkie wyprawy.
    A ta do zoo bardzo udana jak widać. Dziewczyny super zadowolone. :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaloze sie ze to wasze zoo jest sto razy lepsze niz nasze! ;) I podziwiam, naprawde, ze Lilcia tak aktywnie ogladala zwierzaki. Moje dzieci mialy na nie totalny zwis, ale to juz wiesz. :)

    My ostatnio zmienilismy czas naszych wycieczek. Poniewaz Niko potrafi nam w aucie zasnac juz o 10 rano, wiec teraz staramy sie wyjezdzac gdziekolwiek troche pozniej, w czasie jego drzemki. W ten sposob mlody pada zaraz po ruszeniu, a my albo jedziemy na miejsce, albo jeszcze troche krazymy, zajezdzamy po kawe, itd. Tak, zeby spal z godzinke, wtedy na miejscu ma jako tako zregenerowane sily. Potem lazimy, bawimy sie, zwiedzamy, a w drodze powrotnej Niko znow zalicza krotka drzemke. Troche mu rozbijamy plan dnia, ale ze jezdzimy tylko w weekendy, to raz na tydzien raczej mu nie zaszkodzi... :)

    To jezioro ma piekny kolor. Widac od razu skad sie wziela jego nazwa! :)

    A na wszystkich zdjeciach Lila wyglada niesamowicie "dorosle". Musi sie akurat bardzo wyciagac, bo gdybym nie znala jej wieku, pomyslalabym, ze 2 latka ma juz skonczone! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ZOO chyba teraz na topie.Byliśmy też ostatnio w naszym pobliskim Chorzowskim.Niebawem wrzucę posta.Fajne takie wycieczki,tylko...żeby się Wasze relacje poprawiły-od razu byłoby inaczej.Trzymam kciuki za Was;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Sliczne zdjecia usmiechnietych dziewczynek pozwalaja "zapomniec" o stresie...choc na chwilke ;)
    Milego weekendu- moze bedzie super?? Zycze tego z calego serca!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wcale się nie dziwię, że Lila nie chciała pospać. Przy tylu atrakcjach... Też bym nie dała wsadzić się do wózka. Wiem, że taki wypad jednodniowy to nie to samo co rodzinny urlop, ale myslę, że radość dziewczynek Ci to zrekompensowała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!