Mama2c

Mama2c

sobota, 30 sierpnia 2014

Zołza

Podobno mężczyźni kochają zołzy.
Mój jest więc wyjątkiem.
I to nie dlatego, że On ma w domu anioła, nie zołzę.
On moją wewnętrzną zołzę tępi jak może...
Jak na razie- bez oszałamiających rezultatów :)

Zołza ze mnie, bo... Bo zaraz poszczuję Was ciastem tak pysznym, że rozpływa się w ustach- i nie, nie- to nie jest tani chwyt reklamowy- ono naprawdę jest obłędne!
Zołza ze mnie, bo... Bo Agatka pytała o to ciasto już na początku wakacji, a ja... Zołza jedna- zapomniałam :(
Dzisiaj jednak się już zrehabilituję, i zostawiam Was z linkiem do najlepszego, najprostszego, jednego z tańszych ciast, jakie piekłam. Jest banalne w wykonaniu- nie udało mi się tylko raz- kiedy zwykły biały cukier zamieniałam na cukier brzozowy- także może nie kombinujcie- najwyraźniej ciasto musi być po prostu kaloryczne :)

Ja piekłam je już ze wszystkimi letnimi owocami- począwszy od truskawek, a skończywszy na jeżynach. Najlepiej smakowało nam z gruszką- ma wtedy niesamowity smak. Bardzo dobre było też ze śliwkami.

A oto on- mój faworyt wśród ciast na lato- o TU.
Tym cukrem perłowym w nazwie nie zawracamy sobie w ogóle głowy, no chyba, że któraś z Was ma takowy na stanie :)








Przy okazji szukania zdjęć, natknęłam się na te oto fotki:



Dlaczego Wam je pokazuję? Łączy się z nimi dość śmieszna historia... To znaczy- sprostowanie: śmieszna dla tych, którzy potrafią śmiać się sami z siebie, a że ja potrafię...

Będąc na wielkanocnym spacerze, moje czujne oko działkowca-amatora wypatrzyło te oto kwiaty. Oczywiście rosły sobie tak pięknie na czyjejś posesji, ale że akurat nikogo w pobliżu nie było- raz dwa wyjęłam aparat i w lekkim stresie zrobiłam kilka fotek. Co tu dużo mówić- oczywiście spodobały mi się i jak każdy zapalony, napalony i pełen entuzjazmu działkowiec- amator, pomyślałam: Fajnie byłoby mieć je na działce. Nic prostszego, prawda? Nie, nie- nie wpadłam na pomysł, że zapukam i poproszę o sadzonkę. Przecież ja mogę sobie je sama kupić! Tylko... Tylko, jak one się kurna mogą nazywać... Bo przecież- na pierwszy rzut oka widać, że nazwę to one muszą mieć skomplikowaną...

I tutaj mała dygresja- jakiś czas temu, Aneta, przy okazji zamykania bloga wspomniała, jak to czasami ciężko być blondynką... Ano ciężko :) Przecież, wpadłabym na wszystko, ale nie na to, że ta roślina zawdzięcza swą nazwę kwiatom w kształcie serca. A to odkryłam całkiem przypadkiem, szukając w "internetach" innej rośliny... Głupi to ma jednak zawsze szczęście, bo tym sposobem- dwa dni temu, posadziłam na działce dwie sadzonki serduszki okazałej "Golden Heart". Jak tylko się przyjmie i rozrośnie- chętnie się podzielę :)

I jeszcze pytanie do bardziej doświadczonych działkowiczów ode mnie- planuję kupić sadzonkę hortensji anabelki we wrześniu. Internetowe źródła podają, że to odmiana najbardziej odporna na mróz. No ok- odporna, ale czy należy zabezpieczyć ją przed zimą agrowłókniną? Zwłaszcza, że z tego co już widziałam stać mnie będzie raczej na młody krzaczek- taki góra dwuletni, mający około 30-40cm. Jeśli ktoś jest zorientowany w temacie, to będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

39 komentarzy:

  1. Kochana! :)
    Jak zobaczyłam to zdjęcie, pomyślałam no jak w mordę strzelił ogród teściowej :P
    Działkowicz ze mnie jak z koziej dupy trąba, ale teściowa znawca. I wcale się teraz nie śmieję, ona naprawdę ma rękę do kwiatów i się na nich zna.
    Teściowa ma kilka odmian hortensji i każdą zabezpiecza przed zimą inaczej. Jednak jeśli chodzi o anabelle to teściowa mi tu mówi, żebyś ją okryła gałązkami igliwia. Agrowłóknina jest ok, bo też przepuszcza powietrze, ale teściówka stawia na okrycie igliwiem.
    Jakby co pytaj, a ja będę pytała ją :)
    Jest jaka jest, ale na kwitach się zna :)
    Całusy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, wielkie, wielkie dzięki. Odezwę się do Ciebie na maila, bo mam kilka pytań :)
      Ściskam

      Usuń
  2. Ja w temacie zorientowana nie jestem , ale pod wpływem Twojego posta zrobiłam się cholernie głodna ! I ślinka mi kapie wprost na wyświetlacz . Martuś przez Ciebie będę chodzić z obślinionym telefonem !
    Jutro miałam leżeć i pachnieć a co będę robić ? Piec ciasto of korsik !
    Mniam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetka, chyba że wolisz wsiąść w auto i wpaść na kawę? Bo ja upiekłam wczoraj wieczorem :) Uwielbiam je.

      Usuń
    2. Martuś Ty mi takich rzeczy nie pisz , bo ja mam ostatnio ADHD - jestem gotowa wsiąść w nocy w auto i rano sie wyprosić na kawę i ciacho !

      Usuń
    3. Wprosic miało być , ale mój Gejfon oczywiście mądrzejszy !

      Usuń
    4. Ale byś mi zrobiła niespodziankę! A nie myślałaś, żeby zobaczyć Szczecin? Służę jako przewodnik :)

      Usuń
  3. Nie wiem czy ja jestem jakaś zboczona, ale ten kwiatek mi się bardzo brzydko kojarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no chyba jednak jesteś zboczona :)

      Usuń
  4. Hehehe, ciekawy ten kwiatek i owszem przypomina serce, ale jak zauważyła moja poprzedniczka, co innego również :D

    No tym ciastem to mnie dzisiaj zupełnie załatwiłaś. Muszę dopisać do listy zakupowej gruszki skoro polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no Dziewczyny- to ja albo ślepa jestem, albo... taka "wapniara" ze mnie, ale ja tam nic innego, poza serduszkami nie widzę :)

      Kasiu- gruszki najlepiej takie słodkie, w miarę dojrzałe wybierz.

      Usuń
  5. Nie znam się na kwiatach choć ponoć rękę mam do nich :) śliczne te kwiatuszki takie niespotykane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- ja je wtedy pierwszy raz widziałam :)

      Usuń
  6. Na kwiatach sie nie znam, wiec nie pomoge. Ciasto wyglada mega apetycznie I pomimo slabych zdolnosci kulinarnych - moze sie na nie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ono nie może się nie udać, więc śmiało :)

      Usuń
  7. A widzisz ja też mam tę serduszkę u siebie i nawet chciałam Ci przesłać odsadki ale kupiłam dopiero teraz i nie da rady żeby jakoś je podzielić. Na wiosnę postaram się Ci przesłać też inne odmiany kwiatków.
    A jak tamte?
    Nazwy były widoczne? Nie wygłupiłam się? Bo może miałaś już połowę z nich? Hortensje kupiłam sobie też dwie w tym roku na wiosnę i one dopiero teraz tak na prawdę się przyjęły. Ja bym Ci radziła jednak sadzić kwiaty na wiosnę jak masz możliwość. Moim zdaniem lepiej się przyjmują. I masz pewność, że nic nie zmarźnie.
    Ciasto zrobię chyba rano na ten nalot teściowej. Żeby nie było, bo gruszki i śliwki mam swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, tych serduszek to jest kilka rodzajów. Ja mam tą z jasnymi liśćmi, ciekawa jestem czy się przyjmie, bo jedna dość marnie niestety wgląda, ale może, kto wie...
      Nazwy były bardzo dobrze widoczne, nic mi się nie powieliło- miałam lilie, ale inne kolory i takie niziutkie- nie wiem, czy tych lilii też jest tyle odmian? Na razie najlepiej ma się liliowiec ogrodowy, tawułka myślę, że też się przyjmie, a reszta to na razie siedzi w ziemi :)

      Kurczę, no i teraz nie wiem, co z tymi hortensjami, bo to mimo wszystko sporo kasy, a jakby się miała nie przyjąć, to będzie mi żal tych pieniędzy. A jakie gatunki sobie kupiłaś? Sadziłaś je w słońcu, czy w cieniu?

      Usuń
    2. Ja sadziłam w słońcu ale w torfie czystym i podlewam czasem codziennie jak były te upały. Kwiaty na pewno będą ładnie u Ciebie rosły. A z zakupem hortensji bym poczekała do wiosny

      Usuń
    3. A torf to kwaśne podłoże? Wiem, pewnie zabijesz mnie śmiechem :) No ale pisałam- amator ze mnie straszny :) Czytałam, że one lubią dużo wody, ale i tak chyba azalie w tym temacie są nie do pokonania. A właśnie- masz azalie? Bo ja się nad nimi zastanawiam też. Z czasem oczywiście, bo nie wszystko na raz. Ewa. ja też mam nadzieję, że one będą ładnie rosły, i że w końcu pójdę na tą działkę i pomyślę- jest fajnie :) Bo na razie to ciężko ją wyprowadzić, ta pani, od której ją kupiliśmy już tam nic nie robiła, no i niestety- wszędzie to wychodzi.

      Usuń
  8. Nadrobiłam zaległości u Ciebie, zawiesiłam się przy poprzedniej notce i żeby nie pisać Ci elaboratu w komentarzu polazłam do siebie i napisałam notkę. Dedykowaną Tobie, choć ze względu na to co napisałaś w poprzednim wpisie, nie podlinkowałam Twojego bloga.
    A teraz idę piec ciasto, bo niebawem nadciągną goście. Dzięki Ci za nowy przepis, dobra Kobieto, jak w sam raz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no spokojnie z tym podlinkowaniem- to były raczej czysto dywagacyjny post, bardziej o czasach w jakich żyjemy, a nie przesiąknięty paniką apel" Nie publikujmy zdjęć dzieci w sieci".
      I jasne, że taki psychol, jak jest bardzo zdeterminowany, to dotrze do nas, do naszego dziecka i bez zdjęć na fb, czy blogu.
      Mnie, jako mamę, jako socjologa bardziej skłania do refleksji fakt, o któym pisałam w komentarzu do Star. Kiedyś taki pedofil miał, jakkolwiek to zabrzmi, trudniej- musiał wystawać pod placem zabaw, szkołą, na podwórku, narażając się na to, że ktoś z dorosłych się nim zainteresuje. Potem, musiał nawiązać kontakt z dzieckiem w cztery oczy, i pomijając, że każdy pedofil ma zryty beret i dla nich to nie jest problem, to jednak na mój mały rozumek, jest to trudniejsze, niż nawiązanie znajomości w sieci, gdzie można budować jakąś relację z dzieckiem, "pracować" nad nim, mając na to czas, nieograniczone możliwości czasowe itd. I tu dochodzimy do tego, co napisała Star- większym problemem jest ilość czasu i sposób w jaki dzieci spędzają czas w sieci, a nie parę fotek maluchów. Dlatego nie- nie dam się zwariować :)

      A ciasto- bez lukru (dosłownie i w przenośni) jest świetne.

      Usuń
  9. Zazdroszczę Tobie dobrej ręki do kwiatków, u mnie niestety nawet kaktus nie przeżyje... Przepis na ciasto "ukradnę" bo moja rodzinka to słodziaki:}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! Ale mój zapał do kwiatów i działki, to nie ma nic wspólnego z tą tzw. "dobrą ręką", bo ja jej zdecydowanie nie mam. Co inm, innego moja mama. Ja to raczej posadzę i na dwoje babka wróżyła- przyjmie się, albo nie. Ale znam panią, która ma naprawdę rękę do kwiatów- prowadzi ich sprzedaż. Kiedy kupowaliśmy na balkon surfinie- jedną wsadziła Ona do doniczki, a dwie pozostałe ja... No... Ta Jej urosła prawie dwa razy większa niż te moje :)

      Ciasto polecam!

      Usuń
  10. Ja nie okrywam hortensji, ale moje są już wieloletnie. Trzeba uważać na wisenne przymrozki, bo jak przemarzną to mogą nie zakwitnąć. Jak nadają przymrozki to okrywam je włókniną na noc. Nie wiem, czy wiesz, ale hortensje lubią kwaśną glebę, na wiosnę daję pod nie nawóz do iglaków, u mnie sprawdza się ta metoda doskonale. Czytam Cię od dawna :). W sprawie ogrodu, jeśli będziesz miała pytania chętnie pomogę.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Iwona! Przede wszystkim fajnie, że jesteś i że czytasz.
      Tak, tak- w teorii o hortensjach to wiem całkiem dużo :) Tylko jakoś z praktyką kiepsko... My na działce prawdopodobnie mamy kwaśną glebę, więc jeśli to się potwierdzi- będzie idealna dla hortensji. Ja jako amator zamierzam zacząć od tych gatunków, które kwitną na pędach jednorocznych. Ty masz pewnie te, które zakwitają na drugorocznych? Pytania na pewno będę miała, bo tak naprawdę o roślinach wiem bardzo, bardzo niewiele. pewnie, że wszystko można teraz znaleźć w necie, ale znacznie bardziej cenię sobie rady kogoś, kto ma doświadczenie. A powiedz- sadziłaś je w cieniu? Bo większość gatunków zalecają tak właśnie sadzić.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Te sadzonki, o których pisałam, że mają około 40cm, wydają mi się strasznie delikatne- aż strach je czymkolwiek okrywać, ale może to tylko wrażenie?

      Usuń
    3. Hortensje wolą cień, nawet od północy mogą rosnąć. Moje rosną w cieniu lip, praktycznie cały dzień. Do sadzenia dodaj torfu, pół na pół z ziemią, w której sadzisz. A na wiosnę zasil nawozem. Są specjalne do hortensji, ale ja daję ten pod iglaki.
      Iwona

      Usuń
    4. Jeśli masz dobrą glebę, to torfu nie dawaj, tylko zasil nawozem na wiosnę. Wiotkie pędy to urok hortensji, olbrzymie kwiaty zwisają na tych kruchych pędach do samej ziemi. Okryj tylko glebę dookoła rośliny, igliwiem lub suchymi liśćmi, ale dopiero , jak ziemia zacznie przymarzać.U Ciebie to raczej zimy są łagodne, ja mieszkam na wschodzie, u nas to są mrozy prawdziwe :))).Czy sadzonka, którą zamierzasz posadzić kwitnie? Podam Ci swój e-mail: iwa_se@wp.pl.

      Usuń
    5. Dzięki Iwonka za adres mailowy, jutro się odezwę bezpośrednio na niego, bo tutaj to za dużo pisania.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Zmysłowe te kwiaty. A ciastem tak nam podrażniłaś soki trawienne, że wyjęliśmy ciasto z zamrażarki i pochłonęliśmy zimne. Cóż...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana- ja często tak mam, że jak mnie najdzie na coś ochota, to nieważne- zimne, czy nie, byleby ją zaspokoić :)

      Usuń
  12. ciasto wygląda przepysznie!!! na pewno wypróbuję, bo uwielbiam ciasta z owocami!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię z kremami, no ale... Tyłek rośnie :) Te z owocami są zdecydowanie lżejsze :)

      Usuń
  13. jak dla mnie to powinnaś jakaś choinką na zimę przykryć i będzie git przynajmniej ja tak robię z tymi mniej odpornymi kwiatkami....
    A co do ciasta to apetyczne u nas sliw duzo więc musze wypróbować z takim owocem właśnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja sąsiadka też przykrywa gałązkami choinek, ale rododendrony, z tym, że Ona ma już takie spore- mają dobrych kilka lat. Ze śliwkami też jest pyszne :)

      Usuń
  14. Dotarlam do Ciebie, dziekuje za wizyty u nas :) Jestem po urlopie to i czasu na blogi bede miala wiecej.
    A ja slaba jestem w gotowaniu i pieczeniu, tym bardzej zachwycaja mnie wlasne wypieki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi Aneta, że ja wiele lat myślałam, że ciasta to jest coś ponad moje siły :)
      Miło mi, zapraszam częściej!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!