Mama2c

Mama2c

środa, 10 września 2014

Chłopaki...

... bo tak najczęściej na nich mówimy, wywrócili nasze życie do góry nogami. Dosłownie. Wiem, że to chwilowe, że lada dzień wszystko wróci do normy- tata bardzo stara się, żeby już tak było, upominając mnie między wierszami, słowami: "Żeby tylko ona szkoły nie zawaliła!"... Prawda, że wstyd się przyznać, że chodzi tylko o świnki morskie? Prawda. Czy jednak kogoś dziwi ten szał, jeśli wspomnę, że to pierwsze zwierzątka Elizy?




Nasi chłopcy to dwa urocze prosiaczki. Czuję się niemal tak samo podekscytowana jak Eliza. Może jestem trochę bardziej przejęta, bo z racji wieku, ciąży na mnie odpowiedzialność za te maluchy. Eliza może je tylko kochać :) A im więcej czytam i im więcej pytam, tym bardziej przejmuje się każdym  szczegółem dotyczącym życia naszych świnek. Kiedy okazało się, że Błyskawica (o imionach  i samych świnkach ciut później) chętnie zjada natkę pietruszki, cieszyłam się niemal tak samo, jak wtedy, kiedy mała Eliza wypiła pierwszy raz 150ml mleka z butelki :) Dlaczego? Dlatego, że świnki do pełni zdrowia potrzebują witaminy C, której podobnie jak my- ludzie, nie potrafią same syntetyzować. A jak wiadomo- natka pietruchy to kopalnia witaminy C.

Nasi chłopcy uzmysłowili mi, jak dziwnym stworzeniem jest mama :) W nocy z poniedziałku na wtorek nie mogłam spać... Zastanawiałam się, czy małemu nie jest zimno- w końcu mieszkamy na parterze, a klatkę postawiliśmy na podłodze... Przerobiłam także obieranie warzyw i owoców, ale sama przed sobą przyznając, że się jednak wygłupiam, zasięgnęłam rady bardziej doświadczonego hodowcy (dzięki Aniu!) i z tym skończyłam... Poszłam z mężem na kompromis- ja zrezygnowałam z wlewania im wody mineralnej, On nie czepia się, że "kranówkę" będziemy im przegotowywać :) Dostałam niemal ataku szału, kiedy mąż się pospieszył i wyciągnął domek, zanim kupiliśmy drugiego bąka... A kiedy właśnie wyczytałam, że początkowo nie poleca się umieszczaniu domku w klatkach (a my niestety tak właśnie zrobiliśmy), bo powoduje to izolowanie się świnek i może prowadzić do zdziczenia, czułam się niemal tak, jak gdyby ktoś mi powiedział, że moje dziecko ma zadatki wyrosnąć na socjopatę...I wcale a wcale nie uważam, że to było głupie- przesiedzieć potem godzinę przy klatce Błyskawicy i doszukiwać się oznak zdziczenia. Kiedy dzisiaj rano odkryłam, że bąble zjadły całe sianko i wszystkie kawałki ogórków, marchewek i jabłek, odetchnęłam z ulgą... Kto powiedział, że określenie "matka karmiąca" dotyczy mam karmiących piersią?! To jakaś wierutna bzdura :) Ja tam doskonale wiem, że to chodzi o pierwotny instynkt, żeby wykarmić wszystko co się rusza :) I tak po cichu czuję, że przy apetycie naszych maluchów, w końcu poczuję w tym temacie spełnienie :)

I wiecie co? Od zawsze chciałam mieć córki... Ale kiedy mówię albo piszę: nasi chłopcy/ nasze chłopaki... No jak nic, czuję, że teraz pora na syna. Najlepiej dwóch :)

A teraz trochę historii i faktów :)
Eliza od dawna chciała mieć w domu zwierzaka. Serce mi się krajało, kiedy mówiła, że tylko Ona z całej klasy nie ma zwierzątka. Niestety- nie wszystko zależy ode mnie, a argument wytaczany przez Marcina- pieniądze- był z kategorii tych, z którymi ciężko mi dyskutować. Oczywiście najbardziej marzyła o psie (i nadal marzy), ale co jakiś czas wspominała także o śwince. Jej urodziny były doskonałą okazją do tego, żeby w końcu spełnić Jej marzenie. I tak- w poniedziałek 08/09/2014 roku przyjechał do nas Błyskawica. Tak, mnie też rozwala to imię :) Gdzieś mi umknęło zainteresowanie mojej starszej córki zjawiskami pogodowymi, bo kolejne świnki zamierzała nazwać Piorun i Grzmot :) W ostateczności zmieniła zdanie i wczoraj- 09/09/2014 do Błyskawicy dołączył jego kolega ze sklepu zoologicznego- nazwany Strzałą. Chłopaki to młode świnki, prawdopodobnie mające coś wspólnego z rozetkami, ale typowe rozetki na pewno to nie są. A przynajmniej tak mi się wydaje... Oceńcie same- oto nasi chłopcy:


Strzała (ciemniejszy) i Błyskawica (ten drugi ;p)
 


Błyskawica

Strzała (plus palec Elizy)

Bąble razem


Na razie jesteśmy na etapie obserwacji i poznawania się- my ich, oni nas... Póki co, ciężko mi coś więcej napisać o temperamentach naszych prosiaczków. Strzała wydaje się być bardziej płochliwy niż Błyskawica, a ten z kolei częściej widywany jest przy jedzeniu :) Nie mogę doczekać się chwili, kiedy maluchy oswoją się na tyle, że będą witały nas radosnym popiskiwaniem :)
No i zdecydowanie muszę uspokoić się z okazywaniem mojej fascynacji, bo jak tak dalej pójdzie, Marcin w życiu nie zgodzi się na psa, skoro "zwykłym" świnkom poświęcam tyle czasu, uwagi i naszych rozmów :)

Eliza jest mega szczęśliwa. Kiedy wieźliśmy pierwszego prosiaczka- Błyskawicę, nie mogłam się na Nią napatrzeć. Dawno nie widziałam Jej aż tak szczęśliwej- jakby do końca jednak nie dowierzała, że to się stało, że naprawdę ma swoje zwierzątko! A Lila? No z Lilą to mamy poważny problem, bo Ona kocha świnki miłością głośną i bardzo impulsywną... Czasami przytula klatkę z takim impetem, że muszę Ją odciągać od niej na siłę. Na szczęście zaczyna rozumieć (tak mi się przynajmniej wydaje), że albo będzie się słuchać, albo nie będzie wchodziła do pokoju Elizy. Śmieszna jest przy tym niesamowicie, bo od dawna pięknie mówi słowo "świnia" (i naprawdę nie wiem dlaczego akurat to słowo tak Jej wyraźnie "wychodzi" :p), i zapytana we wtorek przez jedną panią jak ma na imię, odpowiedziała przejęta: świnia. Mina tej kobiety- bezcenna. Mój szok, pomieszany z konsternacją i rozpaczliwą próbą tłumaczenia, że świnka, że to pierwsze zwierzątko- mało wiarygodny :)

I tak jak Lila lubi omawiać to, co robią widziani przez Nią na spacerze ludzie, tak samo ochoczo komentuje każdy ruch świnek :) "Świnia je", "Świnia idzie" "Świnie tam"...
A wiecie jak po lilkowemu jest Błyskawica? Bututa :)
No dobrze- a jak jest Strzała? Ha! Profesor Miodek właśnie się za głowę łapie :)
Strzała, to oczywiście "Butata dwie" :)

46 komentarzy:

  1. "Butata dwie" hahahahaha no padłam :D
    Urocze świnki :)
    No to co? Oby Wam się dobrze chowały! :D
    A jaką chatę mają, o mamaoo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne sa :-) Najwazniejsze, ze Eliza szczesliwa.
    Ja mialam kiedys chomika, a moja kuzynka swinki morskie. Fajniutkie byly ;-) Oby sie wam dobrze chowaly.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ma urodziny w listopadzie i też męczy o zwierzątko (najlepiej kanarka) w charakterze prezentu. Mamy 2 koty, więc ptaszek u nas to nie jest dobry pomysł- koty dostałyby szały ;)
    Butata dwie to hit tego postu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak- one dostałyby szału, a kanarek zawału :)

      Usuń
  4. Gratuluje powiekszenia rodziny :)
    Fajnie tak czasami spelnic marzenia dziecka- widzac taka radosc u dziewczynek :))) Mielismy kiedys rowniez swinke- Mloda tez byla zakochana...do czasu niestety- potem byl to moj zwierzak :( Gdy tylko uchylilam drzwi sypialni byl kwik, a gdy slyszala odglos otwieranej lodowki- nie pytaj :))) Niestety zdechla.... chyba z przejedzenia :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z Elizą może być podobnie, tak mi się przynajmniej wydaje.
      Coś czuję, że świnki są takimi samymi smakoszami jak ja :)

      Usuń
  5. Jejuuuuuuuuu ale fajne!!! Aż za zwierzątkiem zatęskniłam, w sumie to zawsze jakieś miałam... a potem poznałam Krzyśka xD
    Hihi no to czas na synka :P Mi się marzy cobym mogła mówić "nasze dziewczynki"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja myślę, że tekst "nasze dziewczynki" to na pewno przed Tobą!
      A co do zwierząt- u mnie było dokładnie tak samo :)

      Usuń
  6. Ahahah, nie tylko imiona mnie rozwaliły - boki zrywam od pierwszego wersu :D Przede wszystkim gratuluję dwóch świń. Lila przedstawiająca się jako ich rodzona siostra jest tutaj wisienką na torcie :) Też jako dziecko przechodziłam okres chomiko-świnek i wiem, wiem, że to małe, a jak cieszy :) Tylko to sprzątanie cholerka już nie jest tak fajne, bo zaraz zaczną Wam chłopaki pachnieć ;) A, i gdybyście chcieli je wypasać w mieszkaniu to taka mała rada ode mnie: te ciemne kuleczki, które znajdziecie na podłodze to nie są ziarenka kawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cieszy i to powiem Ci Kasia- bardzo cieszy!
      Nie no coś Ty? Naprawdę? Kurczę, to zwracam honor prosiaczkom- ja co rano mówiłam do Marcin, że one nam podkradają kawę :)

      Usuń
    2. No mój tato nie był tak domyślny i nawet sobie spróbował. Kawa chyba jednak nie była wyborna, bo nie rozwodzil się nad jej walorami smakowymi :)

      I jeszcze jedno mi się przypomniało - zastanawiałaś się kiedyś dlaczego świnka morska nazywa się morska? Bo ja z mamą owszem :) na drodze małego eksperymentu przekonałam się, że pływać potrafią gdyby to kiedyś zaintrygowało dziewczyny ;)

      Usuń
  7. Świetne imiona dla świnek. Mnie bardzo się podobają. Tymczasem myślę sobie, że zwierzęta bardzo dobrze wpływają na dzieci i na ich wychowanie. Sama wychowywałam się z chomikiem, świnką morską, papużkami, kotami i psem. Z tym, że mieszkałam w domku, więc to zmienia postać rzeczy. Oczywiście rozumiem, że Eliza chce mieć pieska i nie dziwie się jej, jednak nie każdy piesek jest odpowiedni do mieszkania i mi żal psów, gdy gnieżdżą się w małych mieszkaniach, a same są duże i potrzebowały by więcej swobody. Mnie jeszcze temat zwierząt nie dotyczy, ale pewnie za kilka lat już się pojawi i tu pojawi się na pewno także z problemem. Niestety, ale mój mąż nie przepada za zwierzętami i nigdy w życiu nie zgodzi się na zwierzęta w mieszkaniu. Chyba, że wygramy w totolotka i zamieszkamy w domu:))))) Tego życzę sobie, Tobie i wszystkim innym:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór imion pozostawiliśmy Elizie- w końcu niech ma i z tego trochę radości :) Ja również jestem zdania, że w wychowaniu dzieci zwierzaki odgrywają pozytywną rolę. Może więc mąż da się jednak przekonać? Nie musi to być przecież wielki pies- nawet rybki uczą odpowiedzialności : :) Mój Marcin też wychowywał się bez zwierząt i ciężko było Mu się przełamać, ale mam nadzieję, że skoro zgodził się na świnki, to w końcu i pies się u nas znajdzie :)

      Usuń
  8. Hahahahah Butata dwie :) <3 I love it! Prześliczne macie te świneczki, teraz to juz na maxa zazdroszczę, kiedy je zobaczyłam :) I cieszę się, że natka pietruszki posmakowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, zamierzamy z czasem postarać się o dwie dziewczynki, wtedy masz u nas świnkę. Zrobicie sobie wycieczkę do Szczecina :)

      Usuń
  9. Ha,ha świetne te powiedzonka Lili, świnki też fajniutkie,nasza Majeczka marzy o piesku, zobaczymy może kiedyś :-) a ty no cóż z takim podejściem to te świnki będą miały raj u was :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One u nas raczej tak, ale czy my z nimi? :) W nocy potrafią tak wariować, że szok :)

      Usuń
  10. O jakie fajne! :) My mieliśmy pieska, ale już od nas odszedł ze starości, chcemy brać kolejnego, bo jednak lepiej jak jest zwierze w domu, gdy są dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że weźcie pieska- jestem tego samego zdania co do wychowywania dzieci ze zwierzakiem.

      Usuń
  11. Kapitalna Hehe takie teksty, my mamy świnkę ale gładką a paskuda tak się wydziera o jedzenie, że pół domu budzi i to tylko o jabłka. A mnie korci jeszcze kot i rybki, tylko czy ja ściągnę Froda z sufitu jak on się kotów boi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kota miałam fazę jakiś czas temu, ale to musiałabym się rozwieść :) także ciągle się zastanawiam :) Rybki mieliśmy zaraz po ślubie, ale w ogóle nie umieliśmy o nie dbać. Mi się teraz marzy taka prawdziwa rozetka i peruwianka :)

      Usuń
  12. Butata dwie wymiata :)
    Gratulacje - nie ma to jak powiększenie rodziny :D

    p.s.
    nie myśl sobie, że przestałam Was czytać :P
    jestem na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Oj tak- rodzinka się powiększyła i jest super!
      Buziaki!

      Usuń
  13. O matko, jakie stadko, super! No i nareszcie odmiana po tym Waszym babińcu, trochę testosteronu dla wyrównania poziomu.
    Ja ostatnio hoduję muszki owocówki, jeszcze chwila i mnie zeżrą żywcem.
    Ściskamy łapki męskiej bandzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha- naszym babińcu? A Wy chyba macie suczkę- Zarę? :) No to teraz u Was pora na pierwiastek męski, bo chyba nie sprawdzałaś płci muszkom owocówką? :) A swoją drogą to znam ten ból- jak te muszki mnie irytują!

      Usuń
    2. U nas to już nawet muszki w źeńskiej omianie tylki :) Jeśli chodzi o męski pierwiastek to jesteśmy straceni i zatopieni w różu histeriach i schizach przed żabami. Nas już nic nie uratuje, nawet komary bo i te żeńskie. Masakra jakaś.

      Usuń
  14. Ale dwie słodkie kuleczki! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie powiekszyla sie Wasz rodzinka. Twoj entuzjazm bije w kazdym slowie I powiem Tobie, ze ja sama chyba nie potrafilabym lepiej opisac radosci z posiadania nowych czlonkow rodziny w postaci swinek morskich ;). Zakladam tez, ze jesli juz ja tez zdecyduje sie na swinki dla mojego syna to bedzie rownie szczesliwy jak Eliza. Mnie troche przerastaja obowiazki przy swineczkach ale po Twoim poscie I po konsultacjach z inna bliska mi osoba mysle, ze to dobra decyzja o zwierzaczkach w domu. Fajna ta klatka waszych pociech, u nas jakos nie widzialam takich kolorowych. Mam pytanie w jakim wieku sa Strzala I Blyskawica  ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pysiek na pewno będzie szczęśliwy- dzieci jednak w pewnym wieku powinny mieć zwierzaka. Żałuję, że my tak długo z tym zwlekaliśmy. A powiem Ci, że dla nas one też wnoszę dużo radości- no i złapałam Marcina jak do nich mówił :)
      Nie wiem w jakim wieku dokładnie oni są ale prawdopodobnie 7-8tygodni. Maluszki jeszcze. Nie wiem czy opłacałoby Ci się zamówić klatkę z Polski, ale na allegro na pewno takie byś dostała.
      Co do obowiązków- na pewno trzeba je regularnie karmić- najlepiej dwa razy dziennie, no i to co może być kłopotliwe to to, że kiedy się bawią, biegają po klatce, to bardzo brudzą też wokół niej. My mamy inne podłoże niż trociny i dużo dłużej utrzymuje ono świeżość i brak przykrego zapachu.

      Usuń
    2. A jak to podloze sie nazywa? Pare dni temu jak bylismy w sklepie zoologicznym to swineczki byly ale tylko po jednej z kazdego rodzaju i kilkumiesieczne....
      Nie ma mowy chyba o takich bobaskach a chyba bobaski dwie bym chciala. Znowu dzis czytalam, ze swineczki(zenskie) tez przechodza jakies okresy goraca i wtedy szaleja i to zdarza sie dosyc czesto haha, kurde jeszcze bede miala dwie extra baby z PMS-em w domu to bylby numer :-P

      Usuń
  16. Aaaaaaaaa!!!!! Wyobraz sobie teraz taki entuzjastyczny pisk wydobyty z gardla starej, ponad-trzydziestoletniej baby! ;)

    Uwielbiam swinki morskie!!! Zawsze powtarzam M., ze jak dzieci kiedys zarzadaja wlasnego zwierzatka (bo wiadomo, ze "rodzinny" pies to nie to samo), to tylko swinki wchodza w rachube! Wszystkie znane mi z dziecinstwa chomiki gryzly do krwi, szynszyle jakos do mnie nie przemawiaja, szczury choc inteligentne tez nie bardzo...

    Moja mama nigdy nie zgodzila sie na psa, o kotach mowila, ze sa falszywe, wiec kiedy moje i siostry marudzenie o zwierzatko osiagnelo apogeum, dostalysmy wlasnie swinki morskie! Poczatkowo byly dwie, ale (nie chce straszyc) zaczely sie gryzc, wiec jedna oddalismy. Nasz prosiaczek (bo tez mielismy samca) nazywal sie Fafik i przezyl 8 (slownie: osiem!) LAT. Kiedy go dostalysmy, mialam juz 13 lat, kiedy musielismy go uspic 21 i poryczalam sie jak dziecko! ;)

    Fafik byl wybredny jesli chodzi o jedzenie jak cholera! Jablka sobie "dziubal", marchewek nie tykal, sa to lubil swieze ogorki, cykorie i... mandarynki! ;) Wiosna i latem zbieralysmy mu swieza trawke pod blokiem, tez ja wcinal. Czasem tez zabieralysmy go na dwor (wasze moga byc jednak na to za mlode, bo jest juz chlodno). Na podworku trzeba z nimi usiasc, to chowaja sie pod nogami i skubia trawke. Jesli sie wstanie, wlacza im sie instynkt, zeby sie schowac i zwiewaja. A uwierz mi, jak na takie male stworzenia, sa zaje-szybkie! Raz tak gonilam za swinka przez pol boiska, nie polecam! ;)

    Poza tym, nasz nauczony ze karmiony byl okolo 7 rano, potem codziennie o 7 zaczynal koncert. Darl sie wnieboglosy i nie bylo, ze weekend czy wakacje. Ziarenka w miseczce mogl sobie czlowiek "wsadzic", zreszta on z nich zjadal tylko slonecznik. :)

    Sorki, znow sie rozpisalam, ale obudzilas stare acz cieple wspomnienia. :)

    A w ogole to tutul oraz poczatek posta przeczytalam w telefonie i myslalam, ze Eliza znow zakochana! Wlasciwie to by sie zgadzalo, ale mialam na mysli "dwunoznego" chlopaka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hhaha, ja też tak pomyślałam!

      Usuń
    2. No co Wy- Dziewczyny?! Ona ma dopiero OSIEM lat! Jej w głowie świnki morskie, a nie inne świnie :)

      Agatko, ja się właśnie nie mogę tego doczekać, kiedy one już się do nas przyzwyczają, będą kojarzyć z posiłkami itd...

      Niestety- sprawdza się to, o czym pisałaś- jeden bąbel chce dominować i z wielkim niepokojem obserwuje w jakim to podąży kierunku. Ciężko byłoby mi oddać któregoś z nich, a co dopiero- przekonać do tego Elizę.

      O widzisz- jak już wprowadzę im czerwoną paprykę, to spróbuję z cykorią. No nasze maluchy też gardzą karmą i trochę mnie to martwi- ale wcinają sianko i ogórka, jabłko, kukurydzę. Marchewka też na nich wrażenia nie robi...
      Póki co chłopaki to maluchy, więc nie myślę o ich odejściu, ale na przestrzeni lat pożegnaliśmy dwa nasze psy i dwa babci, wiem jaki to ból :(

      Usuń
    3. swinki morskie a nie inne swinie w glowie hahaha trafnie okreslone Marta :-P
      Eliza tak trzymaj! ;)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Ania, wiedziałam, że nadążysz za tokiem myślenia Lilki :)
      Buziaki!

      Usuń
  18. Fajniutkie zwierzątka. Moje pierwsze zwierzaki w życiu to również były świnki morskie. Chyba były dla mnie strasznie ważne, bo często je wspominam, a miałam zaledwie kilka lat.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- pierwsi pupile zapadają w pamięć :) Zresztą kolejni również :)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  19. Nie nooo,świnie pierwsza klasa! Lenka naciąga mnie na króliczka.Znajoma kupiła jakieś 2 lata temu króliczka-miniaturkę i wyobraź sobie,ta " miniaturka" rozrosła się tak,że nie mieściła się mało co w klatce...Więc różnie to bywa z tymi miniaturkami.Jak kupię takiego króliczka-miniaturkę i rozrośnie mi się straszliwie bestia to najwyżej zrobię z niego pasztet ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to nie pierwsza opowieść o rzekomym króliczku miniaturce jaką słyszę? Swoją drogą to ludzie są nieodpowiedzialni nie informując kupujących czego się mogą spodziewać.... Klatka, dla takiego normalnego królika, to jednak spory koszt.
      Hahah, to jak już będzie w piekarniku- daj znać. Uwielbiam domowe pasztety :)

      Usuń
    2. Nadi sąsiedzi mają króla jak z rasowej hodowli pasztetowej, byczy jest jak, no właśnie nie wiem jak co, ale olbrzymi i też kupili go jako mimiaturkę.

      Usuń
  20. Świnia dwie... Wyobrażam sonie, jaka szczęśliw jest Eliza. W końcu każde dziecko marzy o zwierzaku. U mnie w domu były papużki, świnki, chomiki, a anwet pies. Dość krótko. Mama postawiał nas przed wyborem: albo ona albo pies. Wybraliśmy mamę. Ale może i dobrze, bo to był duży pies myśliwski, raczej nie do bloku. Chociaż bardzo mi było przykro, bo źle trafił, następny właściciel nie dbał o niego. Do chomików nie miałam szczęścia, wszystkie dzikie mi się trafiały. Z Mężem też myślimy o zwierzaku, ale metraż nas ogranicza. Ale może kiedyś żółw?
    Niech Wam się zdrowo chowają chłopaki.

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja się zastanawiam o co kaman z tymi chłopakami a tu takie dwie malutkie, słodkie istotki :) osobiście nie mogłabym ich mieć u siebie bo są za głośne a mojego Kacpra nawet burczenie w brzuchu budzi ale u Was dziewczynki "duże" i najważniejsze, że szczęśliwe

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!