Mama2c

Mama2c

sobota, 6 września 2014

Gaduła...

... czyli post o 22miesięcznej Lilce.
Tak, taką mam już w domu dużą dziewczynkę.
Moją. Najcudowniejszą.
Łobuz przy tym z Niej taki, że czasami łapiemy się z Marcinem za głowy, patrząc na Jej totalną ignorancję zakazów i nakazów. Lila ma swój świat, w którym Ona ustala zakazy, nakazy i granice.. No przynajmniej tak Jej się wydaje :)
Codziennie zachwycam się tym, że mogę być Jej mamą. Że podjęliśmy właściwą decyzję, we właściwym czasie... No bo jak to- drugie dziecko? A Ona (czytaj: ja) dalej pracy nie ma...
Tak, ludzie ZAWSZE wiedzą lepiej co byłoby dla nas lepsze i ZAWSZE czują się zobowiązani skomentować wszystko co robimy. Ale NIGDY nie robią tego bezpośrednio do nas- ot, taki paradoks :)
No ale... Ludzie są, jacy są- ich nie zmienimy. A dziś denerwować się nie zamierzam, bo... Bo piękny dzień dziś mamy :)

Lila, Lila... Wracając do mojej Lilci...
Rozgadała nam się Córcia, że hej. I choć w zasadzie jeszcze nie mówi (bo wciąż nie porozmawiam z Nią o nowym członku Europarlamentu, sytuacji na Ukrainie, ani o tym, czy w tej ciemniejszej szmince będzie mi dobrze), to buzia Jej się nie zamyka :) A z tej buzi- płynie już nie tylko potok słów, ale pierwsze, bardzo proste, żeby nie powiedzieć- prymitywne, zdania, które rozbrzmiewają na całe osiedle. Bo Lila uwielbia mówić na spacerach. To nic, że matce, od potakiwania, odpowiadania, powtarzania, zasycha w gardle po pierwszych 30minutach- Lila żąda reakcji na to, co mówi. Jak każda kobieta. Przecież my do ściany nie mówimy :)

A co mówi Lila?

"Mamo, pan idzie!"
"Pan wstanie!"
"Pani pije!"
"Pani jedzie!"

Tak, tak- w ten sposób Lila komentuje nasze osiedlowe, i nie tylko, życie. Nie wiem tylko skąd u Niej te zapędy do przewidywania przyszłości, bo widząc na przykład faceta siedzącego na ławce, mówi: "Mamo, pan siedzi!", żeby za chwilę dodać: "Pan wstanie!"... Może z matki- blondynki i super inteligentnego ojca, dziecko automatycznie czerpie lepsze cechy, i dla Lilki oczywistym jest, że skoro pan siedzi, to kiedyś (jeśli nie zemrze) wstanie?

Śmieszna jest z tym opisywaniem czynności, które wykonują mijający nas ludzie, bo na przykład wyobraźcie sobie taką sytuację: Idzie jakiś żulek, dzierży w dłoni puszkę piwa, a Lila na cały regulator oznajmia, że pan pije...

Jeśli chodzi o swoją osobę, to wcale gorsza nie jest, i jadąc w wózku, mijamy ludzi, a Ona krzyczy: "Mamo, sisie!"

A, właśnie! Dziś pierwsze "sisie" złapane do nocnika. Bez namawiania, sadzania, pokazywania (!!!) że tak trzeba, że już musi. Po prostu- wzięła nocnik, zdjęła pieluchę i zrobiła siku do nocnika. A, że mamy nie było wtedy w domu, to starsza siostra i córka w jednej osobie, "sisie" w nocniku postawiła na stole w dużym pokoju, do wglądu :)

A co oprócz tego? Potok wyrazów- jak już pisałam. Codziennie po kilka nowych, że nawet nie sposób zapamiętać, co już było, a co jest nowym osiągnięciem.
Dzisiaj za to udało mi się odnotować wyraz "płynie". A co płynie? Wszystko płynie, jak twierdził Heraklit :) U nas spływała akurat woda w wannie...

Do tego silnie rozwinięte (bardzo charakterystyczne dla tego wieku) poczucie, że coś (lub ktoś) jest moje. Nawet jeśli w rzeczywistości moje nie jest... I tak, Lila widząc ulubioną hulajnogę, zagrożoną "atakiem" innego dziecka, potrafi rozwinąć naprawdę oszałamiającą, jak na niespełna dwulatkę, prędkość, wykrzykując: "Moje. Nie dzidzi. Nie dzidzia. Sio"...
Mama też jest tylko Lilci, na pewno nie Elizki, a już broń Panie Boże taty... Krzyczy, odpycha, i sama gramoli się do mnie. Wiem, wiem- trzeba tłumaczyć, z błędu wyprowadzać, ale... Czy to nie jest słodkie, że jest taki wiek, taki czas w życiu dziecka, kiedy my- mamy, jesteśmy dla Niego całym światem?  Mikro, makro, lokalnie, globalnie... Tylko my! My- mamy. Piękne, prawda?

A jeśli jesteśmy już przy emocjach... Wiecie, jak się u nas teraz mówi, że się czegoś nie lubi? Nie wiecie? No to powtarzamy za Lilcią: "Lubię nie!" :) Zawsze mówiłam, że język polski byłby o wiele łatwiejszy, gdyby oddać ustalanie reguł/zasad dzieciom :)

"Lubię nie!" bywa jednak mylące, zwłaszcza w kwestii posiłków. Lila na przykład zaczyna mówić: "Buła. Lubię..." Pytam więc: Lilciu, chcesz bułkę? Co mi odpowiada córcia? "Buła. Lubię nie" :)

Z jednej strony- mam naprawdę dużą i mądrą dziewczynkę w domu, a z drugiej... Kiedy pomyślę, że Lila za rok pójdzie do przedszkola, widzę w Niej niemal dzidziusia :) I wiem, wiem- leczyć się muszę. Łapię się na tym czasami, że chciałabym przy Lilce zatrzymać ten czas... Może to dlatego, że mam w domu dzieci, między którymi różnica wieku jest taka, a nie inna? Mam przecież obok, na wyciągnięcie ręki, dowód na to, jak to będzie za lat kilka... Że już nie mama, a koleżanki... Że już nie TYLKO z mamą, a sama, na rowerze, z koleżanką, z kolegą, z mamą koleżanki, z ciocią, z wujkiem, z kuzynem, z kuzynką... Tak, tak- taka kolej rzeczy. Wszystko racja. Tylko, że... Nie wiem, czy jeszcze kiedyś będziemy mieć w domu takie maleństwo, czy to już nie ostatni raz... I tak bardzo, bardzo chciałabym nacieszyć się tą każdą niesamowitą chwilą...

Ostatnio na spacerze mijałyśmy 3latki z byłego przedszkola Elizy. Pani Magda, tłumaczyła Im cierpliwie, co kryje się pod pojęciem "para", i że idąc w tejże parze, najlepiej pilnować pleców kolegi/koleżanki przed nami... Wzruszający widok... Bo raz, że przecież jeszcze tak niedawno moja Elizka, tak samo, jak te Maluszki, z przejęciem, z wypiekami na twarzy... A dwa, że już niedługo, moja Lilcia, też tak samo będzie stała, słuchała, szła, myliła kroki, "skrobała marchewki"...

Lila to nieodrodna siostra, swojej starszej siostry :) Dokładnie w tym samym wieku co Eliza, wykazuje szalone zainteresowanie kosmetykami, w szczególności tymi kolorowymi, czyli moimi. No i są już niestety pierwsze straty... A jaka jest dzika radość, kiedy uda Jej się złapać mój pędzel do różu! Malowanie buzi, rąk, nóg odchodzi wtedy na całego :)

No i podobnie jak Eliza, deklaruje chęć posiadania tatuażu, dokładnie w takim miejscu jak ma mama. Niestety, mam nieodparte wrażenie, że Ona uważa, że tatuaż to coś, czym można się podzielić...
Dziecko, tata by zawału dostał :)









A już jutro- urodziny i impreza urodzinowa Elizy. Taka, jaką sobie wymarzyła, taką, do jakiej "zbieraliśmy" się już od dawna... W stadninie koni, w której uczy się jeździć. W końcu odkryliśmy takie miejsce stosunkowo blisko nas, gdzie nie będzie problemu z dojazdem. Kolejny raz, kiedy nie muszę się martwić gdzie pomieścić dzieci i Ich rodziców, czym Je zająć, żeby nie rozniosły murów naszego m3, chociaż ja tam nie miałabym nic przeciwko, gdyby układ ścian trochę nam się zmienił :)
Niestety, tym razem to nie impreza, kiedy "płacę, wymagam i przychodzę na gotowe". Owszem, stadnina udostępnia konie, instruktora, bryczkę, miejsce i drewno na ognisko, ale to wszystko... A coś jeść i pić dzieci i rodzice muszą. No to jazda- kurs po sklepach (mamo, mogę chipsy, naprawdę zjem tylko dwa...), a dziś wielkie pieczenie ciast :) Któraś chętna... do pomocy?

Na komentarze odpowiem wieczorem, kiedy resztkami sił wygrzebię się z kuchni :)
Miłego weekendu!

Ps. Spódniczki tutu do kupienia u Kasi. My je uwielbiamy, a ja myślę o kolejnym zestawie dla Dziewczyn. Tylko tym razem ja wybiorę kolory :)

21 komentarzy:

  1. Ciasta uwielbiam piec, dziś szarlotka a chodzi za mną jeszcze ze śliwkami i dostałam fajny przepis na dyniowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szybko się nim podziel, bo wszystko co dyniowe kocham miłością bezgraniczną :)

      Usuń
  2. Po pierwsze gratulacje z okazji złapania do nocnika :) i miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo! No zobaczymy jak z tym siusianiem będzie dalej :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Śliczna, śliczna- nie będę dyskutować :)

      Usuń
  4. Czytałam i przypominałam sobie jak to Zuza zaczęła gadulić ;)
    Kupa śmiechu przy tym była :)
    Brawa za sisie w nocniku :D Oby tak dalej :)
    Mamo, a gdzie Ty masz ten tatuaż? :)
    Ściskam :* i udanej imprezki życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby... W końcu można by już z tych pamperów zrezygnować :)
      Dziękujemy Kochana!

      Usuń
  5. Czytałam z przyjemnością, bo wszystko przede mną za kilka miesięcy.
    Wesoła i rezolutna dziewczynka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- nasza Lilcia to bardzo wesoła dziewuszka :) rezolutna na swój sposób także :)
      A Wam życzymy równie wesołych kolejnych miesięcy!
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Mądra i zdolna ta córunia. Jak na 22 miesiące to bardzo ładnie mówi. No i siku w nocniku. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co siku to jednorazowy wyczyn, ale od czegoś trzeba w końcu zacząć :) Eliza w Jej wieku na pewno tyle nie mówiła, ale w sumie jak wypada Lilka na tle innych dzieci, to sama nie wiem, bo z tą mową różnie bywa. Ostatnio byliśmy u chłopca młodszego od Niej o prawie miesiąc... No tamten Mały to mówił pięknie! :)

      Usuń
  7. Bardzo ladnie mowi ;) trzymam kciuki zeby coraz czesciej udawalo sie zlapa siusie do nocnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marze o takiej Lilci w domu, Twoja jest przewspaniala:*
    Gratki za siuski pierwsze w nocniku:-)
    Wspanialych udanycn urodzin !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego naj dla Elizy! Sto lat:-) I udanej imprezki urodzinowej zycze.

    A Lilka zdolniacha brawo dla niej! To, ze wczesniezaczela mowic i tyle juz pitrafi to na pewno w duzej mierze zasluga siostry poniwaz dzieci, ktore maja starsze rodzenstwo szybciej ucza sie mowic :-)
    U nas tez jest " ja lubie nie" albo " ja sie boje pieska nie" ;-) Strasznie to zabawne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepsze życzenia dla Elizki - oby impreza się udała!

    Lilcia jest super dziewczynką, bardzo lubię o niej czytać. Pierwsze sisi w nocniku - no, no... rośnie nam dziewczynka.

    Ja tam myślę, że machniecie sobie jeszcze trzecie bobo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uważam że ten etap u dziecka jest najmilszy, najbardziej wzruszający. Niesamowity jest zachwyt malucha nad wszystkim, prowadzenie sensownych dialogów z rodzicem. Uściski urodzinowe dla Elizki :}}

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczny rozwój. Ja mam córeczkę 20miesięczną ale niestety nawet wyrazów nie mówi oprócz tata, mama, baba i papa. Czekam na taki słowotok. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne jest to Lilci zdjęcie pod balkonowymi drzwiami. Napatrzeć się nie mogę! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Najpierw się uśmiałam, potem wzruszyłam. Tekst o piciu - świetny. Rośnie CI niezła indywidualistka. Nawet o pierwszym siku na nocniku sama zdecydowała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczną masz córę i bardzo zazdroszczę Ci, że już zaczyna mówić!:) To chyba najbardziej oczekiwana przeze mnie umiejętność u syna. Jak on zacznie mówić to chyba ze szczęścia zacznę skakać do nieba:)))) Gorąco pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!