Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 8 września 2014

Jej dzień... Urodziny w stadninie koni.

















 




Za nami urodziny Elizy...Ósme.
Już ósme...
Tak niewiele do dziesięciu, a potem...
Potem to osiemnaście zaraz :)
Ciężki rok za nami, ten, który minął od 7urodzin jak błyskawica...
Jeśli to jest wstęp do tego całego dojrzewania w tych czasach, to chyba najpierw ja potrzebuję psychologa...

Z kwestii bardziej przyjemnych, to może parę słów o samej imprezie...
W piątek wybraliśmy się na zakupy. Czułam się dokładnie jak przed naszym weselem- kupić kiełbasę, napoje i słodycze dla 60osób? Męczące :) Nawet z pomocą Elizy, która oczywiście nie widziała różnicy między "wieprzową", a "wieprzowo- drobiową" (de facto pewnie nie ma żadnej- bo jeden syf skład i tak tam ładują), ale jeśli chodzi o chipsy... No to same wiecie jaka jest różnica między "grubo ciachanymi", a tymi "co się robią na miazgę, mamo"... Dowiedziałam się także, że ulubiony kolega z klasy- Kuba, bardzo lubi słodycze, i że moje Dziecko, jeśli chodzi o osobę Jakuba, jest szczodre aż nadto... Za to w związku z powyższym, zupełnie nie wykazuje troski o portfel rodziców- żeby to pierwszy raz... Na szczęście ja- mama, wykazałam się troską o Kuby zęby, brzuch i na co tam jeszcze słodycze szkodzą, i sukcesywnie robiłam przetrzebienie tego, co Eliza wrzucała do koszyka.

Wracając, wykorzystaliśmy chwilę na kawę, że jesteśmy w trójkę i odbyliśmy z Elizą rozmowę na temat zachowania się na urodzinach, odpowiedzialności jaka na Niej ciąży i o wszystkim innym, o czym jako gospodyni imprezy powinna wiedzieć. I o czym mam nadzieję pamiętała z poprzednich urodzin, ale o czym zawsze warto (Jej) przypomnieć... Słuchała z przejęciem, potakiwała, pytała... Zależało nam na tym co zawsze- w związku z tym, że zapraszaliśmy dzieci z klasy, podwórka i z rodziny- część na pewno się nie znała, część jest z gruntu nieśmiała, część potrzebuje chwili na rozkręcenie, część lubi dominować, i Ona miała nad tymi wszystkimi dziećmi zapanować na tyle, żeby każdy czuł się dobrze :) Ktoś pomyśli, że przesadzamy... Oczywiście, że dogodzić wszystkim i wszystkich zająć, to zadanie ponad siły ośmiolatki. Bardziej chodziło nam o to, żeby miała świadomość, że to nie impreza dla Niej, dla Kuby i dla Jej najlepszej przyjaciółki- Julki, bo skoro chciała zaprosić też inne dzieci, to Im również musi poświęcić swój czas i uwagę. Napomknęliśmy także o tym, czego- znając Elizę, trochę się obawialiśmy- żeby nie popisywała się z jazdą konną, żeby nie dyrygowała i nie rozkazywała innym.
I wydawało się, że w piątek, późnym popołudniem, wszystko nasze dziecko rozumie...

Za to już w niedzielę rano, kiedy zbieraliśmy się do wyjścia i usłyszałam Jej tekst: "Na moich urodzinach ja rządzę", to przyznam- zamarłam. No i zrobiłam coś, czego robić w takim dniu nie chciałam, ale nie pozostawiła mi innego wyjścia. Także był solidny "opierdziel" z góry na dół i przypomnienie wszystkiego, o czym rozmawialiśmy w piątek...
Matko, jak mnie momentami męczy takie powtarzanie wszystkiego po sto razy...
Rozumiem Lilce, ale Elizie?!

Na szczęście poskutkowało i na miejscu już było w porządku, chociaż cały czas mieliśmy Elizę na oku :)
A co o samych urodzinach mogę napisać?
To był na pewno świetny pomysł.
Zresztą już wcześniej myśleliśmy o urodzinach w stadninie, ale wszystkie, które organizowały takie imprezy, były o około godzinę jazdy od naszego miejsca zamieszkania. Także zapraszać tam gości- kiepski pomysł.
Dzieciaki miały przez godzinę do dyspozycji trzy konie do przejażdżek, i jednocześnie- przez godzinę, właściciel obwoził dzieci bryczką po okolicy. No i nieskromnie napiszę, że chyba wszyscy byli bardzo zadowoleni. Jednocześnie paliło się już ognisko, przy którym mogli "urzędować" rodzice. Dzieci i my- gospodarze, dołączyliśmy do zabawy przy ognisku po upływie tejże godziny. I tam już mieliśmy czas nieograniczony. Fajnie było, bo fajne dzieciaki Eliza zaprosiła, a Te z kolei- mają fajnych rodziców :)








No mam może garść przemyśleń na temat tego, gdzie kończy się dziecięca skłonność do przechwalania, a zaczyna snobizm, i jaka jest w tym wina i rola rodziców, ale... To może nie dzisiaj, o ile w ogóle...

My, jako zapraszający, byliśmy bardzo zadowoleni- od dawna robimy Elizie urodziny poza domem, ale te jak do tej pory, były najlepsze. No i to takie "przyjemne z pożytecznym", bo na przykład Lila nie tylko brała czynny udział w urodzinach siostry, ale także "zaliczyła" swój obowiązkowy ranny pobyt na świeżym powietrzu.

 

Za to na koniec, nasze starsze dziecko, miało dla nas "niespodziankę", bo zaprosiła sobie na popołudnie koleżankę z rodzicami (którzy byli na urodzinach)... Nie pomyślcie, że jestem jakaś dziwna, ale szlag mnie trafił na miejscu. Bądź co bądź byłam już towarzysko wypompowana, bo z każdym zamienić choć parę słów, poza tym- tyle godzin na nogach, do tego jeszcze pobudka o 6.30, którą zapewniła nam Lila... No i to co mnie poirytowało najbardziej- samowolka Elizy, bo dobrze wie, że o takie rzeczy powinna najpierw nas spytać...



Najlepsza przyjaciółka Elizy- Julia, a dla Lilki- "Jua" :)



No a już na sam koniec dnia, zasunęła do tatusia z tekstem: "Ty ślepoto", po którym myślałam, że wyjdę z siebie, stanę obok, a w między czasie Ją uduszę. Reakcja mojego męża- bezcenna- praktycznie nic Jej nie powiedział. To ja musiałam ostro Ją "objechać" i przypomnieć po raz tysięczny, że do rodziców tak nie wolno się odzywać... Ręce mi opadły, jeśli mam być szczera. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co mam z tą dziewczyną zrobić czasami.

Ps. Dziś drugie "siusie" złapane do nocnika :) I znowu była samoobsługa :)

28 komentarzy:

  1. Świetny pomysł! Lepszych urodzin chyba nie można sobie wymarzyć :)
    Gwarancją na to są zadowolone i uśmiechnięte buzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super te urodziny, na pewno Eliza była zachwycona i reszta ekipy też ;) Fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały pomysł z tymi urodzinami :) Sama mogłabym świętować podobnie, mając trochę więcej lat :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne miejsce na imprezę i niezapomniane urodziny. A co do odzywek to to już taki.urok tego pokolenia..

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniale zorganizowane urodzinki;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super urodzinki ! I ile osob !!!!Juz sie boje co mnie czeka jak moi chlopcy podrosna...

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Lenka też już zaczyna pyszczyć,albo na zmianę stosuje szantaż.Nie cierpię tego ! Powoli się zaczyna....Aż się boję co będzie,kiedy będzie nasolatką...A co do imprezy- boska,boska! na świeżym powietrzu,w ruchu i jeszcze ognisko...Dla mnie rewelacja !

    OdpowiedzUsuń
  8. no widzę że urodzinki udane:) Córka zadowolona, reszta goście pewnie tez.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale super pomysł z tymi urodzinami w stadninie. Mnie szczerze też by trafiło na zaproszenie spontaniczne po takiej imprezie jeszcze gości do domu. Czytam i zapamiętuję wszystko co się dzieje u Was, bo coś czuję że u mnie będzie tylko gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe urodziny! Pomysł mnie zachwycił - ta bryczka, konie, ognisko, cudo! Wszystkiego najlepszego dla Elizy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny pomysł z tymi urodzinami !!!
    Sto lat dla Elizy !
    Jejku jeszcze "trochę " i Wam wyfrunie z gniazdka ...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak widac pogoda dopisala :) a to juz polowa sukcesu!!
    Taka kielbaske z ogniska- oj zjadloby sie :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne urodziny, dzieciaki musiały być mega zadowolone, Spełnienia Marzeń dla Elizy :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomysł na urodziny rewelacyjny a Eliza charakterna babka

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam porównanie z urodzinami w domu i poza nim i zawsze na plus są te poza chałupką. Rewelacyjny pomysł mieliście:}}. A odzywki będziesz miała i to czasami takie które bolą jak cholerka. Najlepszy tekst mojej córki "nie odzywaj się tak do mnie bo mogę zadzwonić na niebieską linie". Wszystkie kończyny opadają:}}

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż - co do niekulturalnego zachowania wobec ojca ...przykład idzie z góry

    OdpowiedzUsuń
  17. To chyba nieuniknione jeśli chodzi o pyskowanie i takie odzywki...trzeba to jakoś przejść i nie pozwolić, żeby było gorzej.
    Gratulacje dla Lilki. u nas z siusianiem do nocnika na razie bez zmian. zobaczymy co będzie w żłobku..

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkiego najlepszego dla panny :)
    Zazdroszczę tych urodzin, musiały być cudowne!
    ps. my też organizujemy urodziny poza domem- na podwórku, przy grillu :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo zdrówka dla ośmiolatki. Urodziny wyglądają wspaniale w takim plenerze.
    Ciężka sprawa z Elizą, na pewno sobie poradzisz. Tylko nie duś, bo szkoda takiej ładnej i zdolnej dziewczyny ;)
    Sto lat jeszcze raz :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajne urodzinki. Takie swojskie, wszyscy na pewno fajnie się bawili :) Bardzo dobrze Cię rozumiem, że szlag Cię trafił na samowolkę Elizy, bo ja sama chyba też bym oszalała, tym bardziej, że przecież rodzice kolegów Elizy to dla Was pewnie trochę obcy ludzie. No, ale masz z głowy - przynajmniej do przyszłego roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajne urodziny :D Co do tekścików i zachowania młodej - wyrośnie z tego, nie martw się :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny pomysł na urodziny. Dla dzieciaków pewnie niezła frajda.
    Chyba wszystkie dziewczyny z 7 września mają takie teskty. Moja młodsza siostra też z tego dnia i mimo, że jest starsza znacznie od Elizy, teksty porównywalne. Aż czasami ręka mnie świeżbi.
    A co za rok? Pobijecie pomysł ze stadniną?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Przede wszystkim spoznione Sto Lat dla Elizy!

    Ze zdjec widze, ze impreza byla swietna, no i na szczescie pogoda dopisala! Dlatego sama sie ciesze, ze urodziny Bi wypadaja w maju, kiedy tez mozna zorganizowac takie przyjecie plenerowe, nawet jesli to tylko grill w ogrodzie. ;) Dla listopadowej Lili i grudniowego Nika pozostaja imprezki w salach zabaw, a szkoda... Chociaz dla Nika marzy mi sie, za kilka lat, taka imprezka na pobliskim stoku, polaczona z lekcja jazdy na nartach... Ale to najwczesniej na piate-szoste urodziny...

    Oj nielatwo macie teraz z Elizka... Pozostaje wierzyc, ze ten okres szybko minie i bedziecie miec kilka lat "oddechu" przed dojrzewaniem... A co do zaproszenia kolezanki z rodzicami bez konsultacji z Wami. Eliza jest jeszcze mala, miala prawo w podekscytowaniu zapomniec o zasadach panujacych w Waszym domu. Ale nie wiem co mysleli sobie rodzice tamtej dziewczynki? Byli na urodzinach, widzieli Was - gospodarzy, zapewne biegajacych w kolko, zabawiajacych i obslugujacych gosci. Oraz ganiajacych za Lila. Poza tym kazdy moze sobie wyobrazic ile energii kosztuje zorganizowanie takiej imprezy. I oni nie odmowili grzecznie Elizie? To chyba jest dla mnie najwiekszym szokiem...

    Kochana, to urodzinki Elizki z glowy, teraz masz dwa miesiece, zeby zaplanowac drugie urodziny Lilci! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. No to urodziny udane! Super tak zw stadninie! Wow! Szacun!
    A co do młodej to mam w domu podobnie, tyle, że siostrzenica ma 9 lat skończone i kompletnie jej odwala! Jakie teksty wali do mojej mamy, swojej babci!
    Ale uważam, że to wina jej matki, bo sama nie ma szacunku do mojej mamy i ją nie raz wyzywa to mała tylko naśladuje!

    OdpowiedzUsuń
  25. Marto, moja kochana podziwiam Cię całym moim sercem!!!! Z całym szacunkiem do mnie samej, ale nie wpadłabym na pomysł urządzenia takich urodzin. Może dlatego, że w mojej rodzinie nie obchodziło się urodziny jakoś specjalnie, może dlatego, że moje dzieci są jeszcze bardzo małe i nie miałam okazji poznać innych rodziców i się zorientować, jak to powinno wyglądać i z może wielu innych powodów. Wasz pomysł bardzo mi się podobał, choć zdaję sobie sprawę, że zmęczenie było ogromne. Ze zdjęć widać, że impreza była bardzo udana. Dziewczynki uśmiechnięte, goście także.
    Z Elizą gorąco Ci swspółczuję... To chyba dopiero poczętek i zapowiedź przyszłych problemów w tym wieku. Sama nie mam na to recepty. Choć gdy przypomnę sobie, jak wychowywałam siostrę (miała 12 lat), to zawsze trzymałam ją "krótko" i choć bywały chwile, że mnie nienawidziła to byłam twarda. To wszystko zaowocowało, ale bywało ciężko. Życzę Tobie, byś się jak najmniej stresowała i pomimo wszystko trzymałą się jakiś zasad, które sobie z mężem ustaliliście. Za naście lat cóka Wam podziękuje. Teraz musisz zacisnąć zęby:( Goraco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystkiego wspanialego dla Elizy! Tobie tez zycze wszystkiego naj za bycie wspaniala mama i ogromne poklady cierpliwosci, za super pomysly i caloksztalt no :)!!!
    Impreza przewspaniala, wielokrotnie bylismy z synem w stadninie konie i jest to fantastyczne przezycie, a urodzinowe party w takim miejscu to juz w ogole marzenie pewnie nie jednego dziecka. Moj Pysiek by z radosci skakal gdyby na takie byl zaproszony.
    W sprawie starszej rotorosli, jej odzywek i zachowania, mam nadzieje, ze udacie sie do tego psychologa o ktorym wczesniej wspominalas. Terapia mozna na prawde wiele naprawic i poradzic, poki jest jeszcze czas i uratowac Wasze relacje. Trzymam za Was kciuki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ekstra !!!! Musimy o czymś takim pomyśleć w naszej stadnince, urodzin jeszcze nie organizowaliśmy a imprezka przednia :)
    Dziękujemy za inspiracje :)
    http://kusiatka.blogspot.com/
    Ps. zostaniemy tu u Was na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!