Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 15 września 2014

Jesien(NIE)


Lato postanowiło pożegnać się z nami w pięknym stylu... Tak, żebyśmy wszyscy za nim tęsknili. Nie wiem jak u Was, ale w Szczecinie zapowiadają piękny, słoneczny i ciepły tydzień. Dziś, w drodze do szkoły, miałam przedsmak tego wszystkiego, kiedy kolejno ściągałam wiatrówkę i bluzę :) 




Widać, zupełnie niepotrzebnie oswajałam zbliżającą się jesień, typowymi dla niej ciastami. No cóż- jestem tylko człowiekiem- trzeba się jakoś pocieszać :) Poza tym obserwowanie świnek, to wyjątkowo wyczerpujące zajęcie :) Zwłaszcza, że ostatnio, dopiero po 21 zwalnia się miejsce przy klatce...













To się może wkrótce zmieni, bo przed nami, prawdopodobnie, szalone poniedziałki- a po nich- "odlot"  starszej córki murowany. Może tego właśnie Jej trzeba? Tak sobie nieudolnie kombinuję, że zmęczona, nie będzie miała siły toczyć z nami nieustającej wojny o wszystko. No zobaczymy...

Wczoraj, po raz pierwszy, wybraliśmy się do Barzkowic... Odbywa się tam coroczna impreza- dożynki połączone z targami rolnymi, a także konkurs skoków konnych. O tym miejscu, i o tej imprezie, słyszałam już wiele razy, ale jakoś nigdy się nie składało...

Przyznam, że nie spodziewałam się, że to taka wielka impreza... Ludzi multum, żałowałam, że nie wzięliśmy wózka. Zresztą, Lila coraz częściej nie wyraża zgody na jazdę nim :) W zasadzie wyjątek robi tylko przy odprowadzaniu Elizy do szkoły. Frajda była głównie dla Lilki- ach te zwierzątka :)



Mnie natomiast zafascynowały prace plastyczne, nadesłane na konkurs "Moja mleczna kraina":



"Mućki" w wykonaniu dzieci- obłędne!

Tym, na co moglibyśmy z Marcinem patrzeć bez końca, były oczywiście skoki. Niestety, Lilce szybko się znudziło (Co? Nie można dotknąć koników? To idziemy dalej...) i w zasadzie stwierdziliśmy, że być byliśmy, widzieć, widzieliśmy- może wrócimy za rok, a może nie, i udaliśmy się do auta...





 
A przed nami intensywny tydzień- zebranie w szkole, zebranie w sprawie komunii, zorganizowanie i dogranie wszystkich zajęć pozalekcyjnych... Ja już nie mam wątpliwości, że wakacje dobiegły końca, nasze konto również... Szkoda, że Eliza wciąż nie dopuszcza do siebie tego faktu...

A dziś rano, przy dziesiątym omawianiu "Brzydkiego kaczątka" i setnym powtórzeniu, że ptaki się nie rodzą, tylko wykluwają- najpierw sama myślałam, że zniosę jajo, a potem skapitulowałam i stwierdziłam: "Wiesz co Eliza? Do tego fragmentu to się może jednak nie zgłaszaj..."

Owocnego tygodnia!

43 komentarze:

  1. Zwłaszcza krowa z quillingu mi się podoba :D
    U was komunia? No to w maju obie imprezujemy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Noel! Ty to może poimprezujesz, mnie to czeka ciężka orka :)

      Usuń
  2. Moja Zuza też zaczyna pokazywać rogi i grzecznej dziewczynki zamienia się w pannicę z przyspieszonym okresem dojrzewania... serio, czasami mam wrażenie, że jej hormony buzują ;) Słodkie te Wasze świnki, nie mogę się napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie te same odczucia co do Elizy :(

      Usuń
  3. Fajna imprezka, pogoda robi swoje :)
    U nas zapowiadaja jeszcze zlota jesien ale patrzac za okno.... :( cos mi sie nie wydaje... :(
    Kusisz tym ciastem-oj kusisz :) a ja po urlopie ciagle glodna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wysyłamy trochę słońca do Was :)

      Usuń
  4. Ciasto wyglada apetycznie, a targi interesujaco... z przyjemnoscia sama bym sie tam wybrala ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas pogoda cudna! Prawdziwe babie lato! :D
    jak dla mnie mogłoby już tak zostać do samej gwiazdki :D
    Marzenia, co? :)
    Maaatko, ciasto sprawiło że mam ślinotok! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja też nie miałabym nic przeciwko temu :)

      Usuń
  6. U nas także piękna pogoda. Wspaniałe zdjęcia. Smaka mi narobiłaś na słodkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w całej Polsce taka piękna pogoda!

      Usuń
  7. My wczoraj byliśmy na Torwarze. Akurat trafiliśmy na ostatnią gonitwę, Szymkowi bardzo się podobało, ale pewnie gdybyśmy byli tam dłużej, to też by Mu się znudziło.
    Całe szczęście, że w ręku akurat miałam kawałek czekolady, bo chyba bym dostała ślinotoku na widok Twojego ciasta!
    Macie świnki morskie? Jeśli tak, to jestem ciekawa jak Lilcia reaguje na nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety- to normalne, że nasze Szkraby jeszcze szybko się nudzą :)

      Lila reaguje bardzo żywiołowo- za każdym razem jak wchodzi do pokoju Elizy, krzyczy: świnie. Bardzo chce je karmić- tutaj to nie odpuści :) Daję Jej natkę i karmi je przez przerwy w klatce :) Wsadza też paluszka, żeby Jej wąchały :) Czasem oczywiście krzyknie za głośno, albo niechcący kopnie w klatkę, ale tak to jest super.

      Usuń
  8. Świetna impreza... Na takie skoki mogłabym patrzeć, właściwie to na krowy też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krowy mnie tym razem "kupiły" :) Bardzo pocieszne mi się wydawały :)

      Usuń
  9. Te Twoje wypieki...Boszsz mam ślinotok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, bo po cieście nie ma już ani śladu :)

      Usuń
  10. To fakt piekny poczatek jesieni mamy :-) U nas tez goraco :-)

    Nawzajem-milego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super- tak to ja lubię najbardziej!

      Usuń
  11. Ciasto... padam i ślinię się do monitora!
    Co Ty robisz z moim żołądkiem?!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmm ale ciasto :)) U nas też wreszcie piękna pogoda... Trzeba korzystać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Butate widze i kurde napatrzec sie nie moge :)
    Na szybciocha pisze, ze zazdroszcze wam tych wojazy, tego ciasta i kurde fajnego zajetego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abby, nie masz czego zazdrościć- weekend tak naprawdę był koszmarny w relacjach z Elizą, ale nie mam już siły pisać o tym w każdym poście :(

      Usuń
  14. Piękne te konie, a rysunki dzieci cudowne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, a te prace to widać, że bardzo czasochłonne .

      Usuń
  15. Lubię takie wychodne rodzinnie imprezki więc zazdraszczam Ci :}}} Patrze sobie na te mućki , konie i człowieka ogarnia tęsknota za Polska. Nie myślałam że widok krowy spowoduje u mnie takie reakcje:}}}. Prace są przepiękne a ciasto wygląda mniam mniam. Ja już jedną komunię mam z głowy uff niezła jest to bieganina, zgrywania się z rożnymi decyzjami związanymi z tym ważnym dniem z rodzicami ale finisz daje dużo wzruszeń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych wzruszeniach to na razie nawet nie myślę, bo mi się chce płakać nawet na rozpoczęciach roku szkolnego :)
      Krowa- symbolem narodowym :)

      Usuń
  16. Takie imprezy to ja bardzo lubię - jest swojsko i wiejsko, a ja lubię wiejskie klimaty :) Ciastem jak zwykle pokusiłaś :->

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale żeby tak w pełni skorzystać to trzeba jechać albo samemu, albo z noworodkiem, albo ze sporo starszym dzieckiem :)

      Usuń
  17. Szarlotka z kruszonka, mmmm... :)

    U nas pogodowo jak zwykle odwrotnie. Czyli caly tydzien mamy co prawda sloneczny (oprocz dzisiejszego dnia, ale ogrod potrzebuje deszczu, wiec wybaczam Matce Naturze), ale poranki lodowate, okolo 8-9 stopni. W dzien co prawda jakies 20, ale przy zimnym wietrze nie bardzo czuc ta temperature. :( Licze jednak, ze jeszcze ciepelko wroci, chociaz na chwilke...

    U nas teraz zaczal sie sezon festynow i jarmarkow. Dwa lata temu, kiedy Bi byla troche mlodsza niz Lilcia, tez na takim bylismy. Pamietam, ze Mloda zafascynowana byla tyloma krowkami i owieczkami. :) W tym roku jednak sie raczej nie wybierzemy, bo teraz juz wiemy, ze Niko jest za maly na tego typu impreze. Za duzo ludzi, za glosno i zbyt duszno. :)

    Co do zachowania swinek z poprzedniego postu to nasze tez tak robily, kiedy jeszcze byly dwie. Od tego sie zaczelo. One w ten sposob chyba wyrabiaja jakas hierarchie w grupie. To zwierzatka stadne i podobno dobrze jest miec wiecej niz jedna, ale nie mam pojecia jak wyeliminowac agresje. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, u nas rano też jest tak potwornie zimno, ale potem ponad 20stopni i bez wiatru, za to ze słońcem- IDEALNIE :)

      Impreza generalnie bardzo fajna, ale to jednak ze starszymi dziećmi... My byliśmy trochę zmęczeni, a byliśmy w sumie krótko...

      Post o agresji u świnek na pewno napiszę, bo to jednak złożony temat- ja się cieszę, z każdego dnia, kiedy jest względna "cisza i spokój", czyli nie ma rozlewu krwi. Odpukać na razie nie jest źle :)

      Usuń
  18. Oby taka jesień, ciepła i mało deszczowa, była jak najdłużej. Ciekawa impreza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ciekawa, ale jednak nie z tak małym dzieckiem jak Lila. Może jak trochę podrośnie to wrócimy.

      Usuń
  19. U nas też pięknie! Taka jesień może być! Ja się obawiam tej jej gorszej strony czyli deszczu i pochmurnych dni oraz rozciapanych liści wszędzie. Póki co też cieszymy się tą piękną jej stroną.
    Fajny pomysł z tymi dyniami koło tui. Chyba sobie zasadzę dynie w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- cieszmy się i miejmy nadzieję, że potrwa ona jak najdłużej.
      Te dynie koło tui to były właśnie na tych targach i bardzo mi się ten obrazem spodobał :)

      Usuń
  20. Zawsze widziałam, że krowy mają w sobie to coś :)
    Fajny weekend za Wami. Dobrze, że skorzystaliście, bo idzie jesień i niekoniecznie złota, polska. Oj, szkoda.
    Że też ja zawsze otworzę Twjego bloga wieczorem i tafię na zdjęcia takich smakowitości, zwłaszcza, że od dzisiaj wracam do diety.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i mnie dziś naszła taka myśl, że jednak te parę kilo trzeba by było zrzucić? Także na razie raczej takich zdjęć już nie będzie :) Oby taka piękna, złota jednak nas zaskoczyła, bo jesiennej pluchy i nostalgii nie znoszę.

      Usuń
  21. Oj, my też nie mamy wątpliwości, to już wrzesień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, jest dopiero środa, a ja nie wiem jak się nazywam :(

      Usuń
  22. Cudowny weekend!!! Zawsze uwielbiałam dożynki, festyny i odpusty. Zdawało mi się, że są magiczne na swój sposób. Zazdroszczę takiego spędzania czasu, choć nie było łatwo z dziewczynkami:-( My na razie nigdzie się daleko z dziećmi nie wybieramy, bo chcemy uniknąć nerwów i naszych i Tomutka. Ciasto wygląda pysznie i mi ostatnio chodzi po głowie drożdżowe z jakimiś owocami. Może na weekend zrobię. Jakoś nie mam motywacji, bo mąż nie je, ja mało, Tomek za ciastami także nie przepada, wiec sama rozumiesz:-( Dynie cudowne:-) Pozdrawiam już prawie jesienne:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!