Mama2c

Mama2c

sobota, 20 września 2014

Piątek, piąteczek, piątunio...

I mnie- kurę domową z krwi i kości, dopadło czekanie na piątek, jakby co najmniej tego dnia miał się zdarzyć cud... Eh, aż łezka się kręci, kiedy sobie przypomnę powody, dla których kiedyś (czytaj: w innym życiu :)) czekałam na piątek.

Co prawda, sam piątek, nie zaczął się fajerwerkami i wielkim wow- wstałam połamana, niewyspana i strasznie zmęczona. Dlaczego? No na pewno nie ma to nic wspólnego z tym, co kobiecie i mężczyźnie zdarza się (razem) robić w nocy. Mnie się śnił raczej finał tychże czynności- śniło mi się, że rodzę... Jezusie, jak ja wstałam zmęczona :) Co najlepsze- to nie był poród Lilki, ani Elizy- rodziłam kolejne dziecko i szczerze mówiąc- nie pamiętam, żeby był tam ze mną Marcin, więc może nawet On nie był ojcem :)

Spokojnie moje Drogie- to na pewno nie był proroczy sen. Co prawda moje hormony ostatnio znowu są na huśtawce i okres spóźnia mi się równe dwa tygodnie- ale dziecka z tego nie będzie. Pisałam przecież, że ostatnio wszyscy padamy :) Marcin czasami tylko przebąkuje, coś w stylu: "przyrząd nie używany zanika", ale ja tam odporna jestem na takie próby straszenia mnie. On tak od 9lat gada :)

W każdym razie piątek przyniósł wytchnienie, którego tak bardzo ostatnio mi brakowało. Na szczęście Eliza tego dnia kończy lekcje stosunkowo szybko, także zdążyłam jeszcze "ścignąć" Ją z zadaniami domowymi, i w momencie powrotu Marcina z pracy, mogłam ogłosić wszem i wobec, że mamy w końcu weekend :) Tadam! Cieszę się jak dziecko. Serio...


W końcu poszliśmy na działkę, bo chyba wszyscy- poza nami, zaczęli już powoli "ogarniać" swoje ogródki... Nam do tego jeszcze daleko, bo aktualnie czekam na dostawę kwiatów i zamierzam jeszcze coś tam posadzić... To jednak nie przeszkadza, żeby Marcin zabrał się za spalanie tego, co od dawna już się o to prosiło. Tym sposobem zaliczyliśmy jeszcze piątkowe ognisko :)

 


A dziś? Dziś było już zupełnie tak, jak powinno być- pobudka, wspólne śniadanie, tata z Lilą na dłuuuuugi spacer, a ja z Elizą- do sprzątania. Po takim szalonym tygodniu, odgruzować to m3, wcale nie było tak prosto :) Kiedy jednak wylałam do wanny wodę po myciu podłóg, pomyślałam, że do Perfekcyjnej Pani Domu przyjęliby nas z marszu... No nic- trzeba się będzie jednak jeszcze lepiej organizować w tygodniu...

Eliza jak zwykle podczas sprzątania rozwaliła mnie na łopatki z pięć razy- wiem, wiem- to normalne, ale to wynajdowanie sobie szalenie ważnych, niecierpiących zwłoki zajęć, wtedy, kiedy trzeba sprzątać... Ok, wdech, wydech, wdech, wydech... W końcu wzięłam Ją do okna- pokazałam Jej jaka jest pogoda i oznajmiłam, że jeśli się zaraz nie ogarnie, to dziś nie wyjdzie na dwór... Poskutkowało. Do tego stopnia, że udało nam się jeszcze przećwiczyć to, co aktualnie robią na matematyce i ortografię... I o ile z matematyką nasze dziecko wdało się w uzdolnionego tatę, o tyle język polski kuleje na wszystkich frontach... Czarno, bardzo czarno to widzę.

Na dowód, jak trudny jest ten nasz język, przytoczę Wam rozmowę Elizy z tatą, po Jej urodzinach:

-Tata, a jak ma na imię tata Mai.
-Marcin.
-O, to tak jak ty. Czyli jest RÓWIEŚNIKIEM TWOJEGO IMIENIA.

Ok- pół wieczoru pokładaliśmy się ze śmiechu, ale... Ale tak naprawdę- czy to jest śmieszne, że ośmiolatka nie wie, kiedy użyć danego zwrotu, określenia, wyrazu... Nie zna ich znaczeń? Bo to nie pierwsza taka perełka w tekstach Elizy...

No nic- grunt to się nie załamywać i być przekonanym o własnej mądrości, która najlepiej wychodzi w rozmowach z młodszą siostrą:

-Lila, czy ty jesteś mądra- masz we włosach makaron!
-Nie.
-No ja wiem, że nie, ale żeby cię nie urazić, to powiedzmy, że jesteś średnio mądra. Albo średnio głupia. Jak wolisz, Lilka?
-Tak.

Uwielbiam te Ich rozmowy :)

I nasze żurawki- jak tylko się rozrosną i dowiem się jak je dzielić- mogą jechać w Polskę. Ktoś chętny :)





32 komentarze:

  1. Teksty dziewczyn są bezbłędne:}}. Ja sobie obiecałam że każde zabawne zdanie moich dzieciaków będę zapisywać i na gadaniu skończyłam. Ja jako kura domowa także uwielbiam piątki kiedy cała nasza ekipa jest razem.
    Kobieto niezłe horrory się Tobie śnią:}}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też miałam dokładnie taki sam plan- i niestety niewiele zapisuję :(
      Oj tak- to był właśnie horror :)

      Usuń
  2. Piękne macie okazy na tej działce :)
    Teksty dziewczyn są rozbrajające :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. :D no nie ta Twoja córka starsza jak coś powie ....ale wiesz pocieszająco wygląda fakt ze za chwilkę Lilka zacznie jej odpowiadać zdaniami wtedy to dopiero będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, szykuj się- bo jak Jej posłuchasz na żywo, to padniesz :)

      Usuń
  4. Ile macie pomidorów na działce;)!.Cudne;). Rzeczywiście teksty Elizy świetne, a komunikacja między siostrami niezastąpiona:). Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomidory to nasz eksperyment :) Bo my amatorzy jesteśmy :) Byliśmy pewni, że część w ogóle nie urośnie, a jeśli urosną, to nie zaczną owocować- a one jak widać- jak szalone obrodziły :) I powiem szczerze- fajne uczucie tak zerwać SWOJE pomidory :) A koktajlowe to można nawet na balkonie sadzić, więc jak ktoś nie ma działki, albo ogródka- nic straconego, a są naprawdę pyszne i mają strasznie dużo tych pomidorków.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Oj ja zapisuje w malych notatniczkach kazde slowo chlopcow. Konwersacja dziewczynek jest genialna...z niecierpliwością czekam az moi chlopcy beda tacy gadatliwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam zamiar zapisywać, ale gdyby nie blog, to pewnie nic bym nie zapisała... Doczekasz się Kochana- doczekasz :)

      Usuń
  6. No cóż, Eliza będzie inżynierem a nie filozofem. Ja bym się cieszyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nim była, oby. Bo z Jej zapałem do nauki... Różnie może być.

      Usuń
  7. Musisz wstawiać więcej zdjęć działki. Bo ja myślałam, że tam nic nie ma poza ziemią, wnioskowałam z Twoich postów, a tu proszę nawet winogronka i piękne kwiaty. No pozazdrościć. A na te kwiatki w Polskę jak chcesz wysyłać to ja się piszę chętnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nasz dzień wyglądał podobnie, tylko że ja sprzątam działkę, też paliłam liście i gałęzie.Szkoda, że nie mam pomocników do tego. Mój mąż nawet nie zauważy, że była kupa gałęzi a teraz pięknie czysto

      Usuń
    2. Ewa- jasne- jak tylko podrosną na tyle, żeby je dzielić i dowiem się jak to zrobić, to od razu Ci wyślę. One bardzo ładnie wyglądają sadzone w kupie, ja niestety mam mało miejsca i takiego efektu raczej nie uzyskam.

      Wiesz co- może źle się wyraziłam, bo to nie jest tak, że nic tam nie ma. Pani od której kupiliśmy działkę miała właśnie winogron, które porosło taką szopę na narzędzia. A kwiatki to dalie z biedronki :) Wsadziłam chyba pod koniec maja i tak urosły. Poza tym to były bardzo stare drzewa owocowe- uschnięte praktycznie, więc trzeba je były powycinać. Ta pani uprawiała głównie warzywka a od jakiegoś czasu nic już nie robiła.

      No ja Marcin też musiałam trochę przycisnąć, ale teraz chyba sam jest zadowolony z efektów.

      Usuń
    3. Nic się nie stało. Wiadomo każdy ma inny pomysł na działkę. No to może będziemy się tak od czasu do czasu wymieniać nowymi nabytkami w naszych ogródkach?
      Ja teraz dużo czytam o roślinach, żeby mi nie pomarzły i nie poginęły. I powiem Ci nie myślałam że z głupimi kwiatkami tyle roboty. Od teraz zanim kupię będę szukać najpierw kwiatów, które nie mają żadnych wielkich wymagań co do zimy.

      Usuń
  8. No co ty chcesz od tej dzialki- masz juz i owocow troche i kwiaty piekne, a to dopiero poczatek. Wyobrazam sobie co sie bedzie od wiosny dzialo i o tej porze za rok na pewno bedzie u was pieknie :-)
    A teksty Elizy niemozliwe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję Inesko, że tak właśnie będzie, bo jeśli mi się uda finansowo to ogarnąć, to chciałabym tam na wiosnę trochę zainwestować- głównie w kwiaty i krzewy. Wiesz, zdjęcia dałam tylko tych miejsc, które nadają się do publikacji :) Reszta to hmmm :)

      Tak, Eliza i Jej tekściki... :)

      Usuń
    2. Ps. A działka jest generalnie mała, może kiedyś uda mi się to oddać na zdjęciu i wiesz- ogranicza mnie to trochę, bo pewnie, że chciałabym więcej drzewek owocowych, krzaczków, ale trzeba wybierać co posadzić...

      Usuń
  9. Dzialka to super sprawa, chetnie bym znowu pogrzebala w ziemi :) A jesienna dzialka , wysprzatana, pachnaca jesienia- no super, te kolory i zbiory...oh rozmarzylam sie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działka to jedno z moich marzeń, które udało się spełnić :)

      A jak to wygląda w Niemczech- są tam ogródki działkowe?

      Usuń
    2. Oczywiscie, ze sa :) tylko bardzo trudno dostepne :(
      Czesc dzialek to takie prawdziwie rekreacyjne:
      trawnik, altanka i koniecznie "Krasnoludki" a druga opcja to dzialki, ktore sa jak male kolchozy- zasadzone kartoflami, ogorkami i cebula :)
      Czesto aby zalapac sie na dzialke nalezy sie zapisac na liste i czekac, czekac i czekac.... lub zaplacic "odstepne" badz dzierzawe. Wcale nie latwo dostac tu "kawalek ziemi" :)

      Usuń
  10. Siostrane dialogi absolutnie wymatają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to prawda- szkoda, że nie każdy udaje mi się zapisać.

      Usuń
  11. Hem podziwiam kobiety "odporne" na seks. Ja tam mam ochotę codziennie (nie, nie jestem nimfomanką xD). A rodzenie śni mi się często i nieraz budzę się zdziwiona, że nie leży przy mnie noworodek (no, chyba że akurat leży :P).
    Kolory jesienne piękne... Uwielbiam ten fiolet wymieszany ze złotem i czerwienią ech.
    I dialogi dzieci świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja myślę, że to jest kwestia temperamentu- a ten jak wiemy u każdego jest inny :) Ja z kolei słyszałam o mężczyznach "odpornych" na seks :) Albo inaczej- nie potrzebujących go codziennie! Mi poród śnił mi się pierwszy raz i powiem szczerze- mam nadzieję, że ostatni. Naprawdę czułam się i fizycznie i psychicznie jakby to działo się naprawdę :) Więc bez nagrody w postaci dziecka więcej w to nie wchodzę :)

      Usuń
  12. Jaka piękna ta Wasza działka. Grządeczki dopieszczone. Kiedy Ty to wszystko ogarniasz kobieto?
    A dialogi dziewczynek pierwsza klasa.
    Udanego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy? Sama nie wiem :) A na zdjęciach to tylko fragmenty działki, które nadają się do pokazania- niestety brakuje nam czasu, żeby poświęcić go na działkę tyle, ile rzeczywiście teraz potrzeba. Jednak- powoli, powoli i będzie dobrze :)
      Uwielbiam, jak One tak rozmawiają- niestety nie wszystko uda mi się zapisać, a potem zapominam :(

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Dzięki. Oj jeszcze wiele, wiele jej brakuje.

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cos mi sie komentarze poplątały;) Dzieci to maja pomysły, moje szkraby też jak coś wymyslą ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!