Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 6 października 2014

Dlaczego?!

Nie zapytam dziś: Dlaczego Ona?
Los już przecież odpowiedział: A dlaczego nie?!

Nie napiszę, że to smutne, straszne, przygnębiające i niesprawiedliwe...
To tak oczywiste, że nie widzę powodu aby to robić.

Nie wkleję też zdjęcia Ani na swoją tablicę na FB- dziś chyba łatwiej mi wymienić ilu moich znajomych tego nie zrobiło, niż podać tych, którzy takie zdjęcie już mają.

Bardziej mnie dziś interesuje, dlaczego to właśnie mi, jest od wczoraj tak źle, tak nieswojo... Dlaczego to ja czuję wciąż ucisk w żołądku i mimo, że się uśmiecham, to czuję jakiś dziwny smutek i przygnębienie.

Owszem, lubiłam Anię. Nie wiem czy jako aktorkę- na aktorstwie znam się tak, jak na matematyce. Filmy z Nią albo mi się podobały, albo nie- nigdy nad Jej talentem dłużej się nie zastanawiałam. Nie mnie przecież go oceniać... Lubiłam Ją, albo Jej obraz, wykreowany przez Nią samą, za jakiś rodzaj naturalności, który miała w sobie, za niewątpliwy wdzięk i wyjątkową urodę. Była przepiękną kobietą.

I tak- żal mi dziś Jej dzieci. Bardzo. Żal mi Jej partnera. Równie mocno, jak dzieci. Moja Babcia, kiedy odszedł Dziadek, była starsza od Nich o prawie 20lat. I blisko 20lat długich lat, przyszło Jej żyć na tym świecie bez Dziadka. I wiem, że po Jego śmierci nigdy nie była tak do końca szczęśliwa.

Mówi się, że nie ma nic gorszego, niż przeżyć własne dziecko. I nigdy nie ośmielę się tego zakwestionować, choć zaklinam los, żebym nigdy nie musiała tego doświadczyć osobiście.
Jednak, czy odchodzenie, ze świadomością, że zostawia się tutaj wciąż małe dziecko, nie jest równie tragiczne? Odchodzić z poczuciem nie tylko tego, że to ja nie będę świadkiem tych wszystkich pięknych chwil, ale również tego, że moje dziecko, nie będzie wtedy miało mnie obok... Że już nie będę mogła cieszyć się razem z nim, nie będę mogła przytulić, otrzeć łez... Czy to wszystko też nie jest straszne? Czy to właśnie dlatego, że sama jestem mamą, tak okropnie się dziś czuję?

Tak naprawdę żal mi dziś nie tylko Ani- żałuję i łączę się w bólu z tymi wszystkimi mamami, będącymi w takiej sytuacji...  Czuję żal, który podszyty jest takim naturalnym strachem- żebym nigdy nie musiała stać się jedną z Nich. Bo przecież żadna z nas nie chce... Chcemy tu być- trwać przy naszych dzieciach, z naszymi mężami, partnerami... Liczymy, że będziemy tymi, którzy "pójdą" naturalnym torem... Że w naszym przypadku, wszystko będzie we właściwym czasie...

Niczym emocjonalny masochista, zastanawiając się w przerwach- po co się tak katuję, myślę co raz o relacji mąż-żona w obliczu tego, co nieuniknione, w obliczu tego, co spotkało Anię i Jarka. Czy była to walka z czasem- przekazać jak najwięcej. Dać matczyne wskazówki na dalszą rodzicielską drogę, choć dalej przyjdzie Mu iść w pojedynkę ... Zapewnić, jak bardzo się kochało, podziękować za te wszystkie lata...  Czy można pożegnać się z dziećmi? Przygotować je? Przytulić tak mocno, żeby siłę tej najczystszej i największej miłości, czuły również wtedy, kiedy fizycznie nie będę mogła już tego zrobić. Ile trzeba mieć w sobie siły, żeby unieść emocjonalny ciężar takiego pożegnania. A może to przychodzi naturalnie? Może to tylko nam, którzy tego nie doświadczamy, wydaje się to takie niewyobrażalne? Ile takich tragedii rozgrywa się codziennie- w domach, szpitalach, hospicjach...

W kontekście naszych kolejnych cichych dni myśl o nich wzrusza i rozkłada mnie na łopatki jeszcze bardziej. Podobnie, jak równie mocno, zawstydza własna głupota i dziecinność. Lekką rękę marnować czas, którego inni już nie mają...


Aniu! W jednym z wywiadów, którego udzieliłaś podczas choroby, wspomniałaś, że czekasz na wiosnę... Życzę Ci, żeby tam, gdzie teraz jesteś, zawsze była wiosna...

23 komentarze:

  1. Zgadzam sie z twoja wypowiedzia. Ja na aktorstwie tez sie nie znam, ale Anie zapamietalam, bo byla taka normalna, jak my ... poza tym uwazalam ja za piekna kobiete.
    Mnie bardzo poruszyl fakt, ze przegrala walke z rakiem.
    Moze wlasnie dlatego, ze zostawila na swiecie troje dzieci, ktorych juz nigdy nie przytuli, nie pocaluje, nie opowie im jak minal jej dzien.
    Przykro mi.... mam nadzieje, ze juz Cie nic nie boli Aniu [*], a rodzinie zycze duzo sil... straszne, ze zycie jest takie niesprawiedliwe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się dokładnie tak samo jak Ty. Wyobrażam sobie cierpienie jej najbliższych, ból nie do ogarnięcia. Wyobrażam sobie moje życie- szczęśliwe, zdrowe- a czasami człowiek szuka dziury w całym. BEZ SENSU. Myślę że podwójnie przeżywamy jej śmierć- ponieważ była świetną, młodą kobietą, ponieważ wyobrażamy sobie co by się stało gdyby nas miało zabraknąć w naszym świecie. Dużo można uzbierać tych- ponieważ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Temat straszny i bardzo przygnebiajacy ale w 100% trafny opis i rozmyslania- zgadzam sie z Toba w kazdym zdaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę w to wszystko uwierzyć :(
    Łzy napływają mi do oczu...Była taka młoda :(
    Bardzo Ją lubiłam, była takim ciepłym, pozytywnym i otwartym człowiekiem.
    Zgadzam się z tym co napisałaś, jak i z tym co napisały Dziewczyny.
    Strasznie to wszystko niesprawiedliwe...:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie mogę się otrząsnąć. Przeżywałabym równie mocno, gdyby to była moja sąsiadka czy znajoma, bo tu głównie chodzi o te dzieci... Trójka małych dzieci. Nie wyobrażam sobie, co Ona musiała czuć wiedząc, że je tutaj zostawia i jak one będą się czuć, dorastając bez mamy. Niesprawiedliwe jest ten świat urządzony...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jakos nie umiałabym sobie tego wyobraźiź, że moi chłopcy zostają beze mnie, że ich opuszczam....dla mnie to nierealne, choć wiem jaki strach panuje gdy dowiaduje się człowiek o takiej chorobie i że nic nie można już zrobić...nad nami wisi widmo tylko tego, ze nie bedzie się dało i nieletnia siostra zostanie bez mamy. Tragedia dla umierającej osoby i dla dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  7. ach.... nie dam rady nic napisać....:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz Martuś ja od wczoraj nie mogę przestać myslec o Ani ... Jakos nie umiem się z tym pogodzić . I nie ma znaczenia , że nie znałam Jej osobiście ...
    Była niewiele starsza ode mnie ... Rak nie zna litości ...
    Boje się tego ...
    Ale muszę wierzyć ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Siedzę i ryczę. Jak wczoraj wchodziłam na pocztę to zobaczyłam że Ania nie żyje. I poczytałam trochę i już ryczałam. Od razu staje mi przed oczami moja bratowa, zmarła rok temu 10.10 a dla mnie jakby jeszcze była. Nie byłam na jej pogrzebie, bo pewnie bym tego nie zniosła. Nadal nie mam odwagi iść na cmentarz do niej, ale chyba będzie trzeba. Zawsze jak myślę o jej śmierci, czy też teraz o Ani to myślę o tym co to by było jakbym ja umarła lub co to by było gdybym została sama bo M coś by się stało. I odganiam te myśli. Bo są bardzo złe i smutne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Straszne.
    Okrutne.
    Niesprawiedliwe.
    Nie mieści mi się to w głowie...
    Emka

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że dlatego tak przeżywamy śmierć Ani, bo była młoda, miała małe dzieci. To mogłabym być ja, Ania była młodsza ode mnie i już odeszła. I była wspaniałą i naturalną osobą, bardzo ją lubiłam i tak mi żal.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko już tu zostało napisane...zresztą jakoś kompletnie brakuje mi słów. Też od wczoraj krąży mi po głowie ta przykra wiadomość i myśli dokładnie takie, o jakich tu wspomniałaś.
    I jeszcze do tego chęć nieodparta, żeby porzucić wszystko, co robię niechętnie, bo muszę i bo trzeba, a skupić się na tym co najważniejsze dla mnie i najprzyjemniejsze, bo przecież nie wiem ile jeszcze czasu mam na smakowanie mojego życia, na celebrowanie miłości, na wpatrywanie się w Syna. Wierzę, że wiele lat przede mną. Ale przecież nie mam gwarancji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisałam ja - Dzielna Mama. Nie wiem czemu, ale mam problem z komentowaniem z własnego konta :/

      Usuń
  13. Miałam po usłyszeniu tej informacji podobne przemyślenia co Ty. Zaczęłam się zastanawiać co by było gdybym nagle zachorowała, gdyby mój czas był określony, gdyby śmierć była tak blisko. Co powiedziałabym mężowi, synkowi, rodzinie? Co bym robiła przez te ostatnie dni, tygodnie a może miesiące? Czasem dobrze się zatrzymać. Pomyśleć. Docenić. Podziękować.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie taki lęk dopadł po urodzeniu młodej...
    i czasem dopadają mnie takie przygnebiające myśli czy doczekam wnuków, czy będę bawić się na jej weselu lub syna..
    I choć śmierć Ani mnie zasmuciła, to jest mi źle gdy jakiekolwiek dziecko traci mamę lub tatę w tak młodym wieku... to jest masakra...tak nie powinno być :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Smutne i niesprawiedliwe, najbardziej niesprawiedliwe dla dzieci :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja Ty blizniaczko blogowa... :*

    Sama juz napisalam na ten temat u siebie, wiec nie chce sie powtarzac... Nie moge sie otrzasnac, no nie moge... Caly czas patrze na moje Potworki i nie wyobrazam sobie ich teraz zostawic... Wlasciwie ani teraz ani nawet za 5, 10 czy 15 lat! Moja matka jest wybitnie toksyczna osoba, ale JEST! Teraz wiem, ze wyrzadzila mi w zyciu chyba wiecej zlego niz dala od siebie dobrego, ale mimo wszystko dobrze, ze JEST! Bo gdyby jej nie bylo, cale zycie bolalabym nad tym, ze nie wiem jakie bylyby nasze relacje, ze nie mam kogo spytac sie o porade, czegos zawsze by mi brakowalo. Mialam kolezanke w liceum, ktorej mama zmarla kiedy ona miala 9 lat. P. nigdy do konca sie z tym nie pogodzila... Zawsze ze smutkiem opowiadala, ze chcialaby miec mame przy sobie, taki kobiecy wzorzec. Kiedy podrosla, marzyla nawet o macosze, ale jej tata popadl w alkoholizm i nigdy nie zwiazal sie z nikim na dluzej... Nie chcialabym, zeby moje dzieci dorastaly w ten sposob. Tamta dziewczyna zawsze byla troche smutna... Naprawde poczula sie szczesliwa chyba dopiero, kiedy wyszla za maz i zalozyla wlasna rodzine...

    OdpowiedzUsuń
  17. I ja nie bardzo mogę się otrząsnąć po śmierci Ani. To okropne i myślę podobnie jak Ty, choć pewnie nie ujełabym tego w słowa w tak piękny sposób, jak Ty. Staram się wypędzić wszystkie złe myśli z głowy, ale jest ciężko i najgorsze jest to, że zastanawiam się, czy następna mogę być ja... To okropne. Biedne dzieci i biedny partner życiowy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi. Dni mijają a ciągle jakoś smutno. Mi, a co dopiero trójce zagubionych dzieci :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi. Dni mijają a ciągle jakoś smutno. Mi, a co dopiero trójce zagubionych dzieci :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!