Mama2c

Mama2c

sobota, 11 października 2014

Dynia (w roli głównej)

Obiecałam, więc proszę bardzo.
Bo ja tam hipokrytką mogę być, ale gołosłowna- nigdy :)
Zresztą...
Obawiam się... Chociaż nie- ja jestem pewna, że przygotowania do komunii mojej córki, to będzie maraton hipokryzji w najczystszej możliwej postaci. Miałam już tego przedsmak, ale, że dziś ma być miło i przyjemnie, to sobie odpuszczam. Może w maju zrobię podsumowanie końcowe :)

No to co? Zaczynamy!

Dynia pieczona z dipem czosnkowym, czyli żadna filozofia. Dynię kroimy na kawałki, posypujemy ulubionymi przyprawami i sru- do piekarnika. Pieczemy, aż będzie miękka. Dip czosnkowy- każda z Was ma pewnie swój ulubiony przepis- ja robię go na jogurcie. Koniecznie z dużą ilością koperku. Dla nas idealna przekąska na wieczór, do jakiegoś odmóżdżającego serialu.






Jesienna zupka z dynią (i nie tylko) z tego przepisu.



Ta sama zupka, ale z moimi modyfikacjami- dodałam świeże chili, fasolę zastąpiłam ziemniakami, no i nie żałowałam nam wędzonego boczku... W końcu raz się żyje.



Odświeżyłam także przepis na jedną z pierwszych dyniowych zup, jakie ugotowałam, a którą można spokojnie określić jako: pochwała prostoty :) Dynia, ziemniaki, por, czosnek. No i przyprawy. Prosto i pysznie.


Dyniowe tiramisu- nasz zeszłoroczny hit, ale chyba nam się już trochę przejadło. Nie mniej jednak- zawsze gorąco je polecam. Przepis tu.



Naleśniki z farszem dyniowym- czyli jak nie zmarnować resztki dyniowego musu... Ja wymieszałam go po prostu z twarożkiem :) Doprawiłam cukrem, cynamonem i mielonym imbirem. Całkiem dobre :)



Skoro jesteśmy już w temacie: "Dynia na słodko", to przedstawiam Wam dwa ciasta z dynią. Każde inne, i każde ciekawe.

I klops- okazuje się, że gdzieś wsiąkł mi adres strony, z której piekłam to ciasto... Jeśli znajdę, na pewno dodam. Jedyne, co mogę podać już dziś- to przepis na krem do ciasta, a jest on tutaj.





Z kolei przepis na tą pyszną szarlotkę, mogę podać Wam już dziś, znajduje się on tu.





W tym roku, pokusiłam się także o kolejne dyniowe nowości, i o ile dyniowe smoothie było rewelacyjne, o tyle dyniowe latte, mimo, że w smaku dobre, o mało mnie nie zabiło. Nie wiem, czy mieszanka mleka, gotowanej dyni (mus) i mocnego espresso, spowodowała u mnie taki dyskomfort, ale miałam potworne nudności przez prawie 2dni. O tym jednak kiedy indziej.

Smoothie...




Latte...


Korzystając też z innych darów jesieni, przygotowałam sosie to oto pyszne danie, bazując na tym przepisie, z mojego ulubionego kulinarnego bloga.




W międzyczasie przypomniałam sobie o połączenie idealnym- czyli dynia plus kokos, i tak na bazie znanych mi przepisów na curry, zrobiłam dyniową wersję tego dania:




Jak pewnie zauważyłyście- mam, przy robieniu zdjęć, asystentkę. I bynajmniej, nie jest tam wtedy ze mną, bo chce się czegoś nauczyć. Nie kieruje Nią także miłość do dyni. Po prostu- Lilka odkąd odkryła, że z niektórych potraw leci "paja" i "dim", lata wokół stołu z niemal wojennymi okrzykami na ustach, przeżywając jak ta przysłowiowa mrówka okres...



Ufff, no ja się zrobiłam głodna, a Wy? 
Żegnamy się więc na dzisiaj, a wszystkim życzymy miłych jesiennych wieczorów...






38 komentarzy:

  1. Chyba sie skusze.... bo przeciez glupia nie umre ;)
    Kupie i cos ugotuje.... dynio przybywaj!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta adoptuj mnie!!!! :D Zjadłabym wszystko!!!! :D
    Czy ja dobrze widzę, że na zdjęciu 34 Lilka się pojawia i znika, czy już mi od nadmiaru jedzenia na łeb padło? :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młooonika, jeśli teściowa i Gad się zgodzą, to biorę Cię, choćby jutro. Tak, Lilka pojawia się i znika, ale nie pytaj jak to zrobiła, bo nie wiem :) Samo się zrobiło.

      Usuń
  3. a ja szukałam super przepisów na dynie...ale trafiłam. Już zapisałam Twoje i zamierzam robić. Do tej pory jedynie dynia trafiła do słoików na zimę i jako zupę krem zrobiłam dziecku a tu takie rarytasy można zrobić. Super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj można można :) Polecam blog kwestia smaku, tam to dopiero jest dyniowy szał :)

      Usuń
  4. Martuś cóź dodać - jesteś boska!!! No dobra, Lilcia czająca się na niektórych zdjęcisch też, w pewnym momencie zaczęłam jej poszukiwać na kolejnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no czasami uda mi się zrobić zdjęcie, jak Mała śpi, bo z Jej asystą to zawsze jednak jest obawa, że coś wywinie.

      Usuń
  5. To ja tu sobie zostanę i nacieszę oko:}} Twoje wyczyny kulinarne wyglądają niesamowicie. Nawet ci co nie przepadają za dynią myślę że by się skusili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zawsze możesz wpaść na dyniową ucztę. Choć jutro u mnie grzyby :)

      Usuń
  6. Wow! Powaliłaś mnie kobieto. To się nazywa eksperymentowanie w kuchni. W dodatku wygląda pysznie :)
    Witamy się po dwóch miesiącach przerwy. Wracamy do blogosfery :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana zaraz nadrobię co u Was, bo naprawdę- przepadłyście jak kamień w wodę, ale znając Was- działo się :) I fajnie, że jesteście. Oby teraz częściej :)

      Usuń
  7. Kochana, ale inspirujesz...Ja końcu się przełamałam..kupiłam dynie..ugotowałam z ziemniakami, dodałam sobotniego rosołu, zmiksowałam. wyszedł krem...usmażyłam cebulę...smak zajebisty (o ile ktoś lubi np. smak zupy cebulowej :), osobno do miseczek pokruszyłam pleśniowy Lazur no i grzanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmm, brzmi pysznie. Jeśli lubisz mleczko kokosowe to spróbuj takiej zupy krem z dynią- naprawdę rewelka.

      Usuń
  8. Dynia w tylu odsłonach. Super. Na pewno skuszę się na któryś przepis.
    A ja czekałam aż z Lilą zniknie ze zdjęcia ciasto :)
    Miłej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było blisko, bo co jak co, ale ciasta Lilka uwielbia :)

      Usuń
  9. Gdybys miala ochote na pyszny dyniowy sernik to polecam :))) Przepis jest u mnie na GotujeboMusze. Naprawde doskonaly, lekki i przepyszny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sernik dyniowy? Mi dwa razy nie trzeba takich rzeczy powtarzać. Na pewno spróbuję. Dzięki Star.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, Marta, komentarz mi się za szybko wysłał-tak to jest jak się pisze z telefonu podczas karmienia :)

      Przede wszystkim - znowu szalejesz!!! Kurde, jakie te zdjęcia są zachęcające... mniam... miałabym ochotę na wszystko. Na pewno wypróbuję przepis na ciasta i zupkę-krem. Dzięki za pomysły!

      Usuń
    2. Haha, widzę, że potrafisz sobie zorganizować czas mamusiu :)
      Proszę bardzo- niedługo nowa porcja inspiracji.

      Usuń
  11. Ja kiedyś też robiłam sos czosnkowy z jogurtu, dopóki nie spróbowałam takiego sosu z Bielucha. Jest wręcz idealny. Marta proszę podaj przepis na to Twoje curry, bo prezentuje się obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu, przepis zostawię Ci jutro na blogu. Kurczę, a u nas tego Bielucha niestety nie ma :(

      Usuń
  12. O matko i córko, Ty mistrzyni jesteś, ja robiłam z dyni ciasto i marmoladę, ale takie cuda? A mam na ogrodzie dynię melonową, to się nadaje chyba?
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonka, w temacie dyni nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa :) Działam dalej :)
      Wiesz co- ja poza dynią z lidla, czyli hokkaido (czy jakoś tak) to ich w ogóle nie rozróżniam. Myślę jednak, że jak najbardziej. A jeśli masz wątpliwości, to wujek google na pewno je rozwieje.

      Usuń
  13. Ciekawe pomysły na wykorzystanie dyni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Jeszcze wiele wiele nowych mam w planach :)

      Usuń
  14. Dyniowa królowa ;) Pamiętam zeszłej jesieni też był podobny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jak tu nie wierzyć w telepatię :) Wczoraj cały wieczór o Tobie myślałam, bo przez awarię laptopa nie mam dostępu do Twojego bloga (także błagam o zaproszenie :)) i już się zastanawiałam kogo mogę prosić o skontaktowanie się z Tobą, Aniu :)
      A co do posta, to tak- był już taki :) I za rok też pewnie będzie :)

      Usuń
    2. Marta, wysłałam zaproszenie :) Sorry, że z opóźnieniem, ale teraz rzadziej zaglądam na blogi. Buziaki :*

      Usuń
  15. No nie szalona i jeszcze nawet dekoracja z liści jest wielkie wow. A teraz przyznaj sie jak zrobiłaś latająca Lilkę??? hę? mężuś pomagał czy sama juz jestes na tak wysokim poziomie ogarnięcia laptopa?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no proszę Cię Ania :) Ja i ogarnięcie laptopa :) Zresztą- to nie na laptopie takie cuda Kochana! Mój telefon, jak zrobię kilka zdjęć pod rząd to czasami wprowadza takie autoefekty. A najlepsze jest to, że zupełnie nie wiem jak, ale teraz mam zsynchronizowany telefon z laptopem i wszystkie zdjęcia z telefonu (te z efektami także) mam od razu na laptopie. Taka technika :)

      Usuń
    2. to się nazywa cloud computing;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!