Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 20 października 2014

Ekstremalnie

Za nami typowy jesienny weekend- taki trochę w kratkę- z deszczem i pięknym słońcem. Nie napiszę jednak, jak łapczywie korzystaliśmy z tego czasu, bo z tym było różnie, chociaż ogólnie na plus, ale o tym później. Poniedziałek powitałam za to jako emocjonalny wrak. I nie ma w tym ani cienia przesady, i ani grama wymuszonego dramatyzmu.
Mam dość!!!



Nie mam siły pisać o każdej kłótni i "akcji" z Elizą, więc na bieżąco tego nie robię. Jednak w ten weekend możliwości mojej córki przeszły już chyba wszelkie granice. Chociaż patrząc na dotychczasowy rozwój wypadków, na pewno nie powinnam pisać: gorzej być już nie może, bo co do tego pewności nie mam. Zresztą od dłuższego czasu utrzymuje się tendencja przechodzenia samej siebie, i nic nie wskazuje na to, żeby miała się ona cofnąć.

Nie będę opisywać każdej sytuacji po kolei, bo samo tło, które jest tu niestety potrzebne, sprawiłoby, że wyszedłby mi z tego mały podręcznik psychiatrii, a tego nikomu czytać się pewnie nie chce. Zresztą, sama nie wiem, czy ja potrzebuję dziś to z siebie "wypisać".

Nie wiem dokąd nas to zaprowadzi, ale nic dobrego z tego nie wyniknie. To wiem na pewno. Im bardziej się staram, im bardziej mi zależy na tym, żeby było normalnie, spokojnie, tym Eliza łatwiej odstawia, albo mówi coś takiego, że cały pieprzony spokój i postanowienia, szlag jasny trafia!

I oczywiście wiem- to ja jestem: mamą, osobą dorosłą, powinnam więcej wymagać od siebie, nie dawać się sprowokować, trzymać emocje na wodzy, chociaż w środku bym się gotowała i rozpierdzielała na tryliard kawałków. I tak- staram się. Naprawdę. Niestety- albo trwa to już za długo i coraz łatwiej mnie wyprowadzić z równowagi, albo mam w domu takiego "przeciwnika", z którym nie daję sobie rady. Najpewniej jedno i drugie. Żeby nie było za prosto.

Nie mam już siły do Elizy, nie mam siły do samej siebie w tym wszystkim. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Najlepiej do momentu, kiedy się to wszystko zaczęło, kiedy zaczęliśmy tracić kontrolę nad tym wszystkim...

Jedna tylko refleksja nie daje mi spokoju. Nie żebym potrzebowała się usprawiedliwić... Kajam się chyba z miliard razy dziennie przed samą sobą i to mi wystarcza. Kurczę- ok, wymagam od siebie- jasne! Ale czy nie mam prawa wymagać też czegoś od 8latki? No do cholery- to już nie jest maluch. Związek przyczynowo-skutkowy powinna mieć już w małym paluszku. Skoro w naszym domu obowiązują, jak mi się wydaje- jasne reguły, które są Jej nagminnie przypominane, a Ona ma je w głębokim poważaniu, to jak ja mam to rozumieć? Że w dupie ma (mówiąc dosłownie) jak jest między nami, jaka jest atmosfera w domu...

Bilans tego weekendu jest taki, że jak pierdolnęłam szufelką, to...  Prawie nie było czego zbierać. Tak, to jest właśnie to trzymanie emocji na wodzy (w praktyce). A dziś Eliza wyszła do szkoły bez pożegnania. Nie, nie chwalę się. Po prostu jak kiedyś zniknę, to wiedzcie, że my tam w psychiatryku między jedną terapią a drugą, nie mamy za bardzo czasu ani ochoty na pisanie. Mam nadzieję, że to prawda, że elektrowstrząsów już się nie praktykuje...

A co poza tym? Byliśmy w piątek w kinie, na "Bogowie"... Przeżywałam jeszcze cały piątkowy wieczór i pół soboty. Ciężko mi nawet silić się o jakąś próbę recenzji... Niesamowity film, przedstawiający niesamowitego człowieka z niesamowitą pasją. Zresztą- nie wiedzieć czasu, bo sama miałam przecież w latach osiemdziesiątych mleko pod nosem, ale bardzo lubię filmy, przedstawiających życie ludzi w tamtym okresie. Nie wiem, może to jakiś podświadomy sentyment, że to lata mojego wczesnego dzieciństwa... Przy okazji zobaczyliśmy na co warto pójść w bliższej i dalszej przyszłości. I na pewno będzie to: Obywatel i Ziarno prawdy.

No i właśnie- z tym ostatnim filmem wiąże się historia, jak odkryłam, że jestem kompletną debilką. Jeszcze w kinie, zaraz po obejrzeniu zwiastuna, powiedziałam do Marcina, że moglibyśmy pójść na ten film z moim bratem i bratową. Ot taka typowa dla mnie entuzjastyczna reakcja- bo zawsze myślę o moim bracie i Jego rodzinie, kiedy mamy zamiar robić coś fajnego- jechać na wakacje, iść do kina, wyskoczyć nad morze, do parku... No i w sobotni wieczór, kiedy dziewczyny już spały, weszłam na fb, żeby napisać do brata. I co widzę... Relację life mojej bratowej z imprezki u Nich. Kolejnej, na którą nas nie zaprosili. Mało tego- skoro już tak się uzewnętrzniam- mają swoje mieszkanie już od roku, a poza urodzinami Dawida, mojego brata, komunią nigdy nie zaprosili nas tak po prostu- na obiad, na kawę... I w tym miejscu, żebym w ogóle miała szansę zostać dobrze zrozumiana, muszę wspomnieć, że ja robię to regularnie... A Oni zawsze ochoczo z tych zaproszeń korzystają. Nie, absolutnie Im nie wypominam. Zrobiło mi się po prostu bardzo przykro. A wkurwiłam się swoją drogą. No ale nie ma sprawy- człowiek podobno głupi się rodzi i głupi umiera, ale można chociaż po drodze starać się zmienić ten stan rzeczy, i ja to zrobię. Pójdę w końcu po rozum do głowy.

Wczoraj natomiast byliśmy na cmentarzu. Raz, że 1listopada za pasem, a dwa- w sobotę była rocznica śmierci mojej babci. Ósma. Już ósma... Po cmentarzu pojechaliśmy do mamy na obiad, a od Niej do mojego chrześniaka na urodziny, ale o tym jutro...






30 komentarzy:

  1. Oj, sporo się u Was dzieje...
    Nie wiem co Ci doradzić w sprawie Elizy, wiem, że Jej zachowanie boli Cię i sprawia wielką przykrość w końcu jesteś Jej matką. Nie chcę Jej tłumaczyć, ale obserwując dzieci w Jej wieku widzę, że jest to często spotykane...
    Taki głupkowaty wiek, myślą że cały świat leży u ich stóp i wszystko im wolno...mali dorośli.
    Ale z czasem rozumieją, że ich zachowanie jest złe, że krzywdzą, a rodzice na tym cierpią...
    To mija wraz z wiekiem.
    Zawsze mi powtarzali, że mimo różnych zachowań dziecko musi wiedzieć, że je kochasz, że jest dla Ciebie ważne, że może na Ciebie liczyć, że nie jest samo...
    To teoria, jakże ważna, ale wiemy że często wszystko jest trudno ze sobą pogodzić, że dzieciaki często na opak odbierają nasze dobre intencje. Nie chcę się mądrzyć, bo nie mam jeszcze doświadczenia w tym temacie jeśli chodzi o moje dziecko.
    Tak czy siak, proszę żebyś psychiatryk omijała szerokim łukiem!!! :) :*

    Film o którym wspomniałaś chodzi za mną, ale nie wiem sama czy się skuszę. Boję się, że znowu będę ryczała, sam zwiastun robi już wrażenie.
    Przykre jest to, co piszesz o bracie...ale ten temat jest mi akurat znajomy.
    Ściskam Cię mocno Kochana i zazdroszczę grzybków :)
    Są takie urocze malutkie, w sam raz do zaprawy :)
    Całusy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzybki właśnie były naszykowane do octu :)
      Wiesz Kochana, teorię to ja znam, ale po tym co się u nas dzieje- albo nie umiem jej wcielić w życie, albo... Albo już sama nie wiem co. Mam nadzieję, że Eliza wie, że Ją kochamy i że zawsze może na nas liczyć.

      Usuń
  2. Wiesz co, ja też przez weekend żaram się ze starszym synem. bardzo. Teraz mam kaca moralnego.
    Sytuację z Twoim bratem dobrze rozumiem, bo bardzo podobnie wyglądają relację z moim szwagrem i szwagierką. Zresztą czytałaś u mnie. Oni maja politykę, że nie mówią za dużo ot tym co się u nich dzieje bo teściowie potem krytykują, wyłapują. Mają rację, ale przykro mi, ze taką samą politykę stosują w stosunku do nas. Ja jeszcze niedawno wychodziłam z inicjatywami spotkań, a teraz doszło do tego, że pogoda w weekend piękna, ja pojechałam z dziećmi do parku, który jest niedaleko ich mieszkania, parku, w którym bywają i nawet mi się nie chciało zadzwonić do szwagierki i zapytać czy przypadkiem też ich tam nie ma. Moze byli w innej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w pewnym momencie, człowiek zaczyna myśleć też o sobie, o tym jak jest w tym wszystkim traktowany- czy jest też inicjatywa z drugiej strony... U nas ewidentnie tego nie ma. Boli bardzo, bo to moja najbliższa rodzina.

      Usuń
  3. Martus, przytulam wirtualnie, bo tylko to moge niestety zrobic...
    Nie wiem co Ci doradzic w zwiazku z Eliza, bo moje dzieci sa duzo mlodsze, nie przerabialam tego jeszcze. To, ze widze po znajomych, ze takie zachowania sa dosc powszechne, to wcale nie jest pocieszenie...
    Pociesze Cie za to, ze Bi ma 3 lata, a juz nieraz tak mnie wytraca z rownowagi, ze mam ochote czyms pieprznac. Najchetniej w nia. :) I tu gratuluje opanowania, ze nie pierdzielnelas ta lopatka w Elize. ;) Wiem, ze to glupi zart, ale czasem naprawde mam wrazenie, ze dzisiejsze dzieci dostaja za malo lania. Nie jestem wielka zwolenniczka (choc przeciwniczka tez nie jestem) kar cielesnych, ale mysle, ze takie fochy i pyskowanie najszybciej zlikwidowaloby sie za pomoca pasa. Coz, teraz tylko mam nadzieje, ze znajde lepsze sposoby zanim moje dzieci wkrocza w ten wiek. :)
    Co do brata i szwagierki to nie dziwie sie, ze jest Ci przykro. Bo to nie tak, ze oni nie chca goscic nikogo u siebie, to jeszcze moznaby przelknac. Oni po prostu nie chca goscic Was! A to juz cios ponizej pasa, w koncu jestescie najblizsza rodzina! Gdyby znajomi tak mnie potraktowali, nie byliby juz moimi znajomymi. Ale brat i jego zona... Nieprzyjemna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, ja mam dokładnie takie samo zdanie! Nie wiem jak to wygląda w Stanach, ale czytasz polskie blogi- teraz jest jakiś ślepy kult dziecka. Nie wiem, czy rozumiesz co mam na myśli? Jasne, że dzieci są ważne,w jakimś sensie najważniejsze, ale my w tym wszystkim, nie dość, że często zapominamy o sobie, o partnerze, to jeszcze dajemy się tej pogoni za byciem możliwie najlepszą mamą itd... Ciężko mi to jakoś ubrać w słowa- generalnie chodzi mi o to, że chyba jako rodzice trochę się gubimy w tym całym hiper pozytywnym macierzyństwie. Ono niestety nie zawsze jest takie kolorowe. I też uważam, że zwykły klaps powoduje u dziecka jednak jakieś wewnętrzne hamulce. Moje dziecko nie ma żadnych- jedzie z nami równo, a ja patrzę na to wszystko i nie wiem, co mam robić.

      Co do brata, to cios poniżej pasa, ale to już nie pierwszy raz, kiedy wyszła taka sytuacja. Tyle, że ja chyba tak bardzo chciałam mieć ten kontakt, że wypierałam to wszystko ze świadomości. No ale pora się obudzić.

      Usuń
  4. Dzieci póki, co brak. Ale moja młodsza siostra, której blisko już do 30 czasem się uwstecznia i zachowuje jak pyskata małolata. Oj, otwiera mi się nóż w kieszeni. Oj, mam ochotę trzepnąć ją. Wcale Ci się nie dziwię, że szufelka poszła w ruch. I może przez różnicę wieku i charakterów, każda z nas żyje swoim życiem.
    Ależ fajowe grzybki, i dynia też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam za biciem dzieci, i dla mnie to już taka ostateczna ostateczność, ale czasami myślę, że jakby właśnie dostała takie klapsa, to może by to coś zmieniło. Wiem, że to kontrowersyjne myślenie, wynika ono po prostu z mojej bezsilności :(

      Usuń
  5. Swietnie Cie rozumiem bo mam to samo w domu z ta tylko roznica ze moja Domi ma 10lat. Z byle powodu potrafi wywolac w domu tornado . Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dwa lata, jak Eliza będzie miała 10, to ja już na pewno będę w psychiatryku. Łączmy się w bólu...

      Usuń
  6. Mam 15- latkę, i nie raz doprowadza mnie do szału :D. Prawię jej kazania, opieprzam, proszę , tłumaczę, warczę itd. Ale to moje dziecko ukochane, więc się godzimy, przepraszamy, plotkujemy, gadamy o wszystkim itd. I tak to jest. Jak mnie trafia szlag to wychodzę, poszwędam się po ogrodzie, podłubię, pojadę rowerem, a potem wracam i rozmawiam.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam napisać, że jak była młodsza częściej doprowadzała mnie do szału. Jest starsza, ma już swoje poglądy, wiedzę, inaczej się z nią rozmawia, inaczej rozumuje, jest ĺatwiej. Trzeba to przetrwać ufff :P. Wiktor to mi da popalić dopiero, ten to ma własne zdanie na każdy temat i okazję. Niestety zawsze jest to zdanie odrębne, a odpowiedź najczęściej używana "no napewno" lub "jasne" :D.
      P.S Hortensje mam podobne :), u nas od trzech tygodni nie było deszczu, w sobotę pokropiło i dziś trochę. Latam i podlewam tylko .
      Iwona

      Usuń
    2. Eh, Iwona- może gdybym ja mogła to wszystko wychodzić, to byłoby mi też lżej, a tak siedzę w domu, po takiej akcji, te wszystkie nerwy unoszą się w powietrzu, i nietrudno o kolejną awanturę.
      Nie mam siły do własnego dziecka, i to mnie przeraża, dołuję i w ogóle odbiera chęć do wszystkiego.

      Hortensje nie moje :) To wypatrzone na cmentarzu :) Moje to takie maluszki jeszcze, nie wiem, kiedy zakwitną. Pewnie przyjdzie mi trochę poczekać. O popatrz, a ja myślałam, że teraz jesienią, to się już ich nie podlewa... No jak widać dużo muszę się jeszcze nauczyć.

      Usuń
  7. Ojej to widze, ze Eliza szaleje- niedorze. Moze niedlugo jej minie i wszystko wroci do normy- oby!

    Na film Bogosie tez sie wybieramy. Bardzo chcialabym go zobaczyc!

    Zdj. jesieni super. Jesien jest piekna, ale gdy nie pada..

    Trzymaj sie Marta głowa do gory!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ineska. Trzymam się, ale chyba ostatkiem sił.
      Film gorąco Ci polecam. Ja chętnie poszłabym raz jeszcze.

      Usuń
  8. aż się boję co będzie gdy mój synek wejdzie w ten wiek.......
    co do brata to myślałam że macie dobry kontakt, ja wiem że nie chodzi o to żeby się widywać codziennie ale jednak impreza bez siostry ooooo to już przesada. Ja też nawet już nie zapraszam siostry W. robiłam to za każdym razem a ona i tak przyjeżdża na ''dół' tzn do teścia myślałam że da jej coś do myślenia kiedy my przestaniemy jeździć do niej ale niestety.... Szkoda mi tego trochę bo ja jako jedynaczka z zainteresowaniem oglądam więzi rodzinne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania wiem, że chciałabyś utrzymywać ten kontakt, ale moja koleżanka zawsze mi mówi- nic na siłę. I ja to zamierzam wziąć sobie do serca, Oczywiście jest mi przykro, nawet bardzo, no ale jak to mówią- do tanga trzeba dwojga.

      Usuń
  9. Twoje jesienne zdjecia sliczne- az chce sie na nie patrzec i ta jesien czuc :)
    Juz kiedys pisalam, ze z rodzina roznie bywa... wlasnie ta najblizsza...
    A teraz moje dwa slowa w temacie dzieci- Mloda zanim zostala dorosla kobieta, super corka i bardzo dobra pielegniarka napsula mi tyle krwi, ze nikt by w to nie uwierzyl..... bylam od krok od szukania pomocy u specjalisty- psychologa lub poradni rodzinnej... tyle tylko, ze zaczelo sie to ok 12 roku zycia i trwalo tak do 17- 18. A potem "nagle" wyrosla i zrobila sie normalna. Dzis wszystko staje sie szybciej... nie wierze , ze Eliza jest zla, moze ona jest "glupiutka"- tzn tak po dzieciecemu, nie ma swiadomoscie, ze robi zle, ze Cie rani, moze to juz burza hormonow?? Moge tylko powiedziec- to minie... wazne aby utrzymac kontakt, sie nie stracic. Ja probowalam tlumaczeniem, grozba, krzykiem - u nas poskutkowala i do dzis skutkuje- ignoracja- to jest to czego moja Mloda nie umie zniesc...
    Trzyma kciuki- sciskam mocno i zycze sil!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień nas w tym roku rozpieszcza :)
      Mnie właśnie przeraża wiek Elizy, bo ja na takie akcje byłam przygotowana, w sensie, że one się pojawią- no ale nieco później. Trudno jest opisać, co Ona wygaduje i jak się zachowuje... O choćby sytuacja sprzed chwili- kazaliśmy Jej jeść kolację z nami przy stole, a Ona zrobiła całą awanturę o to, że traktujemy Ją jak dzidziusia...
      Zła oczywiście nie jest, ale ciężka już tak.
      Dzięki Kochana!

      Usuń
  10. Na pocieszenie to od mojej trzylatki na pytanie co jadła na podwieczorek?
    - Kupę.
    Brnę dalej i pytam a co piłaś?
    - Też kupę.
    Jak jej powiedziałam wobec tego źeby do nas nie podchodziła, bo śmierdzi kupą którą zjadła to dopiero zmądrzała.
    Z bratem mojego męża są podobne akcje a dzisiaj teściowa mnie wkurzyła dzwoniąc do mojego męża żeby pamiętał o bratowej swojej urodzinach. Ona o naszych zapomniała, ale kogo to obchodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no ma Pola wyobraźnię :)
      Eh, ręce opadają. Czy są gdzieś jeszcze normalne rodziny? To odnośnie teściowej- żeby była jasność :)

      Usuń
    2. Jeśli są to nie nasze :)

      Usuń
  11. Z tymi obiadami to ja mam podobnie. Ostatnio co niedziela ktoś się zwala nam na obiad. Nie to, żeby mi to przeszkadzało, ale tak jak Ty chciałabym być zaproszona. I to nie dlatego, że ja proszę, tylko tak bezinteresownie. Jednak to słowo-bezinteresownie- już chyba w dzisiejszym świecie wymiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy ludzie właśnie nie myślą, czy są tacy do bólu wygodni...

      Usuń
  12. Wiesz, Tymon ma dopiero 2 lata i 9 miesięcy, a ja już zaczynam tracić kontrole. Dzieciak ma tak silny charakter, jest tak diabelnie uparty... Ma w nosie co do niego mówię, non stop walczę z jego agresją do Agnieszki. Z jego histerii zna nas cała okolica.

    Co gorsza, Agnieszka przejmuje jego zachowania, zaczyna nas bić, wydzierać się (nie płakać - wrzeszczeć na nas).

    Makabra, chwilami mam ochotę trzasnąć drzwiami po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, o tym jakie konsekwencje mają "jazdy" ze starszakiem w wychowaniu malucha, napiszę kiedyś studium badawcze... My mamy to samo z Lilą- jedno wielkie darcie.

      Usuń
  13. Moja starsza zachowuje się jak bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem- nazwałam ten hmmm objaw wyzwolonym okresem dojrzewania. Zachowanie, odzywki bez żadnej kontroli, szacunku do rodziców. Poważne rozmowy są u nas na porządku dziennym, które dają spokój nam starym pierdołom rodzicom bo młodsza ma to głęboko...A to dopiero przedsmak :}}} Przykre jak rodzeństwo ma człowieka w duszy i zachowuje się jak pasożyt . Nie daj się Marta- raz czy dwa omiń zaproszenie może coś zrozumie. U mnie to zadziałało :}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja mam wrażenie, że u nas jest jedna wielka niekończąca się rozmowa wychowawcza. I jak grochem o ścianę. Nic, no nic do Niej nie dociera.

      Co do brata i bratowej już postanowiłam- skoro Oni nie mają potrzeby zapraszania nas, to nie ma problemu. Ja też nie muszę.

      Usuń
  14. Z tym zachowaniem to bywa koszmarnie, a walka z tym długo jeszcze będzie zakorzeniona. Ja próbuje nową materialistyczną metodę i od dwóch tygodni działa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podziel się nią, jeśli możesz, bo ja już nie mam siły.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!