Mama2c

Mama2c

sobota, 4 października 2014

Idzie nowe?!

Tak sobie myślę- to pewnie nudne, czytać co miesiąc, że nie wiem, kiedy ten czas zleciał, że Lilka już taka duża itd., itd... W tym miesiącu nie będzie inaczej- patrzę na Małą i myślę: Naprawdę? Naprawdę za niespełna miesiąc będziemy świętować Jej drugie urodziny?
NIEWIARYGODNE!

Co przyniósł nam ostatni czas? Intensywny, momentami wręcz szalony, rozwój mowy. Nie wiem, czy to zasługa posiadania starszej siostry, czy to po prostu indywidualne tempo, ale Lila "gada" jak najęta. Pięknie buduje proste zdania, ochoczo komentuje wszystko, co wzbudzi Jej zainteresowanie, opisuje... Zapomniałam już ile to wszystko niesie ze sobą radości, dumy i śmiechu :) No choćby dzisiaj na spacerze- mija nas pan z dwoma psami- ogony przykrywają im tyłki, więc Lila komentuje: "Hał nie ma pupy". No więc tłumacze, że ma, tylko ogon zasłania. Lila patrzy na faceta i mówi: "Pan nie ma ogon".

Ostatni miesiąc obfitował także w rozwój przeświadczenia, jaka to Lila jest już "duzia", jak sama teraz lubi o sobie mówić. A skoro jest "duzia", to nie tylko nie chce jeździć wózkiem, ale chodzić chce sama- żadnego trzymania za rękę. I tam gdzie jest to możliwe- pozwalamy. No ale przy ulicy- mowy nie ma. Oczywiście ku wielkiej rozpaczy Lilki. No więc znowu tłumaczę, że to jest ulica, że jeżdżą auta, że jest niebezpiecznie... Wiecie co z mojego wywodu zapamiętała Lila? Ano tyle, że... Ulica jedzie. Nie, nie- nie auta jeżdżą ulicami- to ulica jedzie. I nie przetłumaczysz :) Co mija nas jadące auto, Lilka swoje: "Ulica jedzie". W ogóle pewne czynności to dla Niej jakaś abstrakcja, bo na przykład stojące w kałuży auto, Lila komentuje następująco: "Auto płynie".

Lilka, jak na kobietę przystało, jest bardzo emocjonalna. Emocjonalnie opisuje także uczucia, które żywi do nas, do Elizy kolegów i koleżanek, a także do... na przykład takich siuśków. I tak kiedy usypiamy, Lila zaczyna:
-Mame lubię.
-Tate lubię.
-Daje lubię.
-Szym lubię.
-Siusie lubię.

A! Zapomniałabym wspomnieć, że deklaracja "dzidzia duzia", zawsze łączy się z żądaniem: "dzidzia siamia". Brzmi to mniej więcej tak: "Dzidzia siama. Dzidzia duzia!!!" I albo krzyk, albo ryk, że prawa człowieka, są w tym danym momencie łamane. Bo Lilka uważa, że dziecko ma prawo wpaść pod samochód, albo... spaść ze schodów... Albo ciąć nożyczkami siostry...

Hitem jest natomiast co innego. Mieszkamy niedaleko lotniska, także często słyszymy odgłos przelatujących nad nami samolotów. Czasem je widać, czasem nie... I Lila już to rozumie- kiedy słyszy samolot, ale go nie widzi, mówi: " Słysze. Nie widać".

Są oczywiście wyrazy, które nadal mówi po swojemu, ale jest ich coraz mniej, choć nadal sporo, bo niektórych nawet ja, mimo tego, że jestem z Nią non stop, nadal nie rozumiem. O choćby imię Szymon, to dla Niej problem, więc mówi: "Szym". Na dom mówi tak śmiesznie, ciągnąc to "u"- "duum" :) Podobnie koń, to: "kuuń". No i są wyrazy, których nawet nie chce próbować mówić po ludzku :) bo to przecież oczywiste, że pies to: "hał", a ptaszek: "fru", że jak coś jest dobre, to mówi się: "mniam", a jak coś spadnie, to obwieszcza się to światu, przez głośne: "bam"...

Za to pięknie mówi "Stiała", na naszą drugą świnkę, która była ochrzczona przez Nią: "Bututa dwie". No ale Błyskawica, jak był "Bututą", tak jest nadal.

Ciężko tak przytoczyć całe jest słowne dokonania, bo niektóre słówka, wydają mi się już u Niej tak oczywiste, że nie wiem, czy są sprzed paru dni, czy sprzed paru tygodni. Kiedy idziemy do sklepu, większość ludzi rozumie już co Lila mówi, więc jest dobrze.

Na koniec dodam tylko, że Lila najbardziej lubi porozumiewać się z nami w trybie rozkazujący. A jak.
-Daja daj dzidzi!
-Mama ama! (Mama cyca)
-Tata puść dzidzie!
-Nie baba, mama! (Kiedy proszę mamę, żeby zrobiła coś przy Lilce)

No ale... Żeby nie było, że jest tylko fajnie, pięknie... Trochę narzekania musi być :)

Ma, ta nasza mała dziewczynka, charakter, i wszelkie próby zmuszenia Jej do podporządkowania się, kończą się różnie, w zależności od tego, co Lila na ten temat akurat sądzi, albo na co ma ochotę. Jeśli nie ma nic przeciwko powrotowi do domu- to ok, wracamy jak cywilizowani ludzie. Jeśli Lilka miała inne plany- słychać głos Jej sprzeciwu na całym osiedlu, albo jeszcze dalej. Chce pierś, a ja akurat mam zamiar dać Jej zupę, albo po prostu jestem zajęta (no sorry- 2latki nie karmi się już chyba "na żądanie")- o ludu, wtedy to już sceny dantejskie odchodzą. Także plan jest taki, że Lila odstawi się od piersi sama, bo inaczej sobie tego nie wyobrażam :)

Lilka i Eliza to klasyczny przykład na to, że uczeń przerasta mistrza. Bez dwóch zdań. Swego czasu Eliza lubiła drażnić bezbronną Lilę, zabierać Jej coś, potem Ją tym szczuć... Tępiłam to jak mogłam, a wystarczyło tylko cierpliwie poczekać, aż Lila ciut podrośnie... Teraz to Ona przejęła pałeczkę w robieniu na złość i w różnych prowokacjach. Także najczęściej jest u nas po prostu głośno... Nawet bardzo głośno.



Pocieszające jest to, że nawet mimo tego, że dziewczyny najczęściej się kłócą, to i tak Je do siebie ciągnie. Lila, zaraz po wstaniu, leci do pokoju Elizy i wskakuje Jej do łóżka, przykrywa się kołdrą, a potem woła: "Mama szukaj dzidzie", albo: "Mama, nie ma dzidzi". Jeśli Eliza nie ma zamiaru wstać, Lila krzyczy: "Daja (Eliza), wstanie!" Albo ciągnie Ją po prostu za włosy- i muszę przyznać- jest to metoda najskuteczniejsza. Dlatego, ja zawsze podnoszę się przed Lilą. Wolę nie ryzykować.

Natomiast, kiedy niedobra mama, krzyknie na Lilę- w Elizie odzywa się obrońca uciśnionych. I choćby 5minut wcześniej sama nie zostawiała na Lilce suchej nitki- to mnie na Lilę krzyczeć nie wolno. I już. A jakie Ona mi wtedy wykłady robi... Fiu, fiu :) Cwaniara Lila, od razu podchwytuje, i zalewa się łzami, jaka to Ona niby biedna jest... Wtula się w Elizę, płacze "na sucho", patrząc na mnie, jak zareaguje. No komedia! Także zazwyczaj macham ręką, i wracam do swoich zajęć.

Wczoraj za to, Lila wycięła mi numer, jakiego się zupełnie nie spodziewałam- nie zasnęła na drzemkę. I nie zasnęła już do wieczora... I o dziwo- była w całkiem niezłej kondycji- zarówno fizycznej, jak i psychicznej. O moją kondycję nie pytajcie... Wyszło na to, że Lilki drzemki najbardziej potrzebuję ja :) I coś w tym jest! Dziś na szczęście wszystko jest już po staremu- i dziecko poszło normalnie spać... I życzyłabym sobie jednak, żeby drzemki w ciągu dnia jeszcze trochę potrwały. Chociaż wizja śpiącej już o 20.30 Lilki też jest kusząca...



Z nowości- idą nam "piątki", a co za tym idzie- nasza noce to jakiś koszmar. Tak zmęczona nie byłam chyba nawet za czasów "noworodkowych". Nocne pobudki, w ilości od 3 do 5, po prostu mnie dobijają. I oczywiście cieszy, że poza nimi, nie ma żadnych innych dolegliwości związanych z wyżynaniem się "piątek", no ale- jestem okropnie niewyspana. Po prostu.

Apetyt Lilce dopisuje. Jedynie obiadów nie lubi. I to w sumie nie obiadów w ogóle, ale mięsa- to opornie Jej "wchodzi". Hitem jest kukurydza (Lilka bardzo ładnie potrafi to wymówić), którą Lila je prawie do każdego posiłku. Bardzo lubi też ogórki- świeże, kiszone. Furorę robi mizeria.

Łasuchem jak była, tak jest nadal. No nie może być w domu nic słodkiego, bo nie ma zlituj. Ostatnio, po wstaniu, zrobiła taką jazdę o tiramisu, które jadła Eliza, że Marcin wracając z pracy, musiał kupić Jej coś słodkiego, bo chyba by się do wieczora nie uspokoiła.

Na ogół mocno ograniczamy Jej wszystko co słodkie, bo wiemy, że mogłaby zjeść tego każdą ilość. A w przypadku Lilki największy ból jest w momencie, kiedy widzi coś słodkiego i słyszy: NIE. W sumie to też bym dostawała szału :)

W związku z tym, że jednak czasem ulegamy, pilnujemy bardzo mycia ząbków- co średnio się Lilce podoba. Oczywiście najpierw krzyczy, że "siama", potem na włożeniu szczoteczki do buzi, kończy się Jej aktywność w kwestii czyszczenia zębów. Przyznam, że czasami po takim myciu, jestem wykończona. Ulubiona zabawa Lilki, to zagryzanie szczoteczki, kiedy ja próbuje penetrować wszystkie zakamarki...

Niezmiennie jest wielką strojnisią. Gdybym Jej pozwoliła, to przebierała by się co godzinę. Albo częściej. Uwielbia dostawać nowe ubrania. Jednak najbardziej cieszą Ją te z second handu- po Elizie :) A jak już uda Jej się samej coś upolować, bo akurat wystaje spod łóżka (na ogół skarpetki i piżamy), to już jest radość, niczym przy szóstce w totka. Z nas trzech, to Lilka najwięcej czasu spędza przy lustrze- wygina się przy nim, staje bokiem, poprawia włosy- artystka po prostu! Elizy buty wielbi miłością ogromną. Zwłaszcza te z cekinami, kamyczkami i na malutkim obcasie... Wcale się nie dziwię, że Marcin w temacie trzeciego dziecka zamilkł na dobre :)






I obym nie zapeszyła, ale coraz częściej, zdarza się moim dziewczynom razem... bawić. Tak, tak... Normalnie- szok!



No i byłabym zapomniała! Rośnie ma druga miłośniczka koni. Jak na dwulatkę, bez wyobraźni, w ogóle się ich nie boi, więc kiedy jesteśmy z Elizą na jeździe, trzeba mieć Lilkę non stop przy sobie, bo różne rzeczy do tej małej główki Jej przychodzą... Kiedy Eliza kończy jazdę, Lila domaga się swojej przejażdżki... Na szczęście zazwyczaj bez problemu możemy Jej prośbę (a raczej żądanie) spełnić.






24 komentarze:

  1. Będę się powtarzać, ale co tam- śliczne córeczki masz kobieto :}. Ja uwielbiam obserwować i słuchać mojego młodszego potwora, starsza wyrosła ze spontanicznych wypowiedzi i bardziej się kontroluje. U mnie tak samo jak u Ciebie uczeń przerósł mistrza. Biedna ta moja starsza....Z ogromną przyjemnością czyta się o wyczynach Twojej Lilki- niezły diabełek z niej jest- mamusiu będziesz miała co wspominać jak dorosną :}}}

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe bo jak by mu się trafiła trzecia modnisia to by musiał dodatkowe lustra zamontować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale One są śliczne i jakie uśmiechnięte :)
    Zuza czasami jak strzeli jakimś tekstem to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać :P W przedszkolu ciągle mi mówią, że to gaduła nad gadułami :P
    Lilka to taki łubuziak uroczy jak moja Mała :)
    Ojjj dogadałyby się :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas to samo choć w wersji mini, uczeń przerósł mistrza. Ten mój mały roczny pyrtek potrafi dokuczyć swojemu 3,5 letniemu bratu że hej i teraz to tego brzdące trzeba pilnować i upominać :)
    Mądra dziewczynka z Twej córci i śliczna zresztą obie :)
    Ja czekam aż moje brzdące zaczną się porozumiewać między sobą , niech no tylko Ally pozna tyle słów co Lila :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ho ho ho! Jak ja tęsknię za choćby odrobiną samodzielności... Tzn. najgorzej nie jest. Nocnik jest i sama się pobawi. Mam nadzieję, że gdy Maluch się pojawi, będzie potrafiła choćby wytrzymać podczas karmienia :)

    Fajnie też, że już możecie się na tyle dogadać. No nic. Pozostaje nam tylko Lilkę gonić. Jednak te pół roku czuć i to bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie drzemki dziecka w ciągu dnia to coś cudownego.Teraz nie ma u nas już takiej opcji,bo Lenka duża przecież,ale jak sobie przypominam to drzemała do 3 roku życia,zazwyczaj dwie godziny.Przez ten czas zdążyłam zrobić mnóstwo rzeczy i jeszcze sobie chwilę legnąć;) A Lila na zdjęciach jak zwykle czarująca!

    OdpowiedzUsuń
  7. No prosze to szybko sie Lilka rozgadala -super. My musielismy dluzej czekac, ale teraz gada jak szalony ;-)

    Czas leci jak szalony- Wy czekacie na 2 urodziny, a Junior za 3 tyg ma 3 juz! Kiedy to zlecialo??

    OdpowiedzUsuń
  8. Heh te kobiety - Lila gada więcej i lepiej od Rafałka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lilka jest fenomenalna, uwielbiam o niej czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe po kim to dziecko takie wyszczekane?

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszka mówi jedynie "bam" i jakieś swoje gaworzenie. Nie mogę się doczekać, aż w końcu usłyszę "mama" (chociaż wiem, że gdy ten moment nadejdzie zacznę żałować, bo będzie "mama" o wszystko ;))

    Z Tymonem z kolei mam etap dialogów "gównianych" i z jednej strony nie chcę zapomnieć, bo śmiechu jest co nie miara, a z drugiej, przecież nie wrzucę na bloga rozmów o kupie?

    Co do koni - Tymon podchodzi z respektem, Gula ryczy przerażona :/ Ma to swoje zalety - wywalczyłam z mężem wyjście do stajni bez dzieci raz w tygodniu ;)

    A skąd się wzięło "Daja"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. A wiesz - sprawdzałam właśnie ile my się już znamy i... Ty pierwszy komentarz na moim blogu dodałaś 27 czerca, 6 dni przed narodzinami Agnieszki. A ja u Ciebie pierwszy raz odezwałam się 29 ;) Zobacz, jaki szmat czasu :) Całe życie mojej córki ;)

      Usuń
    2. A pamiętam- pisałam u Ciebie chyba odnośnie alergii Tymona i zostałam z Wami na dobre :)

      Daja to Eliza, i kiedyś kiedyś, Lilka mówiła tak też o sobie- ale skąd i dlaczego?! Nie mam pojęcia.

      Wiesz co? To ja muszę natychmiast sprawdzić na co obie dziewczyny reagują rykiem, bądź przerażeniem- może ja też coś wywalczę :) Na pewno nie będą to zakupy, bo obie uwielbiają. Nie wiem nawet czy Lilka nie bardziej niż Eliza :)

      Usuń
  12. Lilka ma takiego... czorta w oczach ;) Od razu widać, że mały łobuziak z niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słodziaki dwa, wesoło masz, ja już zapomniałam jakie słodkie są takie maluchy. A rodzeństwo się kłóci, ale murem za sobą stoją. Moi też się nawzajem wspierają i pocieszają, jak matka zła :P.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  14. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy czytając o postępach młodsze pociechy. Fajnie, że to zapisujesz. Kiedyś Lilka sama z siebie będzie mogła się pośmiać.
    Urocze dziewczynki.

    OdpowiedzUsuń
  15. No z Lilcią nie wiesz co to nuda, cudowna jest! I te cudne loczki w połączeniu z zawadiackim uśmiechem to bombowe połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Samo zycie :) raz stresowo raz milosnie :) A akcje z "ukochanym" badz "okropnym" rodzenstwem tez przerabiam- i to nawet czesto- choc moje juz takie dorosle ;)
    Slowniczej Lilki- dobry humor gwarantowany- KUN :)))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. hehe...my o trzecim to nawet nie myślimy - nasza dwójka potrafi dać nieźle w kość..
    Moja też listopadowa... :)
    Hanka dużo mówi, choć czasem za chiny nie potrafię jej zrozumieć :)
    Rozwija się przy starszym bracie rewelacyjnie...
    Czasami gdy opowiadam jej bajkę "Żyła sobie rodzinka.." - zawsze mi przerywa wymieniając :
    "tatia, mama, bracik i Ja" - wzruszam się ogromnie...
    Kochane te nasze dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja już się tak przyzwyczaiłam do tego, że Kuba odkąd skończył rok i 8 miesięcy zaczął mówić, że nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Od kilku miesięcy jesteśmy na etapie budowania całych zdań. Teraz to już nawet słuchamy krótkich opowieści, co kto robił w ciągu dnia. No i jesteśmy na etapie odmiany końcówek słów, nauki nazw rzeczy w liczbie mnogiej - jakiś czas temu zabawek zawsze było osiem, teraz jest raz, dwa i trziii:) ostatni hit - "mama zobać dim. o ??? nie ma dima. będzie dugi" czyli czyt. mam zobacz dym. o. nie ma dymu. będzie drugi:)

    No i nadal jest mam zobacz, mama pomóż, mama ratuj, mama...mama...mama. do wszystkiego mama. ALE: co mnie cieszy najbardziej. Jeśli w nocy jest pobudka to wtedy Kuba krzyczy tata;)

    Zębów współczuję. U nas została tylko 1 piątka ale chyba na razie nie ma ochoty wychodzić. i dobrze:) niech jeszcze poczeka

    OdpowiedzUsuń
  20. Drzemki to i moje wybawienie. Gdy Tomka nie ma, to Karina śpi po dwie h, wiec mam trochę czasu. Ja uwielbiam drzemki dzieci:-) Zazdroszczę, że Lila juz tak pięknie mowi i ma takie piękne długie włosy. Tomek nie mówi nic, oprócz pojedynczych wyrazów...

    My także ograniczalismy słodycze, choć Tomek jakoś specjalnie ich nie chce. Mąż jakiś czas temu dał Tomkowi duże ilości czekolady i od tej pory Tomek nie chce słodyczy. Dla mnie cudownie:-)

    No i się powtórzę, ale córeczki masz Sliczniutkie!! Dwa aniołki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szalony czas zmian :D Gratulujemy Lilce i Mamie nowych umiejętności.
    Tej mowy to już u nas doczekać się nie mogę :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale masz tempo pisania :) ja nawet przeczytać nie mogę nadążyć ;P a bardzo żałuję :/
    Super, uśmiałam się do łez. Osiągnięcia wg mnie wspaniałe jak na dwulatkę....moja Paula takich nie miała...ale może faktycznie to wpływ starszego dziecka na młodsze, sprawdzę na Oliwce:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!