Mama2c

Mama2c

piątek, 24 października 2014

Na przekór...

W zasadzie to wewnętrzne ja krzyczy, żeby skrobnąć kolejnego nostalgicznego posta na temat dorastania Lilki (wiem, wiem- zabrzmiało jakby była już co najmniej "gimbazą"), ale nie- nie dam się...

Bliska, co prawda, byłam rozklejenia się na dobre, kiedy Marcin rzucił przy śniadaniu: "W zasadzie to dwa lata temu zaczął się ostatni tydzień.", ale zatrzepotałam posklejanymi jeszcze po nocy rzęsami... i już. Sentymenty na bok. Dzieci rosną. Tak musi być. Muszą być słodkie i niewinne, żebyśmy potem- kiedy pokażą wreszcie na co Je naprawdę stać, mieli co wspominać i do czego z rozrzewnieniem wracać.

Moje postanowienie na najbliższy czas, to nagrać parę filmików z Lilą w roli głównej :) O ile zdjęć mamy setki, jak nie tysiące, o tyle nie mamy zwyczaju nagrywania filmów. Przy Elizie może jeszcze częściej sobie przypominaliśmy, że tak też można uwieczniać te ulotne chwile. Lila ma zdaje się jeden filmik- z pierwszej kąpieli :p
Hehe... No niestety- taki los drugich i kolejnych dzieci.

Lilka intuicyjnie wyczuwa mój nastrój i robi wszystko, żeby jeszcze bardziej pogrążyć mnie w otchłani wzruszań- a to przyjdzie i położy głowę na moich kolanach, mówiąc zalotnym tonem: "Maaaaama", a to dobiera się do piersi, kiedy trzymam Ją na rękach (swoją drogą te dzieci są naprawdę elastyczne...), a to wymusza, że mama ("Tata nie!") ma Ją kąpać, a to zaczyna aranżować zabawy, czego wcześniej raczej nie robiła (dziś dostałam plecak i "szłyśmy" razem do szkoły)... Nawet przy idących piątkach jest taka do schrupania.

A póki co... Póki co- mam coś na pocieszenie :) Dowód na to, że naprawdę nie samą dynią Marta w październiku żyje... Choć przyznaję- wczoraj rozważałam motyw dyniowo-halloweenowy na Lilki torcie urodzinowym, ale... Dałam spokój :p

Figi- moje tegoroczne odkrycie :)




 Jednak nie ma to, jak nasze polskie, sprawdzone gruchy :)




Czasami lubimy na ostro :)


Żeby w domu było miło, czyli upiecz sobie ciasto ze śliwkami...
 


I figowa powtórka- tym razem na ciepło i na słodko.
 


Były też grzybki, a jak grzybki to i bigosik...




Ale, ale... Żeby nie było- dynię w międzyczasie też "obrabiałam"... Dziś tylko przedsmak moich kolejnych dyniowych wariacji:


 

Eliza od wczoraj nosi aparat... Brak zdjęć wybaczcie :p Czuję, że długa droga przed nami...

27 komentarzy:

  1. Rety jakie smakolyki, ale talent z Ciebie, szkoda, ze tak daleko mieszkasz bo bym z checia sie wprosila :-P
    Reszte posta poczytam w wolnej chwili bo w pracy jestem i nie moge sie skupic ;)
    Uwielbiam Lilke :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale apetyczne :-) Jak robisz to ciasto, na którym leżą gruchy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nessie, to ciasto francuskie z lidla- rozkładam ten płat, kroje na takie kawałki, jakie mi pasują wielkością, kładę gruszkę, posypuję brązowym cukrem i cynamonem.

      Usuń
  4. no nie już mi s.inka cieknie na takie pyszności:)

    OdpowiedzUsuń
  5. I jakie masz wrażenia po skonsumowaniu świeżej figi? Nie chcę się chwalić, ale te dostępne w Polsce nijak się mają do naszych tureckich. Musicie się kiedyś wybrać w nasze strony na romantyczny wypad we dwoje latem to sobie pouzywasz; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Martula kusisz i to jak ;) pysznie!
    Lilka słodka. Chcemy żeby dzieci nam rosły żeby mieć chwilę odpoczynku, a kiedy rosną naprawdę jest to stradznie ciężkie :/
    Całuski :*

    OdpowiedzUsuń
  7. A przecież obiecywałam sobie nie zaglądać do Ciebie w godzinach wieczornych. I co? Mam za swoje. Takie smakołyki. A kusiło mnie dziś żeby upić figi. I mam figę, ale z makiem.
    A aparacik całkiem niedawno sama przerabiałam, więc lepiej, że Eliza teraz zacznie nosić. Także powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Powinni tego zabronic!! :)
    Boze widzisz i .....
    Nie rob mi juz smaka na te Twoje jedzenie.... od patrzenia juz mnie skreca a gdzies kiedys jakas diete chcialam robic...

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka zona to skarb. Tyle pysznosci robisz i na dodatek takie urozmaicone:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boziu Marta ależ kulinarne cuda!!!! :D
    Zjadłabym wszystko!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. ale z ciebie zdolniacha. zazdroszcze checi i umiejetnosci. ja czasem po prostu padam na pysk i szczytem kreatywnosci jest obranie i pokrojonie jablka dla Hanki i posypanie cynamonem :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Same pysznosci.. Marta przy tobie mam kompleksy, bo mi sie nie chce w kuchni stac, a ty stale jakies bajery pichcisz....

    OdpowiedzUsuń
  13. Też lubimy na ostro ;);) A ja jeszcze nigdy nie jadłam figi,nawet nie wiem jak smakuje...Biedna ja...;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jakoś do fig nie mogę się przekonac jakoś suszone mi lepiej smakują...u mnie jest odwrotnie z tymi zdjęciami Dasiek miał masę, ale Niko już tonę...

    OdpowiedzUsuń
  15. W pierwszej chwili zastanawiałam się o co chodzi z tym ostatnim tygodniem, chyba te ujemne temperatury źle wpływają na pracę mojego mózgu ;)
    Marta przepraszam, że nie napisałam nic pod tamtym postem, dziękuję za ten przepis na curry. Skorzystam na pewno. Jeszcze chwila i nie będę wchodziła na blogi kulinarne tylko wszystko będę podpatrywać u Ciebie. Ja tu głodna przed obiadem, a Ty takie pyszności pokazujesz.

    OdpowiedzUsuń
  16. O jeja...muszę iść po szmatkę i pościerać podłogę ze śliny- tak mi cieknie (rzecz jasna) na widok tych pyszności! Szczególnie tą gruchę bym zjadła i dynię faszerowaną. Ach, dzisiaj mogę tylko pomarzyć :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas teraz też gruchy. Dostały pierwszego mrozu i są miękkie aż się rozpływają w ustach. A poza tym dziś mam ochotę na jabłecznik. Jutro mam gości więc w sam raz będzie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Znów same pyszności pokazujesz! Kusisz, oj kusisz.
    Wesoło macie z Lilką. :) Wytrwałości dla Elizy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaadoptuj mnie, proszę, i gotuj mi codziennie takie pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  20. OMG nie rob mi smaka o tej porze. Powinnam byc grzeczna i trzymac lodowke zamknieta.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kobieto kiedy Ty masz czas na to wszystko??? Dwójka dzieci do ogarnięcia, dom, pranie, sprzątanie a tu jeszcze takie cuda w kuchni tworzy!!!
    ja poproszę o przepis na dynię tą "nadzianą":)

    OdpowiedzUsuń
  22. Swiezych fig jeszcze nie probowalam. I jak one smakuja? Tutaj w sklepach pelno jest egzotycznych owocow i warzyw, ale zawsze boje sie kupic, bo nie wiem jak "to" jesc. :)

    Hehe, z filmikami mamy tak samo. Bi ma zdjec tysiace, filmiki krecilismy srednio raz w tygodniu. A Nik? Na poczatku, zanim oswoilismy sie z podwojnym rodzicielstwem i dotarlo do nas, ze to jest nasze kolejne dziecko i warto je uwiecznic, mniej wiecej raz w tygodniu przypominalam sobie, ze dobrze by bylo pstryknac fotke zanim maluch nam podrosnie. A filmikow z pierwszego roku zycia Kokus ma moze z 5. Z drugiego nawet nie pamietam. ;)

    Ojejej, to juz w sobote wielki dzien Lilci! Nie dziwie sie, ze sie wzruszasz. Ja mam kluche w gardle na mysl o urodzinach Nika, a to dopiero za 1.5 miesiaca! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rany, ale pyszności , widzę że w kuchni to ty królujesz :-) spróbowałabym wszystkiego ale najbardziej to tego ciasta ze śliwkami

    OdpowiedzUsuń
  24. CO do drugich dzieci, to się z Tobą całkowicie zgadzam. Właśnie niedawno odkryłam, że młodsza córka ma zdecydowanie mniej zdjęć i filmów niż Tomek. No cóż brak czasu. Może uda mi się to jeszcze nadrobić:) Za Ciebie trzymam kciuki!
    Figi? - nie wiem, jaki mają smak. Chyba i to czas nadrobić. Na Twoich zdjęciach wyglądają przepysznie, więc jak tylko będę mogła wyjść na zakupy to jedną zakupię i muszę koniecznie spróbować:))))
    No a w Kuchni to jesteś nie zła. Ja gotuję tylko to, co muszę:( Jakoś za tym nie przepadam - mam nadzieję, że to nie przesądza o tym, czy jestem dpobrą, czy złą matką:((((

    Gorąco pozdrawiam!!!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!