Mama2c

Mama2c

piątek, 31 października 2014

NIE LĘKAJCIE SIĘ... to tylko Halloween!

Rok temu, kiedy byłam początkującą, żądną sławy blogerką, wyłuszczyłam Wam dokładnie (myśląc naiwnie, że kogoś to naprawdę obchodzi <zaczyna płakać ze śmiechu>) co JA myślę o tym całym Halloween i dlaczego MY je obchodzimy. Teraz, dokładnie rok później, już mi się nie chce :) Nie chce mi się walczyć ze sceptykami ( o naszym domowym, osobistym sceptyku, później*), nie chce mi się przekonywać zagorzałych przeciwników, nie chce mi się nakłaniać niezdecydowanych. A róbta co chceta. Co prawda dzisiaj rano, kiedy odwoziliśmy dzieciaki do szkoły i usłyszałam od Elizy kolegi, że jak się ksiądz dowie o zabawie w Halloween, to nie dopuści Ich do komunii, miałam ochotę złapać się za głowę i głośno zapłakać. Za to po powrocie ze szkoły, sama Eliza oświadczyła mi, że pani katechetka powiedziała Im, żeby nie żebrali o cukierki bo są chrześcijanami*...I wtedy miałam przemożną ochotę pocieszyć Ją słowami, że to żaden wstyd żebrać o cukierki w wieku 8lat, skoro i tak większość z nas będzie na starość żebrała o chleb, czy leki, ale doszłam do wniosku, że jednak popracuję nad innymi technikami motywującymi moje córki, do wyjazdu z naszego kraju...


No dobrze, koniec smucenia. My Halloween obchodzimy- bierzemy z niego to, co nam odpowiada, czyli dobrą zabawę. Jutro pójdziemy na cmentarz, a w niedzielę na mszę. Da się? Pewnie, że da... Nie trzeba się tak po polsku spinać.

A czy zabawa była dobra, to już same zobaczcie:

Bawić by się chciały, ale napisać poprawnie- to już problem :)





Nasz domowy Picasso zawsze chętny do pomocy- marker nie pisze?! Spróbujemy długopisem...


A tutaj- przyznam to otwarcie- poległam... Ich widok- robiących coś razem (ZGODNIE)... bezcenne.
 


Nasz domowy "dyniorozpruwacz" cały czas trzymał rękę na pulsie dyni.


I zaczęło się- babranie w dyniowych wnętrznościach... 
Coś, czego Eliza nie lubi, a z czego Lila miała ubaw po pachy, powtarzając co chwilę" "A fuj" :)




Moje dwie, osobiste wiedźmy...



I tegoroczny, trochę niedoskonały, ale nasz- dyniek 2014


* Tak, mój mąż był zagorzałym przeciwnikiem Halloween. I nie- nie z powodu swojej głębokiej wiary... Jego, po prostu, do szewskiej pasji doprowadzało ciągłe wydzwanianie domofonem albo dzwonkiem u drzwi :) Jednak, kiedy w tym roku opowiedziałam Mu, jak prawdziwy katolik powinien zareagować na nasze dziecko "żebrzące o cukierki", był wyraźnie rozbawiony i mam przeczucie, że Jego negatywne nastawienie trochę się zmieni :) W końcu nie po to kazałam Mu w Biedrze kupić wór cukierków... Na szczęście zapasu obrazków religijnych nie posiadamy (które, jak pewnie czytałyście, powinniśmy wręczyć dzisiaj poprzebieranym dzieciakom), a co do rozmów o Jezusie, to raczej w nich męża nie widzę :) Chociaż przyznaję- jako były ministrant, jest nieocenioną skarbnicą wiedzy- zwłaszcza teraz, kiedy Eliza przygotowuje się do komunii. Pewnie, gdyby miała liczyć na pamięć i wiedzę mamy, to do komunii nie poszłaby nawet za 3lata...

* Jak ja to lubię... Nie ma bladego pojęcia na czym ta zabawa polega, ale nie- musi oczywiście uświadomić młode umysły, jakie to złeeeeeeeee i fuj. Eliza tam o nic żebrać nie zamierza- Ona ma wymyśloną całą gamę psikusów, które zrobi sztywnym sąsiadom :) I lepiej niech się boją. Bo Ona tylko słowa nie dotrzymuje, kiedy mówi, że posprząta pokój, albo, że już naprawdę będzie grzeczna :)

A dokładnie 2lata temu, odbieraliśmy naszą 6letnią, jeszcze jedynaczkę, ze szkoły. Ja z nieregularnymi, ale jednak, skurczami, Marcin- z przerażaniem w oczach :) Nigdy nie zapomnę tego dnia- był taki, jak sobie wymarzyłam- wyjątkowy. Mimo, że Lila urodziła się dokładnie dzień później :) Jednak na wzruszający wpis z tej okazji, jeszcze przyjdzie pora. Nie wrzucajmy do jednego wora wspomnień z porodu i halloweenowej krucjaty :)

44 komentarze:

  1. Jak fajnie że ktoś oprócz mnie pochodzi do tego dnia z przymrużeniem oka.
    Nie przeszkadza mi chodzenie dzieciaków po cukierki, lubię patrzeć na te przejęte ślepia. Moje dziewczyny mają wpojone że to jest dzień zabawy i tyle, 1 listopad to już zupełnie co innego.
    Katechetka- szkoda słów, nie będę za dużo pisać bo mogę kogoś urazić.
    Super fajnie wyglądają Twoje dziewczyny- no i ta radość w oczkach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze, że się bawią, bo przecież w Halloween o to chodzi :). A komentarze księdza, czy katechetki dobrze znamy. Ostatnio odbierałam Wiktora ze szkoły i w szatni stało stado przedszkolaków, mieli iść puszczać latawce. Ksiądz wychodził akurat, spojrzał na to stadko drobnicy i rzucił taki o to tekst:"Do kościoła to nie pójdą, ale latawce puszczać to tak". Strach myśleć, co mówi na Halloween :D.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie obchodze Halloween, bo najzwyczajniej mnie to nie bawi, ale wiem, ze przyjdzie czas, ze chlopcy spytaja - a my? My tez :) Poki co wiec dumam nad nasza polska tradycja I dobrze mi z tym ;)
    Dziewczynki sa urocze!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. :D padam wiesz u nas ''na wsi'' to nie ma ''halloin'' jak napisała Twoja córa ale ja się już postaram żeby za parę lat jak Emo podrośnie coś zadziałaś w tej kwestii:)
    Skąd Wy macie taki fajowy kapelusz???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania- liczę na Ciebie! Jakbyś potrzebowała pomocy- daj znać :) Przyjadę i będę rozpowszechniać Hloin :) czy jakoś tak :)

      Kapelusz Eliza dostała od koleżanki mojej mamy, na dodatek bardzo wierzącej pani :) Także- można mieć luz i dystans :)

      Usuń
  5. Napisalam komentarz i mi jakies katolickie sily wyjebaly w przestrzen:))) Nie mogly to byc nieczyste sily Halloweenowe, bo mnie z Halloween po drodze jak najbardziej.
    Jak mozna zabronic dzieciom zabawy i oczekiwac, ze te dzieci beda chetnie przychodzic do kosciola?
    To jest tak nielogiczne, ze az chore, oczywiscie psychicznie chore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jest chyba taka tradycja w wierze katolickiej, że tu dużo rzeczy opiera się na straszeniu. Bo jak się wierni boją, to... wiadomo- można robić z nimi co się chce. Mnie to osobiście przeraża, bo czasy kiedy miałam 5lat i banie się czegoś skutkowało, mam już dawno za sobą. Sama wiesz- dużo można by pisać. Nagonka na H. jest dla mnie chora i tak co roku potrzebna, jak śnieg w październiku. Jako kraj mlekiem i miodem płynący nie mamy innych problemów. Ot, szczęśliwcy.

      Usuń
  6. Nie rozumiem tej nagonki na Halloween- co to komu przeszkadza, że dzieciaki się przebierają i po domach chodzą? Po prostu dobrze się bawią, to tylko zabawa.. Mnie to "święto" czy raczej zwyczaj jest kompletnie obojętny, za stara już jestem na taką zabawę, ale dzieci mają frajdę, więc niech się przebierają ;)

    A Wy Lilce urodziny wyprawiacie w Święto Zmarłych?? Czy jakoś po, żeby nie łączyć tych dwóch "wydarzeń"? ;) Syn mojej przyjaciółki ma dzisiaj urodziny i pamiętam jak ona 8lat temu miała termin na 1listopada i "modliła się", żeby urodzić wcześniej i udało jej się. Nie chciała, żeby syn miał urodziny w ŚZ ;) Tobie było to obojętne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko- dokładnie- dzieci się bawią, ale my rozdmuchujemy aferę, jakby nie wiadomo, co się z tego tytułu działo...

      A wiesz, że my się cieszymy, że Ona urodziła się 1-go :) To jednak taka wyjątkowa data, jakby nie było. Ja byłam pewna, że Ją przenoszę, a termin miałam na 5listopada. Eliza natomiast kiedyś rzuciła, że fajnie byłoby gdyby 1-go, no i jest :)
      Póki co już dwa razy robiliśmy Jej 1-go, po południu. Kiedy zaczną się imprezy z dziećmi pewnie będziemy robić albo przed, albo po, bo wiadomo- co innego zaprosić rodzinę, a co innego dzieci i Ich rodziców.

      Usuń
  7. Fajne zdjecia - a juz dziewczynki razem- no cudo :)
    My nie obchodzimy- za naszych czasow tego nie bylo :)
    Ale w Niemcowie popularne swieto i okazja na zebranie cukierkow i innych slodyczy- dzieciaki koniecznie przebrane- badz umalowane dzis juz wielokrotnie dzwonily nam do drzwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to- dzieci się pobawią, nikomu krzywdy nie robią- w czym jest więc problem? Nie rozumiem :)

      Usuń
  8. Mnie to nie parzy, ani nie ziębi :) Obchodzą dobrze, nie obchodzą drugie dobrze :) Nagonki na Halloween nie robię, ale też nie jestem zagorzałą fanką tego dnia :) Co nie zmienia faktu, że cały wczorajszy wieczór tworzyliśmy z Młodą dynie :) i dziś rano leciała z nimi do przedszkola przebrana za czarownicę :D
    Aleee, np. moja Mama miała dziś obsmarowaną bramę wulgaryzmami właśnie przez takie 15letnie "dzieci" zbierające cukierki, bo się kobita nie zaopatrzyła w słodycze :P
    Niech się dzieciaki cieszą, dla nich to frajda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S Zuza ma taki ma kapelusz :P tylko z tyłu ma doczepione czarne włosy :D

      Usuń
    2. Fanką, na zasadzie, że co roku robię imprę z okazji Halloween, też nie jestem :) Po prostu- pozwalam się dziecku pobawić, ale jak się okazuje- dla niektórych to już jest problem. Nie ogarniam...
      No i z tymi psikusami to racja- niektórzy się trochę rozpędzają.

      Usuń
  9. Zebrania ucza w kosciele. Na kazdej mszy z taca chodza a jeszcze do tego pijanstwo propaguja - do dna z duzego kielonka ha !

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc łączenie się słów "nie lękajcie się" z halołinem mnie zniesmaczyło. Cytat odnosi się do wiary chrześcijańskiej, a to drugie - sorry, taka prawda - nie ma z nią nic wspólnego. Chyba że w tym kontekście, że jak Bóg jest ze mną, to nawet przebrane zombie mi nic nie może zrobić.
    Ja tego dnia nie "obchodzę", ale głownie z tego powodu, że jest mi to zupełnie obce. Pamiętam, że jako dziecko oglądałam bajki o tym dniu i już wtedy traktowałam to jako amerykańskie wygłupy :) z moim światem nie mające nic wspólnego. Równie dobrze mogłabym obchodzić chiński Nowy Rok...
    Rozumiem, że chcecie się bawić i że wasze halloween to tylko dynie i ładne przebrania. Ale oryginalna impreza polega raczej na przebieraniu się za trupy i zakrwawione maszkary, nie dziwię się katechetce, że była w tym temacie ostrożna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz prawo czuć się zniesmaczona, tytuł- jak nie trudno się domyśleć, został wymyślony celowo, ale bardziej niż zniesmaczać, miał dawać do myślenia... I mam nadzieję, że niektórym dał :) Pisałam to już w innych odpowiedziach- choć to oczywiście prawa- Halloween nie ma nic wspólnego z wiarą, którą wyznajemy, to jej nie zagraża. Dlatego dziwi mnie ta coroczna nagonka i panika. Czego kościół tak się boi? Że te dzieci, które teraz chwilę się pobawią, zaraz przestaną wierzyć? Nie przesadzajmy... Moje 8letnie dziecko wykazało się tutaj- no powiedzmy to sobie jasno- dużo rozsądniejszym podejście niż niejeden dorosły- Ona powiedziała nam, że chce się TYLKO pobawić!
      Ja natomiast do dziś dzień uważam,że to wygłupy- ale zabawne i niegroźne, więc na Boga (przepraszam) dlaczego mam ich odmawiać swojemu dziecku? Czy Ona komuś robi tym krzywdę? Więcej grzechu i zła jest czasami w samym kościele, niż w tej naprawdę niewinnej zabawie.
      A mnie, nawet w kontekście oryginalnej zabawy, czyli trupich przebrań, dziwi "ostrożność" katechetki. Bo to nie ma nic wspólnego z ostrożnością. To dla mnie takie typowo katolickie- nastraszyć i ma zadziałać. Tylko- nie tędy droga. W parafii obok zorganizowano na te czas świetną zabawę dla dzieci. Można więc nie straszyć, tylko wyjść potrzebom dzieci na przeciw.
      Nie czuję potrzeby przekonywania ludzi do Halloween. Szanuję prawo do tego, że może być sprzeczne z naszą wiarą, poglądami- irytuje mnie tylko taki ślepy fanatyzm, typu- nie bawię się, bo w Ameryce też się bawią. Zdrowy rozsądek i dystans jeszcze nikomu nie zaszkodziły :) I nie jest to wycieczka osobista- raczej ogólne stwierdzenie.

      Usuń
  11. A ja nie obchodzę.Wiedząc skąd się wywodzi to święto i że pierwotnie polegało m.in na składaniu ofiar z ludzi, nie mam ochoty czerpać z niego czegokolwiek;) I w sumie nie rozumiem takiego podejscia, Twojego jako rodzica, że jak ktoś nie świętuje, to jest sztywniakiem, i Twoje dziecko ma prawo robić mu psikusy. Bo nie ma prawa. Szanujmy się trochę, ja nikomu nie zabraniam śwętować Haloween, jak i nie narzucam że ma świętować Boże Narodzenie, to po co wymuszać na mnie świetowanie tego dnia psikusami? Nie kumam tego. Na szczęście spod naszych drzwi dzieci kulturalnie poszły szukać szczęścia gdzie indziej.
    No i smuci mnie trochę, że tak łatwo przejmujemy obce tradycje, o swoich rodzimych zapominamy. Już dawno nie widziałam po świętach Bożego Narodzenia nikogo z szopką, a to przecież też dobra okazja na żebranie o cukierki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację- nie ma prawa i choć nie czuję się w obowiązku, to jednak to napiszę- Eliza mimo, że myślała nad psikusami, została przez nas poinstruowana, że ma ich nie robić, bo nie każdy to święto obchodzi. I już. Bardziej chodziło mi o to, żeby pokazać podejście katechetki- nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć na czym polega zasada "albo- albo". Choć nadal byłabym rozczarowana Jej podejściem, to prędzej przełknęłabym, gdyby powiedziała, że jest to szantaż, a nie żebranie. W zachowaniu katechetki rozczarowało mnie to, że właśnie- nie opowiedziała dzieciom o naszym rodzimym zwyczaju, nie wspomnę już o tym, że jako osoba związana z naszą parafią, mogłaby wykazać minimum inwencji i zorganizować dla dzieci jakąś alternatywę. Ale nie- najlepiej nastraszyć, powiedzieć, że jest złe- bo tak, i już. Po sprawie.
      Co do kwestii skąd się wywodzi, to ja akurat nie mam z tym problemu- i tak się właśnie zastanawiam, czy my nie lubimy tego święta bo jest takie amerykańskie, czy nie lubimy go, bo nie wywodzi się z naszej religii.
      A, że przejmujemy obce tradycje- coś w tym jest. Tylko czy to jest takie do końca złe? Ludzie bawią się w tym dniu- i ja w tym nie widzę nic złego. Wydaje mi się jednak, że tak jak napisała Lahana, my Polacy jesteśmy mocno przywiązani do swoich tradycji, i obchody Halloween im nie zagrażają. Stąd ten tytuł- bo uważam, że nie ma się czego bać...

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za to uzupełnienie, ulżyło mi :* bo już tyle słyszałam o pomalowanych drzwiach, popsutych domofonach, a nawet porysowanych samochodach... to już przestaje być zabawą, a niestety są rodzice, których albo to nie inteesuje, albo nie mają nic przeciwko.
      Hallowen gwoli ścisłości nie jest amerykańskie- jest celtyckie bodajże. Do Ameryki dotarło dopiero razem z Europejczykami;) I o ile prawdą jest, że wiele pogańskich świąt zostało "zaadoptowanych" na potrzeby wiary chrześcijańskiej, to nie odnosiły się one do osobowego zła. I w tym Kościół widzi problem, nie w tym, że to amerykańskie, niekatolickie, albo że to żebranie. A z doświadczenia egzorcystów wynika, że może być też szkodliwe. Może, ale zapewne nie musi, jak wszystko ;)
      Tak czy inaczej, co do postawy katechetki, to jak najbardziej masz rację. Też mam alergię na takie z "dupy" tłumaczenia na zasadzie bo nie. A niestety zamiast rzeczowych argumentów często się takie tłumaczenia słyszy, i kwesta hallowen akurat jest tu najmniej ważna, gorzej, że to dotyczy kwestii moralnych :/ No i co do braku inwencji- też popieram. Ale myślę, że dużo też zależy w tym temacie od nas, rodziców :)

      Usuń
    3. Dla mnie to są już akty wandalizmu, a nie niewinny psikus, i szczerze mówiąc- mam nadzieję, że wychowujemy Elizę tak, że nigdy takie rzeczy Jej do głowy nie przyjdą. Sami będąc młodym małżeństwem zaliczyliśmy takiego, powiedzmy, psikusa- z jajkiem na oknie balkonowym, kiedy wyjechaliśmy na Święta do mamy. Nie wiem kto to zrobił, bo mieszkaliśmy tam wtedy krótko, i nikomu się nie naraziliśmy, ale wiem, ile trudu mi sprawiło umycie tego okna :(

      Dzięki za sprostowanie, co do rodowodu Halloween- przyznam, że zawsze kojarzyło mi się z amerykańskimi filmami, i tutaj- lekcji nie odrobiłam, jak widać, a zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej, zwłaszcza jak się człowiek chce wypowiadać w danym temacie.
      Mnie się właśnie wydaje, że fajnie wyjść oczekiwaniom dzieci na przeciw, bo ja absolutnie nie oczekuję, że nasz proboszcz zorganizuje dzieciakom wspólne szykowanie dyniowych lampionów... Ale dajmy Im coś w zamian. I masz pewnie rację- może pora zasugerować coś katechetce, zwłaszcza, że wczoraj odkryliśmy w Elizy plecaku karteczkę: "Jestem Chrześcijaninem, nie obchodzę Halloween", więc jeśli jest czas i energia, żeby przygotować to dla kilkuset dzieci, to jest moc- można ją wykorzystać inaczej :) Z frajdą i zabawą dla wszystkich.
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Ja nie mam nic przeciwko temu świętu i zabawie, która się z nim nierozerwalnie łączy. Wręcz bardzo mi się podoba to przebieranie i pewnie gdyby nie wiek, to też bym się do niej włączyła. ;)
    Niestety z tym dniem wiążą się dla mnie niezbyt przyjemne, choć nadal wywołujące uśmiech na mojej twarzy, wspomnienia. Pomagałam kiedyś organizować harcerski rajd z duchami. Wszystko nam się udało. Impreza wyszła genialnie, ale co się po tym działo... Stowarzyszenie katolickie oskarżyło nas o satanizm. Stwierdzili, że odprawialiśmy tam jakieś obrzędy związane z diabłem i czarami. Przeprowadzali spotkania z rodzicami na których przedstawiali im jak to dzieci dali w ręce szatana i próbowali ich namówić na egzorcyzmy. Aż wierzyć się nie chce, że w obecnych czasach (10 lat temu) coś takiego miało miejsce. Poszły oficjalne pisma do Związku Harcerstwa Polskiego. Przyjechała nawet reprezentacja ZHP na nadzwyczajne spotkanie regionalnych działaczy i członków ZHP. Gorzej niż źle. Wszystko jakoś rozeszło się po kościach. Stowarzyszenie musiało pisać sprostowania do gazet, w których ukazały się artykuły na ten temat, do tego przepraszać oficjalnie ZHP. Eh. Życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, czytałam i na przemian chciało mi się śmiać i płakać... Masz rację, aż trudno uwierzyć, że takie rzeczy naprawdę się dzieją. Nie chcę nikogo obrazić, ale mam wrażenie, że to u nas znamienne- rozdmuchać aferę tam, gdzie jej nie ma, a faktyczne problemy- zamieść pod dywan, albo mocno przymykać oko... Domyślam się tylko ile nerwów Cię to kosztowało, i jak się wtedy czułaś- człowiek chce dobrze, wszyscy są zadowoleni, a po chwili jesteś niemal przestępcą... Współczuję przeżyć.

      Usuń
  13. Jaka fajna dynia...ja po fakcie dowiedziałam się o imprezach na Halloween i w następnym roku dzieci zapisze na nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super, ja u nas o żadnych nie słyszałam, dzieciaki mają frajdę, kiedy się razem pobawią. A dynia średnio nam wyszła- w poprzednich latach były fajniejsze.

      Usuń
  14. wole Halloween niż Walentynki;) przynajmniej moje klimaty;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. My podchodzimy do tego dokładnie tak samo, na pierwszym miejscu świetna zabawa :-) my też straszyłyśmy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że tak ciężko to ludziom uświadomić- że chodzi TYLKO o świetną zabawę. I nikt tu nie atakuje wiary, Jezusa i czyiś uczuć religijnych... Ludzie- wrzućcie na luz :)

      Usuń
  16. Ja tam nie mam nic przeciwko. Jednak sama jakoś się tym nie jaram i nie robię dyni. Może jak Jasiek urośnie?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa ja znam wielu ludzi, którzy ani nie obchodzą, ani nie robią dyni, nie kupują cukierków dla dzieci, które ewentualnie przyjdą w tym dniu, ale sama powiedz- nie dobija Cię co roku ta dyskusja jakie to Halloween jest złe? Ja mam dokładnie jak Ty- Eliza chciała, to Jej nie odmówiłam, ale do składania ofiar Jej nie namawiam :)

      Usuń
  17. Tez podchodzę do Halloween 🎃 jak Ty. Uważam że to fajne i jest to powód do zabawy i radości :)
    Dzieci to lubią i to najważniejsze :)
    Sama nie mam dzieci ale wspólnie z mężem robimy dynie na te dni i stawiamy na balkonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażają mnie ludzie, którzy tak absolutnie serio odnoszą się do tego dnia... Ja wiem jakie ma ono korzenie i na czym początkowo polegało- ale "helloooo"- amerykańskie dzieci też nie składają ofiar, tylko po prostu dobrze się bawią :) Musimy to odbierać naszym dzieciom? I fajnie- mój wkład, jako osoby dorosłej jest dokładnie taki sam- dynia na balkon, zakup cukierków dla dzieciaków i niech się bawią.

      Usuń
  18. W naszym mieście, przynajmniej w naszej dzielnicy, nie ma tego zwyczaju. Chociaż u teściowej dwie dzielnice dalej dzieciaki były i zrobiły jej psikusa. Cukierków nie było, ale jaaaka wiązanka, niekoniecznie kwiatów :)
    Ja nie świętuję Haloween. To święto jest mi po prostu obce. Jestem po drugiej stronie mocy :) Ale podejście katechetki nie podoba mi się. Nie tędy droga. Mogła zaproponować dzieciom alternatywę.
    Aż miło popatrzeć, jak dziewczynki robią coś razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temu akurat jestem przeciwna- dla mnie psikus, to naprawdę psikus- o, choćby zadzwonić domofonem i uciec. Eliza także została poinformowana, że nie każdy to święto obchodzi i że trzeba to uszanować. Było Jej przykro po przyjściu ze szkoły, bo pani katechetka mocno "wsiadła" na całą ideę zabawy. Oczywiście nie zaproponowała nic w zamian, nie przypomniała również o zwyczaju chodzenia z szopką. Co ciekawe w parafii, która jest obok naszej, proboszcz zorganizował dzieciakom alternatywę- podchody i inne atrakcje- bardzo mi się podobał i pomysł i inicjatywa. Niestety- od nas to jednak kawałek drogi, a ja miałam w tym czasie angielski i Marcin nie mógł tam podjechać z Elizą.
      Powiem Ci, że łezka poleciała- tak mnie wzruszyła ta Ich komitywa :)

      Usuń
  19. O, widzę, że ciekawa dyskusja u Ciebie; ) ja tam lubię takie obce zwyczaje. Dzięki temu świat jest ciekawszy, ludzie się bawią, dzieci mają przyjemność - co w tym zlego? Akurat przed globalizacja nie uda nam się uchronić, ale jestesmy narodem tak przywiazanym do swoich tradycji, że zachodnie nowinki nie są żadnym zagrożeniem. Polacy ogólnie mają problem, zeby sie bawić. Jesteśmy,tak jak napisałaś, dość sztywniaccy. A jeżeli chodzi o krwawe maszkarady za ktore ludzie przebierają się na Halloween - no sorry Batory, ale w każdym katolickim kościele mamy zakrwawionwgo Jezusa na krzyżu, czasem zdarzy się też wizualizacja piekła lub sądu ostatecznego, co mnie - osobę dorosłą - przyprawia o gęsią skórkę. No i gdybyśmy mieli wystrzegac się wszystkiego co poganskie, nie byłoby co świętować, bo okazuje się, że nawet samo Boże Narodzenie ma pogańskie korzenie. Więcej luzu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie przeraża to, że my musimy zawsze tak na maksa poważnie do wszystkiego podchodzić... No i naprawdę co roku mam ten sam problem- nie lubimy Halloween bo nie nawiązuje do naszej religii, czy nie lubimy Halloween bo przyszło z tej "złej" Ameryki? Kasia, dokładnie- powtórzę i zaapeluję za Tobą: Ludzie! Więcej luzu. :)

      Usuń
  20. Wszyskiego najlepszego dla Lilki z okazji drugich urodzin!! Sto lat :-) I buziaki od Juniora :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy baaaaardzo za pamięć i również przesyłamy buziaki dla Juniora.

      Usuń
  21. Buziaki i najcudowniejsze życzenia dla Lili. Słonko rośnij tak dalej, czerp radość z każdej chwili, bądź zdrowa i spełniaj sny :*
    Te dwa lata temu, to mieliście najbardziej przerażające Halloween ever chyba; krew pot i łzy ;P
    Ja mam dokładnie takie podejście jak Ty. Oczywiście, że widzę że te wszystkie święta to przede wszystkim wielki przemysł wyrobów na te okazje, za którymi stoją przerażająco ogromne pieniądze, ale to też zabawa, atrakcje, pozytywne chwile, czemu więc ich nie świętować i co to przeszkadza tym, którzy nie chcą. Jednego irytują poprzebierane dzieciaki, a drugiego kwestujący wolontariusze wośpu. Żyjmy i dajmy żyć innym. Ja tam jestem za wszystkimi świętami, czy to Walentynki, czy Halloween, czy choćby imieniny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi się dzieci pochorowały, więc impreza halołinowa przełożona na przyszły tydzień - w sumie kto nam zabroni? A bawimy się przednio. Z malowaniem twarzy, balem przebierańców i słodyczami pochowanymi po domu - w doborowym towarzystwie naszych przyjaciół i ich dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  23. My sie nawet nie zastanawialiśmy nigdy nad świętem Halloweenowym. Po prostu w tym roku zamarzyłam mieć dyniowego potworka i zrobiłam. To pewnie wynika z faktu, że dzieci są jeszcze małe i mało co rozumieją z tego wszystkiego. Ostatecznie i tak liczy się tylko zabawa:) Wasz Dyniek przepiękny i wierzę, że nie było łatwo go zrobić. Dłubanie w dyni i wycinanie nie należy do moich ulubionych zadań:)))) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!