Mama2c

Mama2c

wtorek, 21 października 2014

Pogoda dla bogaczy...

Tuż przed naszym ślubem, jak na spanikowaną pannę młodą przystało, wyraziłam do mojej przyszłej teściowej, obawę o to, czy TEGO dnia, dopisze nam pogoda. Mamusia, jak na przyszłą teściową przystało, powiedziała: Na jaką pogodę zasłużyliście, taką będziecie mieć.
 
Chyba byliśmy grzeczni :)



No to teraz przyznać się Dziewczyny, jaką Wy pogodę miałyście TEGO dnia?

Mój chrześniak, musiał być przez cały miniony rok spoko gościem, bo pogoda w dniu Jego urodzin była piękna. Dzięki temu, dzieciaki, skorzystały z dobrodziejstw posiadania własnego, nawet całkiem małego, ogródka. Zabawa była przednia! A ja z bólem serca stwierdzam, że poza osobistymi dziećmi, nawet chrześniak starzeje mi się w zastraszającym tempie...

Zabawa w detektywów:







Poniżej- to nie amory, to Eliza instruuje kolegę, aby nie ruszał Jej cukierków :) Chłopiec miał tak słabą "silną wolę" jak ja :)


Czas na torty (i tu właśnie moja silna wola poległa)




Tort od Sowy, smak- chrupiąca malina... Przepadłam.

I przedsmak halloweenowej zabawy- szykowanie upiornej dyni :)


A co w tym czasie robiła Lila? Jak to Ona... Kokietowała, czarowała, rozdawała uśmiechy i wbijała nas w poczucie dumy, kiedy popisywała się jaka z Niej gaduła... Poza tym- ze trzy razy przyprawiła mnie o zawał serca, tradycyjnie nie słuchała się wcale, a im dłużej byliśmy, tym bardziej była rozbawiona, w sensie, że już totalnie miała w nosie nasze zakazy i upominania.




Za to wczoraj, padło z ust Lilki, pierwsze wyznanie miłosne. Hmm, szkoda, że zadeklarowała gorące uczucie do... ściany. Dziś natomiast miałyśmy "śniadanko pełne wrażeń"- kakao przyjęło od Lilci plasterek szynki, a młoda dama wyciskała sok... z ogórków. Tak, bywa też wesoło :)

Ps. Na Wasze komentarze odpowiem wieczorem, bo właśnie skończył mi się czas wolny :)

52 komentarze:

  1. u mnie nie padało ale słońca nie było więc, chyba tak średnio grzeczni byliśmy co by się wcale nie mijało z faktem grzecznościowym:P

    A co do urodzin ja też widząc takie torty bym nie podołała;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, Ania, ja zawsze jak widzę ciasto, a tym bardziej tort- mam stan "nie podołania" :) Przy pizzy też wymiękam.
      U nas nawet przez chwilę padało :)

      Usuń
  2. Uwielbiam chrupiąca malinowe od Sowy: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentowanie z telefonu... chrupiącą malinę

      Usuń
    2. E tam Kochana- grunt, że wiadomo o co chodzi. Ja nie mogę uwierzyć, że odkryłam ją tak późno... Tyle imprez...

      Usuń
  3. My mieliśmy wprost boską! :P
    Śnieg i całe -6 stopni w kościele!
    Łeb mi się trząsł we wszystkie strony z zimna :P
    Cudne torciki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany- to faktycznie ekstremalna pogoda :)

      Usuń
  4. Nam pogoda dopisała w dniu ślubu. :)
    Ach te torty, aż ślinka cieknie.
    Potrenuje na ścianie i na ludzi przyjdzie pora. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, bo dziś wyznała miłość do osy z książeczki.

      Usuń
  5. Piekne zdjecie Panstwa Mlodych!! :)
    Na torcik tez bym sie skusila- wyglada BARDZO smacznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, wygląd przy smaku, to pikuś :) Koniecznie jak będziesz w Polsce to spróbuj!

      Usuń
  6. U nas było chłodno, wiał niezły wiatr. Dopiero w noc weselną trochę się rozpadało. Widocznie sobie zasłużyliśmy :) Nie ma to jak teksty kochanej mamusi :)
    Ja zwykle torty szykuję sama. Ale tak mnie korci, żeby na niedzielny obiadek dla rodziny z okazji naszej rocznicy zakupić gotowca u Sowy (od niedawna mamy cukiernię), bo wygląda apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mamusię zawsze można liczyć, prawda? :)
      Ja torty też lubię piec, ale równie bardzo lubię też takie gotowe, a ten od Sowy powiem, że jest rewelacyjny. Generalnie tory od nich mają opinię za słodkich, więc zależy co kto lubi. Ta chrupiąca malina jest tak fajnie kwaskowa.

      Usuń
  7. Świetne zdjęcia. Córcie śliczne :) Faktycznie rosną zbyt szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ula. Oj zdecydowanie za szybko :(

      Usuń
  8. U mnie był mały deszczy rano, potem ciepło, ale nie upalnie.
    Świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. O, to pogoda bardzo podobna do naszej.

      Usuń
  9. U mnie trzaskający mróz i śnieg (samochody co niektórym gościom pozamarzały w nocy), a to był 21 listopad :D, ale w dzień było piękne słońce.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak pogoda na plus! Moi rodzice brali ślub 22listopada.

      Usuń
  10. My tez bylismy chyba grzeczni, bo pogoda byla boska ;-)

    Fajna impreza widac, ze dzieciaki super sie bawili :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. A u nas też było pięknie. No, trochę za ciepło, przesadziliśmy z grzecznością :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie wyglądaliście w dniu ślubu :) U nas też była ładna pogoda, ale nie wiem, jak się to przekłada na nasze życie ;) Jak czytam o Lili, to tak jakbym o mojej Milenie czytała ostatnio. Smyki małe dwa :) U nas ostatnio śniadania w ogóle są na nie, dzisiaj myślałam, że rzucę talerzem o ścianę, bo nerwowo nie wytrzymuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to może jeszcze jeden tekścik mojej "mamusi": w drodze na salę weselną, miała powiedzieć: "No ślub mieli piękny, ciekawe za to jakie będą mieli życie"... No i powiem, że życie mamy bardzo różne.
      U nas za to są straszne fazy z obiadami. Tzn. Lila je ładnie wszystko poza mięsem :( Memla je tak, że mnie trafia!

      Usuń
  13. piekni Wy! pogode mielismy tez piekna,slub w kwietniu,slonecznie choc wietrznie. a torty od sowy...moja silna wola przy nich nie istnieje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak masz? Ja wysiadam :) Dobrze, że mieszkam daleko od centrum :)

      Usuń
  14. Te torty od Sowy są takie dobre? Nidy nie jadłam a mam cukiernię niedaleko. Ten dom ceglany sąsiadów cudny!!! My tez grzeczni, ślub mieliśmy 20 września więc mogło być rożnie a był upał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mia, ja jadłam tylko trzy smaki- te dwa to dawno, więc nie pamiętam ich nazw- były mocno słodkie, ale b.dobre. Ta chrupiąca malina jest przepyszna. Ja w ogóle lubię ciasta i torty z malinami, ale ten jest obłędny- dwie warstwy kremu malinowego (kremówka i mascarpone plus maliny- jak sądzę) a na dole jest taka warstwa chrupiąca- jakby wafelek i też z maliną... Eh...

      Usuń
    2. O matko, już widzę kak się w to wgryzam. Ake mi smaka zrobiłaś i to standardiwo na wieczór. To już chyba nasza tradycja :)

      Usuń
    3. O, wgryzam to jest bardzo dobre określenie :) Ja dostałam spory kawałek do domu, to sobie go wydzielałam :) Wariatka jestem- wiem!
      Powiem Ci Madzia, że ja łasuch jestem ostatnio straszny- dużo piekę, dużo kupuję,ale ten tort to po prostu poezja smaku. Mówiąc tak patetycznie :)
      I wiesz co? Miałam dziś dać post żywieniowy ( haha) ale wstawię go jednak jutro, nie będę Cię dręczyć :)

      Usuń
  15. Mniam wyglądają pysznie! My chyba grzeczni byliśmy bo z rana było pochmurnie a jak wyszliśmy z Kościoła świeciło piękne słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to powiedziała moja babcia- to słoneczko to dobry znak.

      Usuń
  16. Na cywilnym mroz, ale piekne slonce. Na koscielnym pochmurno, ale bez deszczu, za to z przeblyskami slonca.

    Ale Lilcia sie wyciagnela! Nie moge uwierzyc, ze ona juz za 1.5 tygodnia konczy 2 latka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatka, ja również nie mogę uwierzyć. I takie sprzeczne emocje mną targają :(
      Czyli pogoda generalnie ok!

      Usuń
  17. U nas na koscielnym mrozisko! Przy rozwodzie pogoda piekna :-D
    Lila jest boska:-*
    Uwielbiam ja!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Abby, ale miłe słowa!
      No widzisz- to znak. I dla Ciebie wyszło w końcu słońce!

      Usuń
  18. U mnie na ślubie i rozwidzie pogoda piękna . My to dopiero byliśmy grzeczni !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zawstydzasz mnie Kochana, bo u nas jednak trochę popadało (jakieś 20minut) :)

      Usuń
  19. my braliśmy ślub w kwietniu. Pogoda była piękna - ponad 20 stopni, tylko trochę wiało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się marzył ślub w maju! Ten cały cyrk z literką "r" jakoś do mnie nie przemawiał :)

      Usuń
  20. Jakie cudowne zdjęcia...
    My choć był to środek zimy pogodę mieliśmy bajeczną, słońce ładnie się odbijało od śniegowych zasp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam taką zimową scenerię. Byliśmy raz na ślubie zimą. Pięknie.

      Usuń
  21. Omójboże jakie cudne torty! Ja jak zawsze zwracam największą uwagę na zdjęcia jedzenia ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas też pogoda dopisała na ślubie :) A zdjęcia cudne !

    OdpowiedzUsuń
  23. My mieliśmy kilka imprez weselnych, a na tą polską wybraliśmy chyba najbardziej ryzykowny termin - 1 października. Musieliśmy jednak być bardzo grzeczni, bo pogoda trafiła nam się wymarzona - prawdziwa polska złota jesień i w dodatku bardzo ciepły dzień. Nawet goście z Turcji nie zmarzli za bardzo :) a torty od Sowy uwielbiam, choć mam problem z probowaniem nowych smaków, bo postawiona przed wyborem zawsze wymiękam i biorę ukochanego przeze mnie daklasa :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja miałam taką mieszaną pogodę :) Ale nie lało, więc chyba aż tak bardzo nam pogoda nie miała za złe trzech lat życia na kocią łapę w jednym mieszkaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  25. My mieliśmy pogodę w kratkę od upału po burze, aż do przyjemnego wieczorka i nocy :) Zdjęcia super, a torty wyglądają na pyszne

    OdpowiedzUsuń
  26. U nas też była ładna pogoda :-) nasza dynia na razie jeszcze czeka żeby stać się potworkiem

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!