Mama2c

Mama2c

piątek, 14 listopada 2014

Cała Ty!

Choć długo się przed tym wzbraniałam, pora w końcu "podsumować" moją dwulatkę... Dlaczego tak się przed tym broniłam? Nie wiem... Może dlatego, że sama przed sobą będę musiała w końcu przyznać, że nie mam tu już w domu dzidziusia, maluszka, bobaska, ale dużą pannicę...
I tak właśnie jest.
Wraz z szalonym rozwojem mowy, Lilka na zawsze odcięła się od okresu bycia słodkim, ale "niekumatym" brzdącem. Teraz jest... partnerką :) We wszystkim- w rozmowie, w zabawie, w prostych domowych czynnościach.



Eh, nie mam pojęcia jak krótko, zwięźle i nie- ckliwie Ją tu opisać z okazji tych drugich urodzin...
Trudno- będzie jak będzie- najwyżej nie doczytacie do końca :)

Córciu...
Nie zmieniasz się już tak szybko, jak w pierwszym roku życia. Od dawna siedzisz, chodzisz, wstajesz bez pomocy rąk... Jedyne nowości, jakie (z przerażaniem) odnotowuję w tej materii, to fakt, że sięgasz coraz wyżej i dalej... Niedługo zabraknie mi blatu, kiedy odsuwam noże. A Ty, widząc co robię, choć staram się być przy tym bardzo dyskretna, mówisz: "Mama może nuż. Mam jest duzia."... Jesteś przy tym taka rezolutna- w wielu sytuacjach stwierdzasz fakty, i nie upierasz się przy swoim. Tego uczę się od Ciebie- ot, taka przewrotność losu, bo przecież widzę jak mnie obserwujesz i jak wierną kopią mnie, jesteś teraz.


Nie zmieniasz się, a ciągle nas zaskakujesz. Ba! Momentami wprawiasz wręcz w osłupienie. Czym? Twoją mową. Każdy dzień przynosi na tym polu ogromne zmiany. Ty mówisz, a ja na zmianę jestem dumna, zachwycona, zdumiona i rozbawiona, bo Twoje dialogi, wyczucie czasu, puenty, powalają na kolana!

Wołam do Ciebie: Lila, chodź zmienimy pieluszkę. Odpowiadasz: Nie mamy ciasu.

Albo wtedy, kiedy stałyśmy w oknie i czekałyśmy na tatę, który poszedł do sklepu... Mówię do Ciebie: Lila, gdzie ten tata? A Ty z absolutnym przekonaniem odpowiadasz: Uciekł...

Na palcach jednej ręki mogę wymienić sytuacje, kiedy Cię nie rozumiałam. A i tak potrafisz wtedy wytłumaczyć tak, żebym doszła o co chodzi. Tak jak ostatnio- myślałam, że chcesz pisaka. Chciałaś plecak... Nie rozumiałam. Denerwowałaś się- mówiłaś coraz głośniej, powtarzałaś, ale ja nadal pytałam, czy chcesz pisaka... W końcu powiedziałaś: Mintija dała!
Eureka- olśnienie. Przecież Martyna dała Ci PLECAK! Pytam, czy chodzi o plecak, a Ty mówisz...: Brawo mama! Nie Lilciu- to Tobie należą się brawa- jesteś niesamowita.

Jesteś chodzącą kulturą osobistą. Jeśli się nie zmienisz, to do przedszkola będę wchodziła dumna jak paw. I tak będę- nawet jeśli się zmienisz :) Ty, nawet jeśli kogoś uderzysz, powiesz zapewne: prosię bardzo! Tak- nie trzeba było Cię uczyć tych wszystkich magicznych słów, o których Twoja siostra nadal czasami zapomina... Jesteś przy tym tak rozczulająco- zabawna: kiedy podajesz nam coś, wypowiadasz na głos to, co musimy Ci odpowiedzieć: dziękuję. Wątpisz w nas Córuś? My też znamy te magiczne słowa :)

Na ostatnim rodzinnym spacerze byłaś niesamowita. Nie chciałaś iść za rękę ani ze mną, ani z tatą. Nie chciałaś podać rączki Julce, chociaż Ona bardzo na to liczyła. Ty chciałaś iść z Elizką, a kiedy Ona podała Ci rękę, powiedziałaś: Dziękuję Daja... Jeszcze chwila, a łzy poleciałby mi same. Co Ty ze mną robisz, młoda damo?!

Niestety... Twoje relacje z siostrą nadal są bardzo burzliwe. Zafundowaliśmy Wam tak dużą różnicę wieku, i teraz wszyscy zbieramy tego żniwo... Coraz częściej bawicie się razem- widzę, że bardzo to lubisz, kiedy Elizka wymyśla Wam wspólną zabawę, ale... Chwil, kiedy ze sobą walczycie jest zdecydowanie więcej. Jesteś uparta, pewna siebie, zdecydowana... Może już zawsze taka będziesz, a może teraz masz taki etap, kiedy wydaje Ci się, że wszystko czego chcesz, musi być Twoje. Eliza się temu sprzeciwia- i słusznie, a Ty zawodzisz, w nadziei, że może uda się coś ugrać. Jednak szybko się reflektujesz i odpuszczasz- szkoda Ci czasu widząc, że szanse na powodzenie są małe? Dobrze, że chociaż jedna z Was podchodzi do tematu w taki sposób. Twoja siostra zazwyczaj podnosi jazgot na pół osiedla, a kiedy musi ustąpić, robi to w typowy dla siebie sposób- z histerią, fochami i rzucaniem- np. Twoją zabawką...

"Daję" też obserwujesz i naśladujesz. Gramolisz się na krzesło, odrzucając wszelką pomoc, krzycząc: "Siama", otwierasz zeszyt, kreślisz coś długopisem i mówisz: Zadanie... Tych zadań rozwiązujesz po kilkanaście w ciągu dnia :) Taka z Ciebie pilna uczennica! Kochasz książki, choć długo się do nich przekonywałaś. W zasadzie dopiero od miesiąca czytamy tak na dobre. I od razu poznałaś się na tym, co można nazwać klasyką: Murzynek Bambo, Lokomotywa, Pan Hilary... "Mama! Czytaj o dymie"- krzyczysz, kiedy tylko Eliza i tata wyjdą z domu. Śmiejesz się z ilustracji do Murzynka Bambo- mówisz, że chłopczyk nosi spódnicę... Jesteś wnikliwym obserwatorem- ostatnio odkryłaś, że murzyńska mama ma dwa cycusie. Odezwało się od razu Twoje silnie rozbuchane poczucie własności, bo od razu podbiegłaś do mnie, pokazując, że tu dzidzi cycusie. Reagujesz tak samo również wtedy, kiedy mówię, że ktoś jest mamą innego dziecka- na przykład ciocia Ania, jest mamą Basi. Przybiegasz od razu do mnie, łapiesz za nogę i oznajmiasz całemu światu (niech wiedzą!): Mama dzidzi!



No właśnie! Do niedawna w swojej świadomości byłaś tylko "dzidzią"- tak nas tym rozśmieszałaś, bo przecież mówiliśmy do Ciebie zupełnie inaczej... Ale od tygodnia, może dwóch, coraz częściej pokazujesz na siebie i mówisz Lila... I to jak pięknie! Myślałam, że znacznie dłużej zajmie Ci nauka poprawnego wymawiania własnego imienia. A Ty? Ty po prostu to powiedziałaś. "Daja" nadal jest "Dają" choć potrafisz powiedzieć Eliza. Czasami się zapomnisz i tak powiesz, ale kiedy proszę, żebyś powtórzyła, udajesz zdziwioną i mówisz: Daja... Ach, kokietko!

Oprócz tego, że jesteś chodzącym przykładem wyszlifowanej kultury osobistej na najwyższym poziomie, jesteś również uosobieniem empatii. Wyleczysz się z tego za kilkanaście, bądź kilkadziesiąt lat... Jak mama, kiedy na swojej empatii przejechała się porządnie kilka razy. Póki co- oddałabyś ostatni plasterek kiełbasy kotom, które koczują pod naszymi oknami, kawałek ogórka wiecznie głodnym świnkom, przytulasz każdego, kto zadeklaruje gorszy nastrój i kiepskie samopoczucie. Kiedy w niedzielę gorzej się poczułam, chodziłaś i powtarzałaś: Źle ciuje mama, źle ciuje... Gramoliłaś się do mnie do łóżka, i gotowa byłaś leżeć u mego boku :) Na szczęście rozpierająca Cię energia wygrała z empatią i ciekawością nowej sytuacji- w końcu nie codziennie mama źle ciuje...

Znajome jest Ci również uczucie solidaryzowania się z kimś, aczkolwiek w kontekście sytuacji, które mam na myśli, waham się jednak, czy to aby na pewno dobra cecha... Kiedy krzyczę na Elizę, nie tylko krzyczysz ze mną, ale chcesz Ją szczypać, szarpać za włosy i bić... Córciu! Czasami inaczej się nie da i muszę na Nią krzyknąć, ale bicie? Szarpanie za włosy? Szczypanie? Za bardzo się wczuwasz... Może strzelam sobie teraz samobója, w kolano, podpisuję na siebie cyrograf- jak zwał, tak zwał, ale mam nadzieję, że z czasem, w takich momentach, będziesz jednak solidaryzowała się ze swoją Dają, a nie ze mną...


Jesz już praktycznie wszystko to co my, i uważnie obserwujesz nasze talerze. Kiedy zobaczysz coś, czego nie ma u Ciebie, albo coś, co Cię zaintryguje, stanowczo się tego domagasz słowami: "Samo co mama"/ "Samo co Daja"... Wczoraj się na tym "przejechałaś"- moja zupa dyniowa była tak ostra, że nie dałaś rady jej połknąć, ale za nic w świecie nie chciałaś uwierzyć na słowo, że to nie jest dla dzieci.A dziś, kiedy zupą poczęstowałam babcię, stałaś przy Niej i powtarzałaś: Ośtra :)

Dopiero przed samymi drugimi urodzinami dopuściłaś babcię B. do kręgu wtajemniczonych. Wcześniej też z Nią zostawałaś, ale... Popłakiwałaś chwilę, kiedy wychodziłam, czym skutecznie do takich wyjść mnie zniechęcałaś. Wizja tego, że tęsknisz i jest Ci źle, była okropna. Jednak czasami musiałam po prostu wyjść- załatwić coś, albo tak po prostu- z tatą. I dobrze, bo może zwyczajnie potrzebowałaś czasu, albo testowałaś babcię :) Teraz jest między Wami taka komitywa, jak kiedyś była między babcią a małą Elizką. Uff... Może za rok, albo dwa, uda nam się z tatą wyskoczyć gdzieś na weekend we dwoje.



Twoja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Zawsze stosowaliśmy wobec Was zimny chów, dlatego nie pozwalam Ci chodzić w swetrze założonym na body z długim rękawem. Ubierasz go więc po cichu, myśląc, że nie słyszę, kiedy z impetem otwierasz szufladę, a potem przychodzisz mówiąc- wieje wiatr, zimno, ale leje... Padam za każdym razem :)
Jesteś świetną kucharką- to po mnie. Karmisz misie, lemury, flaminga, zebry... Karmisz furbiego karmą dla świnek i mam ogromną nadzieję, że nie działa dlatego, że padły baterie, a nie dlatego, że mu się padło od tej nowej diety...

Jesteś duszą towarzystwa. Promieniejesz (jeszcze bardziej) kiedy ktoś u nas jest. Kokietujesz każdego wujka- widzę w Tobie uwodzicielski potencjał, zaczepiasz koleżanki i kolegów Elizki. Lubisz, kiedy ktoś do nas przychodzi... Nie da się Ciebie oszukać- wiesz już doskonale jak wygląda karton od pizzy... :)


Jesteś... Jesteś po prostu niesamowita! Jesteś rodzinną maskotką- jeszcze chcesz się przytulać, dawać buziaki (choć zdecydowanie wolisz, kiedy to my Ciebie całujemy), sama z siebie drapiesz tatę, bo wiesz, że On to lubi, potrafisz rozbawić nas jednym słowem, gestem...

Mam szczęście do dzieci- budzisz się wyspana, radosna i pełna energii. Tak, jak przed chwilą- przebudziłaś się na moment*, a ja usłyszałam jak wołasz: Mamusiu... Te chwile są tak pięknie, tak wzruszające, że zrozumiesz je dopiero wtedy, kiedy i Ty usłyszysz takie "mamusiu". I uwierz Córciu, że takie jedno "mamusiu" może nadawać życiu sens, definiować moją życiową drogę, być odpowiedzialne za wszystkie wybory, których w życiu dokonuję...

Ale, ale... Przy całej swej niekwestionowanej wspaniałości, powiedzmy sobie jasno: Aniołem nie jesteś :) Raczej słodkim łobuzem. I niech nikogo nie zmyli Twoje zamiłowanie do spódnic i sukienek. Bez względu na to, ile razy w ciągu dnia się przebierzesz (jesteś w tym niestrudzona), i jak słodko i niewinnie potem wyglądasz- masz charakter Dziewczyno! Wystarczyły Ci dwa lata, żeby w "strzelaniu focha" dojść do absolutnej perfekcji.



Kocham...
Kocham coraz mocniej...

22 komentarze:

  1. Zazdroszcze Ci. Moj potwor 3.5 letni niw chce mowic. Niw umiem fo niego dotrzec. O technikach nauki mowy chyba nie mam pojęcia. Zreszta pisalam Ci q mailu.
    Ale corcie to masz udana naprawde.
    Buzka kochana
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. W cudowny sposób napisałaś ten post, aż mi się łezka w oku zakręciła...:)
    Buziaki dla Was Dziewczyny! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie opisałaś waszą miłość do już "nie dzidzi". Zachowaj ten post i daj do przeczytanie troszkę większej Lilce. Myślę że się bardzo wzruszy. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego dla Pannicy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak opisać może tylko mama:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieci zdecydowanie za szybko rosną...

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie - masz cudowną pannicę :)) Fajna dziewczynka pełna życia... Partnerka życiowa - 24h na dobę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ładnie napisałaś... Lilka jest cudowna - czuć to nawet wirtualnie :) niech zdrowo rośnie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. No 2lata to juz nie dzidzia, a mała dziewczynka :-) Szybko sie Lila rozgadala mó Mały dopiero przed 3-mi urodzinami sie nauczyl mówic i nawija teraz coraz wiecej ;-) Buziaki dla Małej Gwiazdy :-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Marta, w przepiekny i wzruszajacy sposob ubralas 2-latka Lilci ♡
    Marze o takiej coreczce :-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego dla Lilki :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuć, że Twoje słowa płyną prosto z serca. Życzę Tobie, sobie i wszystkim wokół, żebyśmy umieli żyć tak jak pisałaś, pomimo złych chwil (np. foch) mówmy, rozpamiętujmy i pamiętajmy te dobre, których jest zdecydowanie więcej. Niestety w życiu nie raz zdarza się zapomnieć o szczęściu jakie mamy i zauważać tylko rzeczy przykre i tylko na nich się skupiać.
    A, wszystkiego co najlepsze dla Lili.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lilcia w skrócie to dla nie CUD MIÓD I ORZESZKI do chrupania garściami.
    Z tą różnicą wieku to gdzie jest złoty środek? U mnie jest 1,5 roku i to ciut za mało.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lilcia, jest duza I sliczna i samodzielna dziewczynka I chyba podobna jest bardzo do Ciebie?
    Wszystkiego najlepszego Sloneczko!

    OdpowiedzUsuń
  15. Słodziutka ta wasza Lila, fajnie sobie nazwała Elizkę :-) u nas też tak było jak Maja nie umiała powiedzieć Wiktoria to wołała ją Zizia :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ej...wzruszyłam się... :-*
    tym bardziej, że moja kończy 22 listopada i też nie wiem kiedy i jak stała się takim cudem jak twoja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Marto, pięknie to napisałaś:) ...mi także zakręciła się łza w oku... Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z taka miloscia piszesz o Lilce :) milo sie czyta :)
    Choc na poczatku zdefiniowalam ten ten tytul jako "przytyk"- cala Ty- czasami tak Menzon mowi o Mlodej ;)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Lila jest przeurocza. Obie dziewczynki są cudne.
    Pięknie to napisałaś. Aż mnie ściska w serduchu ze wzruszenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniale to opisałaś.
    Ani się nie obejrzysz a córa sama będzie sobie robić kanapkę.
    Bardzo mądrą i zdolną masz tą dwulatkę. Pięknie mówi ta Twoja dziewczynka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cala Lilunia!

    Martus, wzruszylam sie czytajac ten post, naprawde! Z kazdego zdania bije milosc do tej malej, charakternej panieneczki! :)
    A jak ona gada! Zachwycam sie gadulstwem Nika, bo w porownaniu z Bi to jest katarynka, ale za Lila to on jest daleko, daleko w tyle! :)

    A wiesz, ze Niko kiedy cos mi podaje, tez czesto mowi "kuje" i nie wiem czy myli mu sie z "prosze", czy przypomina mi co mam powiedziec? ;)

    Usmialam sie z tego drapania taty. Kiedy bylysmy z siostra dziecmi, w mieszkaniu rodzicow byly dwa telewizory, w sypialni mamy oraz w salonie, gdzie spal tata. Mama chodzila bardzo wczesnie spac, wiec jak chcialysmy poogladac wieczorem jakis film, prosilysmy tate, zebysmy mogly zrobic to "u niego". A tata zgadzal sie, pod warunkiem, ze go podrapiemy, pieszczoch jeden! I tak lezal, my siedzialysmy na jego lozku po bokach i drapalysmy go po plecach, ogladajac jednoczesnie film. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!