Mama2c

Mama2c

środa, 19 listopada 2014

Ciasteczkowy potwór

Był czas, kiedy ja i Elizka stanowiłyśmy bardzo płodny duet w naszej małej kuchni.
Płodny we wszelkiej maści słodkości: ciasta, babeczki, serniki, desery...
Moja starsza Córcia uwielbiała mi asystować- wsypywać cukier, wlewać olej, kroić owoce... No a kiedy wskoczyła na wyższy poziom kuchennego wtajemniczenia, i Jej małe rączki mogły w końcu dzierżyć uchwyt miksera- szczęściu nie było końca. Moim nerwom również, bo sama doskonale pamiętałam, kiedy to ja byłam w tym samym wieku, co Elizka wtedy i jakie głupie myśli przychodziły mi podczas ucierania ciasta. Na przykład- żeby nie odkładając miksera, spróbować ucieranej masy :) Rozumiecie więc dlaczego nie odstępowałam Jej wtedy na krok- głupie zachowania też pewnie są dziedziczne...

Pewnie nie uwierzycie, ale były dni, że potrafiłyśmy z Elizą upiec trzy ciasta :) Zastanawiacie się, kto zjadał te wszystkie ciasta? No to Was zaskoczę- nie ja :) Tym bardziej- nie Eliza. Ona była bardzo chętna i do pomocy i do pieczenia, ale nigdy nie lubiła domowych wypieków :) Zresztą, w tamtym okresie, nie lubiłam żadnych wypieków...

Ciasta i babeczki utylizowaliśmy u męża w pracy. Myślę, że ku uciesze reszty pracowników :)

Od jakiegoś czasu Eliza nie garnie się już do pieczenia ze mną. Chyba się wypaliła :) Jednak czasami robi wyjątek, jak wtedy, kiedy znajdzie jakiś fajny przepis w swoim sekretniku.


To znaczy wróć... Przepis wydawał się fajny, ale kiedy przyszło co do czego, okazał się być niekompletny... Musiałyśmy więc trochę improwizować, a efekty- niestety słabe... Za to było sporo śmiechu i zabawy. I wypadałoby napisać, że to jest przecież najważniejsze- więc potwierdzam- tak właśnie jest :)





I efekt końcowy:


No cóż- nawet wyglądem się nie obronią. A obok kakaowych z książki Elizki, ciasteczka w klimacie świątecznym- ze skórką pomarańczową i gałką muszkatołową.



Jednak muszę to sobie w końcu powiedzieć- tak jak ciasto drożdżowe mnie nie lubi, tak kruche ciasteczka również...

A jakie są Wasze słabe strony w kuchni?

49 komentarzy:

  1. Fachowo Twoja córcia wygląda :}. Szkoda że te wspólne szaleństwa w kuchni z mamami są takie krótkie i człowiek zostaje sam na placu boju :}.
    U mnie atrakcją było wspólne robienie ciasteczek na święta, niestety atrakcja okazała się krótka i biedna ja mamuśka muszę sama dziubać.
    Brakuje mi tej wrzawy, bałaganu , podjadania ciasta. Cholerka ja mam bardzo dużo słabych punktów w kuchnia ale na szczęście posiadam taką ekipę która nie grymasi i potrafi bez mrugnięcia zjeść najgorsze paskudztwo :}}}. Marzy mi się upieczenie idealnego sernika, pókii co jest to strefa marzeń :}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Chociaż ja mojej mamie asystowałam dość długo, bo chyba do końca podstawówki. No a bałagan- u mnie pierdzielnik jest i bez pieczenia, także rozumiesz... :)
      Jak znajdę chwilę, to wkleję Ci linki u Ciebie ze wskazówkami jak upiec idealny sernik. Ponoć najlepsze wychodzą te, pieczone w kąpieli wodnej. Ja nie mam czasu na takie akcje, więc w ten sposób jeszcze nie piekłam, ale kto wie... Może w któryś weekend też spróbuję.
      U mnie to różnie- Marcin zje wszystko, Eliza wybredna jest bardziej niż 10francuskich piesków, ale Lila wdała się ze smakami we mnie- jeśli mi coś smakuje, to Jej też. Jeśli ja uważam, że klapa totalna, to Ona też nie chce tego jeść :)

      Usuń
  2. no i mam nadzieję, że i My kiedyś tak sobie w kuchni podziałamy. Może juz w tym roku do jakiegoś pierdniczka Zofia dołoży swoje 3 grosze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Werka, ja myślę, że jak najbardziej. A na kolejne święta, to już będziesz miała pomocnicę jak się patrzy.

      Usuń
  3. Nieee no kucharka jak się patrzy :D
    Rewelacja! :)
    Grunt to dobra zabawa :)
    Zuza już coraz częściej garnie się do pomocy :)
    Ja nie umiem robić drożdżówki, ni chu chu! Już nawet nie próbuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja ogólnie z ciastem drożdżowym mam problemy. Fajnie, już niedługo zaczniecie razem cuda tworzyć w kuchni!
      Buziaki

      Usuń
  4. Obojetne jakie wyszly- najwazniejsze te chwile spedzone razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak. Przyjemne tym bardziej, że już dawno razem nic nie piekłyśmy.

      Usuń
  5. no weż jak można Ciebie nie lubić:P
    Fajnie spędzony razem czas najważniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Ania, są osoby, które mnie nie lubią. I tak, tak- też się dziwię, jak to możliwe :) Ale widzisz- ludzi nie zrozumiesz :P

      Usuń
  6. Etam zabawa najważniejsza. Mi najgorzej wychodza ciasta na proszku do pieczenia.
    Za moj 3,5 letni synek uwielbia trzymac mikser i wsypywac skladniki do miski. Juz nie wspimne o uciekaniu przede mna jak mam brudne rece w ciescie a gonie go po kuchni:)
    Ja drozdzowe robie na instantach zalewam qoda lub mlekiem dodaje cukier mieszam i zostawiam na pare minut (poki piana sie taka spora nie pokaze) potem do maki i reszty i mieszam. Wrzucam pod recznik i zostawiam do wyrośnięcia.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mi jeszcze napisz, że to niby takie proste jest :) Chociaż, faktycznie- jak we wszystkim w przepisach na drożdżowe, tak i w Twoim- wydaje się, że "łatwizna". Ale... wystarczy, że do drożdżowego zabiorę się ja, i już każdy przepis można skopać :) Hehe. Eliza też tak "zwiewała" przede mną, Eh, to były czasy.... Teraz mówi: Mamo, weź, co ty robisz...

      Usuń
    2. Ja Ci dobry przepis na drozdzowke moge w sobote na maila walnac jak chcesz, o ile bede miec sily. Pizze robie jutro (chyba) wiec tez moge Ci przepis podeslac.
      Buzka Ewa

      Usuń
    3. Noi dupa zimna. Nie podam Ci przepisu na pizze bo szef kuchni(synek) wlal mi moja wode do picia do maki ktora specjalnie odmierzylam i musialam przepis przerabiac. Nastepnym razem Ci podesle.

      Usuń
    4. No tak- dzieci potrafią :) Mały pomocnik! Ewa, czekam w takim razie na oba przepisy jak będziesz miała chwilę i z góry Ci dziękuję.

      Usuń
  7. Z miny Elizy wnioskuję, że radość była wielka.
    W kuchni przeszkadza trochę moje roztargnienie. A to zapomnę dodać tego, a to tamtego. I nie bardzo umiem/lubię zagniatać ciasto czy na pierogi czy na wypieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierogów nigdy w życiu nie robiłam, i wątpię, żeby zrobiła. Raz, że zagniatanie, proporcje (moja mama, a wcześniej babcia zawsze robiły "na oko"), no i potem sklejanie gotowych pierogów... Kosmos jednym słowem :)
      Kiedy byłam w podstawówce, razem z moją przyjaciółką próbowałyśmy i Niej zrobić pierogi. Farsz z kapusty kiszonej wyszedł nam całkiem niezły... Ale ciasto- gniot totalny, a po ugotowaniu twarde jak kamień.
      No roztargnienie na pewno nie ułatwia kuchennych rewolucji :)

      Usuń
    2. Wybacz ze wtrace ale pamietam moje pierwsze pierogi, pierwsze swieta z moich chlopwm bez rodxicow sobie zrobilismy. Farsz cud miod ciasto idealne i co sie stalo dalej. Ulepilismy juz razem zeby bylo szybciej i ja durna baba stwierdzilam ze juz pozno (chyba 21 juz byla) i? Ugotujwmy je jutro. A moj chlop no masz racje. Spoko to dawaj je na talwrz i do lodowki. Ja za godzine ide do lodwki wykompana i wogole i co patrze rozlevialo sie. Viasto zjadlo make i dupa. Ja go wolam pokazuje on sie patrzy na mnie na pierogi i stqierdzil "no wiesz chyba trzeba bylo od razu je ugotowac" odkrywczy byl ten moj chlop a mialam chyba jakos 20lat. Od tamtej pory pierogow nie roobilam.
      Buzka Ewa zduszynapapier@gmail.com

      Usuń
  8. Nie wszystko musi się zawsze udać. Nawet sprawdzony przepis może nie wyjść. Za to wspólnie spędzone chwile są bezcenne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że jeśli ściśle trzymasz się przepisu, to nie ma prawa nie wyjść. Jak mnie dołują takie "mądrości". Jak to nie ma prawa? A te moje wszystkie porażki, to co? Wyjątki od reguły?!

      Usuń
  9. http://www.mojewypieki.com/przepis/lody-dyniowe-z-pomarancza

    to chyba przepis dla Ciebie :) skoro uwielbiasz dynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetka, widziałam te lody, bo tego bloga uwielbiam :) A kto wie, może po świętach sobie zrobię. Tylko muszę zużyć te nieszczęsne truskawki :)

      Usuń
    2. A ja idac za Toba kupilam dynie i bede robila placuchy z dynii, rety pierwszy raz w zyciu bede tak z dyni pichcic :-P

      Usuń
    3. Abby, dostalas jeszcze gdzies dynie??? Ja szukalam w chyba 3 supermarketach i wszystkie wymiotlo! :(

      Usuń
    4. Agacia kupilam w Trader Joe, nie wiem czy macie go tam w CT. Jak chcesz to kupie dynie i Tobie wysle :-P
      Moja jest ale nie za duza. Jednak na pierwsze pichcenie z dyni mysle wystarczy. Kupilam tez taka smieszna squashe wyglada bardzo uroczo az szkoda jej zaczynac ;)

      Usuń
  10. Moje słabe strony w kuchni? Niechęć do gotowania pieczenia itd ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko, wiele kobiet tego nie lubi. Po prostu. Za to równie wielu mężczyzn świetnie sprawdza się w kuchni. Poza moim :)

      Usuń
  11. Chryste! Zawsze, jak zaglądam tu wieczorną porą to Ty prezentujesz nam takie pyszności.
    Ja tam bym chętnie spróbowała, a i wyglądem też by mnie nie odstraszyły :)
    Super pomocnik z Elizki! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- pomocnik z Niej najlepszy!
      My też pozdrawiamy gorąco, a wieczorem zajrzę sprawdzić, co u Ciebie nowego.

      Usuń
  12. Moja też uwielbia pomagać mi w kuchni, tylko później mam masę sprzątania, bo mąka jest wszędzie, nawet na firankach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to się nazywa "pieczenie ekspresyjne" :)

      Usuń
  13. Mój 7letni syn ostatnio robi mi herbatę nieważne czy ja chcę czy nie. Dziewczynkom chyba bardziej się chce pomagać, tak myślę nie mam porównania. Podobały mi się bardzo wypieki z dyni z dwa razy w życiu jadłam dynię raz zupę i placki coś jak ziemniaczane mi smakowało mężowi nie. Do tej pory byłam pewna że tylko jeden gatunek dyni jest jadalny ta duża pomarańczowa. Tu jak się nie mylę widziałam jakąś inna?? .Pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja za to nie mam porównania jak jest z chłopcami, więc niestety Ci nie odpowiem :) Chociaż mam o rok młodszego brata, i powiem Ci, że On równie chętnie pomagał mamie w kuchni, co ja. Tyle, że może moja skromna osoba była dla Niego motywacją :)

      Odmian i gatunków dyni jest mnóstwo. Tylko, że w Polsce niewiele z nich się uprawia, a pozostałych chyba nie sprowadzają. Co roku w Lildlu można kupić dynię hokkaido- one są zazwyczaj mniejsze, intensywnie pomarańczowe, ich skóra jest jadalna- i to jest duża zaleta, bo obieranie dyni, to koszmar ostatnio tak się zacięłam, że kuchnia wyglądała jak ubojnia... W tym roku w kauflandzie była dostępna dynia makaronowa- świetna do zapiekania- wydrążasz środek i ładujesz tam to, na co masz ochotę. Mam też w domu dynię piżmową, ale muszę poczytać w necie, co mogę z niej zrobić. A jak będzie chciało Ci się tu jeszcze zajrzeć, to wieczorem wkleję link do strony, gdzie można obejrzeć i poczytać o dyniach u nas niedostępnych.

      Usuń
    2. Chętnie poczytam jakie są jeszcze gatunki jadalnej dyni.

      Usuń
    3. http://www.beawkuchni.com/2014/10/festiwal-dyni-2014.html
      To tutaj- dyniowy raj :)

      I jeszcze tu warto kliknąć, a dokładnie- kliknąć w link, w podesłanym przeze mnie linku :)

      http://www.beawkuchni.com/2013/11/gdzie-kupic-dynie.html

      Usuń
  14. Hehe, ja też miałam głupie myśli w kuchni i właśnie przez nie zmiksowałam sobie kiedyś włosy. A miałam takie długie jak Elizka... :) a ile radości miał potem mój tatko ratując mnie z tych mikso-wałków :))

    Efekt pieczenia nieważny, liczy się zabawa i czas spędzony z mamą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaśka, nie piernicz! Włosy?! Jak Ty to zrobiłaś?! :)A chociaż loki się udały?

      Pewnie, że tak- czas z mamą, to jest to!

      Usuń
  15. Czytam już od dawnaale jakoś nie komentowałam. Mamy ze sobą sporo wspólnego szczególnie miłość do domowych wypiekow:-) dlatego zmartwila mnie informacja o cieście drożdżowym. Ale mam na to sposób: oto przepis który zawsze wychodzi:-) należy wziąć miskę i wsypywac kolejno: 5 całych jajek wbić na dno, 10 dag drożdży rozkruszyc, szczupta soli, 1 szkl cukru pudru, 1 szkl mleka, 1 szkl oleju, 2 cukry waniliowe, 5 szkl mąki. Przykryć sciereczka i odstawic na 3 godziny. Potem zmiksowac końcówka " swidrem" i na blachę. Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Asiu, chyba muszę częściej pisać o swoich słabych stronach (a jest o czym), to może więcej tak sympatycznych Czytelniczek się ujawni :)
      Bardzo dziękuję za przepis, na pewno wypróbuję, o ile znajdę tą końcówkę, bo kiedyś robiłam porządek w szafce i zważywszy na fakt, że z drożdżowym się już poddałam, nie wiem, czy przypadkiem ich nie wyrzuciłam :(
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Myślałam, że ciasto drożdżowe, ale w końcu udało mi się je pokonać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No co ty wyszło fajnie, ja to prawie wcale nie piekę, po pierwsze u mnie nie ma kto jeść,bo też jakoś pieczonych nie lubią, a po drugie jak już to królową pieczenia jest moja mama wiec to ona zawsze obstawia ciastkami wszystkie imprezy :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem chodzącą słabą stroną w kuchni :-))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Moje slabe strony w kuchni? Ekhem, chyba najwieksza to ta, ze ogolnie nie lubie tego pomieszczenia oraz czynnosci z nim zwiazanych... ;)
    Bardzo czesto potrawy wychodza mi albo kompletnie mdle, albo odwrotnie - przesolone/przepieprzone. Najczesciej wole zostawic mdle i prosic o doprawienie malzonka. Tylko wtedy musze go pilnowac, bo on z kolei lubi wyciagac z szafki wszystkie mozliwe przyprawy i sypac co popadnie. :)
    No a ciasta wychodza mi baaardzo czesto zakalcowate. :/ Dlatego trzymam sie raczej moich sprawdzonych przepisow z serii zawsze-wychodzacych. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie tak razem coś robić. Ja na razie sama piekę- jeśli coś piekę. Jakieś dwa tygodnie temu robiłam muffinki i Jaś mi pomagał. Jednak zainteresowała go blacha do muffinków i układanie w niej foremek silikonowych. Mam kolorowe więc co chwilka przekładał inaczej. Jakieś pół godziny minęło zanim się znudził.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mogę się doczekać kiedy ja będę z moimi dziećmi tworzyć cuda w kuchni... własnej kuchni. Nie ważne czy udane czy nie, ważne żeby spędzić razrm czas w fajny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie umiem upiec biszkopta... a drożdżówki nigdy nawet nie próbowałam robić
    Zresztą teraz ciężko by było, bo mam znowu piekarnik grożący wybuchem (ot, przeprowadzka na drugi koniec Polski, więc swojego nowego nie zabraliśmy :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!