Mama2c

Mama2c

wtorek, 18 listopada 2014

Jeszcze nie skończyłam...

... rozprawiać się z dynią. O nie! Więcej: ja się dopiero rozgrzewam :) I zważywszy na to, że mam jeszcze do przerobienia trzy, całkiem słusznych, rozmiarów dynie- to słuszna taktyka...
Część na pewno zamrożę, ale zanim to nastąpi, muszę zrobić miejsce w zamrażalniku. I nie, nie- nie wyobrażajcie sobie góry zamrożonego mięsa... U nas w zamrażarce trwa... festiwal truskawek... Patrząc na te wszystkie pojemniczki i całkiem spore pojemniki, zastanawiam się nad trzema kwestiami- po jaką cholerę zamroziłam tyle truskawek, co mam z nich teraz zrobić (poza musem owocowym i kompotem- bo te już nam uszami wychodzą) i najważniejsze- czy za tą ilością zmarzniętych owoców nie kryje się nasza dość kiepska sytuacja finansowa podczas minionego lata :)

No ale- przejdźmy do dyniowych konkretów.  Pamiętajcie- jeszcze gdzieniegdzie można dostać dyńki. Bo Polska to naprawdę dziwny kraj pod tym względem (tak jak pod każdym innym)- dynia to nasze rodzime warzywo, mało tego- doskonale przechowuje się do kilku miesięcy, a u nas, można dostać ją tylko we wrześniu, październiku i na samym początku listopada... Właśnie jestem w trakcie pisania petycji w tej sprawie, tylko nie bardzo wiem, do kogo mam ją skierować :)

A jeśli chodzi o przepisy, które testowałam w ostatnim czasie...

Na pierwszy ogień poszła dynia makaronowa- to był jej debiut w mojej kuchni. Zapiekanka iście dietetyczna, jeśli zrezygnujemy z "czapy" z żółtego sera na jej wierzchu: niskokaloryczna dynia, chude mięso z indyka (mielone), cebula, papryka i wyraziste przyprawy... Mniam!






 Potem przyszła kolej na małe słodkości, w postaci moich ukochanych muffinek:




Mięciutkie, wilgotne, delikatnie korzenne... Idealne do kawy. Przepis- TUTAJ.

Poszłam więc za ciosem, i w ten sposób, w piekarniku wylądowały kolejne muffinki- tym razem: czekoladowe z dynią. Przepis o TU




Jak widać- Lilci smakowały. Podobnie jak poprzednie. No cóż- nie oszukujmy się- każda z nas aspiruje do tego, aby Jej dziecko świadomie wybierało surową marchewkę zamiast lizaka, ale jak wiemy- dzieci to stworzenia krnąbrne. Także, jeśli możemy upchnąć w muffinkach całkiem przyzwoitą ilość dyni- ja jestem na tak.

Kolejne słodkie przepisy z dynią to:

Placki- i niezawodny blog "Kwestia smaku":



Następnie poprawiliśmy dyniowym tiramisu, które widziałyście już tutaj nie raz, i byliśmy zasłodzeni na długi, długi czas:




Dla odmiany, urządziłam nam maraton zup dyniowych- trzy dni pod rząd...

Zwykła "jarzynowa z dynią", w myśl filozofii "nawinie"... Nawinęła się, poza dynią, marchewka, pietruszka i ziemniaki. No i jak widać- nawinął się też boczek, bo nie od dziś wiadomo, że dynia potrzebuje wyrazistych dodatków :)


Tym razem porzucamy polski fusion, i serwujemy trochę "egzotyki" na talerzu. Z perspektywy mojego ojca- niejadalnej egzotyki, bo zupa z pomarańczą, toć to przecież gorzej niż czarna polewka...
Nam smakowało, a jak chcecie się przekonać, że czy to jadalne, czy nie- przepis TUTAJ.
Zamiast serka philadelphia użyłam mascarpone, i tak kremowej zupki, muszę przyznać, dawno nie jadłam.




Następnie wróciliśmy do polskiego sadu po... gruszkę, która wylądowała w kolejnej dyniowej :)
Przepis z tego bloga.





Jak szaleć, to szaleć, więc z rozpędu zrobiłam to curry:






Bardzo byłam podekscytowana na połączenie mięsa, żurawiny i cynamonu... Lubię takie eksperymenty :) Niestety, ten nie do końca przypadł nam do gustu.

W przeciwieństwie do dania, które już dobrze znam, a które poza kurczakiem i żurawiną, oparte jest na zupełnie innych składnikach:


No i będę z Wami szczera- dynię uwielbiam, ale jedząc ją kilka dni pod rząd, chyba przedobrzyłam... Potrzebowałam czegoś innego, konkretnego, wyraźnego w smaku... Ugotowałam więc nam ogórkową i to był strzał dziesiątkę. Smaki się zrównoważyły, a ja, jestem gotowa, żeby za dzień, no może dwa, zabrać się za kolejną dynię. Mam do wypróbowania jeszcze co najmniej dwie dyniowe zupy, gulasz i trochę słodkości z dodatkiem mojego ulubionego warzywa :)

A dziś, raczyliśmy się jeszcze czymś bez dodatku dyni. Tak dla utrzymania równowagi w przyrodzie, to znaczy- w przewodzie (pokarmowym)...



Uwielbiam ten posmak limonki w tajskich daniach...

Dziewczynki! Dziewczynki!
Na komentarze odpowiem wieczorem, ale już teraz za każdy bardzo Wam dziękuję...

40 komentarzy:

  1. Lo matko, toz to dyniowa uczta!

    Ja juz nie moge sie doczekac, zeby wyprobowac ten przepis na dyniowe muffinki. Chyba na jakis czas (a pewnie na ten rok) zostane juz przy jej slodkich wersjach, jakos czuje sie z nimi "bezpieczniej". ;)

    To nie tylko w Polsce, tutaj tez dynia praktycznie zniknela juz z polek. O ile roznorakie kabaczki jeszcze sa i maja sie dobrze, dynii nie uswiadczysz! Ciesze sie, ze mam zamrozony zapasik musu dyniowego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i powiedz Agata, że z tą dynią, to nie jest bzdura?! Już nie wymagam, żeby była dostępna do marca, ale pamiętam doskonale, że w tamtym roku, już w połowie listopada nigdzie nie było u nas dyni. Chore.

      Jak będziesz miała chwilę, i odpowiednią ilość dyniowego musu, to proponuję Ci upiec dyniowy serniczek. Ja w tym roku nie piekłam, ale zamierzam to jeszcze zmienić- są naprawdę dobre, a kolor mają świetny.

      Usuń
  2. Kuchareczko doskonała ślinotoku dostałam patrząc na te apetyczne zdjęcia.:}}.Już kiedyś pisałam że w tutaj dynia pojawia się raz do roku więc pomysłów nie mogę podkraść , ale posiedzę chwileczkę u Ciebie i pokarmię wzrok :}}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może jak Ci chociaż wirtualnej kawy zaparzę :)

      Usuń
  3. Tyś jest niesamowita, a mi się już tak gotować nie chce... Marzę o kilku dniach na wyjeździe, u teściowej, gdzie rano słyszę pytanie, czy buraczki, czy surówka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie luksusy u teściowej?! No to teraz ja zazdroszczę :) Werka, to jeszcze trochę czasu do rozwiązania jest, pakujcie się na któryś weekend i będziesz miała all inclusive, a jeszcze babcia się wnusią zajmie, a Ty książkę przeczytasz...

      Usuń
    2. taa... W weekendy, to nasze niańki mają wolne i trzeba budowę podciągać... Na święta też w domu, bo to miesiac przed rozwiązaniem, ale mam nadzieję za to odpocząć jak nigdy :) bez żadnych konwenansów :)

      Usuń
  4. Boze Kobito!!! :O
    Kiedy Ty masz na to wszystko czas???
    Kurcze juz jestem po kolacji ale widzac Twoje zdjecia...chyba bym cos zjadla :)))
    Ja dzis kupilam dynie- u nas sa, cena 1e za kg- ale rowniez mam obawy czy nie znikna- wiec pytanko jak dlugo i gdzie moge przechowywac dynie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lux, jak długo- tu zależy od odmiany, a gdzie? Nawet na balkonie, jeśli nie ma przymrozków, albo w piwnicy. Ja zamierzam wynieść do szopy na działce jedną sztukę. Niektóre gatunki dyni (u nas nie są one dostępne) można przechowywać i do 9miesięcy.

      Usuń
  5. Szok po prostu...takie urozmaicenie , musi Ci to sprawiac prawdziwa przyjemnosc:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ta, lubię testować nowe dania z dyni, ale często wracam też do tych sprawdzonych.

      Usuń
  6. Jesteś genialna!
    Marta zawstydzasz mnie kulinarnie... ja nie umiem tak :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty opowiadasz! Pewnie, że umiesz. A jeśli nie- to przecież nie musisz, każda z nas jest dobra w czymś innym.

      Usuń
  7. Jestem pod wrażeniem :) Już myślałam że daruję sobie dynię na ten rok, ale przez Ciebie znów mam ochotę się za nią zabrać :)
    :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż mogę napisać- gorąco namawiam :) Dynia jest mało alergizująca, więc ze względu na Synka, chyba dla Ciebie wskazana.

      Usuń
  8. Jejciu, ja przy tobie nic nie potrafie..przepyszne te wszystkie dania.. najbardziej pociekla mi slinka na ta zupke z boczkiem....mniam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty Minia, jak to nic!
      Muszę Ci powiedzieć, że z tych trzech zup, ta faktycznie była najlepsza :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. No zdrowa psychicznie na pewno nie :)
      Ja Ciebie też!!!

      Usuń
  10. Ja fanką dynii nie jestem, ale u ciebie te potrawy wygladają tak fajnie, ze aż chciałabym spóbować ;-) Ty maniaczko dyniowa ;-) Podziwiam cie za talent (kulinarny) pomysły i chęci, bo ja gotowac nie lubie i robie to, gdy musze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko, bo to nic na siłę, jak ktoś nie lubi, to nie ma sensu się zmuszać.
      A maniaczką faktycznie chyba jestem... :)

      Usuń
  11. Szok!! Jak tu dzisiaj u Ciebie.... dyniowato ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaa ile dobrych rzeczy!!!!
    Laptop mi się popsuł (znowu...), ale muszę napisać, że bardzo poruszyła mnie notka przed-przed-ostatnia, ta o Lilce. Pięknie to napisałaś!
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Kochana. Pisałam Ją na ściśniętym gardle, bo czasami mam wrażenie, że kocham te moje dziewczyny tak mocno, że aż mnie boli...
      Ściskam i niech laptop się nie wydurnia.

      Usuń
  13. O ludzie złoci jakie cuda!!!! :)
    Ślinotok!!!!!
    Czy Ty to wszystko robiłaś jednego dnia????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoooonikoooo, no coś Ty. To efekt ponad tygodniowej "zabawy" z dynią.
      :)

      Usuń
  14. O Jezzu, jesteś szalona i... nie masz litości! Zeby tyle smaku ludziom narobić! Ja już miałam slinotok przy babeczkach, ale jak doszłam do tajskiego żarełka to padłam - uwielbiam tajska kuchnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam tajską kuchnię. Niestety na razie u mnie to raczej taka prowizorka, bo ze względu na kruche finanse wielu składników po prostu nie mam. Kiedyś miałam zawsze w kuchni cały arsenał, tak, że z powodzeniem mogłam odtworzyć restauracyjne dania :)

      Usuń
  15. Kusi ta dynia, ja przechodzę okres słodkości :/
    Może skorzystam z Twoich przepisów bo moje nudne się robią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami potrzeba urozmaicenia, więc śmiało :)

      Usuń
  16. Przestanie padac to lece po dynie i muffinki robie. Normalnie kusisz a eksperymenty lubie. Mam nadzieje ze w warzywniaku beda jeszcze bo w poniedzialek widzialam ze maja jeszcze kilka. A jak nie to na olx widzialam ze sa. Tak czy siak zrobie.:-D
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, co się kryje pod skrótem olx? Bo może i ja będę musiała udać się tam po dynie...
      Pozdrawiam i daj znać, czy smakowało!

      Usuń
  17. O kurcze dla mnie dynia to jakaś czarna magia i rozumiem dlaczego jest symbolem Halloween:) A Ty kochana Czarownico oczarowałaś mnie tymi cudownościami na każdą porę dnia łącznie z deserem. Ślinka mi cieknie i pewnie jutro popędzę do sklepu aby odprawić jakieś tajemne obrzędy nad garnkami:) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maz rację- prawdziwa czarna magia i kuchenne czary-mary z tą dynią.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  18. Kochana, jestem pod wrażeniem. Jak Ty to robisz, że znajdujesz czas i siły na takie maratony w kuchni?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki!
      A to nie maraton- codziennie coś, i tak wyszła ilość robiąca wrażenie :)

      Usuń
  19. Ja tu widzę niezły potencjał na dobry biznes :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, to nie ze mną :) Ja nie mam siły przebicia :)

      Usuń
  20. Ja kupiłam nawet dynię po tym jak u Ciebie tyle pyszności zobaczyłam, jednak dynia jeszcze leży. Teraz nie bardzo mam czas na robienie obiadów. Jaśkowi daję warzywa lub owoce, M musi sam coś sobie zrobić, a ja zadowalam się jogurtem lub kanapką. Ale już mam plan, że jednak zrobię tę dynię, bo przecież wieki leżeć nie będzie a kupiłam ją już przed hallowen

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!