Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 10 listopada 2014

Nastrojona...

Co ten listopad ze mną robi?! W zasadzie od końca października tkwię zawieszona między maratonem wzruszeń, a chwilami wytchnienia na normalność, kiedy krzyczę znad zlewu, albo zza mopa: "Uspokójcie się, do jasnej cholery!", "Albo tu będzie za chwilę posprzątane, albo wyciągnę konsekwencje!", "Puść ją!", "Nie bij jej",  "Cisza, albo powiem ojcu co wyprawiacie!"...

Jednak zdecydowanie częściej zdarza mi się przypatrywać nawet Ich kłótniom z jakimś dziwnym rozrzewnieniem. Bo o chwilach, kiedy zgodnie się bawią (tak, tak- BAWIĄ) już nawet nie wspomnę. Wtedy na ogół nie wiem co robić najpierw- lecieć po aparat ("Ale będzie fotka na bloga!"), szukać chusteczki, żeby otrzeć łzy wzruszenia, czy pisać sms do męża, jak choćby dzisiaj...

Lila w "szkole"...




A tak reaguje Lila, na wieść o końcu zabawy...


Lilka zachwyca codziennie- mówi pięknie, zmienia się w rezolutną małą dziewczynkę...
Eliza- również zachwyca- pomysłami na zabawę z Lilką (ostatnim hitem jest zabawa w szkołę), odwagą- ostatnio zgłosiła się do czytania tajemnic różańca, ale o tym może później...
I jak tu się przy Nich nie wzruszać?!

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że odkąd kupiłam te świąteczne serwetki, już w ogóle poprzestawiało mi się w głowie, i zamiast męczyć dynię (mam jej zapas na najbliższy miesiąc), to siedzę i powoli przeglądam na moich ulubionych blogach przepisy świąteczne...
Zabawy z Lilą też noszą znamiona nastroju mamusi...




Nie wiem- albo jestem w ciąży, albo przekwitam, bo takiej huśtawki nastrojów z przewagą wzruszeń i uniesień, nie przeżyłam już dawno...

A z bardziej przyziemnych rzeczy?
Za nami weekend właściwie bez taty (i znów- chlip. chlip), w pogodową kratkę- z piękną sobotą i paskudną niedzielą. Wierzyć się nie chce- ale nic w ten weekend nie upiekłam :) Trochę z racji moich postanowień, co do ograniczenia słodyczy, a w dużej mierze dlatego, że piec będę jutro- z okazji imienin Księciunia :) Na potwierdzenie moich słów, że właściwie jedną nogą, stoję już u progu tegorocznych świąt, napiszę tylko, że pół soboty spędziłam w poszukiwaniu idealnego przepisu na ciasteczka, które mogłabym upiec z dziewczynkami. Dla mnie pieczenie ciasteczek to taki zimowy zwyczaj, a myśl o tym, żeby je upiec, to znak, że to już TEN czas :) No i przepis znalazłam- idealnie dobrany do mojego świątecznego nastroju. Do podglądnięcia o tutaj. Tylko dla fanów imbiru :)

Prawie cały weekend spędziliśmy z Julią- przyjaciółką Elizy. Dziewczyny tak fajnie się dogadują, aż miło na Nie popatrzeć. A kiedy mają inne zdania- raz ustąpi jedna, innym razem druga i jakoś tak nawet kłótni między nimi nie ma. Lubię tą Julkę bardzo. Traktuję Ją jak członka naszej rodziny.  Jula czasami u nas śpi, jemy wtedy razem śniadania w większym składzie, jeździ z nami na zakupy- czuję się wtedy tak, jakbym miała trzy córeczki :) I to jest bardzo fajne uczucie.




Lilka, która na chwilę przed drugimi urodzinami trochę wyhamowała z przejawami buntu dwulatka, w ten weekend pokazała, że w kwestii buntowania się, nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i dała mi tym samym niezły (emocjonalny) wycisk. Przyznam, że na początku, kiedy w ogóle zaczęła tak "świrować", trochę bawiło mnie Jej zachowanie, zwłaszcza, że nie znałam czegoś takiego- Eliza zbuntowała nam się z mocno opóźnionym zapłonem :) Za to teraz, kiedy momentami boję się podejść do własnego (dwuletniego!!!) dziecka, coraz rzadziej jest mi do śmiechu. Wczoraj wzięłam się na sposób- podchodziłam do Niej tylko wtedy, kiedy nie miała nic w rękach- z okładającą mnie rączką dwulatki jeszcze jestem w stanie sobie poradzić, ale już z rączką "ze wspomaganiem"- już niekoniecznie...

A tymczasem- cieszmy się jesienią... W końcu, to ona miłościwie nadal nam panuje :)





Ach, byłabym zapomniała! Byłyście dzisiaj w Lidlu? To tak w temacie przygotowań do Świąt- od dziś jest w promocji laska wanilii, kora cynamonu, gwiazdki anyżu i inne typowo świąteczne przyprawy. Gdyby nie fakt, że po ostatniej aferze z torebkami wittchen, dostałam wilczy bilet do wszystkich sklepów Lidl w Szczecinie, pewnie koczowałabym pod naszym od rana, a tak- musiałam zaangażować do tego zadania ludzi :) I w ten oto sposób dziś wieczorem zacznie robić się domowy cukier i ekstrakt waniliowy. Natomiast kora cynamonu i gwiazdki anyżu, tej zimy, wylądują pewnie w niejednym grzanym winie i na... wianku :) Zresztą same zobaczcie, jakie cuda można stworzyć, o tu.






Ps. Ciasto na jutrzejsze imieniny już w piekarniku :)









46 komentarzy:

  1. Ja się w Lidlu planowałam obkupić posypkami do abbeczek i tortów w serduszka, gwiazdki itp i oczywiście lipa bo moich upatrzonych nie było. Wzięłam inne ale jestem zawiedziona, że to nie tamte. Moja nowa praca jest pięć minut drogi od Lidla więc teraz będe stałą klientką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ zazdroszczę! Tam czasami naprawdę można fajne rzeczy kupić. A jeśli zależy Ci na takich posypkach jak piszesz, to może na allegro- ja ostatnio takie właśnie chyba widziałam.

      Usuń
  2. Kobieto-puchu marny czego Ty chcesz od swoich ślicznotek ? :}}}
    Buziaki anielskie, miłość siostrzana kwitnie, pięknie się razem bawią.
    Może Twoje wzruszenia wskoczyły na tory przedświąteczne i stad te skoki chyba że jesteś w ciąży :}}}
    Przyjemnie u Ciebie i cudnie wprowadzasz w klimaty świąteczne.. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie- nie jestem. A trochę szkoda :)
      Dzięki Kochana, jest moc w tych świętach :)

      Usuń
  3. Tak, byłam w Lidlu i połowę tegoż wykupiłam :)) Ja też już nastrajam się na nadchodzące święta i jakoś wyjątkowo w tym roku nie mogę się ich doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wcale Ci się nie dziwię :) Ja w ciąży byłam tylko w Święta Wielkanocne, nosić pod serce nowe życie w czasie Świąt Bożego Narodzenia... To musi być piękne.

      Usuń
  4. Od czego tu zaczac??
    - dziewczynki sa super :) ciesz sie kazda chwila , one tak szybko mijaja...:(
    - moze jednak cos tam na tym materacyku ... tego, ten, no owocnie bylo?? ;)
    - boze jaka piekna BRZOZA!!!! MOJE drzewo<3
    -bylas po torebke?? :O kupilas??
    - u nas wszystko na swieta juz od kilku tygodni w Lidlu lezy- i tak bedzie chyba juz do swiat, ale pomysl z wanilia Ci ukradne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie- materacyk nie jest brzemienny w takie cuda! Tą brzozę też uwielbiam- o każdej porze roku.
      Po torebkę nie byłam, ale słyszałam co się działo... :)
      Kradnij, kradnij- ale to nie mój pomysł- ja też go komuś ukradłam :)

      Usuń
  5. U was jak zwykle wesoło ;-)

    Wszystkiego najlepszego dla męża.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no Lila mnie rozbraja a jej szarzujace lapki to juz w ogole :-P Kochana mala niunia z niej :*
    Jak u nas jest kolega Pysia to mam wrazenie jakbym miala 2 synkow i przyznam, ze to fajne uczucie ze ma sie wiecej dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kochana i to bardzo. A te łapki to są wszędzie :) I są mega szybkie!

      Ja to mogłabym mieć ze czworo dzieci :)

      Usuń
  7. urocze:)
    wszystkiego najlepszego dla Marcina ucałuj gop na tym Waszym materacyku ode mnie;P:* Ja właśnie wróciłam z imienin i napchana jestem jak balon po tych imieninowych specjałach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, materacyk :) Dziękujemy bardzo Ania!

      Usuń
  8. ja nie poznaję swojego syna... jeszcze niedawno był tak niegrzeczny, a teraz... spokojny... potrafi się zachować. Ponoć dwulatek to diabeł w cielony a trzylatek to aniołek. Wiadomo syn jeszcze wywija różne numery ale idzie w dobrą stronę. Podmienili mi dziecko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się trzymać tej myśli przy każdej lilkowej scenie, jaką mi zafunduje.

      Usuń
  9. Moja córa też ma przyjaciółkę, która jest dla nas jak 3 dziecko. Same też udają, że są siostrami jak jedziemy np razem do sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas połowa listopada i cały grudzień to czas pieczenia jak nie ciasteczek to pierniczków :) Już czuję ten zapach:)
    Tylko ja mam taką fantazję, że aktualnie na dietę przeszłam i jak widzę te wszystkie przepisy to czuję, że zgrzeszę :P
    Fajnie, że dziewczyny są takimi przyjaciółkami, oby im tak zostało na długie lata :) Taka bratnia dusza to skarb!
    Pamiętam jak sto lat temu bawiłam się z siostrą w szkołę i uczyłam ją czytać ;) była niewiele starsza od Lilci :) Ubaw po pachy mieli z nas :)
    Najlepsze życzenia dla Męża! :)
    Uściski dla całej Rodzinki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moooonika, teraz na dietę? Nieeeee! To złe posunięcie, oj bardzo złe!
      No i ja mam nadzieję, że to przyjaźń na lata, ale zobaczymy.
      U nas też ubaw, zwłaszcza, że Eliza bardzo poważnie podchodzi do tematu :)

      Usuń
  11. ;)Mój książe też Marcin,i obchodzi dziś imieninki.Ale ciasto to mu mogę najwyżej kupić.Moje dwie lewe ręce plus popsuty piekarnik...wiesz jak jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasneeeee :) Niech się cieszy, że w ogóle ciasto jest- kupne, pieczone, co to za różnica :) No dobra- dla mnie- żadna :) Byleby było coś słodkiego do kawy!

      Usuń
  12. Ja w Lidlu byłam, ale na szybko i zapomniałam, że już jest świąteczna oferta. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziurkacz śnieżynka jest spoko!
    :PP


    PS Ale Lila i Eliza bardziej fajne :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te dziurkacze, na Mikołajki zamawiam Elizie kolejne :)

      Usuń
  14. Ja też w świątecznym nastroju :) w przyszłym tygodniu jedziemy po polski paszport dla Laury, a potem to przecież raptem 2tygodnie i zawitamy w Polsce!!! Jezzu, jak się cieszę! Caly rok czekam na te Święta! Gdyby tylko córcia mi pozwoliła też zaczęłabym korzenne wypieki, ale liczę że dziadki w Polsce przygarna wnuczke na godzinkę bym choć troszkę mogła się wyszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się jak bardzo cieszysz się na pobyt w Polsce, ciekawe jak H. zniesie to emocjonalnie- zmiana temperatur i podróż córci :) Dziadki to pewnie nie będą Jej wypuszczali z rąk :)

      Usuń
  15. Mlodsza Corcia chyba bardzo podobna do Ciebie, co?
    Super,ze Eliza ma dobra kolezanke I, ze swietnie sie dogaduja..to wazne ;)
    A bunt u Mlodego to na porzadku dziennym... Starszak byl jednak "lepiej" ulozonym dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z charakteru, czy z wyglądu? :) Czasami wydaje mi się, że jest podobna, a czasami mam wrażenie, że do nikogo z nas nie jest podobna.
      Eliza też była mega mega spokojna. Dlatego Lila czasami mnie przeraża.

      Usuń
  16. Jej jakie ona ma śliczne loki...zabawa w szkołe też u nas zbiera żniwa - zjedzenie kredy przez Niko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to nieźle. U nas na razie bez takich strat :)

      Usuń
  17. Ja już nawet raz zrobiłam makowiec! Tak mi się chce świąt. A jak nadejdą, to jakoś dziwnie się czuję. Nie mogę się doczekać kiedy spędzę je we własnym domu. Wtedy będę PRZEszczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- święta we własnym domu mają jeszcze większy urok i magię. Mi też się wyjątkowo chce tych świąt :)

      Usuń
  18. Ale Lila "staro" wygląda normalnie dziewucha jak się patrzy. A jak Ci tęskno za "trzema córeczkami" to krok w przód i do zrobienia ;) U nas w niedzielę były pierniczki, także też już świątecznie działamy. Twojego karpia też pewnie w tym roku znów zrobię, bardzo nam smakował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację- wydoroślała nam Lilcia :) Tęskno, tęskno, ale to zdecydowanie kiepski czas na kolejne dziecko.
      Widziałam Wasze "pierniczenie"- ilość powala :) Ja już się nie mogę doczekać na nasze pieczenie pierniczków. A karpia też na pewno zrobię- uwielbiam go w tej wersji, zresztą w każdej innej też lubię, poza karpiem w galarecie.

      Usuń
  19. Dzieje się u Was. Nie ma szans na nudę. I dobrze.
    Miło popatrzeć, jak dziewczyny robią coś razem. Rozumiem, że w tym układzie Eliza jest nauczycielką.
    Dziurkacz - mała rzecz, a jak cieszy. Tak jak nas zakupy w Lidlu. My od zeszłego tygodnia to prawie codziennie punkt 8 pod drzwiami. Najpierw zakupy ubraniowe. Kolejny dzień oddanie tego, co nie pasuje. Następny po karmę dla sikorek. A wczoraj po mikser, nawet dwa. Dla nas (bo aktualny ma swoje lata i lada moment może odmówić posłuszeństwa) i dla siostry na wchodne. Na razie się wstrzymuję, żeby nie zostawić tam całej wypłaty. Życzenia dla solenizanta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia. Dziurkacz zrobił furorę, byłam przekonana, że Lila raczej się nim nie zainteresuje, a tu proszę!
      Tak, Eliza jest nauczycielką- Lila na razie nie zamierza Jej zdetronizować, bo nie do końca chyba "kuma" co wtedy miałaby robić. A tak- bierze kartkę, długopis i mówi, że pisze zadanie :)

      Usuń
  20. Alez Lilcia cudne ma te lokasy! A jak ona swietnie wyglada z dwiema starszymi panienkami - taka dziewczyneczka (juz nie dzidzius) do kompletu! :)
    Jak moje Potwory "bawia" sie razem (zdarza sie, zdarza) to co chwila podchodze na paluszkach i zerkam co sie dzieje. Z jednej strony nie chce zeby mnie przyuwazyli, bo wiem, ze wtedy porzuca wspolna zabawe na rzecz zabawy z matka. Ale z drugiej, cisza najczesciej zwiastuje klopoty i albo stanowi przedsmak piskow, placzu oraz wrzaskow, albo konczy sie tak jak ostatnio - pomalowaniem podlogi pod naszym lozkiem kredkami swiecowymi (na szczescie zmywalnymi). :)
    Ja jeszcze o Bozym Narodzeniu nie mysle, ale tylko dlatego, ze my musimy najpierw zaliczyc Thanksgiving. Co prawda M. juz zaczyna swoja coroczna spiewke, ze to nie "jego" swieto i nie czuje sie zobligowany do obchodow, ale puszczam to mimo uszu. Ot, taki mi sie trafil egzemplarz, chyba najlepszym sposobem jest ignorowac i robic swoje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatka- tylko ignorować- innego wyjścia nie ma :)
      Masz rację- Lila to już nie bobasek. Tylko czasami trochę jednak żal, że tak szybko urosła i zaraz będzie z Niej taka sama "cholera" jak z Elizy.
      Podczas Ich zabaw też zawsze czuwam, bo różnie się one kończą, chociaż z racji różnicy wieku jaka Je dzieli, może nie płaczem i histeriom, ale Lila czasami ma dziwne pomysły...

      Usuń
  21. Jeeeejuuu... Jak Lila pięknie wygląda z tym kwiatkiem. Agnieszka by od razu zdjęła i rzuciła w cholerę... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, Lila kiedy była w wieku Agi, też od razu zdejmowała, teraz da się z Nią już negocjować- Lila mam zrobi zdjęcie, a ty nie zdejmuj opaski, to dostaniesz kawałek czekoladki. Inaczej też by zdjęła- podobnie jak gumki i... skarpetki :)

      Usuń
  22. ja do lidla wybieram się jutro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłych zakupów! Jest z czego wybierać :)

      Usuń
  23. Widziałam te LIDLOWE cudeńka i od razu świątecznie się rozmarzyłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że do Lidla mam jednak kawałek drogi :) Oj tak- można poczuć nastrój!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!