Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 3 listopada 2014

O drugich urodzinach Lilki... i nie tylko.

No i stało się- mamy w domu dwulatkę.





W miniony poniedziałek ogarnęła mnie taka fala wzruszenia, że sama obawiałam się jaki będzie jej sobotni, czyli urodzinowy, finał. No dziewczyny- same powiedzcie- płakać na reklamie karmy dla kotów? Co ja poradzę, że wszystkie małe zwierzęta mają w sobie coś takiego rozczulającego... Ale reklama corega tabs? Tak mi się jakoś skojarzyło z tymi bezzębnymi uśmiechami Lilki...


Jednak dzięki Elizie, szybko zostałam zmuszona do powrotu na ziemię, i rozmyślania o tym, co było 2lata temu, poszły na bok. Życie z ośmiolatką to jednak emocjonalna niewiadoma i trzeba być przygotowanym na wszystko. W tym tygodniu dla mnie oznaczało to na przykład rozmowę z wychowawczynią. Mimo to- miniony tydzień i tak uważam za nie najgorszy, co w związku z możliwościami Elizy, jest dużym komplementem :) W piątek, raz jeszcze, mocniej mnie chwyciło, bo zafundowałam sobie istne deja vu z tamtego dnia- wizyta u mojej fryzjerki (czy ja pisałam, że pierwsze skurcze poczułam właśnie wtedy, kiedy wychodziłam do fryzjera? :)), krokiety z ulubionego baru mlecznego itd., itd...

Nie wiem- albo się starzeję (to fakt niezaprzeczalny), albo mądrzeję, albo leń za mnie wychodzi, ale od strony organizacyjnej, podeszłam do tych urodzin zdroworozsądkowo. Tak mi się przynajmniej wydaje. Doszłam do wniosku, że w kwestii sprzątania, nie ma co się porywać na wielkie rzeczy, bo wizja tego, co sześcioro dzieci jest w stanie zrobić nawet z najbardziej wypucowanym mieszkaniem, skutecznie mnie zniechęciła. Podłogi, które zazwyczaj przed takimi imprezami myję dwa razy, tym razem umyłam raz. I to było bardzo dobre posunięcie. Miejsca strategiczne- takie jak toaleta, łazienka i otwarta na jadalnię kuchnia, zostały dokładnie wysprzątanie, a duży pokój- doprowadzony do normalnego stanu. Z jadalni wynieśliśmy co się dało, bo tam ze względu na kable i inne cuda, których od strony technicznej Wam nie wytłumaczę, bo nie kumam tego ni w ząb ( bez urazy, ale Wy pewnie też) przewidzieliśmy pokój zabaw dla dzieciaków- Marcin podłączył Im xboxa w nadziei, że zajmie Ich to na kilka godzin.



Druga kwestia- menu. Jak już nie raz pisałam- uwielbiam gotować, piec itd. Tym razem mocno ostudziłam swój zapał, bo... Bo nadal jednak przykro mi po incydencie z moim bratem- więc postanowiłam, że stawanie na rzęsach, żeby Ich ugościć, zdecydowanie sobie odpuszczę. Miałam przemożną chęć pozostania jedynie przy torcie i kawie, ale jednak przez wzgląd na godzinę, na którą zaprosiliśmy Gości, oraz na fakt, że część z Nich jechała do nas z prosto cmentarza, jednak zrobiłam coś na ciepło i sałatkę. I to w zupełności wystarczyło, a ja nie siedziałam do nocy w kuchni, żeby potem marudzić, że nie pozjadali itd.

O tym, że wyluzowałam, niech świadczy fakt, że sama nic nie upiekłam :) Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej się to zdarzyło... Doszłam do wniosku, że dwa torty muszą starczyć. I starczyły. Dlaczego dwa? Eliza obchodzi imieniny dzień po Lilki urodzinach (tak przynajmniej kiedyś wyczytałam w kalendarzu), także w ramach akcji "przeciwdziałamy zazdrości poprzez uprzedzanie wypadków" Jej również zamówiliśmy tort.


I pierwszy raz od dawna nie byłam zmęczona przygotowaniami :) Ale, ale... żeby nie było tak kolorowo, to w sobotę, czyli w dniu urodzin Lilki, wstałam wykończona. Dlaczego? Ano dlatego, że nasza dwulatka tak dała czadu, że niewiele brakowało, a zostawiłabym Ją z tatą w pokoju i poszłabym spać do Elizy. Położyłam się spać o północy, bo raz, że coś tam jeszcze ogarnialiśmy, a dwa- trochę się rozbudziłam, no i do tego emocje- spać mi się wcześniej nie chciało. No ale kiedy już się położyłam, w nadziei, że zaraz oto sam Morfeusz się mną zaopiekuje, Lilka zaczęła swoje "jazdy". Nie przesadzając- budziła się między północą o 7rano z sześć razy- cztery na pierś, a dwa- bo cholera wie co... Przy piątej pobudce moja cierpliwość była już na wyczerpaniu, i jedynie świadomość, że to pewnie szanowne "piątki" znowu dają o sobie znać, oraz, że oto mamy już oficjalnie nasz wspólny wielki dzień, pozwoliła mi przetrwać bez rzucania mięsem do kolejnej lilkowej pobudki, a potem do tej faktycznej- rannej... Wstałam jak z krzyża zdjęta i nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Na szczęście potem się rozbudziłam (jakbym miała inne wyjście) i kiedy o 16.30 przyjechali Goście, byliśmy obrobieni, zwarci i gotowi :)



No a co mogę napisać o samych urodzinach? Mocno obawiałam się o dzieciaki- głównie o bezpieczeństwo Lilki i o to, jak będzie bawił się 3,5letni syn mojej kuzynki. Reszta dzieci (czworo) była w wieku 8-10lat, więc do Nich Jemu daleko, a Lilka dla Niego jeszcze za mała. Na szczęście poproszona przeze mnie Eliza, żeby się Nim w miarę możliwości zajęła i dopilnowała, żeby nikt Go z zabaw nie wykluczał, stanęła na wysokości zadania i jestem z Niej naprawdę bardzo, bardzo dumna. Szczęśliwie Lilka, mimo swojego żywego i impulsywnego temperamentu, nie ucierpiała, więc kiedy zasnęła- odetchnęłam z ulgą :)

Czy zabawa się udała? Raczej tak, dzieciaki na pewno były zadowolone, choć ja- jako ta dorosła i jako mama, swoje refleksje i przemyślenia oczywiście mam. Nie dało się nie zauważyć dystansu między nami o moim bratem i bratową, chociaż było poprawnie. O idiotycznej sytuacji z prezentem nawet nie będę wspominać, bo szkoda moich nerwów. Za głupotę trzeba płacić, i ja zapłacę- nie tylko samopoczuciem do dupy, ale również żywą gotówką. Z nowości, to przyjechał mój ojciec, którego zaprosiłam, ale pomna Jego nieobecności na roczku, byłam przekonana, że i w tym roku nie będzie Mu się chciało jechać "taki kawał"... No ale jednak... Dziadek przyjechał bez żadnego prezentu- nie pofatygował się, żeby kupić głupią książeczkę z kiosku (za którymi nota bene Lilka szaleje)... I wiem, że możecie mnie nie zrozumieć, bo przecież nie o prezenty tu chodzi- to wszystko racja, tylko, że... Raz, że mój ojciec do najbiedniejszych nie należy, a dwa- On tak traktuje tylko moje dzieci, bo urodziny syna mojego brata (też w listopadzie) są zawsze opatrzone fajnym prezentem, który kupowany jest pod kątem zainteresowań i pasji Dawida. Także- trochę przykre, prawda? W każdym razie- ze względu na Lilkę- fajnie, że przyjechał, bo Mała Go bardzo lubi. No i w przeciwieństwie do tego co odstawił na chrzcinach (chyba udawał niemowę, bo do nikogo słowem się nie odezwał), tym razem był bardzo rozmowny, także nie było tej sztywnej i dziwnej atmosfery.

O naszej Lilci, jako dwulatce i jubilatce, napiszę osobny post, bo jak to kiedyś Agatka trafnie ujęła- jak ktoś chce tasiemca, to sobie włączy Modę na sukces. Napiszę tylko, że jak zawsze- była fantastyczna :) I tym razem absolutnie świadoma, że to Jej dzień, Jej święto, Jej goście i Jej... prezenty, bo wózka, który dostała od babci, pilnowała jak najcenniejszego skarbu :) A kiedy pełniła wartę przy małej Basi, i wózek poszedł w "obce" ręce, był pisk i wrzask nie z tej ziemi. Na szczęście Lilka to dziecko, któremu można wszystko wytłumaczyć, i kiedy powiedziałam Jej, że Wojtek pobawi się chwilę, bo Ona się teraz wózkiem nie bawiła, to spokojnie wróciła pilnować śpiącej Basi. A swoją drogą- widziałyście kiedyś dziecko, które spałoby ponad 2godziny przy dziesięciorgu dorosłych, sześciorgu dzieci i dwukrotnie odśpiewywanym sto lat? Nie? No to ja miałam przyjemność takie właśnie gościć :) I dodam tylko, że Basia jest absolutnie zdrowym i żywym dzieckiem :)




I jeszcze tylko się pochwalę, że na urodzinach Lilci, spotkało mnie wielkie wyróżnienie, bo zostałam poproszona o bycie matką chrzestną małej Basi. Bardzo, bardzo się cieszę, bo z kuzynką, która jest mamą Małej, zawsze miałyśmy dobry, ale raczej rzadki kontakt. W zasadzie stał się on nieco częstszy, kiedy Ona zaszła w ciążę z pierwszym dzieckiem. No a teraz jest szansa, że będzie on w miarę regularny, z czego bardzo się cieszę, bo Ania i Jej mąż to ludzie bardzo pozytywni- radośni, pełni życia, z poczuciem humoru. No i w końcu będę miała chrześnicę :) Nie ukrywam, że jednak łatwiej i szybciej łapię kontakt z dziewczynkami. Ubolewam nad tym, że za bardzo nie mam o czym rozmawiać z moim chrześniakiem, ale On jest tak zafiksowany na punkcie motoryzacji i aut, że nawet gdybym była w temacie (a zdecydowanie nie jestem) to i tak chyba bym za Nim nie nadążyła...








57 komentarzy:

  1. Piękna Dwulatka, sto lat!!!
    Jakże Cie rozumiem w kwestii prezentów, a raczej braku postarania się....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo!
      No niestety- bardzo to przykre, ale sama wiesz- na siłę nikogo nie zmienisz. Niestety- boli to i to bardzo.

      Usuń
  2. Wszystkiego Dobrego dla Lilki! :)
    Przecudowne torty. Myślę, że sama upiekłabyś równie piękne i jak się domyślam smaczne :)

    Ps. Lubię Cię czytać- niezależnie od tego, czy piszesz o dobrych wydarzeniach czy narzekasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia, a ja dziękuję dodatkowo za tak miłe słowa- nawet nie wiesz, ile radości mi sprawiły. Obiecuję jednak mniej narzekać :)

      Usuń
  3. Sto lat, sto lat! Dużo zdrówka, uśmiechu... Listopadowe dziewczyny fajne są :) Wiem, co piszę :) A jakie cudne torty. Sama bym takim nie pogardziła.
    Prezenty dla dzieci są ważne, chociażby drobiazg. Przecież Lila i tak nie rozróżnia ich wartości. Liczy się gest.
    A gości i tak nieźle podjęłaś, uwierz mi. Dwa tygodnie temu mama mojej chrześniaczki podjęła nas paluszkami i orzeszkami, co zwykle stoją na stole. Jakoś wypadło jej z głowy, żeby poinformować nas, że impreza będzie tydzień później. Swoich bliskich (ja jestem ze strony jej męża) jakoś nie zapomniała. Nie chodzi o wyżerę, ale o minimum wysiłku. Ale trzymałam fason, bo chrześniaczka cieszyła się z naszej obecności.
    Powiem Ci, że nie wyobrażam sobie, żebym była chrzestną jej starszego brata. Tak, jak Ty łatwiej nawiązuję kontakt z dziewczynkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo. A listopadowe dziewczyny znam i lubię :) Wiesz, Lila to jeszcze za bardzo nie rozumie o co chodzi z prezentami, ten wózek zrobił na Niej wrażenie, no bo to było coś innego... Niestety Eliza rozumie już dużo więcej, a dziadek Jej nawet życzeń nie złożył.

      O, to co opisujesz brzmi znajomo... Moja bratowa od zawsze miała sztywny podział na swoją rodzinę i na rodzinę od mojego brata. Teraz to się tylko zaostrza, a ja mam już serdecznie dość.
      Wiesz, ja z chłopcami też umiem złapać kontakt, nawet dość szybko, ale mój chrześniak- no jest pod tym względem wyjątkiem, ale to długa historia.

      Usuń
  4. Sto lat dla Pannicy :)
    Oj mnie czeka w sobotę, aż zgrzytam zębami już... Zobaczymy kto nawali....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!
      Oby u Was jednak bez atrakcji w postaci, że ktoś da ciała.

      Usuń
  5. Sto lat dla małej jubilatki!!! I wszystkiego najlepszego dla solenizantki ;)
    Torty bomba! I fajnie że będziesz chrzestną, śliczny dzieciaczek. Hehe moje też tak spały ;)
    A rodziną (dalszą) się nie martw... Grunt że masz męża i córeczki, reszta niech się wypcha jak Was nie docenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo.
      Oj tak- cieszy mnie niezmiernie to wyróżnienie, zwłaszcza, że do Basi od razu poczułam miętę :)

      Staram się zmienić swoje myślenie co do rodziny, nie jest to jednak łatwe, ale będę musiała się nauczyć traktować Ich tak, jak na to zapracowali. I masz rację- rodzina to ja, Marcin i dziewczynki,ściskam!

      Usuń
  6. Skupię się na tortach: MISTRZOSTWO ŚWIATA! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sto lat dla obu dziewczynek! :) Mnie czeka urodzinowa biba młodej za mniej więcej dwa tygodnie... już mnie oblewają zimne poty na samą myśl... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo! E tam- będzie dobrze :)

      Usuń
  8. Sto lat dla Lilki :)

    W ogóle przepraszam, że tak rzadko ostatnio zaglądam. Moje pół etatu jest bardziej pracochłonne, niż bym chciała... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewa! No coś Ty- nie tłumacz się, tylko dlaczego, ja nie mogę znaleźć u Ciebie żadnego wpisu o pracy :( Chwal się chwal, bo widać jestem do tyłu z wiadomościami co u Ciebie.

      Usuń
  9. sto lat dla Lilki :* spóźnione ale to przez ospę więc musisz wybaczyć:*
    Tory wyglądają ślicznie i za pewne tak smakowały.
    Co do gości i prezentów skąd ja to znam:/

    Ciesze się że zostaniesz Matka Chrzestną nie wiem czy to taka radość dla Waszego portfela ale inne aspekty na pewno są. Sama szczerze zazdroszczę bo sama nie posiadam i pewnie nie będę posiadać chrześniaka niestey:/ U mnie tak Przemek spał na chrzcinach swoich tłum, huki a on miał w du..pce i do 23 spał w najlepsze:)
    Pozdrawiam gorąco:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Aniu, ojej to Was ospa? Będziecie mieli za sobą- tyle dobrego.

      Ja też się bardzo cieszę, to dla mnie ogromny zaszczyt. Ania- nie mów nie- kto wie, może jeszcze będziesz miała kilka chrześniaczek :)

      Usuń
    2. tak Emo wykropkowany....
      chyba nie bardzo wątpię żeby mnie ktoś poprosił jedynaki nie mają u kogo:)

      Usuń
  10. wszystkiego najlepszego dla Małej Solenizantki. i gratuluję zaszczytu bhycie chtzestną

    OdpowiedzUsuń
  11. Lilusiu wszystkiego najwspanialszego :-*
    Torty WOW :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Abby i ściskamy mocno. Odezwę się jak wreszcie to tempo się uspokoi.

      Usuń
  12. Fajnie tez mam chrzesniaczke- ma na imie Ela i ma juz 5lat :-) I tez jest corka mojej kuzynki.

    Torty boskie- zwlaszcza ten Lilki ekstra. Smaczne byly?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo podekscytowana tą prośbą i bardzo się cieszę. Elizy był bardzo dobry- jagodowy, lekko kwaskowy. Lilki był dobry, ale nie powalał- szwarcwaldzki w wersji dla dzieci- bez alkoholu.

      Usuń
  13. Przede wszystkim ogromniaste urodzinowe buziaki dla Lilki :) jak i dla Elizki w końcu imieniny też ważny dzień :)
    Torty są obłędne!!!
    Bycie Matką Chrzestną to wielka sprawa :) Dlatego gratulacje! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo! Torty super, zwariowałam ja je zobaczyłam :)

      Usuń
  14. Najlepszego dla Jubilatki i Solenizantki i brawa dla Ciebie, ze sie jednak nie zamordowalas na smierc:) Chociaz przyznam, ze jak zobaczylam ten tort dla Lilci to o malo nie dostalam zawalu na mysl, ze moglas go stworzyc:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Star!
      Nie no coś Ty- ja lubię piec, ale takie cuda, to jeszcze nie moja liga :) I pewnie nigdy nie będzie, bo ja cierpliwości nie mam żeby lepić coś z tej masy cukrowej, wycinać :)

      Usuń
  15. Uściski urodzinowe dla Lilci! No i imieninowe dla Elizy! Dobrze zrobiłaś, że poszłaś trochę na łatwiznę bo jak ktoś nie zasługuje to nie ma co się spinać i stać godziny przy garach. U nas większość rodziny idzie po najmniejszej linii oporu z prezentami, które potem cichaczem wywalam i mnie to wpienia bo można włożyć odrobinę wysiłku i kuoić coś, co dziecko zainteresuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo!
      No i właśnie z takiego założenia wyszłam Madziu- nie ma co się spinać.
      Otóż to- ja robiłam podobnie z prezentami Elizy- Ona czasami dostawała rzeczy z kosmosu...

      Usuń
  16. Wszystkiego najlepszego dla Lilki z okazji urodzin i dla Elizy z okazji imienin.
    Ja jeszcze przed imprezą i znowu w tym roku będę szykować wszystko sama (znaczy się z mężem). Ale walę w czapę w tym roku nie robię cudów na kiju. W zeszłym roku to miałam chyba więcej potraw niż na wigilijnym stole.
    Wasze torty przepiękne, szczególnie.ten dla Lili - cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, ja tak co roku szalałam, bo generalnie to bardzo lubię takie szykowanie, ale... Raz, że jestem już coraz starsza (haha), dwa, że finanse też niestety nie te same co kiedyś, a trzy- ludzie często nie doceniają i wtedy jest przykro. Czekam na wpis u Was.
      Dziękujemy za życzenia.

      Usuń
  17. Wszystkiego najlepszego dla wspaniałych Solenizantek :) Atmosfera musiała być fantastyczna - te uśmiechy i radosne oczy mówią same za siebie :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, było miło i sympatycznie.

      Usuń
  18. Samych radosnych, uśmiechniętych jak na zdjęciach dni :}. Prześliczne te torty, można na nie patrzeć , patrzeć i ostrzyć zęby na kawałeczek :}}.
    Super że się nie szarpałaś z generalnym sprzątaniem, człowiek po przygotowaniach na imprezę pada na buźkę i modli się żeby goście już poszli...Niestety w każdej rodzince znajdzie się ktoś kto nie ma ochoty sprawić przyjemności dziecku.
    Aaaaaa gratulacje- mamo chrzestna- poważną fuchę dostałaś :}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim ojcem to jest bardziej złożony problem, ale to już musiałabym wywlec tutaj wszystkie rodzinne brudy, a tego zdecydowanie robić nie chcę.

      Co do sprzątania, to zamierzam już tak zawsze :)
      Dziękuję- no fucha poważna, oj tak!

      Usuń
  19. Wszystkiego naj dla malej- duzej Lilki :)))
    Kochana tylko sie "nie zapatrz" baby taki slodki, a ta czuprynka :O
    Torty bardzo ladne, juz chcialam pytac jak je pieklas... ale doczytalam, ze kupione- smaczne byly????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozgryzłaś mnie- w Basi już jestem zakochana i przepadłam :) No ale na razie spokojnie- kolejnego maluszka nie będzie. Niestety.
      Torty smaczne- zwłaszcza ten Elizy był pyszny (jagodowy), bo Lilki dobry, ale bez szału jakiegoś większego.

      Usuń
  20. Wszystkiego najlepszego dla obu dziewczyn:)
    U nas urodziny już w niedziele:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Anetko, i trzymamy kciuki za udaną niedzielę!

      Usuń
  21. Cieszę się, że Wam się udała imprezka. I rozsądnie zrobiłaś, że się jakoś ograniczyłas w przygotowaniach i nie wzielas za duzo na głowę. Bo i tak, i tak wyszło dobrze, więc po co się przemęczać.
    Dość Cię pobudki nocne wykończyły.

    No a jeśli chodzi o Twojego ojca. Troszkę to przykre. Być może Twoja dwulatka jeszcze tego nie odczuwa, ale za to
    Ciebie w zupełności rozumiem. Dzieci są dla nas całym światem i chciałoby się, żeby dziadkowie za nimi też przepadali. I prezent, choć oczywiste, ze nie o prezenty tu chodzi, ale jednak w takiej sytuacji w jakiej to przedstawiasz, rozumiem że coś Cię w serducho ukłuło....

    Pozdrawiam serdecznie i najlepszego dla dziewczynek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Malwinko- Lila cieszyła się z obecności dziadka, i dobrze, bo to Jej święto- wiadomo, że Ona jeszcze mało rozumie, i może i dobrze. Niestety Eliza już widzi pewne rzeczy i jest mi bardzo i przykro i smutno, ale mówię Jej prawdę, bo niestety mój ojciec się nie zmieni, a po co ma się dziewczyna za parę lat rozczarować.
      Dziękujemy bardzo i też pozdrawiam.

      Usuń
  22. Ja widziałam takie dziecko śpiące gdy obok gwar-nasz Jaś. Ten nawet na weselu przy orkiestrze spał jak zabity.
    Kurcze ja już muszę powoli myśleć o urodzinach Jaśka- do marca niby daleko, niby krótko. A czas tak szybko leci.Jeszcze po drodze mikołajki i święta Bożego Narodzenia.
    Buziaki dla dziewczynek-sto lat!
    Torty piękne- swoją drogą dlaczego u nas nie ma żadnej dobrej cukierni? Jak chciałam na Jaśka roczek zwykły w kształcie jedynki- to stanowiło to jakiś problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurczę- podziwiam takie dzieci! Moje tak nie miały :) A szkoda!
      Do marca to zleci, ani się obejrzymy.
      Ewa, z cukierniami to musisz się dowiadywać, bo u nas też długo nie było takich tortów w sprzedaży, a teraz wiem, że w co najmniej dwóch robią takie cuda. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale może warto zamówić gdzieś dalej (bliżej centrum, albo w większym mieście- oczywiście w ramach rozsądku, bo rozumiem, że nie będziesz jechała po tort 100km), albo samemu spróbować- wiem, że są blogi gdzie pokazują dokładnie jak postępować z tą masą cukrową.

      Usuń
  23. Przede wszystkim najlepsze życzenia dla dziewczyn! Torty przepiękne - lilkowy wygląda super. Fajnie, że impreza się udała. Dziadek faktycznie dał plamę, ale jak rozumiem, Lilcia tego nie zauważyła? Martuś, masz przerąbane jeśli Lilka tak często się budzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, przerąbane? Przejebane chyba :) Nie no powiem Ci, że są takie noce, że jest MASAKRA. Na szczęście nie jest to często, ale potrafi dać czadu.
      Lila oczywiście nie zauważyła i bardzo się cieszyła, bo Ona naprawdę Go lubi, ale Eliza, która jest starsza, już niestety widzi różne wpadki dziadka.

      Usuń
  24. Wszystkiego najlepszego dla Lili. Pieknieje w oczach, a wlosy, chyba beda takie jak Elizy:-) tort mieliscie piekny:-) barszo sie ciesze ze wszystko sie tak lsdnie udalo. :-) zostaniesz chrzestna, to fajne i wartosciowe, ze sie cieszysz, ja obserwuje niestety takatendencje, ze raczej ludzie nie chca zostawac rodzicami chrzestnymi i coraz trudniej chrzestnych znalexc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Madziu. Tak- włosy ma po Elizce :) I masz rację- zmienia się z dnia na dzień i jest coraz ładniejsza- ale ja nie jestem obiektywna :)

      Dla mnie bycie chrzestną to wielki zaszczyt i wielkie wyróżnienie. Ale masz rację- ludzie nie chcą, i coraz częściej odmawiają- to bardzo przykre. My mieliśmy taką sytuację z niedoszłą chrzestną Lilki- najpierw bardzo się ucieszyła i wiem, że to było szczere, ale później stwierdziła, że... nie przewidziała finansowych kwestii. Dla mnie to był podwójny policzek, bo nigdy od naszych chrzestnych nie oczekiwaliśmy nie wiadomo jakich prezentów- ważniejszy był dla nas kontakt z dzieckiem i zainteresowanie nim.

      Usuń
  25. Troche spoznione, ale Wszystkiego Najlepszego dla Lilci!

    Torty przepiekne, oba! Mam nadzieje, ze smakowaly rownie pysznie!

    Co do zachowania rodzinki, to... Hmmm, chyba wszedzie jest tak samo... Nie znam zadnej, gdzie nie byloby jakiejs animozji czy zalu pomiedzy (doroslym) rodzenstwem, kuzynostwem, etc. Nie wiem skad to wynika... A Twoj tata... Ja go tam nie bronie, ale moze on uznal, ze skoro Twoja mama kupila Lili wozek, to wystarczy jeden wspolny prezent od dziadkow?

    Gratuluje tez zostania poproszona na Chrzestna! Ja tez lepiej dogaduje sie z malymi dziewczynkami, ale moze z czasem Niko troche mnie wyedukuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Agatko!
      Oczywiście- ojciec wychodzi z takiego właśnie założenia, tylko wiesz- po pierwsze- moi rodzice mieszkają razem, ale razem nie żyją, a po drugie- moja mama na urodziny Dawida też zawsze kupuje prezent (fajny) i to nie przeszkadza ojcu, żeby również coś kupić. Wiesz, ja nigdy nie rozliczałam mojej mamy pod tym kątem, czy kupuje prezenty dla dzieci za tą samą kwotę- to jest dla mnie jakaś abstrakcja, i ojca też nie rozliczam, po prostu jako mamie, jest mi bardzo przykro.

      Co d kontaktu z chłopcami, to nie jest tak, że go nie mam wcale :) Może z racji tego, że mam córki, to jakoś mi łatwiej z nimi nawiązać szybciej kontakt, ale z chłopcami też nie jest źle... Poza moimi chrześniakiem, ale to dłuższa opowieść :)

      Usuń
  26. Lilunia! Dużo zdrówka, nieokiełznanej ciekawości świata,wielu marzeń i radości z ich spełnienia :* :* :*

    Marcia, nie wierzę!
    Chodzi mi o zdroworozsądkowe podejście do organizacji. Należy Ci się medal :) Jestem ciekawa czy dając sobie troche luzu można przeżywać mocniej takie szczególne chwile. Gdzie później emocje rozładować? ;) Córcie wszystkie trzy wspaniałe ! Torty piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo! Oj powiem Ci Ula, że ciężko mi powiedzieć, bo te urodziny to był mój pierwszy raz z włączeniem na luz :) Poza tym, ta noc przed dała mi się tak we znaki, że o godzinie 19 z groszem, byłam nieprzytomna- dosłownie. Kiedy kuzynka i Jej mąż poprosili mnie o bycie chrzestną- nie miałam nawet siły się tak szczerze ucieszyć. Dzwoniłam do Nich następnego dnia, żeby potwierdzić, że naprawdę bardzo się cieszę :)

      Usuń
  27. Sto razy już pisałam, że masz piękne dzieci, więc napiszę i sto pierwszy raz, że Twoje dzieciaczki są przepiękne:) No chyba, że coś kręcisz w photoshopie:)) Dla Lilci dużo zdrowia i radości:)

    Zdziwiałam się, że Lilcia ma jeszcze smoczka, bo myślałam, że to tylko mój syn ciumał smoczka tak długo (już od dwóch tygodni żyje bez smoczka - nawet do spania). Nasłuchałam się o tym smoczku, więc przyznam kamień spadł mi z serca, gdy już nie ma smoka. Życzę tego i Tobie:) Zdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
  28. sto lat!

    moje dzieci też nie dostały nigdy nic od dziadków, więc doskonale Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!