Mama2c

Mama2c

niedziela, 30 listopada 2014

Spieszę donieść...

W zasadzie, to w kolejnym poście, miałam zamiar pociągnąć dalej temat diety i odchudzania. Po pierwsze- niesamowicie się przy nim ożywiacie. Momentami, czytając komentarze, mam wrażenie, że patrzę na pisemną wersję Oprah Winfrey... Ośmiela Was pewnie mój ekshibicjonizm :) Oczywiście w tej materii, bo generalnie to skryte ze mnie dziecko :p Po drugie- jesteście najlepszą grupą wsparcia, jaką kiedykolwiek miałam. Serio. Co prawda, czasami kiełkuje mi w głowie myśl, że jakby tak doszło do spotkania na żywo, to pewnie większość z Was okazałaby się laskami jak..., hmm no jak kto...? A niech będą modelki z kalendarza Pirelli... Tylko ja jedna- mała, gruba, z okularami i bez nadziei na karierę w modelingu- nawet tym size plus... I wreszcie- po trzecie- jestem tuż o krok od odkrycia, kto i co przeszkadza mi schudnąć, także oczekujcie TEGO postu.

Pytałyście w komentarzach co u dzieci, świnek... Nikt nie pyta co u mnie, dziwneeeee. Ja tam się jednak nie zrażam- i tak Wam napiszę. Innym razem :)

Długo wahałam się, od której watahy zacząć, ale, że ja tylko poza skrajnymi sytuacjami, kiedy jestem naczelną pesymistką blogosfery, generalnie jestem (prawie) optymistką, i z ręką na sercu- oczyma wyobraźni, widzę tu kiedyś drugą Amerykę, to zaczynam od dzieci... Co ma piernik do wiatraka- zapytacie. A, że powszechnie wiadomo- kto pyta nie błądzi- to już Wam wyjaśniam.

Tak naprawdę, to chciałam zacząć od naszych czworonożnych pupili, bo przecież dziewczynki i tak blokują większość czasu antenowego, ale... Jak wiadomo- Ameryka słynie*, między innymi, z kuriozalnych procesów sądowych, a że ja zapobiegliwa jestem bardzo, dlatego nie chciałabym kiedyś, za lat- powiedzmy 30, stanąć na wokandzie, oskarżona o to, że zawsze świnki były dla mnie na pierwszym miejscu, przez co moje dzieci miały niskie poczucie własnej wartości, a to z kolei generowało życiowe niepowodzenia i tak dalej, i tak dalej... Czujecie ten klimat? Ja doskonale...

Także- rozumiecie już? Teraz muszę jeszcze tylko wybrać dziecko, od którego zacznę (bo to też w przyszłości może okazać się istotne), a że niestety, z bólem serca muszę przyznać, że to ku Elizie skłaniam się, jako tej, która byłaby zdolna wytoczyć starej matce taki proces, no to i od Niej rozpocznę swój wywód:

Eliza, lat 8 i prawie 3miesiące. Dziecko, które już teraz zna odpowiedź na "mieć, czy być". Eliza wie, że zdecydowanie "mieć", bo jak się ma, to się jest... Nie wiem- może teraz tego w szkole uczą, bo ja Jej takiej filozofii nie wpoiłam :) Chociaż nie powiem- idealistką już dawno nie jestem, i wiem doskonale, że nie da się "być" bez "mieć".  Ten temat rozwinę jednak przy wpisie dotyczącym zbierania karmy dla psów i kotów u Elizy w szkole... Zaintrygowane? :)

Elizą, szczerze powiedziawszy, jestem momentami załamana, bo Jej filozofia życiowa, hmmm, znacząco odbiega od naszej. Tak, ja wiem, że dziecko wcale nie musi być naszą wierną kopią, i kto wie- może nawet kiedyś jeździć po świecie i palić wszystkie brzozy, co by więcej katastrof lotniczych nie było, ale  żeby aż tak bardzo się od nas różniła?! Momentami, aż się wierzyć nie chce...

Echo andrzejkowych wróżb...


Poza chwilami, kiedy walę głową w mur, rzucam grochem o ścianę, i takie tam inne, jest hmm... całkiem zabawnie. Bo Eliza, tak jak my (jest, jest- jakiś wspólny mianownik), lubi się śmiać. Ostatnio, pół dnia, chichrałyśmy się z wróżb andrzejkowych, które dzieciaki robiły w szkole.
Co jeszcze? Eliza w Mikołajki ma egzamin na pomarańczowy pas, i tylko patrzeć, jak zacznie w domu odgrywać mi sceny rodem z Wejścia Smoka, Karate Kid itp... Na razie ćwiczy coś tam w pokoju, co brzmi mniej więcej tak: głowa, serce,... jaja. Nie dociekam o czyje jaja chodzi...
W szkole bez zmian. Przy Jej lenistwie i minimum pracy, którą wkłada w lekcje oraz naukę, piątki które dostaje, są co najmniej podejrzane... Zebranie już 9grudnia, także zobaczymy, zobaczymy... I żeby wtedy mama nie zrobiła wejścia smoka...


Lila, lat 2 i dokładnie miesiąc. I tak jak Eliza "orze" mnie psychicznie, tak Lila "zajeżdża" mnie fizycznie. I niestety, nie odbywa się to na świeżym powietrzu, a ja nie przebiegam setek metrów, gubiąc przy tym moje nadprogramowe kilogramy. To byłoby zbyt piękne. Lila, która przez tydzień dawała mi nadzieję, że oto koniec ssania w nocy, od czwartku robi mi takie maratony, że dziękuję bardzo. I już coraz trudniej przychodzi mi usprawiedliwianie Jej, wychodzącymi piątkami... Żeby było zabawniej, wieczorne usypianie, to też wyższa szkoła jazdy. Kojarzycie kampanię "Możesz stracić coś więcej niż cierpliwość"- no, to chyba z myślą o mnie :)


Poza tym, Lilka, jak zawsze ma się świetnie. Tryska humorem, energią, pomysłami... I to wszystko bez łyka kawy :) Jak te dzieci to robią... Odkąd, któregoś dnia rano, sama z siebie powiedziała kawałek Murzynka Bambo (od razu się obudziłam, a Marcin minę miał taką, jakby z kierownika awansował od razu na prezesa), tata męczy Ją teraz codziennie tekstem: "Lila powiedz wierszyk". A Ona, jak na geniusza przystało, mówi: "Wiejsik" :) A tak serio- super recytuje tego Murzynka. Ubaw po pachy, bo Ona prawie krzyczy- żeby wszyscy dobrze słyszeli. Niektóre wyrazy rozszyfrowujemy oczywiście po intonacji, ale co tam :) No i cóż, to tylko mój mąż chyba taki ambitny, ale... Ostatnio uczy Lilcię, która to prawa, a która lewa rączka :) Żeby nie było, że ja normalna jestem- przyznam się Wam, że my z Lilą uczymy się kolorów... po angielsku. Tak, ja też uważam, nie ma nic gorszego, niż nadgorliwi rodzice!


No to ponarzekali, można wracać do niedzielnego lenistwa...
Buhahaha :) Dziś za punkt honoru, postawiłam sobie odgruzowanie kuchni. Niech moc będzie ze mną!

16 komentarzy:

  1. Czy już mówiłam, że uwielbiam Cię czytać? Nie? To niniejszym mówię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestescie supre rodzina. Fajnie sie Cie czyta . Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zaś za przemeblowanie :/
    Lila ma ten sam odcień włosów,co siostra czy to tylko ujęcie na tym ostatnim zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże Marta weź Ty napisz książkę nooo!!
    Mogłabym Cię wtedy nosić nawet w torebce, a tak ciągnę wszędzie laptopa! :P Ślepa jestem jak kret i z telefonu tak jakoś mi ciężko! :P
    Uwielbiam Cię czytać, niesamowicie odpoczywam przy Twoich postach!
    Uściski dla całej Waszej Rodzinki! :**
    Ja powinnam odgruzować całą chałupę, ale mi się nie chce! :P
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. No weź się nie wygłupiaj-w niedzielę będziesz kuchnię sprzątać? Tosz to grzech; )

    Charakterki charaktetkami ale córe to urodziwe masz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ mnie rozbawilas tym, ze możesz stracić coś więcej niż cierpliwośc :)) ale patrząc na Lilcie chyba bym się bała że faktycznie jakiegoś psikusa wywinie. A Murzynek Bambo? Rany, to przecież historia i dzisiaj bardzo niepoprawna politycznie lektura :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze, że lubicie się śmiać. Pogoda ducha - najważniejsza. Z uśmiechem na twarzy to i wywiadówkę przetrwasz, choć myślę, że nie będzie tak źle.
    Napisałam to ja: mała tzn. niska, gruba i w okularach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasz Jasina w wieku Elizy i też zdecydowanie 'mieć' :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj te mieć to główny (mam nadzieję, że nie jedyny) cel obecnych kilku i nastolatków. Po moim najmłodszym bracie widać to najlepiej. Niestety.
    Dobrze się Ciebie czyta. Piszesz jakbyś rozmawiała z przyjaciółką, a ekshibicjonizm zawsze jest na topie, dzięki temu czuję się jakbyśmy się znały. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. :D i jak poszło z odgruzowaniem?? a Wy jesteście po prostu przed---urocze:P

    OdpowiedzUsuń
  11. No ja też niska i gruba bez okularów- choś i te powinnam mieć już. Poza tym fajne te dwie babki wasze. Pokazywałam Jaśkowi, że Lila to jego przyszła żona, ale nie skumał biedny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze jaka kawalerka ;) No to ma w czym wybierac Elizka- na ktorego kawalera padlo???

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję że Twój mężuś wybił Tobie niedzielne szaleństwo kuchenne ;}}. Zdolne bestie masz- pierwsza będzie zdobywać pomarańczowy pas, druga piknie wiersze mówi . Chwal się ile wlezie, masz czym . Niestety do mojej starszej bardzo przemawia "mieć". Te dzieci jakieś sklonowane w tym temacie:}}. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  14. Ano, niech moc bedzie z Toba!

    A tak w ogole, to co u CIEBIE slychac??? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz myślę, że to "mieć" bierze się trochę z tego, jakie są dzieci. Wiem jak sama byłam oceniana przez pryzmat tego, czego NIE miałam. I przez to nie byłam. do tej pory się zmagam z demonami szkoły ;) Dzieci potrafią być okrutne...

    OdpowiedzUsuń
  16. W ogóle to jakaś bzdura, że te dwa piękne aniołki miałyby i w ogóle mogłyby robić Tobie krzywdę! ;)
    A tak serio to procesu powinnaś obawiać się od małych, grubych i noszących okulary czytelniczek :*:* :* :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!