Mama2c

Mama2c

niedziela, 14 grudnia 2014

Boski czas...

Grudzień.
Tak na niego czekałam. Dobita, smutna, przytłoczona tym, co przyniósł ze sobą listopad.
I oto stał się cud. Nie wiem, czy to kwestia nastawienia, czy ten ostatni miesiąc w roku rzeczywiście ma w sobie moc, ale jest dobrze. Jest idealnie.



Czytamy z Lilą "Biblię dla dzieci", którą Eliza dostała od Ich prababci... Mała, poza dobrym Samarytaninem i dzielnym Dawidem, całą swą uwagę koncentruje na Narodzinach Jezusa. Wszystko Ją ekscytuje- zwierzęta, gwiazda betlejemska (tą widzi teraz wszędzie :p) i mały chłopczyk bez skarpetek... Czytamy więc i oglądamy. Oglądamy i czytamy. Po paru dniach, Lila tak bardzo chłonie atmosferę tamtych wydarzeń, że przekona jest, że i ona urodziła się w stajence... Prostuję, że w szpitalu. Opowiadam, że była u mnie w brzuszku. Mała dodaje: "U taty też" :) No raczej nie, Córciu :p



Czekamy na Święta... Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z każdym dniem jest u nas spokojniej, mimo, że powodów do niepokoju i nerwów nie brakuje. Mam nadzieję, że w tym spokoju i w tej atmosferze, wytrwamy do Świąt. Pierwszy raz, od nie pamiętam kiedy, myślę o nich bez stresu. Mimo, że jedziemy na Wigilię do moich rodziców... Pierwszy raz, tak bliska jestem tego, żeby nie denerwować się czymś, na co nie mam wpływu. Mądrość tak oczywista, a jednak czasami tak trudna do realizacji...



A wszystkich, którym przejadła się dynia, zapewniamy, że jemy też coś, poza nią :) Dowody? Proszę bardzo:

Organoleptyczne badanie składu i zawartości muffinek...


Szykujemy przyjęcie dla przyjaciół:


Czekoladowe ciasteczka z imbirem- idealne do herbaty:



I tegoroczne pierniczki (relacja w osobnym poście):


A póki co- zmykam do Lilki i reszty ferajny :) Mała dziś zbojkotowała drzemkę w ciągu dnia, także mój wewnętrzny sposób, zostanie pewnie wystawiony na nie lada próbę. Na szczęście słodkości u nas pod dostatkiem... :)


31 komentarzy:

  1. Ciepło bije z Twojego wpisu - to chyba znak, że rzeczywiście znalazłaś w sobie spokój :). Niech trwa jak najdłużej, wszyscy na niego zasłużyliśmy :). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, spokój jakoś tak sam przyszedł :) Po prostu.
      Pozdrawiam i lecę zajrzeć, co u Was!

      Usuń
  2. o jak nastrojowo u Ciebie;* ja tez się nie spinam i jak nigdy nie świruję dwa dni przelecą jak zawsze trzeba się cieszyć tym co jest teraz tu a nie świrować masz rację:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trudno się wyzwolić z tego świrowania, ale można próbować :)

      Usuń
  3. faktycznie miły nastrój....a u mnie angina :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję. Zdrowiejcie na Święta!

      Usuń
  4. Przytulny jest Twój dzisiejszy post;}. Życzę Tobie z całego serducha żeby ten nastrój trwał ...;}}. Ja bardzo się ucieszyłam kiedy moja młodsza bestia przestała sypiać w ciągu dnia ponieważ zostawało troszkę wieczora dla mamy i taty ;}}}}.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, sama sobie tego życzę, bo Święta u rodziców, to będzie wyzwanie dla mojego misternie zbudowanego spokoju, ale nie dam się :)
      A wiesz, że my też odetchnęliśmy, kiedy o 20-tej już mieliśmy wolne :) Szkoda tylko, że z poczuciem winy w tle.

      Usuń
  5. Wasz dom jest tak pięknie udekorowany... Czuć święta. My też mamy biblię dla dzieci - jeszcze po mnie :) Faktycznie dla dziecka taka opowieść o narodzinach Jezuska to niesamowita bajka ;) Ma okazję pobudzić wyobraźnię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to tym fajniej, że to taka wielopokoleniowa biblia. Może Oli kiedyś będzie czytał ją swoim dzieciom.

      Usuń
  6. Twój spokój spłynął na mnie. Zrelaksowałam się czytając Twój wpis.
    Jaki świąteczny nastrój u Was. Pięknie. Fajne są te własnoręcznie zrobione lampki. I ta świadomość Lili, że coś się dzieje ważnego. To musi być niesamowite.
    Niech ten spokój trwa. Jak najdłużej. Nie tylko przez święta.
    PS. A może znasz przepis na pierniczki, które można zrobić w ostatniej chwili (czyt. dzień przed Wigilią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dla mnie te chwile, kiedy czytam z Lilą i Ona pyta i interesuje się na swój sposób, są tym bardziej magiczne, że dokładnie pamiętam je z małą Elizką. To jest takie niesamowite...
      Niestety przepisu nie podam, bo o tym miało być w kolejnym poście- robiłyśmy ich dwa rodzaje i każdy przepis był do bani. Ale gdzieś widziałam taki na szybko, także na pewno podeślę Ci link. Ściskam mocno!

      Usuń
  7. Ależ pięknie u Was :) Prawdziwie świąteczny klimat :) Uwielbiam grudzień :) Mimo mrozu, często śniegu czy pluchy to jeden z cieplejszych miesięcy :) Cieplejszych wewnętrznie :)
    Aż chce się krzyczeć chwilo trwaj, jesteś piękna! :)
    Uściski! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, Ty to zawsze potrafisz trafić w sedno: "cieplejszy wewnętrznie"! To prawda. Coś grzeje nas od środka.

      Usuń
  8. Ale u Ciebie ślicznie! Pokaz więcej Waszego domku. ;)
    Cieszę się, że u Ciebie lepiej, oby tak dalej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, w sensie dosłownym, to nie domek, tylko mieszkanko w bloku :) Takie m3 :) I w sumie to nie bardzo jest co pokazywać- może po remoncie się odważę :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Spokojnie, swiatecznie, refleksyjnie... tak jak byc powinno! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak bardzo zazdroszczę Ci tego spokoju, który w sobie masz... U mnie zupełnie na odwrót. Ostatnie dni to jeden wielki stres i nie wiem czy w najbliższym czasie minie. Z niepokojem myślę o tegorocznych świętach. Będę przychodziła do Ciebie ogrzać się trochę w ciepłej atmosferze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann, już pędzę nadrobić, co u Ciebie. Przychodź, kiedy zechcesz, ale mam nadzieję, że i u Was nie będzie najgorzej. Pozdrawiam i trzymaj się ciepło!

      Usuń
  11. Czuć, że zbliżają się święta. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- czuć, czuć. I dobrze, bo to wyjątkowy czas. Pozdrawiamy

      Usuń
  12. No proszę, jakie klimatyczne zdjęcia :) zazdroszczę czasu na pichcenie ciasteczek, bo choć u nas dom też pięknie przystrojony to brakuje w nim zapachu wypieków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, i na wypieki przyjdzie czas :)

      Usuń
  13. Czekoladowe ciasteczka tego mi brak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiem Ci, że akurat po tym konkretnym przepisie dużo więcej sobie obiecywałam.

      Usuń
  14. Biorąc pod uwagę stan, w jakim znajdują się wciąż jeszcze co niektóre polskie szpitale, Lila całkiem całkiem z tą stajenką trafiła;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Mniam! Pierniczki-chyba też zrobię!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zofia teraz u wszystkich chce dzidzię w brzuchu, ale o dziwo trafia na te ciężarne :D Za pierniki bierzemy sie juz niedługo. Ciasto czeka. Chyba dziś ruszymy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak przyjemnie u ciebie. Też się czytamy o Jezusie, chociaż nie w Biblii. Może po nią też sięgniemy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!