Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Merry Christmas...

Czyli: Witamy się z Wami w grudniu!



No Kochane, od dziś, już na legalu, możecie puszczać w domu świąteczne kawałki (czyt. Last Christmas), zasiadać w fotelu z kartką i ołówkiem w celu sporządzenia świątecznego menu, i wzdychać na głos co by się Wam przydało/kończy/ o czym marzycie/ albo co takiego "wow" ostatnio widziałyście... Nie oszukujmy się- podobno jest tylko nikły procent facetów, którzy mają tzw. nosa i zawsze trafiają z prezentem. Ja już się nie łudzę, że Księciunio do tego wąskiego, zacnego grona należy :) Chociaż, nie powiem- zdarzyło Mu się parę razy trafić. Będzie Mu zapamiętane :)

W każdym razie, gdyby nie pogoda za oknem, to pewnie fruwałabym z 10centymetrów nad ziemią, nastrojona przez ten grudniowo-świąteczny czas. Za to- gdybym ośmieliła się wyjść z domu, to fruwałabym już dosłownie- nie tylko w przenośni. Od kilku dni, tak u nas wieje, że litości... I może minus, który niestety wskazują termometry, nie powala jakoś szczególnie wskazywanymi cyframi, ale ten cholerny wiatr robi swoje.

W domu, mimo odkręconych kaloryferów, zimno jak w psiarni. I to, co latem jest dla nas wybawieniem- komfort mieszkania na parterze, a co za tym idzie- przyjemny chłód od piwnicy, zimą jest naszym przekleństwem. Także najchętniej wymościłabym sobie posłanie pod kaloryferem, zaparzyła dzbanek herbaty i oddała się zaległej lekturze... czytała zaległe wpisy u Was, i przeglądała inne blogi- no bądźmy ze sobą szczere :)


Wychodzi na to, że jest szansa, że jednak schudnę do świąt... Żadna cudowna pigułka, gdybyście pytały. Po prostu, kiedy otwieram lodówkę, to daje z niej takim zimnem, że czuję się wprowadzona w stan hipotermii za życia, i od razu ją zamykam... Także- z podjadaniem koniec.

Dobrze, że ciasteczka kakaowe, które zostały kupione na spód do sernika dyniowego, nie leżą w lodówce... A tak przy okazji, będąc w posiadaniu wiedzy, o ile sztuk ja uszczupliłam opakowanie, to wychodzi na to, że nie ja jedna borykam się w naszym domu z problemem podjadania... W każdym razie- pieczenie sernika zostało chwilowo przeniesione na bliżej nieokreślony termin.

Pomijając fakt, że zabrakłoby "materiału" na spód, to wszystkiemu winna jest moja mama. Kolejna osoba, którą bezapelacyjnie wpisuję na moją czarną listę ludzi, przez których nigdy nie schudnę.

Nie raz już wspominałam, że na naszym osiedlu nie wszystko można dostać... I tak jak mleczko kokosowe, cukier brązowy itd., już mnie nie dziwią, tak na przykład, żeby człowiek otrębów owsianych kupić nie mógł?! No paranoja na całego. A, że wyżej wspominane otręby, stanowią podstawę mojego śniadania (spokojnie- ja tylko tak zdrowo zaczynam dzień, potem jest już coraz lepiej...), to poprosiłam mamę, która miała do mnie przyjechać, żeby mi je z miasta przywiozła. To jak już Jej napisałam o otrębach, to zaraz dopisałam żurawinę, którą od lat kilku, regularnie dodaję do mojego jogurtu z otrębami... Ludzie! Przecież ja nie raz to śniadanie przy własnej rodzicielce jadłam! A co Ona mi przywiozła?! Żurawinę, owszem- ale świeżą! Hmmm, ktoś próbował jeść kiedyś świeżą żurawinę? No. To się rozumiemy... I tak- zamiast mojego dyniowego serniczka, w niedzielne południe, na salony wjechały muffinki z żurawiną. Całkiem niezłe. A jakże...




Nie mniej jednak- jest dobrze, jeest dobrze, jeeeeest dobrze. JEST DOBRZE i koniec! Mimo zimna, mimo wiatru, mimo porannej kłótni z Elizą- jest moc. Jestem jedną z trzech szczęśliwych zwyciężczyń konkursu u Gosi, Kasia z Lililove napisała mi, że cudeńka, które u Niej ostatnio zamówiłam, dziś zostaną wysłane, a niesamowite anioły z masy solnej, od niesamowicie zdolnej pani Marleny, są już w trakcie powstawania :) W jednym się jednak z moim mężem nie zgadzamy- Jego receptą na wszystko jest oczywiście... seks. Ja, wyznaję zasadę, że czasami skuteczniejsze są zakupy :) Nawet te internetowe, i nawet te, które dotyczą drobiazgów :) Dlatego nie pytajcie, czy kiedy wybierałam w Netto "gwiezdne kubki" stał tam tak samo mocno podekscytowany jak ja...



Ps. Dziewczyny moje Kochane! Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem... Jesteście kochane nooo, ale zawstydzacie mnie strasznie. Może od razu sprostuję, że książki wydawać w najbliższym czasie nie zamierzam- no chyba, że mnie nawet w Biedronce nie będą chcieli, to wtedy pomyślę. To po pierwsze. Po drugie- no o czym ja bym Wam mogła napisać?! My przeciętną rodziną jesteśmy- ten sam mąż od ponad 9lat (i bardzo dobrze, bo Księciunio w "mężowaniu" jest jak wino- Im dłuższy staż, tym lepszy, i bez insynuacji, że Go wychowałam :) ), ja- nie golę nóg tak często jak na początku, gwiazdorzę i nie znoszę Jego matki, On- uwielbia moją, cierpliwie znosi moje humory, ale pierdzi przy mnie, mówiąc : "Na zdrowie" i myśli przy tym, że jest śmieszny (nie wyprowadzam Go z błędu), dwójka dzieci- z jednej strony- nasz niewątpliwy sukces, z drugiej- wystarczy, że Eliza się odezwie, i już człowiek ma poczucie siermiężnej porażki... My- kłócimy się, godzimy, uwielbiamy  oglądać razem seriale, czytamy w swoich myślach, mamy tak samo głupie, wręcz poronione poczucie humoru... Chyba trochę jest tak, że najlepiej czujemy się w swoim towarzystwie, choć zdecydowanie towarzyskie z nas jednostki.
Mieszkanie- trzypokojowe, w bloku, w długoletnim kredycie...
Wakacje- o ile w ogóle, to raz w roku, w naszych polskich górach.

Także, same widzicie- klasyka jakich wiele. O czym tu pisać :)


44 komentarze:

  1. Moja córka jak była całkiem mała uwielbiała zjadać wszystko co miało postać małych kuleczek - kukurydzę, groszek i... żurawinę, świeżą żurawinę. Oczy miałam jak 5 zł, kiedy to jadła i wcale się nie krzywiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jednak podziwiam :) Ja lubię kwaśne jedzonko, ale żurawina (surowa) jednak... hm, no wymiękłam :)

      Usuń
  2. O tak, zaczyna się grudzień-czas magiczny i tuczący;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, magiczny to tak, ale tuczący? Dla mnie każdy miesiąc jest tuczący :)

      Usuń
  3. Właśnie dlatego uwielbiam grudzień! :)
    Kochana powiedz mi gdzie kupiłaś ramkę z pierwszego zdjęcia?:)
    Cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, na allegro, ale już jakiś czas temu. Wpisz shabby chic, i tam jest sporo tego typu rzeczy :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dzięki :* Szukam czegoś w tym stylu dla Mamy :)

      Usuń
  4. Poprostu udany zwiazek. Tyle Ci powiem. A prezenty. No chlop zawsze ma z tym problem.
    A rozrzucanie karteczek probowalas? Z tym co chcesz na swieta czy urodziny. Ponoc dziala. Osobiscie nie probowalam. Więc nie potwierdze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o rozrzucaniu karteczek nie słyszałam :) Ale chyba by mi się nie chciało :) Łatwiej powiedzieć- kup mi to i to :)

      Usuń
  5. widze wszedzie sie swiatecznie zrobilo :) ale piekny pomysl na kalendarz adwentowy my jeszcze nie mamy upsss

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja - leniwiec pospolity - po prostu kupiłam dwa kalendarze adwentowe w markecie... Ale w przyszłym roku się poprawię ;). Fajna ta Wasza rodzinka, mam podobną;). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobietko ponieważ umiesz o swoim życiem z przymrużeniem oka pisać stad Twoja magia ;}. Niewiele osób umie się pośmiać ze swojej nieidealnej codzienności. Rewelacja jest wasz kalendarz adwentowy, chociaż przy moich dziewczynach zawartość zniknęłaby w jeden dzień :}. Może Twój chłop Cię zaskoczy prezentowo i zrobisz głośne "WOW" ;}. Ja właśnie teraz wpadłam dlaczego masz takie poczucie humoru ponieważ podgryzasz sobie słodkości a wiadomo jak one działają ;}}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, On mnie mnie musi zaskakiwać :) Ważne, że jest, i znosi moje niedoskonałości :)
      Naprawdę nie rozumiem, co miałaś na myśli pisząc: "nieidealna codzienność" :)
      Oj gdyby Lilce pozwolić, to uwierz, Jej by to zajęło jakieś pół godziny... To dziecko ma "słodyczowy radar" :)

      No coś Ty :) Ja tam nie wiąże mojego poczucia humoru z tymi czekoladkami z wiśniówką i kukułkami :)

      Usuń
  8. Czy napiszesz ksiazke- czy nie - nie ma znaczenia- wazne, ze TU jestes i opowiadasz o normalnosci!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Kochana za tak miłe słowa!

      Usuń
  9. Cóż to za katalog z ozdobami choinkowymi? Szukam inspiracji kolorystycznych na ten rok. Pokażesz więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to był dodatek do jakiejś gazety- ale zabij mnie- nie wiem jakiej. Jutro napiszę Ci więcej, bo muszę go odnaleźć :)

      Usuń
  10. Witam...Mam nadzieje,ze moge czasami wrzuc swoje"trzy grosze" do dyskusji...dzisiaj tylko tyle ,bo czas mnie goni...Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, oczywiście- będzie mi bardzo, bardzo miło poznać Twoje zdanie. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. My też mamy na parterze ale ten luksus, że pod nami idą rury grzewcze więc ciepło zimą, chłodno latem :)
    Ja uwielbiam żurawiny w każdej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szczęściarze! Zazdroszczę :)

      Usuń
  12. A taki kubeczek w gwiazdki też chcę! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. I jeszcze o świnkach morskich zapomniałaś.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko- nie zapomniałam, jestem w trakcie zabierania materiałów i wybierania zdjęć- z tryliarda, które im zrobiłam, ciężko się teraz zdecydować, które opublikować :)

      Usuń
  14. Moja Droga! Najwyraznie jestes jedna z tych szczesliwcow, ktorzy nawet o codziennych drobiazgach potrafia opowiadac tak, ze inni chca sluchac! Takze pomysl o tej ksiazce, co? ;)

    Hehe, ja tez juz ogolnie sie nie gole tak czesto jak na poczatku. A moj malzonek rowniez uwaza, ze bara-bara jest dobre na wszystko. :) Ale to zdecydowanie ja jestem krolowa domowych "gazow". No wlasciwie to teraz zostalam zdetronizowana przez Potworki. ;)

    Juz wyciagnelam swoje plyty z koledami i katuje nimi dzieciaki w drodze do i od opiekunki. :) A jedna radiostacja puszcza TYLKO piosenki bozonarodzeniowe, wiec nastroj na calego. Zeby on mi sie jeszcze udzielil i dal motywacje do porzadkow... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, pomyślę :) Zwłaszcza, jeśli mój status bezrobotnej dalej będzie się przeciągał :) Będę mieć wtedy duuuuużo wolnego czasu.

      U nas królem "pierdów" jest zdecydowanie Marcin, ale Lila rośnie na godnego następcę :)

      Agata, o porządkach to ja napiszę osobny post, waham się tylko jak go zatytułować, bo "chujowa pani domu" to jednak tak ordynarnie brzmi :)

      Usuń
  15. Ja tam myślę, że taka książka o Waszej codzienności miałaby dużą szanse na sukces. Skoro Bridget Jones mogła to Ty też :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Brigdet! Nosimy ten sam rozmiar majtek :)

      Usuń
  16. Ależ u Was świątecznie. Pięknie. Co się skryło w torebusiach w kalendrzu adwentowym? I jeszcze jedno pytanie - co to za piękna książka?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kalendarzu kryją się... krówki :) Pierwotnie miałam zamiar umieścić tam karteczki z dedykacją dla dziewczynek, ale stwierdziłam, że Lila jednak jeszcze chyba jest za mała. Za rok zamierzam na każdy dzień Adwentu napisać Im coś miłego, typu: "Jesteście dla nas najważniejsze", "Jesteśmy z Was dumni" itp.

      To dodatek do jakiejś gazety- generalnie z firanami, ale jest też całkiem sporo inspiracji świątecznych.

      Usuń
  17. Takie malzenstwa sa wlasnie najlepsze, ze znacie ie jak lyse konie i mozecie konie krasc... a w gory pojedxievie, nasze polskie,i byc moze za pare lat sami, we dwoje:-) ja czasami sobie marze, ze xnowu z moim menem tak po staremu pojedziemy...:-)
    Bardzo podoba mi sie Wasz kalendarz adwentowy:-) o wiele lepsxy niz taki ze sklepu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, nawet nie wiesz, jaka mnie ostatnio tęsknota za górami ogarnęła. W styczniu będą 3lata jak nie byliśmy :( Bardzo, bardzo mi ich brakuje. Ale wiesz co- z jednej str chciałabym sama z Marcinem, a z drugiej- nie wiem,czy dałabym radę być tam, bez dziewczynek :)

      A wiesz, że dużo radości sprawiło mi robienie tego kalendarza. Co prawda na przyszły rok mam plan uszyć sobie taki z materiału, ale ten tegoroczny jakoś mnie tak rozczula :)
      Dziękuję Ci.

      Usuń
  18. Uwielbiam te swiateczne klimaty...ciekawa jestem jak smakuja muffinki z zurawina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też- to znaczy klimaty świąteczne lubię :)
      Muffinki same w sobie pyszne- bo przepis na ciasto był fajny, żurawina daje kwaśny posmak- i trzeba to lubić :)

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. :D Kocham Was po prostu czytać o Was i w ogóle.... fanka numer 1 to ja jak zacznę wystawać pod oknami z transparentem to znaczy że dotarłam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniaaaaaa, wariatko moja! Tak mnie rozbawiłaś, że o mało się nie posikałam. Tylko wiesz- bez domestosa i rękawiczek :) Łazienkę posprzątam sama :)

      Usuń
  21. Marta, pewnie dlatego mnie TU tak ciągnie...ta twoja "normalnośc",
    bo to samo życie...rozbawiła mnie podejrzana zbieżnosc myśli, "my też mamy wspaniałe dzieci, uwielbiamy na nie patrzec dopóki starszy się nie odezwie i już mamy świadomosc porażki wychowawczej" hehe - tak to wygląda u Nas...ale staram się łapac fajne momenty, czasem tylko na zdjęciach, ale to cudowny sposób odreagowania jest...zresztą pisałam nieraz..mój blog - moja autoterapia.. :) pzdr ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Gosia, ja mam nadzieję, że za kilka lat (czytaj: na starość :)) będziemy pamiętać już tylko te fajne momenty, bo niestety- przynajmniej u nas, czasami to jest makabra, której w żaden sposób nie da się opisać, bez narażania się na wizytę co najmniej pedagoga szkolnego :)

      O tak, podpisują się- blog autoterapią. Najlepszą :)

      Usuń
  22. Ja planuję w tym roku wykorzystać księgę pomysłów i sama zrobić część ozdób. Tzn... sama. Z Tymonkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak patrzę na te muffiny ślina cieknie! Idealne Wasze życie. Można pozytywnie zazdrościć :D
    Mnie też dobrze u Was :)
    a nie chciałabyś mieć sąsiadki, z którą raz byś kawę piła, a później talerze trzaskała i tak w kółko? ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!