Mama2c

Mama2c

wtorek, 9 grudnia 2014

Niepokalane poczęcia, czyli: Skąd się biorą dzieci.

Tak czułam, że jednak wzgardzicie dynią, i wybierzecie sensację. Jednak pewne wybory bywają przewidywalne :)

Sytuacja, o której Wam dziś napiszę, miała miejsce wczoraj. I co najśmieszniejsze, choć zupełnie przypadkowy to fakt, było to w dniu, kiedy w Kościele Katolickim obchodzone jest święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny... Czujecie ten zbieg okoliczności?

Jednak swój absolutny początek, owa sytuacja, miała w piątek, i łączy się nierozerwalnie ze słowem: "sex"... Tak, tak- ja wiem: niepokalane poczęcie i sex? Wolne żarty... W każdym razie, to właśnie w zeszły piątek, Eliza wróciła ze szkoły jak zwykle mocno poruszona, o ile nie powiedzieć: rozemocjonowana. Szkoda, że nigdy poruszenie to nie wynika z faktu uczenia się o czymś ekscytującym, o czymś co Ją szczególnie zaciekawiło... Eh, może jeszcze i na to kiedyś przyjdzie pora... Za to to co kto powiedział/zrobił/przyniósł... No to już jest naprawdę mega, no mega ekscytujące :)

I właśnie tym czymś mega, meeeeega ekscytującym, co zrobił kolega z klasy, było napisanie przez Niego słowa... SEX! Proszę Państwa- emocje sięgają zenitu...

Teraz teleportujemy się do dnia wczorajszego. Dzieciaki zamiast rorat, miały rekolekcje na godzinę 17-tą. Z jednej strony uff, bo pobudka o godzinie 6-tej to nie jest wymarzony początek tygodnia (nie oszukujmy się- końcówka też...), jednak akurat wczoraj trochę nam ta 17-ta jednak kolidowała, bo Eliza i Jej kolega z klasy mają zajęcia karate na 18.15... A to, jakby nie było, kawałek drogi od nas. No nic- plan był taki, że podjeżdżamy autem, w którym czekają torby na karate, pod kościół, i zdajemy się na los- jeśli skończy się przed 18-tą, to jedziemy, jeśli po- nie ma sensu, żebyśmy w ogóle ruszali się z osiedla.

Kazanie, jak nie trudno się domyślić, było właśnie o mamie Jezusa, o tym, co oznacza niepokalane poczęcie i tak dalej, i tak dalej... Nie sądzę, żeby 8latki wszystko, co zostało powiedziane, zrozumiały, ale zapobiegliwie ksiądz zanim przeszedł do meritum, uspokoił dzieci, że On też nie zawsze wszystko rozumiał, i żeby się nie martwiły... Osobną kwestią pozostaje fakt, czy któreś z Nich rzeczywiście gotowe było się z tytułu nie rozumienia zmartwić, ale to już takie moje osobiste dywagacje. No w każdym razie moja córka takich problemów nie ma- jak czegoś nie rozumie, to niewiele sobie z tego robi :p

Ku radości dzieciaków, ksiądz skończył dokładnie 5minut przed godziną 18-tą, więc po chwili jechaliśmy już na karate. Wysadziliśmy towarzystwo pod szkołą, odprowadziłam Ich pod salę, i sru- my z Księciuniem na kawę i po prezenty dla dzieciaków.

Na mojego męża zawsze można liczyć, bo wiedząc, że byłam tego dnia u spowiedzi, usilnie próbował mnie sprowokować, ale byłam jak ta tafla jeziora... A ile mnie to kosztowało... W środku to miałam zapowiadany na dzisiaj sztorm na Bałtyku- no słowo daję!

W każdym razie, czas kiedy dzieciaki ćwiczyły, wykorzystaliśmy naprawdę dobrze, i część prezentów leży już w bezpiecznym miejscu... Wracamy więc do domu- my z Księciuniem z przodu, Eliza i Jej kolega z tyłu. Przepytujemy Ich jak było, bo przecież emocje po egzaminie jeszcze świeże (ZDAŁA, ZDAŁA!!!), kiedy nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki, Eliza wypala: "Mamo, a Kacper powiedział nam jak się robi dzieci i jak się rodzi dzieci". Ekhm, no w tym momencie obficie oblewam się kawą, ale to akurat zdarza mi się często, więc zupełnie nie wiążę tego z zaskoczeniem jakiego doświadczyłam... Kacper, to autor magicznego słowa: "sex", także jestem już mocno zaniepokojona, co też za wiedzę przekazał reszcie klasy, i jednocześnie zaciekawiona, bo przecież człowiek zawsze może się czegoś nowego dowiedzieć- nawet od niepraktykujących w danym temacie. A, że dzieci bywają bardzo zabawne, kiedy mówią o rzeczach, o których nie mają bladego pojęcia, to myśli, że za chwilę będzie śmiesznie, uczepiłam się znacznie mocniej, niż tej, że może być też strasznie...

Oczywiście na Marcina liczyć nie mogę, bo On takich słów jak "seks" i "edukacja seksualna" nigdy nie używa w zdaniach, które dotyczą Jego małej córeczki... A tak serio, to kiedyś mi oświadczył, że On z Elizą (wtedy jeszcze Lilki z nami nie było) na TAKIE tematy nie będzie rozmawiał, i że ja mam to załatwiać...
Spokojnie, spokojnie- nie linczujcie Faceta. Z Nim też nikt nie rozmawiał, i są efekty :)

Cóż począć, bardziej chyba do siebie, zaczynam więc mówić: No jak się robi dzieci...? Co to w ogóle za sformułowanie- robi?! Trzeba się najpierw poznać, spotykać, rozmawiać ze sobą... No i już miałam zamiar się rozkręcić, kiedy dochodzą mnie głosy z tylnego siedzenia- chyba jednak relacja by Kacper była ciekawsza... Po czym kolega Elizy, tonem sędziwego znawcy życia, stwierdza: A ja się pytałem mamy o to, i mi powiedziała, że jak chciała mieć mnie, a potem moją siostrę, to nie musiała tego wszystkiego robić, i nie robiła, a nas ma". Hmm, pomni tego, o czym były rekolekcje, stwierdzamy z Księciuniem jednogłośnie, że oto dwa kolejne niepokalane poczęcia miały miejsce...

Ps. No to co- jutro zaserwuję Wam dynię :)

29 komentarzy:

  1. To Ty tez nie wiesz, ze dzieci biora sie z kapusty lub bocian przynosi? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, no to też ja właśnie w tym kierunku kierowałam rozmowę. Miałam co prawda zagwozdkę, z którą wersję znał do tej pory kolega Elizy- czy kapustę, czy bociana, ale widzisz- pikantna relacja kolegi byłą jednak ciekawsza :)

      Usuń
  2. Haha i nas temat skad sie biora dzieci tez juz padl najzywczajniej po tym jak ktos uswiadomil Pyska w szkole :-P
    Wytlumaczylam na ile sie dalo czyli duzoooo przytulania heh
    Zapodawaj dynie czekam co tam mniam znowu wymyslilas ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja mam zawsze problem jak dostosować wiedzę do wieku i możliwości przyswojenia, bo problemu z tym, żeby rozmawiać z dziećmi o seksie nie mam, tylko no właśnie- to są przecież jeszcze dzieci :)

      Usuń
  3. ja tu czekałam na jakies ekscesy trudne tematy a tu dupa blada.
    A ksiadz to chyba znawca tego tematu i praktykant?
    Zeby ksiadz dzieci uswiadamial nono. Juz sie boje vo bedzie jak moj Tomus do szkoly pojdzie.
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ewa, ksiądz Ich nie uświadamiał. Zresztą, był bardzo sympatyczny. Opowiadał Im o roli mamy w życiu każdego dziecka (aż się wzruszyłam) i co mają rozumieć przez "niepokalane poczęcie". Ich uświadamiał Kacper- kolega z klasy.

      Usuń
  4. U nas jest taka siostra zakonna, która lubi uświadamiać :)
    Stach się bać co będzie jak Zuza pójdzie do szkoły :)
    Póki co prosi o rodzeństwo, z naciskiem na siostrę :)
    Dynia-nie mogę się doczekać :D
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eliza, kiedy była w wieku Zuzy, też chciała mieć siostrę. I tylko siostrę. Kiedyś mi powiedziała, że brata wyrzuci na śmietnik. Pamiętam to do dziś- wracałyśmy z przedszkola, a ja zachodziłam w głowę, czy Ona tam takie teksty też puszcza...

      Usuń
  5. Niepokalane poczęcie jak nic ;}}}. Ja już przerabiałam TEN temat i mam nadzieję że udało mi się wytłumaczyć co i jak . Temat wałkowałyśmy tydzień- przecież jest tyle ciekawych pytań. Nie ważne że matka wiła się jak piskorz ;}}}}}. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u nas ostatnim tematem wałkowanym przez tydzień były przeszczepy :) Chyba więcej wiem jednak o seksie i "robieniu" dzieci, niż o transplantologii :)

      Usuń
  6. Kurcze, nie wiem co bym wykombinowala z tlumaczeniem jak powstaly dzieci...rodzice sie duzo przytulali chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie edukacja seskualna nie była potrzebna;)))) kiedyś jak miałam koło 3, może 4 latek ( a pamiętam to do dziś) podeszłam do matki i mówię jej tak "mama i tata stykają się pupami i dziecko przechodzi z taty do mamy".....moja matka na to tylko wybuchła smiechem i tematu nie kontynuowała. bo i po co;)))

    jak chodizłam do szkoły ( moja matka z racji że pracowała w sanepidzie miała większy dostęp do odpowiednich materiałów szkoleniowych a pracowała przy oświacie więc podsunęła mi materriały stosowne do mojego wieku.....które potem trzy mieisace później przerabialiśmy na biologii....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz- mama jednak zadbała, żebyście się wyedukowali z mądrych broszurek :) Ja jak przez mgłę pamiętam jakieś pogadanki ze szkoły, ale jak tak dziś o nich myślę, to większego sensu one nie miały :)

      Usuń
  8. Niewątpliwie istotna kwestia i trzeba się do takiej rozmowy przygotować, bo tak z marszu to może być różnie. ;)
    A co do wpisu: No wiesz co?! Ja się nakręciłam na niezły młynek a tu "tylko" dwa niepokalane poczęcia. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak- ja zazwyczaj jestem za każdym razem zaskoczona i sama siebie pytam: Jak to? To już?!

      Usuń
  9. U nas spokój błogi z tematami około reprodukcyjnymi... Pewnie do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje dla Elizy.
    Swoją drogą rodzice Kacpra też nieźle wyedukowani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo.
      Wiesz, sama nie wiem, czy to rodzice Go tak wyedukowali, niektóre dzieci interesują się tymi tematami znacznie szybciej, i zaspokajają swoją wiedzę różnymi źródłami... To w ogóle złożony temat...
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. :D fajnie macie z tymi spotkaniami przed-komunijnym nie ma co...... czas bezcenny nie żeby stracony......

    A Eliza i jej dedukcja boska:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Eliza jest obłędna sama w sobie!

      Usuń
  12. A mnie żal tego kolegi, najwyraźniej mama nie wiedziała co powiedzieć, powiedziała co ślina na język przyniesie, bez przemyślenia itp. Mam tylko nadzieję, że jeśli chłopiec jeszcze raz zapyta, to się trochę rodzice wysilą, bo potem może być gorzej, jak się chłopak zdziwi, że jednak trzeba coś więcej.
    I gratulacje dla Elizy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że każdy rodzic, nawet ten przygotowany na to, że kiedyś takie pytanie w końcu padnie, jest w pierwszym momencie zdezorientowany, zmieszany i oszołomiony :) Ja dokładnie wszystkie te stany przeżywam za każdym razem, kiedy Eliza coś wspomina na ten TEMAT :) Staram się za każdym razem zaspokoić Jej ciekawość, na tyle, na ile jest w stanie zrozumieć to co mówię. Dziękujemy bardzo!

      Usuń
  13. Witam, od pewnego czasu czytam Pani blog. Bardzo cenię humor z jakim potrafi Pani opisywać wiele życiowych sytuacji. Wydaje mi się jednak, że mieszanie Osoby Matki Bożej i Jej Świętości do codziennych żartów jest nie na miejscu i jest okazywaniem braku szacunku dla Niej. A tak dla przypomnienia- określenie Niepokalane Poczęcie N.M.P. oznacza, że Maryja została zachowana od grzechu pierworodnego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie.
      Przykro mi, że kogoś mogłam tym wpisem urazić- nie było to moim zamiarem. Rzeczywiście- chodziło mi tylko i wyłącznie o żartobliwy ton, w kontekście tekstu tego chłopca. I ma Pani oczywiście rację- może faktycznie pewnych rzeczy nie powinno się pisać, nawet jeśli tak nam się skojarzyły.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Temat seksu jest bardzo popularny wśród dzieci :) trzeba zaspokoic ich wiedzę, bo potem jeszcze jakieś cuda wymyślą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja myślę, że nawet tam, gdzie dzieci mogę porozmawiać o seksie z rodzicami, i tak nie uniknie się tych rozmów w rówieśniczym gronie. To chyba normalne :) W końcu trzeba się wymienić informacjami :)

      Usuń
  15. Ja na takie pytania mam chyba jeszcze czas, ale muszę się wcześniej przygotować, żeby nie zostać zaskoczoną i powiedzieć coś mądrego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!