Mama2c

Mama2c

piątek, 5 grudnia 2014

STOP!!!

Wolniej, PROSZĘ!
Tempo, w jakim mijają nam ostatnie tygodnie, błaga o pomstę do... No właśnie- do czego? Niech tu każdy sobie wstawi, co tam Mu pasuje...
"Nie wyrabiam na zakrętach"? Nie, nie- to stwierdzenie zdecydowanie nie oddaje tego wariactwa, z którym się borykam.

A co najśmieszniejsze- ja właściwie nie wychodzę z domu :) Paradoks tej sytuacji polega na tym, że jak widać, można być w biegu, siedząc w domu. Takie życie, kiedy ma się aktywne dziecko i pracującego, oraz sędziującego męża... Czasami mam wrażenie, że po szkole dosłownie przechwytuję Elizę, tylko po to, żeby dać Jej jeść i wyszykować- na zajęcie pozalekcyjne, na karate, do kościoła... Męża też widuję zazwyczaj dopiero po pracy, a przed odwożeniem Elizy na..., albo przed sędziowaniem... Wieczorem, kiedy prawie codziennie (choć niestety zdarzają się i od tego odstępstwa) jesteśmy wszyscy razem, wcale nie jest spokojniej- lekcje, nauka, kolacja, kąpiele i... usypianie Lilki. I z tego miejsca chciałam uroczyście oświadczyć, że jeśli mój szanowny mąż, raz jeszcze, pozwoli sobie na stwierdzenie (po moim wyjściu od śpiącej Lilki, z którą "walczyłam" prawie godzinę): "Myślałem, że usnęłaś", to usłyszycie o mnie z mediów, w kontekście debaty nad  morderstwami w afekcie...


Usnęłam?! Kurna, człowieku- może i bym usnęła, tylko ciężko to zrobić, kiedy się z dwieście razy wchodzi z siebie i staje obok. Ok, ok... Wdech, wydech... Jestem taflą jeziora i tak dalej i tak dalej... Kocham Lilkę nad życie, jest absolutnie doskonała, poza tym wieczornym usypianiem :) Pal licho, że musi mi zrelacjonować cały dzień, pal licho, że to dziecko czuje jakąś dziwną potrzebę zrelacjonowania swojej więzi, która łączy Ją z całą naszą rodziną- dziadek lubi Lilę (taaaa, na pewno!), wujek lubi Lilę, Majcin lubi Lilę (nieistotne, że wujek i Majcin to jedna i ta sama osoba...) i tak dalej, i tak dalej... Potem następuje swoista burza małego mózgu, bo Lila zaczyna łączyć zapamiętane fakty, z konkretnymi osobami. I tu, gdyby nie moje zmęczenie, to mogłoby być całkiem wesoło, bo na przykład Lila mówi tak: Andziej (dziadek) nie miał kapci. No fakt- na Jej urodzinach nie miał. "Majcin bawił z Lilą", "Jula miała kalosze na cmentarzu" (Ona ten "cmentarz" mówi po swojemu, ale my wiemy o co chodzi), Lila zrobiła kupę... dla mamy...
Cierpliwość kończy mi się zazwyczaj w okolicach 50-tej minuty, kiedy Lila, już na ostatnim gwizdku, zaczyna : Orelia (Aurelia) pije od swojej mamy cyca Konelia (Kornelia) pije od swojej mamy cyca, Basia pije od swojej mamy cyca, Dawid pije od swojej mamy cyca... Hm, to ciekawe- ja rozumiem- rodzicielstwo bliskości, długie karmienie piersią, ale Dawid to w końcu 9letni chłopak! :)
Dziewczyny! Ile mnie to zdrowia kosztuje, żeby nie ryknąć do męża: Chodź tu do niej, teraz twoje 50minut!!!

Tym sposobem, kiedy Lila "nagada" się na zapas, a ja wychodzę z "pokoju zwierzeń", nie mam już siły na nic! Zresztą, zazwyczaj jest już ta godzina, że samemu trzeba się kłaść...

I tak sobie dziś myślę, czy czas, kiedy praktycznie przeleżałam w łóżku bite 4miesiące, bo miałam takie mdłości (radosny "początek" ciąży z Lilą), że matko i córko, miał naprawdę miejsce? Dżizas, my nie mamy teraz czasu położyć się nawet na pół godziny... Jaki z tego wniosek? Ano taki, że jeśli trzecie dziecko w ogóle, to dopiero wtedy, kiedy nasze życie znowu wjedzie na spokojną prostą :) Pod warunkiem, że zdążymy przed moją menopauzą... Co, zważywszy na to, że kiedy Eliza przestanie być tak absorbująca, to Lila zacznie, wcale nie jest takie pewne...

Co z kolei idzie za tym zabójczym tempem, odbija się to wszystko na moim pisaniu, bo tylko z żalem odnotowuję kolejne sceny, które chciałabym zatrzymać w słowach, w zdjęciach, a zwyczajnie brak mi na to czasu... Musiałabym chyba wykradać co wieczór godzinę i pisać skrótem: Księciunio znowu kupił ciasto. Stop. Lila próbuje panować nad emocjami. Stop. Eliza i panowanie nad emocjami to dwa różne kosmosy. Stop....
No, tak to by właśnie wyglądało :)

A już jutro, z samego rana, trzymajcie mocno kciuki za naszą Elizkę...



Także, jak można wnioskować, weekend nie przyniesie nam oddechu, chwili wytchnienia i błogiego lenistwa... Dlatego tym bardziej czekam na tegoroczne święta... Będę celebrować każdą minutę bez pracy, sędziowań, szkoły, kółek... Będę Ich przytulać i całować, aż będą mieli mnie dosyć!






38 komentarzy:

  1. Kurcze to dluugo trwa to usypianie... a probowalas zaspiewac jej kolysanke ? Albo ksiazeczke? U Nas usypianie z reguly 15 min, ale zdarza sie pol h, gdy Mlodego poloza w przedszkolu spac (a On nie spi za dnia prawie pol roku)... trzymam kciuki za Elize! Come on Girl!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniu, kołysanka i książeczka to coś, co nakręca Ją jeszcze bardziej, bo Ona musi żywo we wszystkim uczestniczyć... Czasami mam wrażenie, że Ona naprawdę musi nagadać się na całą noc :)

      Usuń
  2. Znamy, znamy - i to tempo, i te nerwy i to usypianie (zapraszam do siebie,, o wszystkich tych przypadłościach pisałam :) ). No cóż, odpoczniemy na emeryturze ;). Na pociechę powiem, że Eliza w kimonie to cud świata! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mówię, że wyśpię to się w grobie :)

      Usuń
  3. No ale po tej godzinie śpi? Wiem, że to marne pocieszenie, ale powiem Ci jak nasza córcia nas katuje. Przez caly dzien zasypia i wybudza się po góra 10 minutach. Czyli caly dzien to zabawa w usypianie. Wieczorem łaskawie zapada w dłuższe drzemki - tak do 40minut dopóki nie zabiorę ją do naszego łóżka i położę się razem z nią. Heeelp!!!

    Eliza i karate... Miodzio. Sama zawsze marzyłam o karate albo aikido, ale rodzice nie chcieli mnie puścić na zajęcia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od końca- a dlaczego nie chcieli? Mieli jakiś mocny argument na nie? Jestem ciekawa jak Oni się na to zapatrywali.

      Kasiu, uwierz mi- znam takie pobudki po 10minutach i powiem tak- można zajoba dostać!

      Usuń
  4. Strasznie współczuję Ci tego usypiania. Ale pomyśl, że niebawem nadejdzie czas kiedy Lila zacznie Cię wieczorami z pokoju wyganiać bo będzie wolała siedzieć w nim sama... :) Doceńmy to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, jakoś jednak strasznie długo mi się wydaje do tego momentu, wiesz? :)

      Usuń
  5. Taki sam problem ma mój mąż jak przyjeżdża i usypia Niko, godzinami się męczy, a ja wchodzę 10-15 minut i po kłopocie, nie ma to jak matczyny rygor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D u nas tak samo ja wchodzę i 10 minut młody spi a tatuś rozmawia, wdaje się w dyskusje.....

      Usuń
    2. Oj tam Dziewczyny, nie słyszałyście, że z dziećmi trzeba rozmawiać :)

      Usuń
  6. Elizka ma minę- "matka wiem czym to się je " :}, więc jutro będzie dobrze. Lilka mina szatańska. Jakie Twoje dziewczyny są różne ale tak fajnie więc masz kalejdoskop doznań :}. Lilka i moja Zojka mogą sobie podać łapkę, dokładnie tak samo zasypiają, przecież jest milion spraw do omówienia.
    Trzymaj się dzielnie rozpędzona kobietko :}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzymam się, trzymam, ale mam już dość :) O tak, te gadki w nieskończoność to jest masakra!

      Usuń
  7. Haha...moge skopiowac Twoj post zmieniajac imiona i kilka szczegolow?u nas tak samo gonimy czas....albo czas nas...
    Kupa dla mamy...najlepsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Sylwia- bardzo proszę :)
      Czasami ten pościg mnie naprawdę dobija, bo ja raczej z tych co to wolą spokojnie, na luzie, bez pośpiechu... Mnie takie tempo bardzo wykańcza :(
      Tak, kupa dla mamy to też mój hit. Jeszcze nikt nie dał mi takiego prezentu prosto z serca, a raczej z pupy :)

      Usuń
  8. Walka z nocnym snem -skąd ja to znam ehhh
    I niech tylko ktoś powie- bo ty przecież tylko w domu siedzisz

    OdpowiedzUsuń
  9. Wasze usypianie Lilki przypomina nasze usypianie Tymona... Mam nadzieję, ze niedługo te rewelacje wieczorne się skończą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam zacząć odprawiać czary w tej intencji.

      Usuń
  10. Marta współczuję Ci, jak to kiedyś sama określiłaś, tej
    "orki". A wyobrażam sobie wieczorem, ze jestes juz padnieta i marzysz o chwili spokoju. A to usypianie na koniec takie dlugie...


    (Ja sie pochwalę, bezczelnie... Ja mojej córki nie usypiam. Kiedys usypianie Kaliny to byl dla mnie koszmar, ale wprowadzilam bezwzgledne i kategoryczne zmiany. Przestawienie sie zajelo jej okolo tygodnia. Poznije juz sie nauczyla i zasypia sama. Absolutnie sama. Puszczam jej Mozarta dla dzieci "Larghetto" na listenonrepeat.com, gasze światlo i wychodze z pokoju. Ona jak tylko to uslyszy, wie ze pora na sen. Zasypia, a ja nie stoję przy nije ani minuty.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozart powiadasz Malwinko? No to czas zaserwować Lilce muzykę klasyczną. Masz rację, wieczorami to po prostu padam na psyk i marzę o tym, żeby Ona czuła to samo i zasypiała w 5minut :)

      Usuń
  11. Ja też Ci współczuje i ..sobie. Bo u Nas usypianie wciąz trwa długo...ale to nie wina gadulstwa, ale wymuszania...Nasza mogłaby do 22 wciąż ...biegac. z jednego pokoju do drugiego. Ja jej chyba odpuszcze drzemki w dzień, moze zacznie się pokładac o 19stej :))
    A u mnie zapowiada się sobota "samotnej matki" bo małżuniu pojechał do roboty...i przyszły cały tydzień z moją niunią...bo niania w szpitalu :(
    zbieram siły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siły? Lepiej kup zapas melisy :)
      Powiem Ci, że gdybym była pracującą mamą, to też już bym z tych drzemek zrezygnowała, zwłaszcza, że w takie dni, kiedy chcielibyśmy gdzieś jechać, czy z kimś się spotkać, to one jednak wtedy trochę kolidują, ale... Jako mama siedząca w domu, ja po prostu potrzebuje tych 2godzin oddechu w ciągu dnia. To, co One potrafią wyprawiać przed pójściem Elizy do szkoły, jak ma na 11, to to jest jakiś kosmos. Od razu słychać, że trzy baby w domu, bo jest jeden wielki jazgot... Ja miałam dwa wieczory z rzędu, a w sumie dwa dni takie, i nie powiem- "cieszyłam" się jak nie wiem co, a nawet bardziej :)

      Usuń
  12. Uroki macierzynstwa... ale wiesz, po latach sie o tym zapomina:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :) I ta myśl trzyma mnie w ryzach, bo inaczej mogłoby mnie jednak kiedyś ponieść przy tym usypianiu :)

      Usuń
  13. Z moja dwojką starszych ,nie było takiego problemu,ok.21 był buziak i do łózka ...i zasypiały...ale moj najmłodszy to juz inna historia,pierwszą noc przespał w całosci majac 3,5 roku... a teraz czytamy ze dwie bajki i jak na prawdziwego mezszczyzne przystało odwraca sie do mnie tyłkiem:) i po kilku min.spi...spytacie czemu narzekam ...problem w tym ,ze nie chce sie wyniesc z mojego łóżka i nawet jak spiacego przeniose to za chwilke obrazony jest z powrotem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3,5roku? O mamo, to współczuję. Eliza noce zaczęła bardzo szybko przesypiać, miała krótki etap, że budziła się koło 3-ciej nad ranem, ale jakoś szybko to się skończyło. No ale usypianie Lilki, to wyższa szkoła jazdy...
      Kochana, a co Ty się dziwisz- gdzie Synusiowi będzie lepiej, jak nie u Mamy :)

      Usuń
  14. Łączę się w bólu, choć u nas jest jest zdecydowanie lżej z zasypianiem, choć zdarzają się dni kiedy o mały włos nie wyję z siebie i stanę obok. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam, trzymam, choć dziś był ten wieczór, kiedy w myślach pytałam siebie: DŁUGO JESZCZE?!?!

      Usuń
  15. I jak Eliza? Od razu się besztam... co to za pytanie. Napewno dała radę.
    W Wiadomościach nie było mowy o zabójstwie na północy Polski, więc o Ciebie też jestem spokojna :)
    A 50 minut cierpliwości to i tak dużo.
    Spokojnej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za pamięć. Wyniki będą dopiero we wtorek, także jeszcze trochę czasu w niepewności przed nami. Jednak z Jej relacji- poszło Jej dobrze, i tego się trzymamy :) Swoją drogą, aż mnie ciekawość zżera, czy to takie budowanie otoczki wokół tego całego egzaminu, czy o co chodzi...
      A wiesz, że ostatnio sobie przypomniałam, że jednak Eliza czasami potrafiła jeszcze dłużej usypiać? To zdarzało się rzadko, ale i 1,5godziny potrafiło trwać... Tyle, że jak usnęła, to spała czasami i do 9 :)
      Wam również miłego dnia Kochani!

      Usuń
  16. Współczuje ci tego usypiania. My tez mielismy cieżko do 2r.ż. Juniora, ale potem postanowilismy, ze koniec z tym. Były 2 kiepskie wieczory z płaczem i histeria, ale nie poddalismy sie i udało sie- nastapiła zmiana i Junior tuz po 2-gich urodzinach nauczyl sie zasypiac sam u siebie w pokoju. Dostaje butelke mleka ma zapalona nocna lampke i w kilka min zasypia ok 20,0. Wtedy zgaszam mu światło- zostawiam tylko maalutka lampke ledową i jest spokoj, a my mamy wieczor dla siebie :-) Czego i Wam życze. Ale potrzeba stanowczosci, konsekwencji i mocnych nerwow ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam!Chciałam Cię przestrzec przed firmą Nestle. Dzisiaj robiłam mleczko dla mojej królewny i chciałam jej dosypać kleiku ryżowego Nestle, to co zobaczyłam w paczce to szok!!!!!!!!!!.W paczce były mady!!!!!!!!!!. Jestem tak wściekła!!!!!!! Już nigdy nie kupię nic tej firmy!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. 50 min i tak codziennie? A w dzien Lilka spi? Kurcze, musi Ci byc c iezko... mega cierpliwosci zycze!

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas usypianie odkąd tylko pamiętam też trwało kosmicznie długo. Generalnie moja Zuzka od zawsze miała problemy z zasypianiem. Nawet teraz potrafi zasypiać ponad godzinę, mimo że jest zmęczona. Dziwne. Mam nadzieję, że bobo nr 2 będzie trochę bardziej skłonne do współpracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie fajne szyszunie! Kradnę pomysł! I trzymam kciuki za Elizę...zawsze, bo trochę przeterminowałam to komentowanie :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj tu niestety nie mogę się wykazać empatią, bo u nas między 7 a 8 wieczorem jak w wojsku :P modlitwa, bajka na dobranoc, buziaczki i mama wychodzi... a dzieci mają spać bez marudzenia. I, o dziwo, śpią.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiesz Marta, często zdarza mi się psioczyć na męża i tak sobie marzę, by mi więcej pomagał. Gdy jednak tylko wejdę na blogi kilku dziewczyn, także na Twój i poczytam, co u nich słuchać i gdy posłucham sąsiadek, to dochodzę do wniosku, ze mój mąż to taki prawie ideał w męskim świecie.
    Z usypianiem zaczął się i u nad problem, ale na szczęście usypiamy dzieci na zmianę. Trzymam mocno kciuki za Eliza! A Ciebie gorąco pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!